<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473</id><updated>2012-01-17T02:29:20.979-08:00</updated><category term='Do poczytania...'/><category term='Felieton okazyjny'/><category term='Wywiad z...'/><category term='Kilka gorzkich słów...'/><category term='Global Eden'/><category term='Myśli nieuczesane'/><category term='Środowa płyta'/><category term='Co w graniu piszczy?'/><category term='Jazda dowolna'/><category term='Galeria'/><category term='Filmograf'/><category term='Prezentacje'/><category term='Wiadomości'/><category term='Cytat miesiąca'/><title type='text'>Trendyzator</title><subtitle type='html'>Niebanalny blog kulturalny</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>142</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-3281618900531703794</id><published>2011-11-29T04:30:00.000-08:00</published><updated>2011-11-29T05:39:21.467-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Felieton okazyjny'/><title type='text'>Felieton okazjonalny - 6 sag prawdopodobnie znacznie lepszych od Final Fantasy</title><content type='html'>&lt;img style="width: 338px; height: 324px;" alt="http://img585.imageshack.us/img585/9757/finalfantasylogo1970.jpg" src="http://img585.imageshack.us/img585/9757/finalfantasylogo1970.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak, jestem mangowym hejterem, który nie rozumie japońskiej kultury popularnej, który może i teoretycznie pojmuje, że brak azjatyckiego odpowiednika europejskiej epoki renesanu poskutkował tym, że niemal cała kultura popularna Kraju Kwitnącej Wiśnie została podporządkowania jednej konwencji graficznej, ale w praktyce niezbyt go to obchodzi i hejtuje większość rzeczy, zza Morza Japońskiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do napisania tego artykułu sprowokowała mnie kolejna nieudana próbo pogodzenia się z japońską popkulturą, mianowicie - próba podejścia do legendarnej już gry Final Fantasy VII. Rzecz jest z 1997 roku, więc wiadoma jakość graficzna jest jak najbardziej usprawiedliwiona, cukierkową konwencje też koniec końców dałbym radę zdzierżyć, bo w popkulturowych produktach poszukuję głównie fabuły - a ta, zdaniem fanów serii, miała być urzekająca, wielopłaszczyznowa, złożona, z głębokimi sylwetkami bohaterów... Tymczasem, po paru godzinach grania mam zgoła odmienne zdanie. Fabuła wygląda na oklepaną i przewidywalną (nie wykluczam jakichś zaskakujących twistów w dalszej części, ale to, co do tej pory widziałem nie nastraja optymistycznie), postaci są płaskie, jednowymiarowe i kierowane oczywistymi pobudkami w przewidywalny sposób. Nie wiem, czy będę grał dalej - na razie odpowiedź na to pytanie brzmi "nie", ale nie wykluczam, że kiedyś mi się odmieni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Grałem w kilka gier z serii FF i kompletnie nie rozumiem fetyszyzacji tej serii. Podobno ma ona mieć unikalny klimat, poszczególne części mają charakteryzować się dobrą oprawą fabularną, a bohaterowie względem złożoności jakoby wciągają nosem największe charaktery spod pióra Dostojewskiego. Klimat jest rzeczą mocno subiektywną, więc tutaj się nie wypowiadam, ale co do dwóch pozostałych elementów - bullshit. Zachodniego gracza może uwieść jRPGowa konwencja, ale nie może to być podstawą do robienia z tej serii jakiegoś cuda na kółkach. Zwłaszcza pod względem fabularnym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za chwilę przystąpię do wymieniania serii, jakie prywatnie uważam za najbardziej wartościowe pod względem unikalnej mieszaniny klimatu, bohaterów i fabuły, bijące w moim - oczywiście czysto subiektywnym - rankingu którąkolwiek ze znanych mi dzieł spod znaku Final Fantasy. Nie szereguję ich, a jedynie wymieniam. Nie chcę tu wywoływać żadnej wojenki, a jedynie pokazać, że niektóre rzeczy z naszego kręgu kulturowego potrafią być o wiele bardziej innowacyjne, klimatyczne i przemyślane, niż te fetyszyzowane produkty made in Japan.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Deus Ex&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;img style="width: 203px; height: 284px;" alt="http://s.cdaction.pl/obrazki/deus-ex-bunt-ludzkosci-pudelko_4b8f.jpg" src="http://s.cdaction.pl/obrazki/deus-ex-bunt-ludzkosci-pudelko_4b8f.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trylogia gier, która zawładnęła umysłami graczy na całym świecie, pokazała, że komputerowa rozrywka także może mówić o rzeczach ważnych i nie musi pod względem fabularnym ustępować jakiemukolwiek innemu medium. Każda z tych gier (może z wyjątkiem dwójki, która chyba jednak nie jest aż tak zła, jak się niektórym wydaje) stanowi niezwykłe, przenikliwe spojrzenie na problemy współczesnego świata (pierwsza część mówiła o teoriach spiskowych, druga o ekstremizmie, najnowszy prequel o niepokojach społecznych). Odważna, nietuzinkowa i diabelnie klimatyczna - choć pierwsza część wygląda już bardzo archaicznie, to leciwa grafika w ogóle nie przeszkadza w czerpaniu z gry olbrzymiej przyjemności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ayreon&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="cursor: -moz-zoom-out; width: 270px; height: 260px;" alt="http://andreanum.files.wordpress.com/2007/12/000-ayreon-01011001-advance-2cd-proof-2008.jpg" src="http://andreanum.files.wordpress.com/2007/12/000-ayreon-01011001-advance-2cd-proof-2008.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...o którym już pisałem, ale każdy pretekst jest dobry, by o nim wspomnieć. Oto siedmioczęściowa rock opera, której główny wątek obraca się wokół związków rasy ludzkiej z tzw. Forevers - rasą, która wskutek postępującego rozwoju zatraciła uczucia. Niesamowita, wielowątkowa opowieść, której wszechstronność nieraz wprawia w osłupienie - od historii ociemniałego barda niosącego królowi Arturowi posłannictwo, poprzez zwiedzanie Elektrycznego Zamku, aż po historię człowieka na dwadzieścia dni pogrążonego w śpiączce - wszystkie te historie splątane, powiązane i połączone w niesamowitą, spójną opowieść, podlane hipnotyzującą muzyką. Nie znać Ayreona to... no cóż, nie napiszę, że zbrodnia, bo rzecz jest jednak mało znana. Nie znać Ayreona to nie znać czegoś wyjątkowego. Howgh.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Rork&lt;br /&gt;&lt;/span&gt; &lt;img style="width: 150px; height: 202px;" alt="http://steampunk.republika.pl/img/rork2.jpg" src="http://steampunk.republika.pl/img/rork2.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O Rorku też już kiedyś pisałem, ale rzecz jest tak wyjątkowa, że totalnie zasługuje na ujęcie w tym zestawieniu. Historia białowłosego mistyka podróżującego po całym świecie (i paru innych) w poszukiwaniu odpowiedzi na trapiące go pytania o własną przeszłość to coś, co znać trzeba. Coś, co przełamuje schematy, odważnie pogrywa z czytelnikiem, wychodzi obronną ręką ze, zdawałoby się, nietrafionych zagrywek fabularnych i pokazuje, że popkultura nie musi opierać się na kliszach - że zostało jeszcze całkiem sporo do odkrycia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Doctor Who&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;img alt="http://homepage.mac.com/johnhood/Pictures/Blogger/doctor-who-11.jpeg" src="http://homepage.mac.com/johnhood/Pictures/Blogger/doctor-who-11.jpeg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=9vIsQ25Krq8"&gt;Oh, come on...&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Lucyfer&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="width: 222px; height: 339px;" alt="http://lc-upload-new.s3-external-3.amazonaws.com/books/88000/88520/352x500.jpg" src="http://lc-upload-new.s3-external-3.amazonaws.com/books/88000/88520/352x500.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy tej pozycji nasuwają się dwa pytania. Pierwsze: Dlaczego Lucyfer, a nie Sandman? I drugie: Dlaczego Lucyfer? Odpowiedź jest prosta - ponieważ Sandman jest rzeczą daleko bardziej złożoną, mniej skupiającą się na fabule, bardziej na artyzmie i generalnie czymś słabo do FF porównywalnym. Z Lucyferem jest inaczej - komiksowa seria Mike'a Careya nastawiona jest bardziej na opowiadaną fabułę, relacje pomiędzy bohaterami, odważne zagrania w aspekcie sacrum (czasem wręcz nie do przełknięcia dla bardziej wierzących czytelników). Saga o diable, który wznosi się ponad pojęcie dobra i zła, diabła, któremu kibicujemy w jego walce z Bogiem mówi nam sporo o naszej religijności i stawia ważne pytania o moralną stronę biblijego tekstu źródłowego - czy Lucyfer był odrażającym, nienawidzącym dobra Nieprzyjacielem, czy może buntownikiem chcącym wyzwolić się spod władzy boskiego tyrana. Dodajmy do tego niesamowicie złożoną fabułę, bogatą galerię ciekawych postaci i mamy opowieść, jaką zapamięta się na długo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Den lengste reisen&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="width: 179px; height: 219px;" alt="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/thumb/7/7d/Longest.jpg/256px-Longest.jpg" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/thumb/7/7d/Longest.jpg/256px-Longest.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dość przewrotnie podałem oryginalny, norweski tytuł znanej doskonale wszystkim miłośnikom przygodówek gry wydanej u nas pod tytułem "Najdłuższa Podróż". Ta gra dość mocno kojarzy mi się z nieszczęsnym FF VII - i tu i tam mamy połączenie magii z nauką w antyutopijnym świecie rządzonym przez bezduszną tyranię, którą nasza bohaterka (czy też w przypadku "Fajnala" bohater) musi obalić w imię równowagi, przetrwania, przyjaźni i ocalenia dwóch światów. Różnica polega na tym, że Den lengste reisen po prostu urzeka - urzeka niedającą się nie lubić bohaterką, która nie jest żadnym komandosem czy innym superbohaterem, a zwykłą studentką lokalnego ASP. Urzeka tym, że bohaterowie nie są dla nas abstrakcyjni, a mają problemy normalnych ludzi, zachowują się jak normalni ludzie (i mają normalne fryzury oraz proporcje ciała...), jestem w stanie na jakimś stopniu w nich uwierzyć.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-3281618900531703794?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/3281618900531703794/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=3281618900531703794' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/3281618900531703794'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/3281618900531703794'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2011/11/felieton-okazjonalny-6-sag.html' title='Felieton okazjonalny - 6 sag prawdopodobnie znacznie lepszych od Final Fantasy'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-7243710013873199197</id><published>2011-09-09T02:32:00.000-07:00</published><updated>2011-09-20T07:42:54.307-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Co w graniu piszczy?'/><title type='text'>Co w graniu piszczy... Deus Ex: Human Revolution</title><content type='html'>&lt;img style="width: 272px; height: 383px;" alt="http://s.cdaction.pl/obrazki/deus-ex-bunt-ludzkosci-pudelko_4b8f.jpg" src="http://s.cdaction.pl/obrazki/deus-ex-bunt-ludzkosci-pudelko_4b8f.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Deus Ex – dla wielu gra-ideał, punkt graniczny w historii gamingu, niesamowita opowieść z gatunku post-cyberpunku i żywy dowód na to, że gry mogą być czymś więcej, niż tylko sposobem na spędzanie wolnego czasu. Dla mnie – gra-legenda, coś, w co zagrać powinien każdy, coś, w co ja też zawsze chciałem zagrać, ale nieustannie różne przypadki stawały mi na przeszkodzie i do tej pory jej nie ukończyłem (choć jestem już blisko). Dlatego też ostatecznie zapoznałem się z tym tytułem dopiero przy okazji jego najnowszej odsłony – Deus Ex: Human Revolution.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="cursor: -moz-zoom-in; width: 366px; height: 228px;" alt="http://s.cdaction.pl/obrazki/deus-ex-human-revolution-bunt-ludzkosci-05.05.11_05_4b7n.jpg" src="http://s.cdaction.pl/obrazki/deus-ex-human-revolution-bunt-ludzkosci-05.05.11_05_4b7n.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas pierwszego uruchamiania gry struchlałem, widząc wśród producentów gry logo Square Enix. Przez moją głowę przemknęła wizja przerysowanych bohaterów z wielkimi oczami, fantazyjnych kombosów i kiczowatych efektów dźwiękowych. Na szczęście szybko przypomniałem sobie, że japoński gigant jakiś czas temu wykupił Eidos, czyniąc z twórców oryginalnego Deus Exa swój zachodni przyczółek. Przypomniałem też sobie liczne trailery i zapowiedzi gry, wyraźnie dające do zrozumienia, że nikt tu się nie będzie pchał z niepasującą do serii stylistyką. Ale co się spociłem, to moje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="cursor: -moz-zoom-in; width: 371px; height: 232px;" alt="http://s.cdaction.pl/obrazki/deus-ex-human-revolution-bunt-ludzkosci-05.05.11_01_4b7n.jpg" src="http://s.cdaction.pl/obrazki/deus-ex-human-revolution-bunt-ludzkosci-05.05.11_01_4b7n.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Detroid, niedaleka przyszłość. Były członek brygady antyterrorystycznej, Adam Jensen zostaje przyjęty do pracy w Sarif Industries, firmie produkującej biomechaniczne protezy i wszczepy usprawniające działanie ludzkiego organizmu. Ma on zająć stanowisko szefa ochrony. Jednak zamiast przesiadywania w stróżówce, ustalania grafików zmian i opychania się pączkami Adam zostaje wplątany w międzykorporacyjną wojnę zainicjowaną atakiem terrorystycznym na siedzibę Sarif Industries. W ataku ginie większość naukowców firmy, łącznie z Megan Reed, byłą partnerką życiową Adama. Sam główny bohater też zresztą ledwie uchodzi z życiem. Cudem odratowany przez lekarzy zostaje naszpikowany najnowocześniejszymi wszczepami będącymi szczytowym osiągnięciem cyber-protetyki (dostaje też nieco obciachowe okularki przeciwsłoneczne). Teraz nasz ex-antyterrorysta musi odnaleźć się na arenie zdarzeń, na której ścierają się korporacja Sarif Industries, terroryści, uliczne gangi, NYPD, fundamentalistyczna formacja Purity First, której nie podoba się idea usprawniania ludzkiego ciała, chińska mafia, Illuminaci i diabli wiedzą, kto jeszcze. Głównym bohaterem rzuca po całym świecie i, aż do samego końca, nie wie komu tak naprawdę ufać – kto stoi za atakiem terrorystycznym? Komu marzy się armia usprawnianych technologicznie żołnierzy? Czy Sarif Industries na pewno jest tym, za co się podaje?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="cursor: -moz-zoom-out; width: 361px; height: 202px;" alt="http://s.cdaction.pl/obrazki/skala-deus-ex-human-revolution-bunt-ludzkosci-03-02-2011-04_4b6r.jpg" src="http://s.cdaction.pl/obrazki/skala-deus-ex-human-revolution-bunt-ludzkosci-03-02-2011-04_4b6r.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najprościej mówiąc – wbrew podtytułowi gry, nie ma rewolucji. Jest za to dość zaawansowana ewolucja. Twórcy gry siedli przy stole, zadali sobie pytanie „Co stanowiło o wyjątkowości pierwszego Deusa?” i postanowili to samo zaimplementować w najnowszej odsłonie gry. Z jednej strony to bardzo dobrze, gdyż dzięki temu mamy do czynienia z grą, której od lat pragnęli fani serii. Z drugiej jednak – grze nieco szkodzi taki konserwatyzm. Widać to zwłaszcza w warstwie fabularnej, będącej nieco zbyt podobną do opowieści przedstawionej w pierwszym Deus Eksie. Jeśli ktoś zna oryginał, podczas gry zniesmaczą go znane już schematy i twisty fabularne (w zamierzeniu mające pewnie być hołdem złożonym grze-matce). Jeszcze odnośnie konstrukcji fabularnej – zapowiadana nieliniowość wydarzeń okazała się, koniec końców, bardzo iluzoryczna. To nie wiedźmin, gdzie nasze decyzje mają istotny wpływ na przebieg opowieści. Tutaj bardzo rzadko odczujemy panowanie nad sytuacją – alternatywne działania nazbyt często wiodą do tych samych rezultatów. Tutaj niestety duży minus.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="cursor: -moz-zoom-in; width: 385px; height: 216px;" alt="http://s.cdaction.pl/obrazki/deust-ex-human-revolution-19.11.10_05_byu4f.jpg" src="http://s.cdaction.pl/obrazki/deust-ex-human-revolution-19.11.10_05_byu4f.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym jednak – gra jest naprawdę znakomitym produktem, godnym następcą (chyba trochę zbyt często przywoływanej tu przeze mnie) poprzedniczki. Styl gry zależy tylko i wyłącznie od naszych preferencji. Możemy kryć się w cieniu, po cichu unieszkodliwiać wrogów i hackować systemy lokacji, w których aktualnie toczy się akcja, ale nie jest to konieczne. Jeśli ktoś lubi grać metodą Serious Sama, to… trochę się rozczaruje, bo nasz heros ma nieco zbyt małą odporność na obrażenia, by taka zabawa miała sens. Jeśli już miałbym porównywać z czymś styl „komandoski” Human Revolution, to wskazałbym na podobieństwa z Gears Of War – i tu i tam kluczem jest chowanie się za przeszkodami i taktyczne podejście do walki. Sprawia to naprawdę dużo radochy, mam jednak wrażenie, że gra faworyzuje „cichociemnych” – za bezkrwawe unieszkodliwienie przeciwnika i przekradzenie się przez lokację bez wzniecania alarmu dostajemy więcej punktów doświadczenia, niż za urządzenie krwawej łaźni. Muszę się też czepić bezsensownego wybiegu w postaci uzyskiwania doświadczenia za hackowanie komputerów i konsol. Czemu uważam to za głupie? Ponieważ wolę złamać zabezpieczenia, nawet jeśli zdobyłem kod/hasło, bo za wpisanie właściwych danych nie dostaję punktów doświadczenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="cursor: -moz-zoom-out; width: 373px; height: 217px;" alt="http://s.cdaction.pl/obrazki/deust-ex-human-revolution-19.11.10_03_byu4f.jpg" src="http://s.cdaction.pl/obrazki/deust-ex-human-revolution-19.11.10_03_byu4f.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z innych błędów czy niedoróbek – kuleje ragdoll postaci. Po ogłuszeniu albo zabiciu wroga, mogę odciągnąć go w jakieś ustronne miejsce, by jego koledzy nie natrafili na ciało. Podczas tego odciągania dzieją się cuda – wleczony wróg wygina się i pręży niczym enerdowska atletka na Olimpiadzie, częstokroć przyjmuje pozycje zwyczajnie niemożliwe do osiągnięcia dla ciała, które ma w sobie szkielet, często też jego kończyny przenikają przez elementy otoczenia. Kuriozum. Jeśli już o wrogach mowa – AI jest po prostu tragiczne. Mogę przemeblować cały pokój, a przeciwnik i tak nie zauważy w tym niczego podejrzanego. Po wywołaniu alarmu wrogowie zamiast czatować w pełnej gotowości po jakimś czasie dostają zbiorowej amnezji i zapominają, że pięć minut temu widzieli gościa w czarnym płaszczu przebiegającego przez silnie strzeżoną strefę. Jeśli ci biedacy nakryją mnie czołgającego się przez tunele wentylacyjne stają się zupełnie bezradni, bo jakiś skończony baran zapomniał zamontować im zginających się kolan i inteligencji zdolnej domyślić się, że najlepszym wyjściem z takiej sytuacji byłoby wrzucenie granatu do otworu wentylacyjnego. Panowie…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="cursor: -moz-zoom-in; width: 360px; height: 201px;" alt="http://s.cdaction.pl/obrazki/deust-ex-human-revolution-19.11.10_01_byu4f.jpg" src="http://s.cdaction.pl/obrazki/deust-ex-human-revolution-19.11.10_01_byu4f.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Adam Jesnsen to cyborg – nic zatem dziwnego, że w jego zasięgu leżą umiejętności niedostępne dla zwykłego śmiertelnika. Aktywacje kolejnych ulepszeń możemy wykupywać w zamian za punkty nauki (nazwane tu Praxis) otrzymywane przy okazji przejścia na wyższy poziom. Wykupione ulepszenia możemy upgrade’ować, co warto robić, bo i tak ze wszystkiego korzystać nie będziemy i warto skomponować sobie postać, której umiejętności odpowiadać będą naszemu stylowi gry. Poza tym, jest kilka ulepszeń, które nieszczególnie są nam do szczęścia potrzebne i w toku gry spokojnie można się bez nich obyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="cursor: -moz-zoom-in; width: 367px; height: 206px;" alt="http://s.cdaction.pl/obrazki/deus-ex-human-revolution-18.09.10_09_173mu.jpg" src="http://s.cdaction.pl/obrazki/deus-ex-human-revolution-18.09.10_09_173mu.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Grafika jest kolejnym twardym orzechem do zgryzienia. Z jednej strony – piękna, ciemnobursztynowa konwencja, w jakiej osadzono grę naprawdę przypadła mi do gustu. Lokacje są szczegółowo opracowane, może brakuje w nich zróżnicowania, ale patrząc na ilość interaktywnych obiektów w każdym pomieszczeniu, łatwo to twórcom wybaczyć. Trzeba też wspomnieć o całej masie dostępnych w grze tekstów pisanych (maili, gazet, książek), które w ciekawy sposób pogłębiają rozgrywkę. Włamując się na skrzynki bohaterów niezależnych możemy dowiedzieć się o nich wielu ciekawych rzeczy, na przykład, że złośliwy informatyk Francis Pritchard marzy o zostanie scenarzystą sensacyjnego serialu o hackerze na co dzień pracującym w dużej korporacji, nocami zmieniającym się w cyfrowego obrońcę sprawiedliwości. Ponadto wykrywamy kilka biurowych romansów i dowiadujemy się, kto w firmie podkrada medykamenty. Jeśli ktoś ma naturę szperacza, Deus Ex: Human Revolution da mu naprawdę sporo radości. Ale wracając do grafiki – mimo pieczołowitości jej wykonania czasem widać ewidentne niedoróbki. Choćby tła, które są ordynarnymi bitmapami, nienaturalnie poruszającym się helikopterem, jakim podróżuje nasz bohater, słabej mimice postaci (i to w grze, w której trzeba zważać na każde nieopatrzne słowo czy gest bohaterów!) i sztywnych niekiedy ruchach głównego bohatera (wchodzenie po drabinie ewidentnie nie wygląda tak, jak powinno).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="cursor: -moz-zoom-in; width: 351px; height: 197px;" alt="http://s.cdaction.pl/obrazki/deus-ex-human-revolution-18.09.10_08_173mu.jpg" src="http://s.cdaction.pl/obrazki/deus-ex-human-revolution-18.09.10_08_173mu.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muzyka, skomponowana przez Michaela McCanna, dobrze wpasowuje się w klimat gry. Facet zmajstrował kilka niezłych ścieżek dźwiękowych do gier (m.in. Splinter Cell: Double Agent), ale nie jest to jednak jakość Jeremy’ego Soule’a czy Jespera Kyda. Akurat tutaj nie pogniewałbym się, gdyby Square Enix wypożyczyła kanadyjskim deweloperom któregoś ze swoich grajków. Oczywiście moim zboczonym marzeniem byłoby zaangażowanie w to Arjena A Lucassena (gdyby ten facet napisał i nagrał kiedyś soundtrack do jakiejś gry, to mógłbym w nią pocinać z zamkniętymi oczami). Nie zrozumcie mnie źle, muzyka dość dobrze wpasowuje się w klimat, brak tu jednak jakiegoś kawałka, który konkretniej przeorałby zwoje mózgowe i zapisał się w pamięci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="cursor: -moz-zoom-in; width: 353px; height: 197px;" alt="http://s.cdaction.pl/obrazki/deus-ex-human-revolution-18.09.10_07_173mu.jpg" src="http://s.cdaction.pl/obrazki/deus-ex-human-revolution-18.09.10_07_173mu.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tej grze wszystko gra, ale… No właśnie – w każdym elemencie Deus Ex: Human Revolution jest jakieś „ale” które może nie psuje radości czerpanej z gry, jednak w jakimś stopniu zakłóca jej odbiór. Kiedy te niedoróbki nakładają się na siebie zaczyna być naprawdę nieprzyjemnie. Przez większość czasu gra daje naprawdę olbrzymią frajdę – skradanie się, strzelanie, angażujące emocjonalnie rozmowy, wartka fabuła, ciekawe rozwiązania technologiczne, wszystko to sprawia, że rozgrywka jest naprawdę absorbująca. To kawał znakomitej gry, przy której trudno jest się nudzić. Jeśli komuś nie przeszkadzają powyższe wady – znajdzie ją idealną. Reszta też się nie rozczaruje. Polecam!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-7243710013873199197?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/7243710013873199197/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=7243710013873199197' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/7243710013873199197'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/7243710013873199197'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2011/09/co-w-graniu-piszczy-deus-ex-human.html' title='Co w graniu piszczy... Deus Ex: Human Revolution'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-9039530731756944626</id><published>2011-08-13T04:54:00.000-07:00</published><updated>2011-08-13T05:23:59.128-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Prezentacje'/><title type='text'>Prezentacje: Blotch</title><content type='html'>&lt;img style="cursor: -moz-zoom-in; width: 359px; height: 519px;" alt="http://fc00.deviantart.net/fs71/f/2011/138/4/7/lemmikki_paws_by_screwbald-d3gn9nl.jpg" src="http://fc00.deviantart.net/fs71/f/2011/138/4/7/lemmikki_paws_by_screwbald-d3gn9nl.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Artystka, którą mam zamiar przedstawić w dzisiejszej notce ukrywa się pod pseudonimem &lt;a href="http://screwbald.deviantart.com/"&gt;Blotch.&lt;/a&gt; Gdy piszę "ukrywa się" to właśnie mam na myśli, bo doklikanie się do jej prawdziwych personaliów zajęło mi cholernie dużo czasu - ani na jej &lt;a href="http://www.screwbald.com/"&gt;stronie internetowej, &lt;/a&gt;ani na jej &lt;a href="http://www.blogger.com/profile/17284768216574283417"&gt;blogspotowym profilu&lt;/a&gt; nie było najmniejszej wzmianki imieniu i nazwisku, czy nawet płci. Jedynym tropem okazała się &lt;a href="http://previewsworld.com/public/default.asp?t=1&amp;amp;m=1&amp;amp;c=6&amp;amp;s=221&amp;amp;ai=110808"&gt;okładka&lt;/a&gt; współtworzonego przez Blotch komiksu (na który już ostrzę sobie zęby). Metodą eliminacji wykluczyłem Teagana Gaveta (&lt;a href="http://blackteagan.deviantart.com/"&gt;nie ten styl&lt;/a&gt;) i obejrzałem porzuconego devianta Tess Garman, który jasno &lt;a href="http://kenket.deviantart.com/"&gt;pokazuje,&lt;/a&gt; że chodzi o jedną i tą samą osobę. Uff... CSI: Trendyzator znowu górą! YYYYYYEEEEEEAAAAAA!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="cursor: -moz-zoom-in; width: 372px; height: 766px;" alt="http://fc02.deviantart.net/fs70/f/2011/138/f/c/trondheim_by_screwbald-d3gn9s0.jpg" src="http://fc02.deviantart.net/fs70/f/2011/138/f/c/trondheim_by_screwbald-d3gn9s0.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie personalia są tu jednak najważniejsze, a niezwykły talent Blotch, który polega nie tylko na pięknej, realistycznej kresce (tak, poza cartoonem lubię też realizm, zabijcie mnie), ale również niezwykłą sprawność w kreowaniu antropomorficznych wersji znanych nam zwierzaków (głównie psowatych). Rysowanie "uczłowieczonych" zwierząt jest ponoć piekielnie trudne - nie wiem, nie znam się, ale jestem w stanie uwierzyć, bo przecież trzeba pilnować, by "ludzka" część nie zdominowała "zwierzęcej" i odwrotnie, ponadto zbytni realizm paradoksalnie &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Dolina_niesamowito%C5%9Bci"&gt;szkodzi&lt;/a&gt;, więc coś takiego naprawdę budzi we mnie podziw.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="width: 398px; height: 544px;" alt="http://fc02.deviantart.net/fs70/f/2010/129/2/f/Sunday_by_screwbald.jpg" src="http://fc02.deviantart.net/fs70/f/2010/129/2/f/Sunday_by_screwbald.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobnie jak w przypadku omawianej wcześniej artystki, Blotch lubuje się w osadzaniu swoich bohaterów w zwyczajnych, codziennych sytuacjach, co jeszcze bardziej urealnia kreowane postaci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img alt="http://fc09.deviantart.net/fs51/f/2009/318/9/c/Salud_by_screwbald.jpg" src="http://fc09.deviantart.net/fs51/f/2009/318/9/c/Salud_by_screwbald.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i oczywiście - last, but not least - dochodzi fakt, że po prostu uwielbiam psiaki. W odwiecznej bitwie "psiarze vs. kociarze" od dawien dawna staję w pierwszej linii, warcząc i gryząc wszystkich, którzy wyskakują mi z wyższością kotów nad psami. Zaś rysowane przez Tess/Blotch psiaki są tak sympatyczne, że trudno nie ulec ich zawadiackiemu urokowi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="width: 352px; height: 235px;" alt="http://fc07.deviantart.net/fs46/i/2009/165/b/8/The_Coyote_Who_Couldn__t_Sing_by_screwbald.jpg" src="http://fc07.deviantart.net/fs46/i/2009/165/b/8/The_Coyote_Who_Couldn__t_Sing_by_screwbald.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="width: 343px; height: 440px;" alt="http://fc01.deviantart.net/fs42/f/2009/065/e/1/Thanks_for_Staying_by_screwbald.jpg" src="http://fc01.deviantart.net/fs42/f/2009/065/e/1/Thanks_for_Staying_by_screwbald.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-9039530731756944626?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/9039530731756944626/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=9039530731756944626' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/9039530731756944626'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/9039530731756944626'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2011/08/prezentacje-blotch.html' title='Prezentacje: Blotch'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-8960235763276436108</id><published>2011-06-28T12:53:00.000-07:00</published><updated>2011-06-30T04:24:04.557-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Co w graniu piszczy?'/><title type='text'>Co w graniu piszczy... Alice: Madness Returns</title><content type='html'>&lt;img alt="http://s.cdaction.pl/obrazki/alice%20madness%20returns_1740z.jpg" src="http://s.cdaction.pl/obrazki/alice%20madness%20returns_1740z.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stało się. Po jedenastu latach od wydania genialnej American McGee’s Alice – gry, która pokazała, jak bardzo jest wszechstronne i dające olbrzymią swobodę artystyczną jest cyfrowe medium – w końcu możemy zapoznać się z sequelem tej legendarnej produkcji. Piszę „legendarnej” choć zdaję sobie sprawę, że pierwsza gra z Alicją nie znalazła rzeszy fanów gotowych w ciemno pobiec za białym królikiem. Nie, legenda osnuwająca impresję Americana McGee znalazła uznanie od graczy nieco bardziej wymagających, poszukujących nie tylko prostej rozrywki, ale i pewnego zacięcia artystycznego, oryginalności i błyskotliwej fabuły osadzonej w niecodziennym uniwersum. To wszystko sprawiło, że pewna stosunkowo niewielka grupa miłośników cyfrowych wojaży z cierpliwością czekała na ukazanie się dawno już zapowiadanego ciągu dalszego. Sam należałem do tej grupy koneserów i dlatego sięgnąłem po Alice: Madness Returns od razu, gdy pojawiła się taka możliwość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="cursor: -moz-zoom-out; width: 332px; height: 186px;" alt="http://s.cdaction.pl/obrazki/alice-madness-returns-20.07.10_01_173hc.jpg" src="http://s.cdaction.pl/obrazki/alice-madness-returns-20.07.10_01_173hc.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyznam, że po grę sięgałem z pewnym niepokojem – przed premierą uważnie śledziłem wszystkie dostępne materiały na temat gry. Większość z nich nie napawała optymizmem – grafika straszyła pewnym niechlujstwem, walki wydawały się monotonne, a nowy aktor podkładający głos pod Kota z Chesire wyrażał się niczym ktoś, komu na nosie zakleszczyły się szczypce do kostek cukru. Obawy były zatem niemałe. Czy rzeczywistość zweryfikowała moje czarnowidztwo? O tym już za chwilę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="cursor: -moz-zoom-out; width: 342px; height: 191px;" alt="http://s.cdaction.pl/obrazki/alice-madness-returns-20.07.10_04_173hc.jpg" src="http://s.cdaction.pl/obrazki/alice-madness-returns-20.07.10_04_173hc.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Historia ukazana w A:MR toczy się dziesięć lat po zakończeniu poprzedniej części. Mimo, iż Alicji udało się poskromić ogarniające ją szaleństwo, wciąż nie potrafi się pozbierać po traumatycznym przeżyciu jakim był pożar, w którym zginęła cała jej rodzina. Dziewczyna stara się rozliczyć z przeszłością za pomocą sesji terapeutycznych z doktorem Bumbym. Coś się jednak nie udaje – powracają wizje Wonderlandu, który znowu jest zagrożony, tym razem przez diaboliczny pociąg obracający w perzynę całą Krainę Czarów. Wszyscy mieszkańcy baśniowego świata – nawet ci, którzy w poprzedniej części byli antagonistami – muszą teraz połączyć siły i pomóc bohaterce ponownie zaprowadzić porządek, a przy okazji umożliwić dziewczynie odzyskanie pamięci i odkrycie mrocznego sekretu, za jakim kryje się pożar domu Alicji i śmierć jej bliskich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="cursor: -moz-zoom-out; width: 322px; height: 179px;" alt="http://s.cdaction.pl/obrazki/AliceHobby_4b7g.jpg" src="http://s.cdaction.pl/obrazki/AliceHobby_4b7g.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fabuła podąża niejako dwutorowo. Pierwszą płaszczyzną, na której spędzamy większość gry, jest Wonderland, drugą – świat realny. W Krainie Czarów nasza bohaterka ściga wspomniany wcześniej upiorny pociąg, etapy rozgrywane w wiktoriańskiej Anglii umożliwiają nam przeprowadzenie prywatnego śledztwa dotyczącego pożaru. Pomiędzy obiema płaszczyznami jest olbrzymia przepaść – Anglia jest szara, brudna i zatęchła, Wonderland zaś skrzy się i mieni feerią barw. Także sama Alicja z nijakiej, zahukanej dziewczyny w zgrzebnym fartuszku w Krainie zmienia się prześliczną wielkooką panienkę w stroju będącym mokrym snem każdego neowiktoriańskiego fetyszysty. Mimo wszystko, oba światy przenikają się wzajemnie – w rzeczywistości możemy dostrzec pewne szczegóły, które w świecie baśniowym spełniają rolę dominującą. Najprościej będzie to wyjaśnić na przykładzie. Otóż w pewnym momencie Alicja trafia do domu prawnika, który zajmował się sprawą pożaru. W posiadłości natrafia na zawieszone na ścianie japońskie miecze będące pamiątką, jaką prawnik przywiózł z Orientu. Chwilę później bohaterka przenosi się do Krainy Czarów, gdzie staje do walki z… gigantycznymi osami przebranymi za samurajów. W taki oto sposób oba światy łączą się ze sobą w umyśle Alicji, która w drugiej połowie gry zaczyna tracić rozeznanie, co jest snem, a co prawdą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="cursor: -moz-zoom-in; width: 334px; height: 193px;" alt="http://s.cdaction.pl/obrazki/AliceSteps_4b7g.jpg" src="http://s.cdaction.pl/obrazki/AliceSteps_4b7g.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zacznijmy może od grafiki, bo to najcięższy orzech do zgryzienia. Z jednej strony – o czym pisałem wcześniej – tekstury są rozpaćkane, rozdzielczość niezadowalająca, zdarzają się ząbkowane krawędzie i pikseloza. Do tego tekstury nader często dość ordynarnie doczytują się już na naszych oczach. Wszystko to sprawia, że gra wygląda jakby była żywcem wyjęta z 2003 roku i maskowanie tego faktu filtrami graficznymi przypomina pudrowanie lekko już śmierdzącego trupa. Do grzechów głównych należy także dorzucić kilka niedoróbek systemowych, jak kursor, który lubi pojawiać się na ekranie podczas regularnej rozgrywki. Z drugiej jednak strony… design poziomów i postaci jest po prostu niesamowity. Otoczenie jest zróżnicowane, szczegółowe i kipiące zaskakującymi nieraz detalami. Wszystko to tworzy pewien dysonans, z którym do tej pory nie mogę sobie poradzić i jednoznacznie uznać, czy gra wizualnie mi się podoba, czy nie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="cursor: -moz-zoom-out; width: 354px; height: 198px;" alt="http://s.cdaction.pl/obrazki/CheshireCatQueens_4b7g.jpg" src="http://s.cdaction.pl/obrazki/CheshireCatQueens_4b7g.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mechanika gry uległa ewolucji względem poprzedniej części. Alicja potrafi dalej skakać, szybować w powietrzu i teleportować się na niewielkie odległości – to ostatnie bardzo się przyda w walkach, o których powiem za chwilę. Już na początku gry mamy okazję napić się eliksiru zmniejszającego, dzięki któremu dziewczyna uzyskuje moc kurczenia się w dowolnym momencie. Umiejętność ta przydaje się nie tylko wtedy, gdy trzeba przejść pod jakąś przeszkodą albo eksplorować mysie dziury – pomniejszona Alicja patrzy na świat nieco inaczej, dzięki czemu dostrzega poukrywane dosłownie wszędzie wskazówki a także niewidzialne platformy, które umożliwią jej dostanie się do niedostępnych na pierwszy rzut oka miejsc. Ponadto zmniejszenie pozwoli nam korzystać z mocy życiodajnych kwiatów, które pomogą nam odzyskać nadszarpnięte zdrowie. Wszystkich tych machlojek uczymy się z pomocą świetnie skonstruowanych samouczków (tablice przedstawiające schematy ruchów) wplecionych w grę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="cursor: -moz-zoom-in; width: 346px; height: 194px;" alt="http://s.cdaction.pl/obrazki/AlicePepperGrinder_4b7g.jpg" src="http://s.cdaction.pl/obrazki/AlicePepperGrinder_4b7g.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Walka także uległa znacznej modyfikacji – Alicja nie wymachuje po prostu orężem na lewo i prawo, a kolejne ciosy składa w przyjemnego dla oka kombosa. Miłośników bogatego arsenału z części pierwszej muszę rozczarować – ze starych znajomych (na czele z moją ulubioną różdżką zamrażającą) powraca tylko nóż. Poza tym dostajemy cztery inne zabawki. Jedną z nich jest zabawkowa głowa konia na patyku, którą posługujemy się niczym maczugą. Kolejne dwie bronie to młynek do kawy i czajnikowa wyrzutnia. To pierwsze można przyrównać do karabinu maszynowego, to drugie działa trochę jak moździerz. Bronie dystansowe nie wymagają amunicji, choć po zbyt długim użytkowaniu przegrzewają się i należy chwilę odczekać, nim rozpoczniemy kolejną salwę. Ostatnią zabawką są bomby w kształcie Marcowego Zająca, które wyposażone są w zdalny detonator, choć po pewnym czasie wybuchają też same z siebie. Poza oczywistym zastosowaniem Zające możemy też wykorzystać podczas rozwiązywania zagadek logicznych – jeśli położymy bombę na płycie otwierającej drzwi, to zdążymy do nich dobiec, nim się zamkną. Do broni trzeba zaliczyć też parasolkę, którą możemy zasłaniać się przed miotanymi przez oponentów pociskami, a przy odrobinie wprawy da się też za jej pomocą odesłać paczkę wprost w zaskoczone ręce lub macki adresata. Każdą z broni – z wyjątkiem bomb – możemy też maksymalnie cztery razy upgrade’ować. Kolejne poziomy oręża wykupujemy z poziomu menu, walutą są zaś… mleczaki, które zbieramy po drodze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="cursor: -moz-zoom-out; width: 349px; height: 195px;" alt="http://s.cdaction.pl/obrazki/alice-madness-returns-20.07.10_05_173hc.jpg" src="http://s.cdaction.pl/obrazki/alice-madness-returns-20.07.10_05_173hc.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przeciwnicy… oni byli jednym z ciekawszych elementów American McGee’s Alice. Świetnie zaprojektowani, urozmaiceni i wymagający budzili szacunek i urozmaicali rozgrywkę. Jak jest tym razem? Jeszcze lepiej. Niemal każdy typ przeciwnika – a jest ich kilkanaście – wymaga diametralnie odmiennej taktyki walki. Czasem należy przeprowadzić ostrzał z dystansu, niekiedy musimy sprowokować oponenta do ataku, jeszcze kiedy indziej wyszukiwać luki w jego obronie lub zasypać gradem ciosów albo najpierw osłabić, by zaraz potem dobić celnym ciosem. Gra ciekawie wprowadza kolejne gatunki maszkar do ubicia. Najpierw, najczęściej w trakcie podróży po poziomie, następuje oficjalne przedstawienie – pojawia się maszkaron i podpis z jego imieniem. Potem następuje pojedynek, podczas którego poznajemy słabe punkty przeciwnika i opracowujemy sposób na jego zabicie. Gdy nam się to uda, pojawia się kilku kolejnych przedstawicieli gatunku dziwoląga, jakiego właśnie ubiliśmy, by doszlifować umiejętności walki. Wszystko to jest gładko wplecione w strukturę gry. Nierzadko bywa tak, że do pokonania mamy kilka, czy nawet kilkanaście stworów różnych gatunków, co jest przeżyciem dość niezwykłym – musimy błyskawicznie rozeznać się w sytuacji, podjąć decyzję, którymi wrogami zająć się najpierw, a których zostawić sobie na koniec i cały czas reagować na to, co się wokół nas dzieje. Nie jest to proste, ale daje naprawdę dużo satysfakcji. W tej grze nawet podczas krwawej rzeźni musimy cały czas myśleć, przewidywać i działać, w przeciwnym wypadku nie pociągniemy zbyt długo. Pod koniec gry, gdy mamy do czynienia z naprawdę trudnymi kombinacjami najsilniejszych przeciwników gra autentycznie staje się bardzo wymagająca, co obnaża jedną w istotniejszych wad tej produkcji – złożoność systemu walki chwilami nie pozwala na ogarnięcie całej sytuacji. Bywa, że musimy trzymać cztery przyciski równocześnie, a w ferworze walki dość trudno jest się połapać. Oczywiście wszystko jest do wypracowania, ale dało się to zrobić odrobinę lepiej. Na szczęście twórcy dali nam pewne ułatwienie. Otóż jeśli życie Alicji zejdzie do krytycznego poziomu możemy uruchomić działający kilkanaście sekund Tryb Histerii, w którym ciosy naszej bohaterki są silniejsze, ona sama zaś – nieśmiertelna (ci, którzy kłócili się kiedyś z jakąś dziewczyną wiedzą pewnie, że coś takiego jest możliwe nawet i w pozagrowej rzeczywistości). Pewnym rozczarowaniem może być brak bossów, ale przy tak doskonale zaprojektowanych klasycznych przeciwnikach nie jest to jakoś specjalnie odczuwalne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="cursor: -moz-zoom-out; width: 308px; height: 173px;" alt="http://s.cdaction.pl/obrazki/alice-madness-returns-20.07.10_03_173hc.jpg" src="http://s.cdaction.pl/obrazki/alice-madness-returns-20.07.10_03_173hc.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W grach zręcznościowych przez lata wykształcił się pewien kanon poziomów – gdy uruchamiamy statystyczną platformówkę możemy być właściwie pewni, że czekają nas rozmaite wariacje na temat Lodowej Groty, Średniowiecznego Zamku czy Tropikalnej Wyspy. Alice: Madness Returns na szczęście nie da się nazwać statystyczną platformówką i nie spotkamy w niej wymienionych przeze mnie schematów. Mało tego – uczucie deja vu też nam nie grozi, bo ze znanych z poprzedniej gry poziomów powraca tylko Queensland i Hatter’s Domain, przy czym zarówno Siedliszcze Czerwonej Królowej, jak i Domena Kapelusznika są zupełnie odmienione i z trudem rozpoznajemy w nich wersje krain, które mogliśmy podziwiać w American McGee’s Alice. Pozostałe poziomy zaprojektowane są z olbrzymią pomysłowością i sporą dozą charakterystycznego dla serii szaleństwa. Mamy zatem upiorną wersję domku dla lalek, podwodny świat, zamieszkaną przez owady krainę wzorowaną na Japonii.. nie powinniśmy się więc nudzić. Do moich ulubionych leveli należy etap rozgrywany w przestworzach, gdzie z przyjemnością odpocząłem od ciasnych i mrocznych zakamarków, jakie dominowały wcześniej. Nie mogę tu też nie wspomnieć, że na każdy etap przypada inna, dopasowana do otoczenia, sukienka Alicji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="cursor: -moz-zoom-in; width: 319px; height: 179px;" alt="http://s.cdaction.pl/obrazki/alice-madness-returns-20.07.10_02_173hc.jpg" src="http://s.cdaction.pl/obrazki/alice-madness-returns-20.07.10_02_173hc.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Konstrukcja zagadek nie powala – są one w miarę wymagające, w miarę różnorodne i w miarę pomysłowe, ale niestety nic ponad to. Odkrywanie sposobu przejścia nie jest jakimś wielkim wyzwaniem, zazwyczaj już na pierwszy rzut oka widać, co trzeba zrobić, by otworzyć zagradzające nam drogę drzwi lub podnieść platformę, która pomoże nam się dostać na leżącą w oddali półkę. Uwagę przykuwają za to etapy przerywnikowe – jest ich dużo, są zaprojektowane z naprawdę sporą pomysłowością i znakomicie urozmaicają rozgrywkę. Mamy zatem proste zagadki zadawane nam przez Kota, zjazdy po rampach, zagadki muzyczne (wciskanie odpowiednich klawiszy kierunkowych w odpowiednim momencie), etapy rozgrywane w dwóch wymiarach (aż mi się przypomniały staroszkolne platformówki na Pegasusa), zagadki szachowe, przesuwanki… naprawdę, długo by wymieniać. Dość rzec, że poziom trudności został odpowiednio wyważonych, choć oporni na łamigłówki mogą mieć w pewnym momencie dość. Część z tych etapów jest podstawą upgrade’owania bohaterki – jeśli w czasie zabawy odnajdziemy gdzieś dużą muszlę, możemy do niej wejść, co zainicjuje wyzwanie. Jeśli wyjdziemy z niego zwycięsko, w nagrodę Kot da nam ćwiartkę różanego pączka. Po zgromadzeniu czterech ćwiartek poziom naszego zdrowia na stałe wzrasta o jedną jednostkę. Wszystko to wystarcza na jakieś dwanaście godzin bardzo przyjemnej rozrywki - przynajmniej mi tyle zajęło przejście gry na średnim poziomie trudności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="width: 322px; height: 180px;" alt="http://s.cdaction.pl/obrazki/skala-alice-madness-returns-hysteria-27-05-11-03_1743r.jpg" src="http://s.cdaction.pl/obrazki/skala-alice-madness-returns-hysteria-27-05-11-03_1743r.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muzyka i dźwięki. Hm. Tak, właśnie hm. To takie bardzo znaczące hm, które mówi, że nie wszystko mi się podoba, choć w zasadzie powinno. Zamotałem? Być może. Jak zapewne pamiętacie, wychwalałem pod niebiosa soundtrack poprzedniej Alicji, który nie tylko genialnie budował klimat gry, ale i egzystował samodzielnie jako epicka, surrealistyczna opowieść muzyczna skomponowana przez Chrisa Vrennę. Nic zatem dziwnego, że wobec sequela miałem w tym względzie naprawdę duże oczekiwania. Przyznam od razu, że trochę się zawiodłem – o ile ścieżka dźwiękowa A:MR stanowi doskonałe dopełnienie gry, o tyle furory na moim odtwarzaczu mp3 raczej nie zrobi. Utwory są krótkie, mało rozbudowane i brak im kakofonii nieokiełznanego szaleństwa, czyli tego, co stanowiło o genialności poprzedniczki. Stawiam tu jednak plusa, choć krzywiąc się przy tym niemiłosiernie. Co do głosów postaci… Cudownie wymruczany Kot z Chesire zaczął mówić przez nos, co początkowo bardzo mnie irytowało, choć nowy podkładacz głosu futrzastego psychopaty kupił mnie cudownie zaintonowaną kwestią „Purrrrfect”. Co do pozostałych głosów i odgłosów nie mam żadnych zastrzeżeń – wszystko brzmi świetnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="cursor: -moz-zoom-in; width: 324px; height: 182px;" alt="http://s.cdaction.pl/obrazki/alice-madness-returns-20.07.10_03_173hc.jpg" src="http://s.cdaction.pl/obrazki/alice-madness-returns-20.07.10_03_173hc.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nieuchronnie zbliżam się do końca tej recenzji, a co za tym idzie – do wydania werdyktu. Umyślnie z tym zwlekam, bo choć mnie osobiście gra bardzo się podoba i spokojnie wystawiłbym jej wysoką notę, to jednak… coś nie zagrało. W nowej Alicji prawie nie ma już tego mrocznego szaleństwa charakteryzującego pierwszą część. Wonderland, mimo nawiedzającego go kataklizmu, wciąż jest cukierkowy i mniej groźny, niż dziesięć lat temu. Na palcach jednej ręki można policzyć sytuacje, w których podczas rozgrywki podnoszą się włoski na karku. Całość dość uciążliwie kojarzyła mi się z komediową platformówką Psychonauts, to głupie skojarzenie męczyło mnie przez całą grę i sukcesywnie psuło przyjemność z rozgrywki. Nie zrozumcie mnie źle, ta gra naprawdę jest absorbująca, ciekawa, znakomicie wyważona i – jeśli komuś nie przeszkadzają słabe tekstury – zwyczajnie piękna. Dopiero pod koniec gry robi cię ciemno, mroczno i groźnie i właśnie te ostatnie etapy przypominają to, co znaliśmy z American McGee’s Alice. To nie jest wina gry, tylko mojego złego podejścia. Alice: Madness Returns nie jest prostą kontynuacją poprzedniczki, ale też nieco innym, łagodniejszym spojrzeniem na Krainę Czarów. To ważne, by uświadomić sobie ten fakt przed uruchomieniem gry, by zamiast lekkiego rozczarowania czekała nas zwyczajnie wspaniała zabawa i przejmująca historia. Czego życzę wszystkim tym, którzy odważą się zapoznać z kolejną odsłoną Alice.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-8960235763276436108?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/8960235763276436108/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=8960235763276436108' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/8960235763276436108'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/8960235763276436108'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2011/06/co-w-graniu-piszczy-alice-madness.html' title='Co w graniu piszczy... Alice: Madness Returns'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-1709873530847715169</id><published>2011-06-04T02:10:00.000-07:00</published><updated>2011-06-04T02:24:37.097-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Prezentacje'/><title type='text'>Prezentacje: Ittybittynhidi</title><content type='html'>&lt;img style="width: 332px; height: 516px;" alt="http://th09.deviantart.net/fs70/300W/i/2010/363/2/4/by_myself_by_ittybittynidhi-d317lad.jpg" src="http://th09.deviantart.net/fs70/300W/i/2010/363/2/4/by_myself_by_ittybittynidhi-d317lad.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;Uwielbiam cartoon. Nie ma w tym niczego dziwnego, bowiem tego typu stylistyka ma swoich wielbicieli na całym świecie, nie tylko wśród dzieci. Dziś, podczas mojego przedpołudniowego spaceru po DeviantArcie odnalazłem &lt;a href="http://ittybittynidhi.deviantart.com/"&gt;profil&lt;/a&gt; amerykańskiej artystki ukrywającej się pod aliasem Ittybittynhidi, której prace po prostu mnie zachwyciły. Lekkość i prostota kreski, wspaniałe kolory i oryginalny, przyjemny dla oka styl to jednak nie wszystko - prace Nhidi ukazują przeważnie zwyczajne życie zwyczajnych ludzi, scenki jakie widzimy codziennie spiesząc do pracy i na uczelnie, obrazy, których bohaterami moglibyśmy być my sami. Proza życia codziennego zawarta w cudownym minimalizmie catoonu. W jaki sposób te dwa elementy zestawione razem robią tak piorunujące wrażenie - pojęcia nie mam. Mam za to nową zakładkę w Ulubionych i szczery zamiar zaglądać do niej, kiedy tylko na deviancie nhidi ukaże się coś nowego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="width: 397px; height: 211px;" alt="http://fc02.deviantart.net/fs71/f/2011/153/c/7/c7beb1dd5a81064e89a73bcdaaa961c8-d3hv8xi.jpg" src="http://fc02.deviantart.net/fs71/f/2011/153/c/7/c7beb1dd5a81064e89a73bcdaaa961c8-d3hv8xi.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="width: 399px; height: 224px;" alt="http://fc09.deviantart.net/fs71/f/2011/066/7/f/7ff032c9abdf0a318cba440d7d2759ca-d3b4ct3.jpg" src="http://fc09.deviantart.net/fs71/f/2011/066/7/f/7ff032c9abdf0a318cba440d7d2759ca-d3b4ct3.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="width: 394px; height: 592px;" alt="http://fc00.deviantart.net/fs71/f/2011/090/7/b/7b1acbf17353f8481dbfe82a25dcfc60-d3cvfxf.jpg" src="http://fc00.deviantart.net/fs71/f/2011/090/7/b/7b1acbf17353f8481dbfe82a25dcfc60-d3cvfxf.jpg" /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-1709873530847715169?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/1709873530847715169/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=1709873530847715169' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/1709873530847715169'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/1709873530847715169'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2011/06/prezentacje-ittybittynhidi.html' title='Prezentacje: Ittybittynhidi'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-6492507013591810730</id><published>2011-05-25T01:46:00.000-07:00</published><updated>2011-07-01T06:42:54.911-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Co w graniu piszczy?'/><title type='text'>Co w graniu piszczy... Wiedźmin 2: Zabójcy Królów</title><content type='html'>&lt;img style="width: 256px; height: 360px;" alt="http://www.amazonka.pl/photo/wi/ed/wiedzmin-2-zabojcy-krolow-99901663825_5907610736372_300.jpg" src="http://www.amazonka.pl/photo/wi/ed/wiedzmin-2-zabojcy-krolow-99901663825_5907610736372_300.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Dziękuję &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Arkowi &lt;/span&gt;za pożyczenie egzemplarza do recenzji.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy w 2007 roku wyszedł pierwszy „Wiedźmin” od samego początku było jasne, że ta gra to przełom na polskim rynku elektronicznej rozrywki. To było coś – w końcu powstała polska komputerowa gra fabularna, która śmiało mogła stanąć w szranki z największymi na rynku. Choć produkcja znalazła uznanie w oczach recenzentów i koneserów, to trudno powiedzieć, by zawładnęła rzeszą dusz. Czy sequel tej produkcji będzie w stanie tego dokonać? Wiele wskazuje na to, że tak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="width: 386px; height: 216px;" alt="http://s.cdaction.pl/obrazki/wiedzmin-2-zabojcy-krolow-08.05.11_09_4b7q.jpg" src="http://s.cdaction.pl/obrazki/wiedzmin-2-zabojcy-krolow-08.05.11_09_4b7q.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hype – to się twórcom „Wiedźmin 2: Zabójcy Królów” udało. Te wszystkie materiały promocyjne, trailery, bonusy, artykuły w pismach branżowych i nie tylko… Tak, nietrudno mi uwierzyć w to, że „Wiedźmin 2” jest najbardziej oczekiwaną grą tego roku. W pewnym momencie miałem nawet serdecznie dosyć tej całej wieśkomanii, bo niesympatyczna gęba Geralta z Rivii spoglądała na mnie dosłownie zewsząd. Na szczęście gra wyszła, zanim moja irytacja sięgnęła apogeum i sam, empirycznie, mogłem się przekonać czy te wszystkie obietnice „najlepszego erpega wszechczasów” mają jakiekolwiek pokrycie w rzeczywistości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="cursor: -moz-zoom-in; width: 394px; height: 221px;" alt="http://s.cdaction.pl/obrazki/wiedzmin-2-zabojcy-krolow-05.04.11_10_4b7d.jpg" src="http://s.cdaction.pl/obrazki/wiedzmin-2-zabojcy-krolow-05.04.11_10_4b7d.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak zapewne pamiętamy, na końcu jedynki Geralt ratuje króla Foltesta przed śmiercią z rąk skrytobójcy. Wdzięczny król mianuje go swoim osobistym przydupasem (no, co? Niektóre rzeczy trzeba nazywać po imieniu) i angażuje w eskapadę zorganizowaną w celu odbicia bękartów Jego Wysokości z rąk krnąbrnej baronowej. Podczas akcji spotykamy m.in. Taillesa z Dornal starego znajomego z Sagi (na pewno go pamiętacie – to ten, co się poharatał własnym mieczem w pierwszym tomie opowiadań), ratujemy króla ze szponów smoka, który wmieszał się w cały ten galimatias, szlachtujemy chmary wrażych jednostek i generalnie świetnie się bawimy. W dalszej części gry staramy się zaś rozwikłać zagadkę tytułowych królobójców, mieszamy się w politykę, od czasu do czasu rozpłata jakiegoś potwora… W międzyczasie nasz dzielny wiedźmin odzyskuje pamięć i w końcu dowiadujemy się, co się tak naprawdę działo w czasie pomiędzy zakończeniem „Pani Jeziora”, a początkiem pierwszej gry.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="cursor: -moz-zoom-in; width: 365px; height: 205px;" alt="http://s.cdaction.pl/obrazki/wiedzmin-2-zabojcy-krolow-12.04.11_02_1740k.jpg" src="http://s.cdaction.pl/obrazki/wiedzmin-2-zabojcy-krolow-12.04.11_02_1740k.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No właśnie, tu pierwszy zgrzyt. Przekombinowana fabuła może zniechęcić casualowych graczy. Oczywiście nam, fanom twórczości Andrzeja Sapkowskiego, którzy opowiadania i pięcioksiąg znają na wyrywki to nie przeszkadza, ale jeśli ktoś nie zna Sagi, ani pierwszej części, to z pewnością ze szczętem pogubi się w politycznych i fabularnych dywagacjach bohaterów. A szkoda, bo Wiedźmin 2 to jedna z najlepszych komputerowych opowieści. Poważnie – gromkie brawa dla scenarzystów, którym naprawdę udało się oddać ducha prozy Andrzeja Sapkowskiego. Dialogi są przaśne, soczyste i klimatyczne, wydarzenia zmieniają się jak w kalejdoskopie, a podział na dobro i zło właściwie nieistniejący (są co najwyżej konflikty interesów). Zastanawiam się, jak odbiorą „Wiedźmina 2” gracze z Zachodu i odległego Wschodu, którzy najwyraźniej przyzwyczajeni są do podejścia „To jesteś ty, tam jest ten zły – napierdalaj!”. W W2:ZK nie ma tak dobrze. Tu czasem musisz wybrać mniejsze zło, a bywa tak, że – jeśli nie działasz odpowiednio szybko – to proza życia wybierze za ciebie. Przerażonych zapowiadanym przez twórców gry ograniczonym czasem na podjęcie niektórych decyzji uspokajam – takie sytuacje są rzadziej, niż sporadyczne, a nawet wtedy mamy dość czasu na wybranie opcji.&lt;br /&gt;W zgodzie z tym, co przed chwilą nazwałem duchem prozy ASa pozostają też etapy rozgrywane za pomocą innych, niż Geralt postaci. I znów – są to sytuacje incydentalne, a ponadto znakomicie wyreżyserowane i zwyczajnie bardzo przyjemne. Cieszą też rozmaite kulturowe smaczki. Scenarzyści kpią niemiłosiernie z innych gier i książek - w Prologu widzimy Asasyna, który swoim Skokiem Wiary nie trafił w stóg siana, później jeden z bohaterów naigrywa się z niejakiego Blazkowicza, sam Geralt zaś zarzeka się, że nie będzie ganiał na bosaka po wulkanach. Wisienką na torcie są zaś plakaty o krasnoludzkich przodownikach pracy.&lt;br /&gt;Jest tu jednak pewien zgrzyt, który w moich oczach mocno obniża ocenę fabuły – jest to kompletnie spalone zakończenie, zwłaszcza w obliczu faktów, które poznajemy w epilogu (nie, nie będę spoilerował). Grę przeszło mi się zdecydowanie zbyt szybko. Rozumiem – nielinowa fabuła z szerokim wachlarzem alternatyw i możliwych rozwiązań. Okej, ale i tak rozgrywka sprawa wrażenie, jakby w pewnym momencie autorom scenariusza zabrakło weny lub też czas/fundusze przeznaczone na grę zaczęły się wyczerpywać i trzeba było szybko kończyć pracę. Szkoda, naprawdę szkoda.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="cursor: -moz-zoom-in; width: 378px; height: 212px;" alt="http://s.cdaction.pl/obrazki/wiedzmin-2-zabojcy-krolow-12.04.11_03_1740k.jpg" src="http://s.cdaction.pl/obrazki/wiedzmin-2-zabojcy-krolow-12.04.11_03_1740k.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mechanika gry znacznie się zmieniła od czasów pierwszej części. Nie ma już klikania do taktu, sześć stylów walki zmieniło się w dwa, używanie Znaków w końcu wygląda tak, jak powinno i dodano blokowanie ciosów. Czy system walki jest wygodniejszy, niż ten znany z jedynki? Nie wiem, nie umiem napisać – na pewno jest inny, wymagający więcej zaangażowania i, początkowo, trudniejszy do ogarnięcia, głównie z powodu braku jakiegokolwiek tutoriala. Z powodu braku stylu grupowego wpadanie w tłum wrogów i beztroskie wymachiwanie mieczem na lewo i prawo nie jest już dobrym pomysłem, co sprawia, że gra jest o wiele trudniejsza od jedynki. Jeśli nie jesteście jakimiś erpegowymi wymiataczami, to średni poziom trudności radzę zostawić sobie na drugie przejście gry, najtrudniejszego zaś w ogóle nie uruchamiać. Z pewnością trudność gry jest jednym z jej minusów – choć nie uważam się za niedzielnego gracza i parę RPGów już w życiu zaliczyłem, to jednak średni poziom trudności mógłby być trochę bardziej… średni.&lt;br /&gt;Z innych nowinek – wreszcie możemy medytować w każdym spokojniejszym miejscu, a nie tylko w pobliżu ognisk, jak to miało miejsce w jedynce. I to mi się podoba. Trochę mniej podoba mi się system zażywania eliksirów, z których korzystać możemy tylko w czasie odpoczynku, przez co żonglowanie fiolkami „dopalaczy” podczas walki jest niemożliwie, choć bardzo by się przydało.&lt;br /&gt;Drzewko rozwoju postaci jest rozrysowane bardzo dobrze – zrezygnowano z klasycznych statystyk typu siła i zręczność, umiejętności mają realny wpływ na rozgrywkę i dość łatwo połapać się jest we wszelkich niuansach. Tu duży plus. Jeden zagraniczny recenzent narzekał wprawdzie, że nie może zrobić z Geralta postaci posługującej się tylko i wyłącznie czarami, ale my wiemy przecież doskonale, że wiedźmin to nie mag, a Znaki mogą być co najwyżej ułatwieniem.&lt;br /&gt;A propo Znaków - Znak Axii Geralt najwyraźniej podpatrzył u Obi Wana Kenobiego, zaklęcie służy bowiem do naginania woli rozmówcy. Poza klasycznym „To nie są elfy, których szukacie” Axii można wykorzystać również w walce, by na jakiś czas przekabacić wroga i przeciągnąć go na swoją stronę. Pozostałe Znaki mają właściwie taką samą charakterystykę, jak w poprzedniej grze – za pomocą Igni podpalamy cele, Aard służy do usuwania przeszkód i zwalania przeciwników z nóg, Quen generuje pole ochronne, zaś Yrden do zastawiania magicznych pułapek. Jak już wspomniałem – używanie Znaków jest teraz dużo prostsze.&lt;br /&gt;Do znanych z pierwszego Wiedźmina minigierek dołączyła kolejna – siłowanie się na rękę. Polega ona na odpowiednim manewrowaniu kursorem w kurczącej się przestrzeni. Zmieniono nieco zasady bijatyk (które wciąż są zbyt łatwe, by dawały satysfakcję z wygranej), z kolei tak niegdyś lubiany przeze mnie kościany poker początkowo zupełnie mnie odrzucił nieczytelnym wzorem na kostkach i niepotrzebnym udziwnieniem w postaci własnoręcznego rzucania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="cursor: -moz-zoom-in; width: 388px; height: 218px;" alt="http://s.cdaction.pl/obrazki/wiedzmin-2-zabojcy-krolow-12.04.11_07_1740k.jpg" src="http://s.cdaction.pl/obrazki/wiedzmin-2-zabojcy-krolow-12.04.11_07_1740k.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przed premierą gry zapowiadano cuda wizualne – W2:ZK miała być najlepiej wyglądającym erpegiem w historii. Zajawki zdawały się to potwierdzać. A rzeczywistość? Rzeczywistość przeszła najśmielsze oczekiwania – gdybym nie zhardział podczas zabaw z Crysisem, pewnie piękno tej gry zwyczajnie by mnie zabiło. Początkowo, w czasie rozgrywania etapów na terenach zurbanizowanych, krzywiłem się nieco i kręciłem nosem, gdy jednak wkroczyłem na dziewicze łono natury zamilkłem z niemądrze opuszczoną szczęką. Gra wygląda po prostu niesamowicie, przy zabawie na najwyższych detalach dosłownie można dostać ślinotoku. Prawda jest taka, że dziś żaden znany mi RPG nie jest w stanie poszczycić się tak piękną grafiką, która w dodatku – zgodnie z obietnicami twórców – wczytuje się w locie, jedynie od czasu do czasu zatrzymując nas ekranem loadingu. Nie ma jednak róży bez kolców, bo optymalizacja gry pozostawia dużo do życzenia. Na moim sprzęcie (procesor AMD Athlon II 64 X4, grafika ATI Radeon HD5750 oraz 4 GB RAM na pokładzie) próba uruchomienia Wiedźmina 2 na najwyższych detalach powiodła się połowicznie – grać wprawdzie mogłem, ale nadmiar efektów i wodotrysków skutkował paskudnym żabkowaniem. Dopiero przejście na średnie detale pozwoliło mi grać niemal bez żadnych zgrzytów, choć i tak podczas wyskoków do menu głównego gra „zasypiała” na parę długich chwil. Nic to jednak, bo nawet na średnich detalach W2:ZK budzi uzasadniony szacunek, choć można było dopracować kod. Nie mogą się też podobać dość częste zwisy i wyskoki do Windows. Za to duży minus.&lt;br /&gt;Dla równowagi dodam, że bardzo podobały mi się animowane retrospekcje, nad którymi pracował znany i lubiany Jakub Rebelka. Wprawdzie nie każdemu muszą podobać się jego karykaturalne, surrealistyczne rysunki, nie można im jednak odmówić klimatyczności i oryginalności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="width: 350px; height: 196px;" alt="http://s.cdaction.pl/obrazki/wiedzmin-2-zabojcy-krolow-08.05.11_01_4b7q.jpg" src="http://s.cdaction.pl/obrazki/wiedzmin-2-zabojcy-krolow-08.05.11_01_4b7q.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najnowszy Wiedźmin już na samym początku kupił mnie muzyką. W prologu słyszymy jeden z utworów uwielbianego przeze mnie Żywiołaka, później zaś jest coraz lepiej. Adam Skorupa dał radę – muzyka jest znakomitym tłem dla toczących się na monitorze wydarzeń, walki ilustrowane są dynamicznymi kawałkami, eksploracja poziomów również poparta została doskonałą ścieżką dźwiękową. W tym wypadku nie mam się absolutnie czego czepić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="width: 331px; height: 186px;" alt="http://s.cdaction.pl/obrazki/wiedzmin-2-zabojcy-krolow-08.05.11_07_4b7q.jpg" src="http://s.cdaction.pl/obrazki/wiedzmin-2-zabojcy-krolow-08.05.11_07_4b7q.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podsumowując – Wiedźmin 2: Zabójcy Królów wygląda trochę jak ciasto zbyt wcześnie wyjęte z piekarnika. Magicznie znikające wątki, „ucięte” zakończenie, zawyżony poziom trudności i dziwne niedoróbki techniczne rekompensowane są przez olbrzymie pokłady grywalności, niesamowity klimat i przecudną grafikę. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz tak dobrze bawiłem się przy jakiejkolwiek grze komputerowej… Wróć! Już pamiętam. To było prawie dziesięć lat temu, gdy ze łzami wzruszenia w oczach i duszą na ramieniu polowałem na ścierwojady w lesie w pobliżu Starego Obozu. W najnowszej produkcji CD Projektu odnajdziemy tą samą miodność, która towarzyszyła nam w Gothicu. I to właśnie powinno być największą zachętą dla niezdecydowanych.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-6492507013591810730?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/6492507013591810730/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=6492507013591810730' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/6492507013591810730'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/6492507013591810730'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2011/05/co-w-graniu-piszczy-wiedzmin-2-zabojcy.html' title='Co w graniu piszczy... Wiedźmin 2: Zabójcy Królów'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-2966420284886881280</id><published>2011-05-18T01:08:00.000-07:00</published><updated>2011-05-18T01:54:53.688-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Myśli nieuczesane'/><title type='text'>Było się: Festiwal Komiksowa Warszawa</title><content type='html'>&lt;img style="width: 381px; height: 543px;" alt="http://static.polter.pl/sub/Festiwal-Komiksowa-Warszawa-2011-bn30618.jpg" src="http://static.polter.pl/sub/Festiwal-Komiksowa-Warszawa-2011-bn30618.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako, że to dopiero mój drugi konwent komiksowy w życiu, pozwolę sobie olać ocenę całości (bo, like, nie mam za bardzo porównania) i skupić się na tym, co najważniejsze - czyli na ludzikach i wrażeniach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* swoim zachowaniem &lt;a href="http://herringo.blogspot.com/"&gt;Śledziu&lt;/a&gt; potwierdził wrażenie, jakie wywarł na mnie na zeszłorocznej imprezie - to profesjonalista w każdym calu, ale zarazem i niesamowicie sympatyczny, życzliwy człowiek, który momentalnie łapie kontakt z fanami i z którym aż chciałoby się usiąść na krawężniku z piwem w ręku i pół nocy przegadać o dupie Maryni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* rozchwytywany przez wszystkich &lt;a href="http://lukaszokolski.blogspot.com/"&gt;Łukasz Okólski&lt;/a&gt; okazał się facetem, z którego twarzy uśmiech nie znika chyba nigdy. Szkoda, że udało mi się zamienić z nim dosłownie dwa słowa, nim &lt;a href="http://doktoragon.pl/"&gt;Dr.Agon&lt;/a&gt; porwał go w swoje szpony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* &lt;a href="http://bler.szlapa.com/"&gt;Rafał Szłapa&lt;/a&gt; podstępnie usidlił mnie, gdy zdezorientowany po raz pierwszy przekraczałem progi Pałacu Kultury, po czym skusił pięciozłotową zniżką na swojego "Blera". Nie sposób było odmówić, ale nie żałuję, bo komiks naprawdę przyzwoity. Później zresztą, przed klubem b, była okazja do pogłębienia znajomości, gdzie uraczony zostałem anegdotą o komiksowym papieżu, z której wypłynął ciekawy wniosek - jeśli Rafał zostanie poproszony o narysowanie komiksu okolicznościowego z okazji rocznicy Katastrofy Smoleńskiej, istnieje duże prawdopodobieństwo, że zamiast Tupolewa narysuje Jumbo Jeta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* &lt;a href="http://calendula-calendula.blogspot.com/"&gt;Calendula&lt;/a&gt; ma chłopaka. Damn..&lt;span style="display: block;" id="formatbar_Buttons"&gt;&lt;span class=" down" style="display: block;" id="formatbar_CreateLink" title="Link" onmouseover="ButtonHoverOn(this);" onmouseout="ButtonHoverOff(this);" onmouseup="" onmousedown="CheckFormatting(event);FormatbarButton('richeditorframe', this, 8);ButtonMouseDown(this);"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;* &lt;a href="http://www.komiks.gildia.pl/wywiady/papier-przestaje-byc-mekka"&gt;Rafał "Chrześcijanin-tańczy" Kołsut&lt;/a&gt; jest ucieleśnieniem słowa "pozytywne ADHD". Koleś, któremu muszę przybić piątkę na przyszłorocznej imprezie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* W klubie b doszło do wstydliwego dla mnie incydentu - za wszelką cenę usiłowałem udowodnić &lt;a href="http://kreskotok.blogspot.com/"&gt;Spellcasterowi,&lt;/a&gt; że jestem bardziej pogięty od niego. Nie wchodząc w szczegóły - chyba się udało. Spellu, a ciebie bardzo za to przepraszam, byłem tak jakby na lekkiej bani, ale mnie to usprawiedliwia raczej słabo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* &lt;a href="http://www.themovie.com.pl/"&gt;Bele&lt;/a&gt; uprzejmie nie roześmiał się z mojego spalonego żartu o gimnazjalistach i wziął mnie za religijnego świra, gdy poprosiłem Łukasza o sprezentowanie mi "tró anioła". Cóż, bywa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* &lt;a href="http://komiks.polter.pl/Ystad,profil.html"&gt;Ystad&lt;/a&gt; próbował przekonać mnie do zakupu "Bicepsa" starą, sprawdzoną metodą "a jak nie, to w ryj". W końcu dowiedziałem się też, jak prawidłowo wymawia się jego ksywkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* &lt;a href="http://www.gniazdoswiatow.net/"&gt;godai&lt;/a&gt; dość sceptycznie wypowiadał się o słynnym już na całe komiksowo "Konstrukcie" i o pożeraczach zeszytówek. Zapamiętałem go głównie ze względu na fajnej koszulce z Batmanem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Generalnie rzecz biorąc z festiwalu wyszedłem zadowolony. Cieszę się, że udało mi sie tam dotrzeć i mam nadzieję, że to nie będzie ostatni raz.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-2966420284886881280?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/2966420284886881280/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=2966420284886881280' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/2966420284886881280'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/2966420284886881280'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2011/05/byo-sie-festiwal-komiksowa-warszawa.html' title='Było się: Festiwal Komiksowa Warszawa'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-3405025770839949213</id><published>2011-05-16T09:34:00.000-07:00</published><updated>2011-05-16T10:14:19.278-07:00</updated><title type='text'>Do poczytania... Scientia occulta</title><content type='html'>&lt;img style="width: 378px; height: 281px;" alt="http://merlin.pl/Scientia-Occulta_Robert-Sienicki-Lukasz-Okolski,images_big,29,978-83-61081-86-9.jpg" src="http://merlin.pl/Scientia-Occulta_Robert-Sienicki-Lukasz-Okolski,images_big,29,978-83-61081-86-9.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najnowszy komiks duetu Sienicki &amp;amp; Okólski nabyłem kompletnym przypadkiem. Nie planowałem jego zakupu na ostatnim Festiwalu Komiksowa Warszawa - polowałem tam przede wszystkim na przeceniony pierwszy tom Sandmana. Nie upolowałem, by zatem nie wyjść z imprezy z pustymi rękami (nie licząc dosłownie wciśniętego mi na samym starcie "Blera" Rafała Szłapy) kupiłem "Scientię" właśnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie znaczy to, że jestem z zakupu niezadowolony, bo "Scientia Occulta" to komiks co najmniej dobry, z nieco niewykorzystanym potencjałem i znakomitymi rysunkami. Fabuła kręci się wokół serii rytualnych morderstw, na których trop wpadła ponętna pani detektyw Kate Cooper, która wraz z bratem zajmowała się sprawą małej zaginionej dziewczynki. Szybko okazuje się, że sprawa jest o wiele bardziej zagmatwana i niejednoznaczna, niż się na początku wydawało... Kate łączy siły z ulicznym magikiem Claytonem Howardem i rzuca się w wir zaskakujących wydarzeń.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiem, ze to głupie, ale sam komiks kojarzył mi się z... niektórymi pracami Andreasa. Co prawda poziom nie ten (ale to nie tyle wina autorów, co niebotycznie wysokiego poziomu komiksów autora "Koziorożca"), ale elementów wspólnych jest sporo - na czele z mistyczną, choć raczej lekką i bezpretensjonalną historyjką i cartoonową kreską. Fabuła została poprowadzona dość dobrze, choć chwilami intryga szyta jest zdecydowanie zbyt grubymi nićmi. Choćby wytłumaczenie wmieszania w całą aferę Kate wydaje mi się mocno naciągane. Przydałoby się też trochę bardziej pogłębić sylwetki postaci, bo w tym względzie panuje w SO sztampa, ale... to przecież lekka, niezobowiązująca zabawa. Na plus muszę zaliczyć kilka znakomitych fabularnych twistów i "okołopotterowe" żarty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kreska... Łukasz Okólski stanął na wysokości zadania. Obleczona w czerń i biel historia wygląda po prostu bardzo dobrze. Kreskówkowy styl rysownika idealnie pasuje do tej opowieści i sprawia, że czyta się z jeszcze większą przyjemnością. Widać jednak, że rysownik nie rozwinął jeszcze w pełni skrzydeł, że najlepsze prace wciąż są przed nim. Czekamy z niecierpliwością.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Scientia Occulta raczej nie zapisze się złotymi zgłoskami w historii polskiego komiksu, nie będzie obiektem kultu dla przyszłych pokoleń. Ale i nie ma takich aspiracji - to po prostu mainstreamowa opowiastka kryminalno-fantastyczna napisana i narysowana w dość luźnym stylu. Nie arcydzieło, ale solidna, rzemieślnicza robota. Niezdecydowanych zapraszam do zapoznania się z dwoma pierwszymi rozdziałami, które twórcy &lt;a href="http://scientiaocculta.com/"&gt;zamieścili&lt;/a&gt; na stronie komiksu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pro bono publico. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-3405025770839949213?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/3405025770839949213/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=3405025770839949213' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/3405025770839949213'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/3405025770839949213'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2011/05/do-poczytania-scientia-occulta.html' title='Do poczytania... Scientia occulta'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-5021444458803796088</id><published>2011-03-18T00:09:00.000-07:00</published><updated>2011-03-18T00:50:15.051-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiadomości'/><title type='text'>Stalowy Jeż</title><content type='html'>&lt;img style="cursor: -moz-zoom-out; width: 340px; height: 379px;" alt="https://lh3.googleusercontent.com/-pSzn3mysjp8/TYDE4tM8i1I/AAAAAAAAAJ4/3vsk-7dKzgM/s1600/00.jpg" src="https://lh3.googleusercontent.com/-pSzn3mysjp8/TYDE4tM8i1I/AAAAAAAAAJ4/3vsk-7dKzgM/s1600/00.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Oto bowiem Jeż Stalowy,&lt;br /&gt;Ma przyłbicę zamiast głowy...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;Mam niewątpliwą przyjemność przedstawić Wam nowy webcomics w polskim Internecie. &lt;a href="http://stalowyjez.blogspot.com/"&gt;Stalowy Jeż&lt;/a&gt; jest bardzo swobodną wariacją na temat wierszowanych baśni Jana Brzechwy, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;połączonych i zremiksowanych tak, by stworzyć ponurą, mroczną antybaśń. Za scenariusz odpowiadam ja, warstwą graficzną opiekuje się &lt;a href="http://lupusartzzz.blogspot.com/"&gt;Lupus&lt;/a&gt;, z którym miałem przyjemność współpracować już wcześniej. Przy kreowaniu komiksu inspirowałem się takimi rzeczami jak &lt;a href="http://www.ea.com/alice"&gt;American McGee's Alice,&lt;/a&gt; &lt;a href="http://www.pinocchiovampireslayer.com/"&gt;Pinocchio, Vampire Slayer&lt;/a&gt; czy &lt;a href="http://www.drunkduck.com/The_Surreal_Adventures_of_Edgar_Allan_Poo/index.php?p=122518"&gt;Surreal Adventures of Edgar Allan Poo&lt;/a&gt;. Komiks aktualizowany będzie dwa razy w tygodniu i w zamierzeniu liczyć ma 9 rozdziałów po 15 stron każdy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapraszam do świata Jana Brzechwy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-5021444458803796088?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/5021444458803796088/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=5021444458803796088' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/5021444458803796088'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/5021444458803796088'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2011/03/stalowy-jez.html' title='Stalowy Jeż'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh3.googleusercontent.com/-pSzn3mysjp8/TYDE4tM8i1I/AAAAAAAAAJ4/3vsk-7dKzgM/s72-c/00.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-7463137198286670879</id><published>2011-02-22T10:49:00.000-08:00</published><updated>2011-02-22T11:24:22.139-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiadomości'/><title type='text'>Chopin New Romance</title><content type='html'>&lt;img style="width: 240px; height: 343px;" alt="http://static.polter.pl/sub/Zamieszanie-wokol-Chopin-New-Romantic-bw47128.jpg" src="http://static.polter.pl/sub/Zamieszanie-wokol-Chopin-New-Romantic-bw47128.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.tvnwarszawa.pl/stolica,news,ch-k-i-quot-cweloholokaust-quot-tak-msz-promuje-chopina,76040.html"&gt;Szczegóły tutaj.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz garść pytań:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Czy którakolwiek z osób sprawujących pieczę nad tym projektem poinformowała autorów, że publikacja docelowo przeznaczona jest dla osób małoletnich?&lt;br /&gt;2. Czy którakolwiek z ww. osób wpisał w google nazwisko Ostrowskiego, by zaznajomić sie z jego dotychczasowym dokonaniem na polu twórczości komiksowej?&lt;br /&gt;3. Czy w Polsce wciąż pokutuje opinia o komiksie jako medium skierowanym tylko i wyłącznie do dzieci, zaś wszelkie próby zmiany tego stereotypu muszą kończyć się aferą?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Komiksu nie miałem nigdy w rękach, dlatego też nie mogę wypowiedzieć się o jego poziomie. Sama afera zaś jest jednak na tyle żenująca, że po raz kolejny środowisko komiksowe jest "chłopcem do bicia" w mediach.&lt;br /&gt;Nie popełnił błędu Ostrowski, rysując taki, a nie inny komiks. Wina leży o stronie ludzi, którzy zlecili Kulturze Gniewu stworzenie szopenowskiej antologii bez poinformowania wydawcy o grupie docelowej produkcji (nie wierzę, że naczelny KG dopuściłby do sprzedaży komiks pełen niecenzuralnych komentarzy ze świadomością, że później ktoś ta tern komiks dziecku). Ciekawą rzeczą jest, że nikt z MSZ nie nadzorował procesu redagowania zbiorku i nie zatwierdził jego ostatecznego kształtu przed puszczeniem w ruch prasy drukarskiej. Przez to pieniądze podatników pójdą na przemiał - dosłownie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-7463137198286670879?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/7463137198286670879/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=7463137198286670879' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/7463137198286670879'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/7463137198286670879'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2011/02/chopin-new-romance.html' title='Chopin New Romance'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-3148614227067009409</id><published>2011-02-18T01:11:00.000-08:00</published><updated>2011-02-18T02:12:59.629-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Felieton okazyjny'/><title type='text'>Felieton okazjonalny - Ayreon</title><content type='html'>&lt;img style="width: 350px; height: 350px;" alt="http://metalprogressive.files.wordpress.com/2008/06/ayreon_the_final_experiment.jpg" src="http://metalprogressive.files.wordpress.com/2008/06/ayreon_the_final_experiment.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mamy rok 2084. Dziesiątkowana licznymi wojnami, wyniszczona zatruciem środowiska naturalnego i pognębiona pokładaniem zbytniego zaufania w technologię ludzkość znajduje się na skraju wymarcie. Grupka naukowców korzystając z procesy zwanego czasową telepatią usiłuje skomunikować się z ludźmi z przeszłości i w porę przestrzec ich przez tymi zagrożeniami. W końcu udaje im się porozumieć z żyjącym w 6 w. n.e. niewidomym minstrelem imieniem Ayreon. Ociemniały bard rusza na dwór Króla Artura, by tam spełnić swoje posłannictwo. W ten sposób rozpoczyna się najbardziej niedoceniona opowieść science-fiction w historii tego gatunku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy pisze się o projekcie holenderskiego multiinstrumentalisty Arjena Lukassena bardzo trudno uniknąć używania takich słów jak "epickie", "rozmach" i "ponadczasowość", dlatego nawet nie będę próbował. Prawda jest taka, że siedmiopłytowa (+dodatki) rock opera ukrywająca się pod tytułem "Ayreon" jest dziełem, które każdy fan fantastyki naukowej znać powinien. Przyznam, że po raz pierwszy spotkałem się z tak spójną i wielowątkową opowieścią przekazaną za pomocą połączonych fabularnie utworów muzycznych. I, jak zapewne już widać, od razu wpadłem w zachwyt.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="width: 350px; height: 350px;" alt="http://metalprogressive.files.wordpress.com/2008/06/actual-fantasy.jpg" src="http://metalprogressive.files.wordpress.com/2008/06/actual-fantasy.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Opowieść nie ogranicza się tylko do wątku "arturiańskiego" zarysowanego w pierwszej płycie projektu zatytułowanej "The Final Experinemt". Każdy kolejny krążek dokłada kolejny element układanki - W "Actual fantasy" dostajemy garść opowieści inspirowanych rozmaitymi tworami kultury popularnej - od "Imienia róży" po "Tron". Kolejne płyty ponawiają trend pierwszej, w której mamy do czynienia z jedną, długą opowieścią. Wybieramy się zatem do Elektrycznego Zamku ("Into The Electric Castle"), towarzyszymy ostatniemu żywemu mieszkańcowi Marsa w jego podróżach po wspomnieniach poprzednich wcieleń ("Universal Migrator Part 1: The Dream Sequencer"), doświadczamy genezy ludzkiej duszy ("Universal Migrator Part 2:Flight of the Migrator"), śledzimy przejmującą historię człowieka uwięzionego we własnym umyśle ("The Human Equation"),  by w końcu dowiedzieć się, co te wszystkie opowieści mają ze sobą wspólnego ("01011001"). Rozmach tej sagi powala. Arjen Lukassen - projektant całej opowieści - daje w niej upust swojej nietuzinkowej wyobraźni, tworząc jedyną w swoim rodzaju kosmiczną balladę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="width: 350px; height: 350px;" alt="http://metalprogressive.files.wordpress.com/2008/06/into-the-electric-castle.jpg" src="http://metalprogressive.files.wordpress.com/2008/06/into-the-electric-castle.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muzycznie mamy tu do czynienia z misz-maszem - są utwory czysto instrumentalne, po których nasze uszy atakowane są elektroniką, rockiem, elementami folku... Trudno jednoznacznie określić, z jakim gatunkiem mamy tu do czynienia. Ja w każdym razie, kompletny dyletant, jeśli chodzi kwestie gatunkowe w muzyce, zostałem totalnie zwalony z nóg tym, jak to wszystko ze sobą współgra i podczas słuchania nie odnosi się wrażenia, że całość jest niespójna. Wręcz przeciwnie - wszystko doskonale do siebie pasuje i nie mamy najmniejszych problemówz całkowitym zanurzeniem się w nurt muzyki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="width: 350px; height: 350px;" alt="http://image.lyricspond.com/image/a/artist-ayreon/album-universal-migrator-pts-1-2/cd-cover.jpg" src="http://image.lyricspond.com/image/a/artist-ayreon/album-universal-migrator-pts-1-2/cd-cover.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teksty to oddzielna sprawa. Mamy tu do czynienia z iście operowym podejściem do warstwy wokalnej. Poszczególni piosenkarze wcielają się w role bohaterów opowieści i odgrywają je wręcz znakomicie. Monologi wewnętrzne i zewnętrzne, dialogi obrazujące fabułę... wszystko to bardzo mocno przemawia do słuchacza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="width: 350px; height: 346px;" alt="http://3.bp.blogspot.com/_h7zfRGoogHI/TJiVFrcGTmI/AAAAAAAABkI/3qEw7PkRmc0/s1600/44680.jpg" src="http://3.bp.blogspot.com/_h7zfRGoogHI/TJiVFrcGTmI/AAAAAAAABkI/3qEw7PkRmc0/s1600/44680.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak wspominałem, opowieść "Ayeron" powinien poznać każdy fan kabelków, komputerów i kosmicznych wojaży. Projekt ten nie jest bez wad, nikną one jednak w ogromie klimatu i wielowymiarowości dzieła. To "Blade Runner" muzyki, "Gra Endera" dźwięku, "Ghost in the Shell" rockowej opery. Nie znać "Ayreona" to jak nie znać wyżej wymienionych arcydzieł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="width: 350px; height: 350px;" alt="http://i465.photobucket.com/albums/rr20/alfredmolina32/01011001.jpg" src="http://i465.photobucket.com/albums/rr20/alfredmolina32/01011001.jpg" /&gt;&lt;a href="http://www.arjenlucassen.com/ayreon/ay_index.html"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.arjenlucassen.com/ayreon/ay_index.html"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Oficjalna strona projektu&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-3148614227067009409?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/3148614227067009409/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=3148614227067009409' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/3148614227067009409'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/3148614227067009409'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2011/02/felieton-okazjonalny-ayreon.html' title='Felieton okazjonalny - Ayreon'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_h7zfRGoogHI/TJiVFrcGTmI/AAAAAAAABkI/3qEw7PkRmc0/s72-c/44680.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-405626699391893777</id><published>2011-01-22T10:39:00.000-08:00</published><updated>2011-01-22T11:03:01.237-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiadomości'/><title type='text'>Wiadomości - coraz gorzej</title><content type='html'>&lt;img style="width: 377px; height: 217px;" alt="http://www.benchmark.pl/uploads/backend_img/a/zaiks_png.jpg" src="http://www.benchmark.pl/uploads/backend_img/a/zaiks_png.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To trochę nie fair z mojej strony pisać na blogu tylko po to, by po raz kolejny przekazać (i skomentować) złe wieści. Otóż niesławny Związek Autorów i Kompozytorów Scenicznych &lt;a href="http://www.benchmark.pl/aktualnosci/YouTube_dogadalo_sie_z_ZAiKSem-32885.html"&gt;dogadał się&lt;/a&gt; z popularnym serwisem YouTube, przez co możemy się spodziewać znacznego utrudnienia w dostępie do wielu nie do końca legalnie zamieszczonych tam materiałów audiowizualnych. Niby słusznie, ale wciąż nie mogę pozbyć się wrażenia, że w trudnych czasach kryzysu ZAiKS rozpaczliwie szuka nowych sposobów sięgnięcia do kieszeni odbiorcy. Obecny model dystrybucji muzyki jest już kompletnym anachronizmem, niestety ci wielcy, bogaci i potężni wciąż nie chcą przestawić się na alternatywne sposoby sprzedawania dóbr intelektualnych. Być może będą do tego zmuszeni, gdy okaże się, że blokowanie treści będą pojawiać się na coraz bardziej egzotycznych serwerach (tzw. &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Efekt_Streisand"&gt;Efekt Streisand&lt;/a&gt;).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niejako w związku z powyższym, chciałbym dopisać krótki suplement do mojej wcześniejszej notki o internetowym &lt;a href="http://trendyzator.blogspot.com/2010/09/wiadomosci-nadchodzi-mordor.html"&gt;Radiu Rivendell,&lt;/a&gt; w której wyrażałem obawy o dalszą jego egzystencję w obliczu zainteresowania się tym przedsięwzięciem amerykańskiego odpowiednika ZAiKSu. Co prawda RR nie zostało zamknięte, tym niemniej biblioteka utworów została w znacznym stopniu odchudzona i - co stwierdzam z przykrością - już tak nie nawilża.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żeby jednak nie było zbyt smutno - na koniec informacja (mam nadzieję) pozytywna. Od początku tego roku prowadzę równolegle inny blog:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://pamietnikpojeba.blogspot.com/"&gt;&lt;img style="width: 302px; height: 97px;" alt="http://img715.imageshack.us/img715/9642/gowam.png" src="http://img715.imageshack.us/img715/9642/gowam.png" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mistycyzm Popkulturowy to cotygodniowo aktualizowany blog, na którym staram się patrzeć na szeroko rozumianą kulturę popularną w sposób niego inny, niż dotąd. Notki wrzucane są w każdą niedzielę, toteż jeśli komuś nie znudziła się jeszcze moja pisanina, serdecznie zapraszam.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-405626699391893777?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/405626699391893777/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=405626699391893777' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/405626699391893777'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/405626699391893777'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2011/01/wiadomosci-coraz-gorzej.html' title='Wiadomości - coraz gorzej'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-8720270645132299580</id><published>2010-12-30T00:43:00.000-08:00</published><updated>2011-01-01T02:36:59.127-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiadomości'/><title type='text'>Drużyna</title><content type='html'>&lt;object height="385" width="385"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/1TdXP-tiMqU?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/1TdXP-tiMqU?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="385" width="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trudno mi jest powiedzieć coś o produkcji filmu, który z jednej strony wydaje się być czystym kuriozum, z drugiej zaś może się okazać czymś zbawiennym dla polskiej kinematografii fantasy składającej się jak do tej pory z jednej tylko produkcji, o której wszyscy chcą jak najszybciej zapomnieć, toteż jej nazwa ani razu nie padnie w tym tekście.&lt;br /&gt;Czym więc jest "Drużyna"? Offowym projektem, w którym siły łączą zarówno debiutanci, jak i stare wygi. Próbą stworzenia filmu spod znaku miecza i magii, której nie będziemy musieli się wstydzić. Historia będzie do bólu sztampowa - twórcy nie próbują na nowo odkrywać gatunku, a stworzyć film, przy którym przyjemnie zabijemy trochę czasu. Za reżyserię "Drużyny" odpowiada Szymon Szymański, twórca filmów animowanych dla dzieci i pracownik &lt;a href="http://www.studio.eurocom.waw.pl/portfolio,25"&gt;Eurocom Studio.&lt;/a&gt; W sumie trudno powiedzieć o tym filmie coś więcej - produkcja nie ma nawet własnej strony internetowej, za wsparcie medialne odpowiada u nich strona Nowej Fantastyki i &lt;a href="http://www.fantastyka.pl/56.html"&gt;tam&lt;/a&gt; właśnie radziłbym szukać bliższych informacji. Mnie zaś wypada przyklasnąć tej idei i trzymać kciuki, by twórcom wystarczyło zapału i werwy do pomyślnego ukończenia projektu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-8720270645132299580?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/8720270645132299580/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=8720270645132299580' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/8720270645132299580'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/8720270645132299580'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2010/12/druzyna.html' title='Drużyna'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-4714558886508248626</id><published>2010-09-16T06:20:00.000-07:00</published><updated>2010-09-16T06:53:37.808-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiadomości'/><title type='text'>Wiadomości: Nadchodzi Mordor...</title><content type='html'>&lt;img style="width: 395px; height: 210px;" alt="http://images3.wikia.nocookie.net/__cb20051015115961/nonsensopedia/images/6/6a/Mordor.png" src="http://images3.wikia.nocookie.net/__cb20051015115961/nonsensopedia/images/6/6a/Mordor.png" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Popularne wśród fanów fantasy &lt;a href="http://radiorivendell.com/"&gt;Radio Rivendell&lt;/a&gt; wpadło w spore kłopoty. Otóż ta niekomercyjna, utrzymująca się jedynie z dobrowolnych wpłat stacja została namierzona przez amerykańską organizację &lt;a href="http://soundexchange.com/"&gt;SoundExchange&lt;/a&gt; zajmującą się kontrolowaniem przepływu gotówki wynikającego z regulowania należności związanych z prawami autorskimi (prościej - coś jak nasz ZAIKS). Okazało się, że szefostwo RR nie wypłaca tantiemów artystom, których utwory odtwarzane są "na antenie" rozgłośni. Sprawa jest nielicha, bowiem na dzień dzisiejszy w &lt;a href="http://www.radiorivendell.com/index.php?page=our-music&amp;amp;f=list_albums"&gt;bazie radia&lt;/a&gt; znajduje się przeszło 6 tyś. utworów muzycznych pochodzących z ponad czterystu albumów - przeważnie komercyjnych. Może się skończyć - w najgorszym przypadku - zamknięciem Radia, bowiem SE żąda miesięcznego haraczu, którego suma jest większa, od rocznego wpływu z datków, tak przynajmniej &lt;a href="http://www.radiorivendell.com/forum/viewtopic.php?f=3&amp;amp;t=4258&amp;amp;start=0"&gt;twierdzi&lt;/a&gt; szef RR ukrywający się pod pseudonimem Elrond. Patrząc, jak to wygląda &lt;a href="http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35019,8364146,Cicho_w_sklepach_i_u_fryzjera__Nikt_nie_lubi_ZAiKS_u.html"&gt;choćby u nas, &lt;/a&gt;wygląda na to, że właściciele albo będą musieli diametralnie przeformułować profil radia (odtwarzać jedynie utwory, których twórcy pozwolili na to w ramach "dozwolonego użytku") albo pójść na jakąś ugodę (wrzucić na stronę i "antenę" reklamy, dzięki którymi zarobią na comiesięczną opłatę). Pozostaje też trzecia droga - spakować manatki, choć nie chce chyba nikt, a zwłaszcza słuchacze, do których i ja się zaliczam. Cała sprawa to kolejna cegiełka w długim murze sporów o granice dozwolonego użytku materiałów komercyjnych. Mona się  zżynać na pazerność twórców, którzy ciągle każą sobie płacić za to samo, ale prawda jest taka, że silniejszy zawsze nakopie słabszemu, zwłaszcza, gdy - tak jak w tym przypadku - ma po swojej stronie prawo.&lt;br /&gt;Sprawa ma zresztą drugie dno, bowiem główny serwer Radia Rivendell stoi w Szwecji, więc w sumie sprawą powinny zająć się tamtejsze organa, a nie organizacja &lt;span style="font-style: italic;"&gt;de facto&lt;/span&gt; amerykańska. Jeśli z tego całego bałaganu wyniknie coś konkretnego, nie omieszkam skrobnąć o tym kolejnej notki, bo podejrzewam, że pośród czytelników Trendyzatora znajdzie się parę osób, które - podobnie jak ja - lubią od czas do czasu zapuścić RR.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-4714558886508248626?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/4714558886508248626/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=4714558886508248626' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/4714558886508248626'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/4714558886508248626'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2010/09/wiadomosci-nadchodzi-mordor.html' title='Wiadomości: Nadchodzi Mordor...'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-6632438244240313239</id><published>2010-09-09T08:14:00.000-07:00</published><updated>2010-09-09T08:36:51.600-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Felieton okazyjny'/><title type='text'>Felieton okazjonalny. O komiksach w kioskach</title><content type='html'>&lt;img style="cursor: -moz-zoom-out; width: 169px; height: 253px;" alt="http://www.film.gildia.pl/_n_/komiks/prasa/fantasy-komiks/5/okladka-600.jpg" src="http://www.film.gildia.pl/_n_/komiks/prasa/fantasy-komiks/5/okladka-600.jpg" /&gt; &lt;img style="width: 169px; height: 258px;" alt="http://valkiria.net/uploads/pic/komiks/s_star_wars_komiks_ws_3.jpg" src="http://valkiria.net/uploads/pic/komiks/s_star_wars_komiks_ws_3.jpg" /&gt; &lt;img style="cursor: -moz-zoom-in; width: 169px; height: 257px;" alt="http://www.imago.com.pl/images/99565_19556.JPG" src="http://www.imago.com.pl/images/99565_19556.JPG" /&gt; &lt;img style="cursor: -moz-zoom-in; width: 169px; height: 250px;" alt="http://sw-extreme.com/userfiles/image/Star%20Wars%20Komiks/Star%20Wars%20Komiks%20-%20sierpien%202009.jpg" src="http://sw-extreme.com/userfiles/image/Star%20Wars%20Komiks/Star%20Wars%20Komiks%20-%20sierpien%202009.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystko idzie ku lepszemu. Co prawda tu i ówdzie trąbi się o &lt;a href="http://www.forum.gildia.pl/index.php/topic,32344.525.html"&gt;zapaści rynku&lt;/a&gt; komiksowego w naszym kraju, ale ja widzę to nieco inaczej - Egmont powolutku przenosi ciężar wydawanych przez siebie pozycji z ekstremalnie drogich ekskluzywów na tani komiks dla każdego. Do tej pory wstrzelił się w rynek z Star Wars Komiks. 6 PLN za comiesięczną dawkę mieczy świetlnych, Mocy i międzyplanetarnej naparzanki w odległej galaktyce. Wygląda na to, że wypaliło, bo oprócz miesięcznika zdecydowano się wyjść z rozszerzoną wersją w postaci kwartalnika o podwojonej objętości i cenie 10 PLN za 100 stron. Tu też obyło się bez katastrofy, bo Star Wars Komiks - Wydanie Specjalne trzyma się do dziś. Zyski obu serii musiały być co najmniej zadowalające, skoro Kołodziejczak zdecydował się rozszerzyć ofertę "taniego komiksu w każdym kiosku" o miesięcznik Fantasy Komiks. Tu Egmont mógł się nieźle przejechać. FK jest dość obszerny, a co za tym idzie - dość drogi. do tego częstotliwość ukazywania się mogła wydawać się przesadzona nawet największym optymistom. Przeciętny czytelnik może wydać 6 złotych co miesiąc. Tym bardziej może szarpnąć się od czasu do czasu na dziesięciozłotowy komiks. Ale miesiąc w miesiąc wydawać 20 zł? Osobiście byłem pewien obaw - nadal jestem, choć już nieco mnie, bo wygląda na to, że Fantasy Komiks radzi sobie w kioskach równie dobrze, co jego starci braci spod znaku Star Wars. Sam kupuję zarówno FK, jak i SWK:WS (z gwiezdnowojennego miesięcznika zrezygnowałem jakiś czas temu) i trzymam kciuki za obie te serie.&lt;br /&gt;Jakby tego było mało, pewien czas temu w kioskach zagościła kolejna seria - Komiksowe Hity. Wbrew nazwie, nie ukazują się w niej bestsellerowe produkcje spod znaku panelów i dymków, a komiksy nawiązujące do popularnych filmów i gier. Czy ten kwartalnik przyjmie się na naszym rynku? Zobaczymy za jakieś pół roku.&lt;br /&gt;A i to jeszcze nie koniec - w kuluarach przebąkuje się o kolejnym "tematycznym" miesięczniku. Póki co konkretów brak, ale patrząc na dotychczasowe działania wielkiego E, nie byłoby to niczym zaskakującym.&lt;br /&gt;Konkluzja, siłą rzeczy musi być następująca - coś drgnęło. Może Egmont w "zeszytówkach" szuka wyjścia z impasu, w jaki wpadł polski rynek komiksowy - rynek drogich wydań dla kolekcjonerów, którzy nie są zbyt liczną grupą nabywczą. Byłoby to dość rozsądne zachowanie. Do niedawna pomiędzy Kaczorem Donaldem, a Sandmanem istniała przepaść, która skutecznie utrudniała zainteresowanie komiksowym medium młodzieży. Dziś mamy Star Wars Komiks, Fantasy Komiks, Komiksowe Hity... Czy to coś da? Czy wydawcy (w tym wypadku jeden konkretny wydawca) wychowają sobie w ten sposób nowe pokolenie fanów? Mam gorącą nadzieję, że tak - inaczej czekają nas naprawdę niewesołe czasy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-6632438244240313239?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/6632438244240313239/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=6632438244240313239' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/6632438244240313239'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/6632438244240313239'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2010/09/felieton-okazjonalny-o-komiksach-w.html' title='Felieton okazjonalny. O komiksach w kioskach'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-3178747402667006805</id><published>2010-09-07T03:40:00.000-07:00</published><updated>2010-09-07T04:05:03.754-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Myśli nieuczesane'/><title type='text'>Ludzie Godziny Czwartej. Done.</title><content type='html'>&lt;img style="width: 374px; height: 216px;" alt="http://img705.imageshack.us/img705/8819/cityoffire11.jpg" src="http://img705.imageshack.us/img705/8819/cityoffire11.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;fragment grafiki autorstwa Joshuy Middletona, po całość zapraszam &lt;a href="http://www.joshuamiddleton.com/galleries/bookcovers/city_of_fire.html"&gt;tutaj.&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Choć może powinienem o tym napisać na &lt;a href="http://pamietnikpojeba.blogspot.com/"&gt;Pamiętniku&lt;/a&gt; (dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą - drugi mój blog na którym wylewam swoje żale w chwilach, gdy mój mózg przegrywa walkę z rzeczywistością), ale, jako że na Trendzatora zagląda więcej osób, ten news ląduje właśnie tutaj. Otóż chciałem wszem i wobec pochwalić się, że ukończyłem powieść o Ludziach Godziny Czwartej, których mieliście okazję poznać zarówno na stronie internetowej Nowej Fantastyki, jak i na papierze, w lipcowym wydaniu tegoż pisma.&lt;br /&gt;Oczywiście nie oznacza to sielanki i strzelania korków od szampana. Teraz czeka mnie żmudna praca nad własnym tekstem, wyłapywanie bzdur, idiotyzmów i sprzeczności, ciągłe przepisywanie, skreślanie, przestawianie, kombinowanie i tak dalej. Tym niemniej, najcięższą pracę mam już za sobą - cały proces autoredakcji powinien zakończyć się jeszcze przed nastaniem roku akademickiego. Potem okaże się, czy ktoś będzie chciał zapłacić za moje bujanie w obłokach. Jeśli tak się stanie, nie omieszkam Was o tym powiadomić.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-3178747402667006805?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/3178747402667006805/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=3178747402667006805' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/3178747402667006805'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/3178747402667006805'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2010/09/ludzie-godziny-czwartej-done.html' title='Ludzie Godziny Czwartej. Done.'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-8594683326549624361</id><published>2010-09-03T11:41:00.000-07:00</published><updated>2010-09-03T12:27:11.998-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Filmograf'/><title type='text'>Filmograf - Haven</title><content type='html'>&lt;img style="width: 305px; height: 426px;" alt="http://i27.tinypic.com/143err4.jpg" src="http://i27.tinypic.com/143err4.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na pierwszy rzut oka - kolejny klon nieodżałowanego X-Files dla ubogich. Na drugi to samo, tylko bardziej i ze wsparciem w postaci powiązania fabuły serialu z Colorado Kid -  jedną z książek Stephena Kinga. Książki nie czytałem, co jednak nie przeszkadzało mi z przyjemnością obejrzeć pierwsze odcinki serialu Haven.&lt;br /&gt;Po kolei. Akcja serialu toczy się w tytułowym miasteczku, w którym wiele lat temu panowały Kłopoty - czas, gdy działo się wiele naprawdę dziwnych rzeczy. Agentka federalna Audery Parker przybywa do Haven tropem groźnego przestępcy, który krótko po dotarcia do miasta ginie w tajemniczych okolicznościach. Audery łączy siły z miejscową policją w osobie Nathana Wuornoa, nieco enigmatycznego mężczyzny cierpiącego na niezwykłą przypadłość -  Nathan nie odczuwa bólu. Każdy odcinek to kolejna sprawa, którą rozwiązuje ta dwójka - Audery postanowiła zostać w Haven, by zbadać dawną sprawę niejakiego Colorado Kida. Oczywiście, ma swoje powody. Na zdjęciu z archiwalnego numeru gazety opisującej tę sprawę Audery zauważyła kobietę niezwykle do nie podobną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="width: 344px; height: 193px;" alt="http://www.syfy.com/haven/images/photos/cast/02.jpg" src="http://www.syfy.com/haven/images/photos/cast/02.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pilot serialu nastraja nas doń bardzo optymistycznie. Serial jest wciągający, główna bohaterka ma cięty język i nie sposób jej nie polubić, a także poznajemy Duke'a - wyszczekanego szmuglera, który swoim łobuzerskim urokiem kradnie dla siebie większość scen, w jakich się pojawia. Zagadka jest tajemnicza, jednak akcja przebiega dość schematycznie. Nie psuje nam to jednak dobrego wrażenia. Schody zaczynają się dopiero w okolicach trzeciego, czwartego odcinka - schematyczność i pewna przewidywalność daje się we znaki, co może zniechęcić mniej cierpliwych oglądaczy, zwłaszcza, że cięty język Audery nagle się stępia, a wywołujące uśmiech one-linery, którymi na lewo i prawo rzucała w pilocie, w dalszych odcinkach występują w ilościach laboratoryjnych. Jakby tego było mało, główny wątek - poszukiwanie informacji o tajemniczej kobiecie ze zdjęcia - strasznie się ślimaczy, co zamiast zainteresowania powoduje frustrację.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="width: 358px; height: 237px;" alt="http://4.bp.blogspot.com/_0KRN69leV-Q/Sw2yLoiu7SI/AAAAAAAAHVE/xhwY2mExnjI/s1600/friday-night-lights-the-son-2.jpg" src="http://4.bp.blogspot.com/_0KRN69leV-Q/Sw2yLoiu7SI/AAAAAAAAHVE/xhwY2mExnjI/s1600/friday-night-lights-the-son-2.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do tej pory w sumie narzekałem na ten serial, tym niemniej zapewnił mi on (i dalej zapewnia, bo dobiłem dopiero do połowy pierwszego sezonu) całkiem sporo dobrej zabawy. Jeśli kogoś przytłaczał ciężki klimat X-Files, tu mogą nieco odsapnąć - zdecydowana większość scen kręcona jest w pełnym świetle, najczęściej w przepięknych plenerach (kolejny niekwestionowany plus tej produkcji). Kreacje aktorskie wypadają przyzwoicie, choć bez rewelacji - najbardziej rozczarowuje Lucas Bryant, aktor wcielający się w rolę Nathana, który najwyraźniej cierpi na porażenie mięśni twarzy uniemożliwiające mu zagranie mimiką. Większość scen snuje się z miną dostojnego wodza Indian, z rzadka uśmiechając się albo unosząc brwi.  Za to Eric Balfour, serialowy Duke, to - jak już wspomniałem - najjaśniejszy punkt obsady.&lt;br /&gt;Cóż mogę dodać? Nie jest to produkcja, która zapisze się złotymi zgłoskami w historii, wątpię nawet, czy powstanie drugi sezon. Mimo to, serial jest przyzwoitym zabijaczem czasu, który jednym podejdzie, innych odrzuci. Moim zdaniem warto zaryzykować, bo dla fanów prozy Stephena Kinga Haven będzie niewątpliwą gratką.  Spodobają im się subtelne nawiązania poszczególnych fabuł do niektórych książek Króla. Ci uważniejsi wyłapią takie smaczki, jak nazwisko Flagga pojawiające się już w czołówce czy... W sumie tylko to udało mi się wypatrzyć, ale żaden ze mnie kingowy fanatyk. Tak czy inaczej - polecam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="385" height="385"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/-13Cp9Vp7Ho?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/-13Cp9Vp7Ho?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="385" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-8594683326549624361?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/8594683326549624361/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=8594683326549624361' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/8594683326549624361'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/8594683326549624361'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2010/09/filmograf-haven.html' title='Filmograf - Haven'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i27.tinypic.com/143err4_th.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-1654823848902468939</id><published>2010-08-30T00:35:00.001-07:00</published><updated>2010-08-30T02:46:56.486-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Felieton okazyjny'/><title type='text'>Felieton okazjonalny: Komu słowa do piosenki...?</title><content type='html'>&lt;img style="width: 366px; height: 286px;" alt="http://www.sp162.republika.pl/nauczyciele/muzyka.gif" src="http://www.sp162.republika.pl/nauczyciele/muzyka.gif" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak zapewne niektóry z Was pamiętają, dawniej prowadziłem na tym blogu  cykliczną rubrykę pod tytułem "Środowa płyta", z której zrezygnowałem,  gdy uświadomiłem sobie, że nie potrafię pisać o muzyce, bo się na tym  nie znam. Umiem wskazać, czy jakiś utwór muzyczny mi się podoba czy nie, ale to w zasadzie tyle - reszta tamtych "recenzji" to były jakieś puste frazesy.&lt;br /&gt;Mimo to, muzyka to dla mnie ważna gałąź popkultury - na tyle ważna, bym czuł się w obowiązku poświęcić jej nieco miejsca na moim blogu, który wszak przejął nazwę od nieistniejącej już audycji radiowej w nieistniejącej już rozgłośni. Dlatego postanowiłem spojrzeć na muzykę poprzez pryzmat ich tekstów, jako że warstwa liryczna zazwyczaj traktowana jest po macoszemu. Poniższe zestawienie to wybór najciekawszych moim zdaniem płyt polskich zespołów i wykonawców, których teksty w jakiś sposób wyróżniają się w gąszczu grafomańskich wypocin w stylu orła cienia czy sępa miłości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:130%;" &gt;L.U.C - Haelucenogenoklektyzm - Przypowieść o zagubieniu w czasoprzestrzeni&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;img alt="http://merlin.pl/images_product/24/3681322.jpg" src="http://merlin.pl/images_product/24/3681322.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O Łukaszu Rostkowskim można mówić wiele rzeczy, ale naprawdę trudno mu odmówić pomysłowości i otwartego umysłu w kreowaniu nowych światów tak muzycznych, jak i lirycznych. L.U.C. jako tekściarz eksperymentuje jeszcze bardziej, niż jako muzyk - używanie zaskakujących metafor, twórcze wykorzystywanie terminów naukowych przy jednoczesnej spójności całego utworu. Słowa do piosenek L.U.C-a tylko na pierwszy rzut ucha wydają się pseudonaukowym bełkotem, który został skonstruowany tak, by się rymował, niemal zawsze niesie ze sobą jakąś głębszą treść. Sceptykom polecam uważne przesłuchanie jego pierwszej solowej płyty, będącej kroniką podróży po podświadomości autora. Kroniką jak najbardziej zrozumiałą, jeśli tylko uda nam się otworzyć na nowy sposób myślenia, co wcale takie trudne nie jest.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="385" height="385"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/khPOHkLdk_8?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/khPOHkLdk_8?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="385" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:130%;" &gt;Kombajn Do Zbierania Kur Po Wioskach - Ósme Piętro&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="width: 298px; height: 306px;" alt="http://imbd.pl/image/plyta/6/29c94055bb2fe52c39d2fc5b3bc55cb4.jpg" src="http://imbd.pl/image/plyta/6/29c94055bb2fe52c39d2fc5b3bc55cb4.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niektórych może dziwić obecność tego zespołu w tym zestawieniu, spotykałem się bowiem z zarzutami, że liryczne wyczyny Marka Zagańskiego, lidera zespołu, to pierwszej wody bełkot, w którym nawet najbardziej doświadczony krytyk nie doszuka się najmniejszego sensu. Zgadzam się z tym w pełni - sensu w tych tekstach nie ma. Ale po kolei.&lt;br /&gt;Kombajn Do Zbierania Kur Po Wioskach zaskakuje. Zaskakuje bezpretensjonalnym podejściem do rocka, ładnym wykorzystaniem wzorców z Wysp. No i tekstami. Bezsensownymi, ale to nie o sens tu chodzi - słowa i związki frazeologiczne są raczej drogowskazami dla świadomości, nie stanowią zwartej, logicznej całości. Są swoistym dopełnieniem muzyki - o ile u większości wykonawców teksty piosenek mogą funkcjonować w oderwaniu od muzyki (dajmy na to - w tomikach poezji) o tyle u kombajnistów to niemożliwe - muzyka i słowa są ze sobą nierozerwalnie zrośnięte, niczym syjamskie bliźnięta. Nie każdemu się to podoba, nie każdy potrafi zrezygnować z prób zrozumienia sensu dla czystej, atawistycznej przyjemności płynącej z kalejdoskopu uczuć, którym jest właściwie każdy utwór Kombajnu. Ale też nie każdemu musi się to podobać, bowiem jest to zabieg na tyle nietypowy, by przyciągnąć i zatrzymać jedynie nielicznych. Choć patrząc liczbę fanów KDZKPW ci "nieliczni" stanowią jednak dość sporą grupę. Ani chybi - magia zespołu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="385" height="385"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/Oy2jTY9znJg?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/Oy2jTY9znJg?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="385" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:130%;" &gt;Koniec Świata - Burgerbar&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="width: 300px; height: 261px;" alt="http://gfx.dlastudenta.pl/photos/muzykaplyty2007/burgerbar.jpg" src="http://gfx.dlastudenta.pl/photos/muzykaplyty2007/burgerbar.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do tego zespołu, na pierwszy rzut ucha (chyba opatentuję ten zwrot) teksty nie wyróżniają się niczym oryginalnym - zwłaszcza w porównaniu z poprzednikami. Są to zwyczajnie teksty na równym, wysokim poziomie. Czym mnie zatem ujęły? Może to zabrzmi głupio, ale... gloryfikacją poprzedniego ustroju. Może nie tyle gloryfikacją, co pewną fascynacją PRL-em, pewna tęsknota za minionym utworem, może nie ukazana dosłownie, co w ogólnych klimatach. Tak jakby chłopaki z Końca Świata na chwilę uwierzyli starszym, którzy twierdzili, że kiedyś było lepiej. ale robią to w przewrotny sposób, jakby mówili: Nie chodzi o to, że kiedyś było lepiej, tylko, że teraz nie jest tak, jak powinno. Więc może powinniśmy się cofnąć i spróbować jeszcze raz?&lt;br /&gt;Być może to spora nadinterpretacja z mojej strony, ale takie właśnie odniosłem wrażenie raz po raz słuchając "Trybuny Ludu", "Bluesa o Robotniczej Krwi" czy szczególnie "1980". I jest w tym coś tak szczerego, że nie waham się ani chwili - teksty piosenek Końca Świata to absolutne mistrzostwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="385" height="385"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/D4n35vu0Ctg?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/D4n35vu0Ctg?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="385" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kawałek Kulki - Noc poza domem/Error&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="width: 329px; height: 296px;" alt="http://merlin.pl/Noc-Poza-Domem-Error_Kawalek-Kulki,images_big,13,KR0010.jpg" src="http://merlin.pl/Noc-Poza-Domem-Error_Kawalek-Kulki,images_big,13,KR0010.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nigdy nie gustowałem w naiwnej prostocie, tym bardziej dziwi moja nadspodziewanie wielka sympatia do zespołu "Kawałek Kulki". Teksty ich piosenek zwykle są proste, mało rozbudowane i ograniczają się do wyśpiewywania czterech tych samych wersów przez cały utwór - jak o sobie mówią, zespół Kawałek Kulki gra same refreny. Tym niemniej każdy z tych "refrenów" w jakiś sposób zaskakuje kompozycją, nietypowymi metaforami, nagłym zjazdem na liryczne pobocze - to raczej poezja dla zaawansowanych, niż karczemna przyśpiewka. Króluje minimalizm i wyżej wspomniana już naiwność, która wszelako nie jest infantylna, a nostalgiczna. Widać to szczególnie da drugiej płycie zespołu, gdzie spójność (i nudność) została zastąpiona eksperymentami i twórczym rozwinięciem skrzydeł. Wskazówka w trójkę wbita? Ja to kupuję. Szczytowym osiągnięciem są słowa piosenki kowbojki/miętówka po starej znajomości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="385" height="385"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/OsQmLuleRYw?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/OsQmLuleRYw?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="385" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W zestawieniu pominąłem zespoły, które nie potrzebują już żadnej reklamy (CKOD, Muchy, Kult, Streachy na Lachy) choć i o ich tekstach mógłbym napisać wiele dobrego. Do następnego felietonu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-1654823848902468939?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/1654823848902468939/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=1654823848902468939' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/1654823848902468939'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/1654823848902468939'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2010/08/felieton-okazjonalny-komu-sowa-do.html' title='Felieton okazjonalny: Komu słowa do piosenki...?'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-1217649027513479276</id><published>2010-07-24T09:52:00.000-07:00</published><updated>2010-07-24T10:22:08.204-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiadomości'/><title type='text'>Hey, Oscar Wilde!</title><content type='html'>&lt;img style="cursor: -moz-zoom-in; width: 367px; height: 533px;" alt="http://heyoscarwilde.com/wp-content/uploads/2009/09/Gallagher_Gaiman.jpg" src="http://heyoscarwilde.com/wp-content/uploads/2009/09/Gallagher_Gaiman.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Normalnie nie zawracałbym sobie gitary anonsowaniem ciekawego bloga, którego dorwałem w Sieci, a wrzuciłbym go po prostu do blogrolla, ten jednak jest na tyle wyjątkowy, że po prostu należy skrobnąć o nim kilka słów.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://heyoscarwilde.com/"&gt;Hey Oscar Wilde! It's Clobberin' Time!!!&lt;/a&gt; jest zbiorem powiązanych tematycznie rysunków, których autorami są największe tuzy komiksu amerykańskiego i nie tylko. Grafiki łączy jeden motyw przewodni - literatura. Oto twórcy na co dzień zajmujący się rysowaniem superbohaterów w trykotach prezentują nam swoje wizje książkowych bohaterów, bądź samych autorów. Za najlepszy przykład niech posłuży zdobiąca tę notkę grafika Leigha Gallaghera przedstawiająca Neila Gaimana pracującego nad "Księgą Cmentarną". Poza Gallagherem (znanym z komiksu 2000AD) swoje literackie wizje zaprezentowali m.in. Bill Sienkiewicz, Jeff Parker, John Romita Senior czy Jeff Lemire. Osobom, dla których literatura jest czymś więcej, niż tylko spędzaniem wolnego czasu, a klasykę mają w małym palcu ten blog sprawi naprawdę sporo radości. Na upartego nie potrzeba też wielkiego oczytania, bo zdecydowana większość narysowanych autorów i bohaterów jest wręcz ikoniczna. Wystarczy jako tako orientować się w popkulturze, by z satysfakcją oglądać wariacje komiksowych rysowników na temat &lt;a href="http://heyoscarwilde.com/?s=H.P.Lovecraft"&gt;Howarda P. Lovecrafta, &lt;/a&gt;&lt;a href="http://heyoscarwilde.com/?s=Ernest+Hemingway"&gt;Ernesta Hemingwaya,&lt;/a&gt; czy &lt;a href="http://heyoscarwilde.com/?s=Sam+Spade"&gt;Sama Spade'a. &lt;/a&gt;A jeśli dodatkowo - jak w moim przypadku - jest się fanem komiksów, to można niemal zapiszczeć z radości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I byłbym przeoczył - &lt;a href="http://heyoscarwilde.com/connor-willumsen-stanislaw-lem/"&gt;nawet nasz Lem się tam znalazł! &lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-1217649027513479276?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/1217649027513479276/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=1217649027513479276' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/1217649027513479276'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/1217649027513479276'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2010/07/hey-oscar-wilde.html' title='Hey, Oscar Wilde!'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-8598964726149063473</id><published>2010-07-11T09:27:00.000-07:00</published><updated>2010-07-11T09:44:24.240-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Do poczytania...'/><title type='text'>Do poczytania...</title><content type='html'>&lt;img alt="http://merlin.pl/Palac-Ostrogskich_Tomasz-Piatek,images_big,19,978-83-7414-411-7.jpg" src="http://merlin.pl/Palac-Ostrogskich_Tomasz-Piatek,images_big,19,978-83-7414-411-7.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To mój pierwszy Piątek - pewnie, że wcześniej słyszałem o "Heroinie" i czytałem jego felietony w NF, ale "Pałac Ostrogskich" jest pierwszą książką Piątka, którą dane mi było przeczytać. I wychodzi na to, że na tej jednej się nie skończy.&lt;br /&gt;W tym miejscu recenzji zwykle następuje rys fabularny, w którym staram się nakreślić czytelnikowi fabułę powieści, zaklasyfikować ją jakoś, ogólnie przedstawić czym to się je. Ale nie w tym przypadku - "Pałac Ostrogskich" jest powiem strumieniem świadomości, podczas którego fakty z życia autora, rozmaite dygresje i kolokwialne wstawki pseudofabularne mieszają się z ćpuńskimi jazdami narkomana, który zażył o jedną działkę hery za dużo. Chwilami trudno określić, czy opisywane przez Piątka zdarzenie wydarzyło się naprawdę, zostało wymyślone czy stanowi zapis jednej z jego narkotycznych wizji. Tym bardziej dziwi spójność i pewna logika w budowie opowieści (fabuła występuje w formie szczątkowej). Dość powiedzieć, że cały hałas rozchodzi się o uczucia, przedmioty, kwadraty, Polskę, nałóg i kilka innych rzeczy.&lt;br /&gt;Piątek pisze syntetycznie - beznamiętnie opisuje szczegóły, tka zdania wielokrotnie złożone i szafuje onirycznym klimatem. Wszystko to sprawia, że lektura tej książki staje się przeżyciem odurzającym, ale i w jakimś stopniu odprężającym.&lt;br /&gt;Mimo, iż "Pałac Ostrogskich" o ćpuństwie mówi tylko na marginesie, to i tak stanowi jeden z ciekawszych studiów narkomanii, z jakimi się spotkałem - bez nadętego moralizatorstwa ani irytującego emo autor opowiada o swoim nałogu, o jego genezie i skutkach, a robi to z takim wyczuciem i talentem, że dłonie same składają się do oklasków.&lt;br /&gt;Zdecydowanie polecam&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;dl class="prodFeatures"&gt;&lt;dt&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Autor:&lt;/span&gt; Tomasz Piątek&lt;/dt&gt;&lt;dt&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wydawnictwo: &lt;/span&gt;WAB   , Czerwiec    2008 &lt;/dt&gt;&lt;dt&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Seria:&lt;/span&gt; Archipelagi &lt;/dt&gt;&lt;dt&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ISBN:&lt;/span&gt; 978-83-7414-411-7 &lt;/dt&gt;&lt;dt&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Liczba stron:&lt;/span&gt; 312 &lt;/dt&gt;&lt;dt&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wymiary: &lt;/span&gt;123 x 195 mm&lt;/dt&gt;&lt;/dl&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-8598964726149063473?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/8598964726149063473/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=8598964726149063473' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/8598964726149063473'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/8598964726149063473'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2010/07/do-poczytania.html' title='Do poczytania...'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-976626774703312543</id><published>2010-07-09T11:13:00.000-07:00</published><updated>2010-07-09T11:38:14.392-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Myśli nieuczesane'/><title type='text'>Myśli nieuczesane #1 - o Osiedlu i słoneczku</title><content type='html'>&lt;img style="cursor: -moz-zoom-in;" alt="http://3.bp.blogspot.com/_YLxjSYwHI-A/SxQcv4xNQRI/AAAAAAAABk8/Fds5_-3Nu68/s1600/Osiedle+Swoboda-obwoluta.jpg" src="http://3.bp.blogspot.com/_YLxjSYwHI-A/SxQcv4xNQRI/AAAAAAAABk8/Fds5_-3Nu68/s1600/Osiedle+Swoboda-obwoluta.jpg" width="393" height="562" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dawno, dawno temu miała tu stać recenzja "Osiedla Swobody" za którą najpierw długo nie mogłem się wziąć, a potem uznałem, że nie ma sensu. Na wypadek, gdyby ktoś miał jeszcze jakiekolwiek wątpliwości, niniejszym je rozwiewam - komiks Michała "Śledzia" Śledzińskiego nie jest tak dobry, jak piszą w recenzjach. Jest lepszy. I to znacznie. Ale ja nie o tym chciałem, bo recenzji nie będzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako przedstawiciel rocznika '90, udało mi się załapać na końcówkę czasów, do których pije osiedle. Z tamtego okresu pamiętam polsatowskiego "Alfa" i "Bundych", których humoru siłą rzezy łapać nie mogłem, czerwone książeczki z serii "Już czytam", na których ładowałem skila w mieleniu literek na słowa w mojej głowie, "Thorgale" i "Fantastyki" z szuflady ojca, długodystansowe maratony na Pegasusie i... Dwór. Jako dzieciak cholernie dużo czasu spędzałem na dworze. Z gówniarzami sąsiadów, z bratem, sam... Cholera, znałem ulicę lepiej, niż własną kieszeń. Byłem tym łajzowatym dzieciakiem, który przewijał się przez całą fabułę osiedlowego odcinka "Psy wyprowadzamy na smyczy". To były czasy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="width: 378px; height: 189px;" alt="http://img576.imageshack.us/img576/7230/12001q.jpg" src="http://img576.imageshack.us/img576/7230/12001q.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;I mnie tylko zastanawia, kiedy ganianie za piłką zmieniło się w wożenie się po ulicy z bluzą Firmy  na grzbiecie, kiedy podkładanie pierdzącej poduszki nauczycielowi stało się zakładaniem mu kosza na głowę, a wysyłanie miłosnych esemesów w "słoneczko". Nie wierzę, że to wszystko przez naszą-klasę. Po prostu nie wierzę.&lt;br /&gt;&lt;img style="width: 410px; height: 225px;" alt="http://img8.imageshack.us/img8/9549/12003r.jpg" src="http://img8.imageshack.us/img8/9549/12003r.jpg" /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-976626774703312543?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/976626774703312543/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=976626774703312543' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/976626774703312543'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/976626774703312543'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2010/07/mysli-nieuczesane-1-o-osiedlu-i.html' title='Myśli nieuczesane #1 - o Osiedlu i słoneczku'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_YLxjSYwHI-A/SxQcv4xNQRI/AAAAAAAABk8/Fds5_-3Nu68/s72-c/Osiedle+Swoboda-obwoluta.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-8139545652182111298</id><published>2010-06-12T09:13:00.000-07:00</published><updated>2010-06-16T06:31:12.032-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiadomości'/><title type='text'>Fantastyka Godziny Czwartej</title><content type='html'>&lt;img style="cursor: -moz-zoom-in; width: 363px; height: 518px;" alt="http://sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc3/hs574.snc3/31334_434548399947_188446914947_5746382_2448072_n.jpg" src="http://sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc3/hs574.snc3/31334_434548399947_188446914947_5746382_2448072_n.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak się jakoś złożyło, że zostałem odkryciem ze strony &lt;a href="http://www.fantastyka.pl"&gt;www.fantastyka.pl&lt;/a&gt; i w lipcowym numerze Nowej Fantastyki ukaże się moje opowiadanie będące rozwinięciem znanego z wyżej wymienionej strony utworku &lt;a href="http://www.fantastyka.pl/4,320.html"&gt;"Ludzie Godziny Czwartej"&lt;/a&gt;. I tak po ludzku, zwyczajnie cieszę się, że moje nazwisko zdobi okładkę pisma, bez którego pewnie nigdy nie zainteresowałbym się szeroko rozumianą fantastyką, pisma, które wychowało całe pokolenia fantastów i wypromowało czołówkę polskich pisarzy fantasy i science-fiction.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fajne uczucie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-8139545652182111298?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/8139545652182111298/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=8139545652182111298' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/8139545652182111298'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/8139545652182111298'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2010/06/fantastyka-godziny-czwartej.html' title='Fantastyka Godziny Czwartej'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-4367467098019477095</id><published>2010-06-10T06:56:00.000-07:00</published><updated>2010-06-10T08:11:17.694-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiadomości'/><title type='text'>Wyślijmy Lema w kosmos!</title><content type='html'>&lt;a href="http://www.nauka.gov.pl/na-skroty/konkurs/"&gt;&lt;img style="cursor: -moz-zoom-in; width: 306px; height: 427px;" alt="http://www.fantastyka.pl/obrazki/5r8w67qt4231yelemposter.jpg" src="http://www.fantastyka.pl/obrazki/5r8w67qt4231yelemposter.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Klikać w obrazek. I dopisywać się do &lt;a href="http://www.facebook.com/group.php?gid=123706264335338"&gt;grupy na Facebooku.&lt;/a&gt; I interweniować. Bo inaczej satelita będzie nazywał się "Gwiazdeczka" albo podobnie głupio.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-4367467098019477095?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/4367467098019477095/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=4367467098019477095' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/4367467098019477095'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/4367467098019477095'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2010/06/wyslijmy-lema-kosmos.html' title='Wyślijmy Lema w kosmos!'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-2057501408639696759</id><published>2010-06-05T03:40:00.000-07:00</published><updated>2010-06-05T04:14:54.775-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Do poczytania...'/><title type='text'>Do poczytania... Star Wars Komiks Wydanie Specjalne #5</title><content type='html'>&lt;img style="cursor: -moz-zoom-out; width: 397px; height: 606px;" alt="http://www.ossus.pl/images/c/c4/Oblezenie_Saleucami_SWK.jpg" src="http://www.ossus.pl/images/c/c4/Oblezenie_Saleucami_SWK.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uniwersum Gwiezdnych Wojen jest złożone i starannie przemyślane, ma jednak jedną wadę - dominujący nad większością aspektów tego wszechświata dualizm Jasna/Ciemna strona Mocy może nie tyle wyklucza, co znacznie utrudnia wprowadzenie elementów i postaci moralnie niejednoznacznych. Bo przecież w końcu Jedi - a wraz z nimi i reszta postaci - muszą opowiadać się po stronie dobra lub złe, bardziej subtelne postawy należą raczej do wyjątków. Nie chodzi mi o to, że bohaterowie występujący w produkcjach rodem z odległej galaktyki są bezwarunkowo dobrzy albo źli, tym niemniej - taki podział jest o wiele wyraźniejszy, niż w innych uniwersach. Quinlan Vos, główny bohater niniejszego numeru SWK:WS jest postacią moralnie niejednoznaczną - i chyba właśnie dlatego jest moim ulubionym bohaterem gwiezdnowojennego uniwersum. Całe życie tego Jedi naznaczone było mrokiem, wskutek czego Vos mimo opowiadania się po Jasnej stronie w istocie porusza się na samej granicy, która - jak już wcześniej wspomniałem - w opowieściach sygnowanych logiem Star Wars jest raczej wąska.&lt;br /&gt;Komiks opowiada historię Oblężenia Saleucami, jednej z ostatnich batalii wojen klonów. Sytuacja jest patowa, dokonujące oblężenia siły Republiki nie są w stanie przedrzeć się przez osłony nieprzyjaciela, który z kolei ponosi klęski z powodu mistrza Rancisisa - Jedi, który wie praktycznie wszystko o &lt;a href="http://www.ossus.pl/biblioteka/Medytacja_bitewna"&gt;bitewnej medytacji&lt;/a&gt; i czynnie używa tej umiejętności do wspierania Republikanów. Impas przełamać może jedynie Quinlan, będący w istocie podwójnym agentem. Po której stronie się opowie? Walka toczy się nie tylko o Saleucami, ale także - przede wszystkim - o duszę Vosa.&lt;br /&gt;Biorąc do ręki niniejszy komiks miałem nadzieje obserwować moralne rozterki głównego bohatera, który miota się on pomiędzy Jasną i Ciemną stroną Mocy. Trochę się przeliczyłem, bowiem w "Oblężeniu Saleucami" próżno doszukiwać się intymnych rozmów czy wewnętrznych monologów - Quinlan Vos jest człowiekiem czynu. Może to i dobrze, bo bardzo łatwo zepsuć wątki tego typu. Poza tym - to głównie komiks rozrywkowy, gdzie liczne zwroty fabuły i wartka akcja nie pozwalają oderwać się od lektury. Pod tym względem spełnia on swoje podstawowe zadanie - niesie dużą dozę rozrywki. Nie jest dziełem sztuki, ale przecież nie musi nim być.&lt;br /&gt;To samo tyczy się warstwy graficznej - typowe, klasyczne plecy banthy (że tak zażartuję), do tego z poprawnie nałożonym kolorem. Solidna, rzemieślnicza robota.&lt;br /&gt;Polecam ten komiks - w moim prywatnym rankingu jest najlepszą historią opublikowaną dotychczas w Wydaniach Specjalnych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Scenariusz:&lt;/span&gt; John Ostrander&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Rysunek:&lt;/span&gt; Jan Duursema&lt;br /&gt;  &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wydawnictwo: &lt;/span&gt;Egmont&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Liczba stron:&lt;/span&gt; 96&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Cena:&lt;/span&gt; 9,99 zł&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Dostepność: &lt;/span&gt;Kioski, Empiki&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-2057501408639696759?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/2057501408639696759/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=2057501408639696759' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/2057501408639696759'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/2057501408639696759'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2010/06/do-poczytania-star-wars-komiks-wydanie.html' title='Do poczytania... Star Wars Komiks Wydanie Specjalne #5'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-4578098504384253900</id><published>2010-05-26T10:30:00.000-07:00</published><updated>2010-05-26T10:43:13.510-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Do poczytania...'/><title type='text'>Do poczytania... Homo bimbrownikus</title><content type='html'>&lt;img alt="http://www.salonkulturalny.pl/wordpress/wp-content/uploads/2009/08/homo-bimbrownikus.jpg" src="http://www.salonkulturalny.pl/wordpress/wp-content/uploads/2009/08/homo-bimbrownikus.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ilekroć  podchodziłem do pisania niniejszej recenzji, zastanawiałem się, w jaki  oryginalny sposób mam przekazać czytającemu tego bloga ogółowi (całe 8  osób - pozdrawiam!) jak bardzo zła jest to książka. Próbowałem silić na  wariant prześmiewczy (wiecie, te złośliwe metafory), snobistyczny  (używanie słów, których znaczenia nie rozumiem - podobnie jak 99%  społeczeństwa) i nawet pieniacki (dużo inwektyw, w tym przypadku akurat  całkowicie uzasadnionych). Ale nie dałem rady - ten chłam nie jest wart,  by się dla niego gimnastykować.&lt;br /&gt;Trzeba przyznać, że Pilipiuk miał  dobry pomysł na postać - pijak, emerytowany wykolejeniec, kłusownik i  cywilny egzorcysta przeżywający zadziwiające przygody mógł się sprzedać.  I sprzedawał się - aż do poprzedniego tomu, który nie był niczym  więcej, jak tylko podstępnym sposobem na wyciągnięcie kasy od niczego  niepodejrzewającego klienta. Podobnie jest i w tym przypadku.  Opowiadania są do bólu wtórne - Wędrowycz po raz kolejny umyka pod  ostrza kosy Śmierci, podróżuje w czasie, walczy z rozmaitymi bytami  bionekrotycznymi i przedstawicielami zaginionego ogniwa z Dębinki.  Popłuczyny po popłuczynach, kolejne pomysły wałkowane po raz nie wiadomo  który. Owszem, od czasu do czasu pojawiają się nowe koncepty, ale są  one tak bzdurne i infantylne, że zamiast śmiechu budzą zażenowanie.&lt;br /&gt;Konstrukcją  książka przypomina poprzedni tom "Wieszać każdy może". Mamy tu kilka  krótkich opowiadań zajmujących jakieś 30% tomu. Reszta zapchana jest  bzdurną, idiotyczną mikropowieścią o pościgu wojsławickiego awanturnika  za zbiegłym szamanem małpoludów z Dębinki. Nie wiem, co zażywał autor  podczas pisania tego potworka, ale niechybnie było to straszne świństwo.  Kto o zdrowych zmysłach może twierdzić, że motyw równoległego świata, w którym wikingowie dokonują szturmu na supermarket jest fajny?&lt;br /&gt;Jakub Wędrowycz miał szansę zostać bohaterem kultowym - jak wiedźmin albo Zagłoba. W rękach pisarza obdarzonego choćby minimalną dozą talentu i szacunku do czytelnika tak na pewno by się stało. Niestety, antytalencie w osobie Wielkiego Grafomana zabiło wszelką finezję i olbrzymie możliwości rozwoju postaci. W tym momencie moja znajomość z Wędrowyczem zostaje zakończona.&lt;br /&gt;A książka to nic nie warty chłam i ewidentny skok na kasę. Nie kupować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;         Wydawnictwo: Fabryka  Słów&lt;br /&gt;       Miejsce wydania: Lublin&lt;br /&gt;       Wydanie polskie: 8/2009&lt;br /&gt;                                  Seria wydawnicza: Bestsellery  polskiej fantastyki&lt;br /&gt;       Liczba stron: 360&lt;br /&gt;       Format: 125x195 mm&lt;br /&gt;       Oprawa: miękka&lt;br /&gt;                                                    ISBN-13: 978-83-7574-188-9&lt;br /&gt;       Wydanie: I&lt;br /&gt;       Cena z okładki: 32,90 zł&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-4578098504384253900?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/4578098504384253900/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=4578098504384253900' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/4578098504384253900'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/4578098504384253900'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2010/05/do-poczytania-homo-bimbrownikus_26.html' title='Do poczytania... Homo bimbrownikus'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-3135750411625281428</id><published>2010-05-25T04:35:00.000-07:00</published><updated>2010-05-26T10:10:26.570-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Do poczytania...'/><title type='text'>Do poczytania... Prowadź swój pług przez kości umarłych</title><content type='html'>&lt;img style="width: 321px; height: 425px;" alt="http://www.wydawnictwoliterackie.pl/okladki/1981.jpg" src="http://www.wydawnictwoliterackie.pl/okladki/1981.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Olga Tokarczuk ma wielu fanów, którzy złego słowa nie dadzą powiedzieć o swojej ulubienicy. Tym wszystkim przyjemniaczkom radzę olać niniejszą recenzję i od razu zacząć bluzgać w komentarzach, bo "Prowadź swój pług..." jest dla mnie książką zwyczajnie słabą i nie mam zamiaru się z tym kryć.&lt;br /&gt;Główną bohaterką powieści jest Janina Duszejko - zdziwaczała, posunięta już w latach nauczycielka angielskiego, trudniąca się przed laty budową mostów, miłośniczka astrologii i zagorzała ekolożka, zamieszkała w małej miejscowości w Dolinie Kłodzkiej. To właśnie z jej perspektywy obserwujemy, jak rozwija się intryga - oto kolejni mieszkańcy giną w tajemniczych okolicznościach. Zamordowanych łączy jedno - wszyscy w jakiś sposób powiązani byli z pobliskim kołem łowieckim...&lt;br /&gt;Teraz będzie ta część z narzekaniem.&lt;br /&gt;Tokarczuk ma zwyczaj budowania w swoich książkach pewnego rodzaju napięcia - mnogość wątków i motywów każą nam oczekiwać na zaskakującą, zmuszającą do przemyśleń konkluzję. Która nie następuje. Petarda syczy, ale kiedy lont spala się cały - piard, brum, niewypał. Nie przeszkadzało mi to w "Prawieku", zaczęło gdzieś na etapie "Domu dziennego, domu nocnego", po którym stwierdziłem, że autorka cały czas umiejętnie udaje, że ma coś ciekawego do powiedzenia, ale nigdy nam tego nie mówi. I może to jest jakiś sposób, bo jak na razie wszyscy się na to łapią. Nie muszę oczywiście dodawać, że na "Prowadź swój pług..." ciąży ten sam grzech.&lt;br /&gt;Pomijając to, książka jest uroczo nudna - czyta się to z przyjemnością, mimo, iż niemal nic się nie dzieje. Nawet antypatyczna, niedająca się lubić główna bohaterka nie psuje tego obrazu. Tu daję książce plus - lektura jest odprężająca, autorka potrafi sprawnie władać językiem. Denerwuje co prawda fatalnie poprowadzona agitka na cześć ekologii - potępiające kontrolny odstrzał zwierząt slogany, jakie Tokarczuk wkłada w usta swojej bohaterki są równie żenujące, co ekolodzy przykuwający się łańcuchem do ostatniego egzemplarza przędziorka długolistnego.&lt;br /&gt;Fani Tokarczuk łyknął bez popitki, fani kryminału skuszeni notą na tylnej okładce nie doczytają do połowy, reszta przełknie bez większych dolegliwości. Mimo to, "Prowadź swój pług..." nie sprawdza się w żadnym aspekcie. Jako moralitet - nie zmusza do przemyśleń, jako kryminał - nie wciąga. Nie rozumiem zachwytów nad tą książką i dziwi mnie, że coś takiego zostało nominowane do Nike. Naprawdę nie było lepszych książek?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="c_big_inf s_big_inf_1"&gt;Autor: &lt;/span&gt;&lt;span class="c_big_inf  s_big_inf_2"&gt;Olga Tokarczuk &lt;/span&gt;             &lt;span class="c_big_inf s_big_inf_1"&gt;&lt;br /&gt;Liczba stron: &lt;/span&gt;&lt;span class="c_big_inf s_big_inf_2"&gt;316&lt;/span&gt;             &lt;span class="c_big_inf s_big_inf_1"&gt;&lt;br /&gt;Nr wydania: &lt;/span&gt;&lt;span class="c_big_inf s_big_inf_2"&gt;1&lt;/span&gt;             &lt;span class="c_big_inf s_big_inf_1"&gt;&lt;br /&gt;Rok wydania: &lt;/span&gt;&lt;span class="c_big_inf s_big_inf_2"&gt;2009&lt;/span&gt;             &lt;span class="c_big_inf s_big_inf_1"&gt;&lt;br /&gt;Wydawnictwo: &lt;/span&gt;&lt;span class="c_big_inf s_big_inf_2"&gt;Wydawnictwo Literackie&lt;/span&gt;             &lt;span class="c_big_inf s_big_inf_1"&gt;&lt;br /&gt;ISBN: &lt;/span&gt;&lt;span class="c_big_inf s_big_inf_2"&gt;9788308043974&lt;/span&gt;                  &lt;span class="c_big_inf s_big_inf_1"&gt;&lt;br /&gt;Okładka: &lt;/span&gt;&lt;span class="c_big_inf s_big_inf_2"&gt;miękka&lt;/span&gt;             &lt;span class="c_big_inf s_big_inf_1"&gt;&lt;br /&gt;Wymiary: &lt;/span&gt;&lt;span class="c_big_inf s_big_inf_2"&gt;12.5x19.5&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-3135750411625281428?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/3135750411625281428/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=3135750411625281428' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/3135750411625281428'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/3135750411625281428'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2010/05/do-poczytania-prowadz-swoj-pug-przez.html' title='Do poczytania... Prowadź swój pług przez kości umarłych'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-4199334480976459156</id><published>2010-05-11T11:02:00.000-07:00</published><updated>2010-05-11T11:08:15.338-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiadomości'/><title type='text'>Frank Frazetta nie żyje</title><content type='html'>&lt;img style="cursor: -moz-zoom-out; width: 339px; height: 471px;" alt="http://frankfrazetta.org/ff_silver_warrior.jpg" src="http://frankfrazetta.org/ff_silver_warrior.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;10 maja 2010 roku zmarł Frank Frazetta - legendarny (tak, to słowo wybitnie tutaj pasuje) ilustrator książek, filmów, płyt. Człowiek, który zdefiniował m.in Conana Barbarzyńcę i Kane'a - ikony heroic fantasy. Człowiek, którego nazwisko zna praktycznie każdy fan fantasy na całym świecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[']&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-4199334480976459156?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/4199334480976459156/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=4199334480976459156' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/4199334480976459156'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/4199334480976459156'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2010/05/frank-frazetta-nie-zyje.html' title='Frank Frazetta nie żyje'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-1251612149024096858</id><published>2010-05-02T07:05:00.000-07:00</published><updated>2010-05-02T07:27:33.386-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Jazda dowolna'/><title type='text'>Jazda dowolna cz. 7</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://pl.myspace.com/"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 193px; height: 62px;" src="http://www.ceasar-boston.org/images/myspace_logo.jpe" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Klasyka sama w sobie - australijski zespół &lt;a href="http://www.myspace.com/deadcandance"&gt;Dead Can Dance&lt;/a&gt; z pewnością znany jest wszystkim miłośnikom tak zwanej muzyki świata. Truizmem byłoby stwierdzenie, że każda płyta nieistniejącej już formacji to kolejny eksperyment. Warto znać, polecam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.deviantart.com/"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 196px; height: 52px;" src="http://i106.photobucket.com/albums/m278/SilentLullabyxxx/deviantart.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;Znany z Surrealnych Przygód Edwarda Allana Poo rysownik Thomas Boatwright &lt;a href="http://boatwright.deviantart.com/"&gt;prowadzi devianta&lt;/a&gt; na którym obejrzeć możemy jego prace. A jest co oglądać - lekkość kreski przywodzi na myśl Skottiego Younga, choć Boatwrigh ma swój własny, unikalny styl.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try  {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://s.blomedia.pl/vbeta.pl/7933/youtube.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 191px; height: 95px;" src="http://s.blomedia.pl/vbeta.pl/7933/youtube.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;A odnośnie &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=85pwgFV3834&amp;amp;feature=player_embedded"&gt;tego klipu&lt;/a&gt; nie powiem ani słowa. Po prostu polecam obejrzeć, przetrawić go sobie, może coś tam przemyśleć. Na wypadek, gdyby komuś nie chciało się szukać, podaję też adres &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=FR5US2pIkVI&amp;amp;feature=player_embedded"&gt;drugiej części&lt;/a&gt; filmu. That's all, folks! Do zobaczenia za kilka dni, kiedy postaram się wrzucić dwie bardzo zjadliwe recenzje dwóch słabych książek.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-1251612149024096858?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/1251612149024096858/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=1251612149024096858' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/1251612149024096858'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/1251612149024096858'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2010/05/jazda-dowolna-cz-7.html' title='Jazda dowolna cz. 7'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-6331486461383493133</id><published>2010-04-11T10:26:00.000-07:00</published><updated>2010-04-12T07:58:42.220-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Jazda dowolna'/><title type='text'>Jazda dowolna cz. 6</title><content type='html'>Dziś będzie nietypowo, bo w stylu &lt;a href="http://motywdrogi.pl/"&gt;Motywu&lt;/a&gt; (tak, tak, bardzo chciałbym mieć takiego fajnego/poczytnego bloga, zazdroszczę, naśladownictwo formą uznania etc., etc.). Do rzeczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.3fun.pl/imgs_upload/Image/MEDIA%20O%20NAS/Logo_Gazeta_pl.jpg"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 149px; height: 37px;" src="http://www.3fun.pl/imgs_upload/Image/MEDIA%20O%20NAS/Logo_Gazeta_pl.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;rezydent nie żyje. Jest mi żal rodzin &lt;a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,7752546,Polsat_News__Awaria_samolot_prezydenta.html"&gt;ofiar katastrofy lotniczej,&lt;/a&gt; nie zamierzam jednak popadać z tego powodu w czarną depresję czy obnosić się ze swoją rozpaczą. Ot, odnotowuję, składam kondolencje i wyrażam smutek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/S8ISyBhRkfI/AAAAAAAAANE/GFG1lv1Wpwc/s1600/zhdb30cw8hli5jhmuxlu.jpg"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 163px; height: 36px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/S8ISyBhRkfI/AAAAAAAAANE/GFG1lv1Wpwc/s320/zhdb30cw8hli5jhmuxlu.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5458946348937220594" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Nowa Fantastyka ma &lt;a href="http://www.fantastyka.pl/k.html"&gt;nową stronę internetową.&lt;/a&gt; Na chwilę obecną witryna jest jeszcze mało funkcjonalna (w sensie - brak szpanerskich bajerów), ale nie można odmówić jej czytelności. Największą rewolucję stanowi możliwość dodawania przez użytkowników własnych materiałów (opowiadań, publicystyki). Ptaszki ćwierkają, że redakcja będzie w ten sposób wyłapywać młode talenty, ja jednak jestem sceptykiem - na razie dodawanie tekstów jest moderowane zaledwie kosmetycznie (usuwanie bełkotu - tak; usuwanie grafomani - już nie), a z doświadczenia wiemy, że coś takiego z reguły szybko zmienia się w internetowy śmietnik.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.susanboylefandom.com/wp-content/uploads/2009/04/south_park_logo.png"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 48px; height: 57px;" src="http://www.susanboylefandom.com/wp-content/uploads/2009/04/south_park_logo.png" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://www.southparkstudios.com/episodes/267112"&gt;Najnowszy odcinek South Parku&lt;/a&gt; w typowy dla tego serialu sposób wyśmiewa Facebooka i Czatruletkę. Mnie bardzo denerwują ludzie nagminnie smęcący o swojej farmie na FB, a społeczne wykluczenie wynikające z braku profilu na serwisie społecznościowym nie jest wcale aż tak dalekie od tego, co widzimy w tym odcinku kreskówki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_moCaT0BL2ow/S8CUf9tum7I/AAAAAAAADcM/zunsfMbWDoQ/s200/FKW-plakat-ost.jpg"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 75px; height: 107px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_moCaT0BL2ow/S8CUf9tum7I/AAAAAAAADcM/zunsfMbWDoQ/s200/FKW-plakat-ost.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://komiksowawarszawa.pl/index.php"&gt;Komiksowa Warszawa NIE zostanie odwołana z powodu żałoby narodowej. &lt;/a&gt;I tego się trzymajmy. Początkowo trochę bałem się, czy żałoba nie sprawi, że festiwal trzeba będzie przełożyć (albo nawet odwołać), na szczęście organizatorzy stosunkowo szybko rozwiali wszelkie wątpliwości - Komiksowa Warszawa odbędzie się zgodnie z planem, jedynie rozkład jazdy uległ pewnym modyfikacjom -  wernisaże zostały przełożone. Do zobaczenia na festiwalu. Haku, stawiasz mi piwo. &lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;Update: Wg nieoficjalnych jeszcze wiadomości festiwal został jednak przełożony o tydzień.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.kawalekkulki.pl/images/man1.jpg"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 131px; height: 60px;" src="http://www.kawalekkulki.pl/images/man1.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Pamiętacie jeszcze &lt;a href="http://www.kawalekkulki.pl/index2.html"&gt;Kawałek Kulki?&lt;/a&gt; Podpowiem - skrzyżowanie punk rocka z poezją śpiewaną, dobrze przyjęta pierwsza płyta, miłe dla ucha wokale, skrzypce i sympatyczne teksty. Na MySpace można już od jakiegoś czasu wysłuchać &lt;a href="http://www.myspace.com/kawalekkulki"&gt;singla&lt;/a&gt; promującego ich nowy krążek zatytułowany "Noc poza domem/error". Premiera już 12 kwietnia i, jeśli nowa produkcja Karotki dorówna debiutowi, wiem już, czego będę słuchał jadąc na KW.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.wpisz24.pl/wp-content/uploads/2009/08/3989_poster1.jpg"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 87px; height: 68px;" src="http://www.wpisz24.pl/wp-content/uploads/2009/08/3989_poster1.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Dwójkowy koncert "Zrozumieć Polskę" można już w miarę legalnie &lt;a href="http://www.youtube.com/view_play_list?p=F1DC7C12EA0C09BC&amp;amp;annotation_id=annotation_693492&amp;amp;feature=iv"&gt;obejrzeć na YouTube.&lt;/a&gt; Dlaczego "w miarę"? Ponieważ - mimo, iż film wrzucono na serwer bez błogosławieństwa TVP - szefowa L.U.C.owego magamentu, Matylda Dudek zapowiedziała, że wystara się o protekcje nad klipami. Godne pochwały.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://noktowizor.files.wordpress.com/2009/05/luc_bs.jpg"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 101px; height: 67px;" src="http://noktowizor.files.wordpress.com/2009/05/luc_bs.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Jeszcze propo Łukasza Rostkowskiego - na jego MySpace'owej &lt;a href="http://www.myspace.com/luksfera"&gt;luksferze&lt;/a&gt; można odsłuchać fragmentu aranżacji przygotowywanej przez artystę i kapelę Brodów do spektaklu  "Ibidem" o tragedii katyńskiej. Zapowiada się kolejny bardzo dobry projekt eluce, choć osobiście wolałbym, by artysta wrócił do szaleńczych wyskoków czasoprzestrzenno-paranormalnych, które wyniosły go na szczyt artystycznych.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-6331486461383493133?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/6331486461383493133/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=6331486461383493133' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/6331486461383493133'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/6331486461383493133'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2010/04/jazda-dowolna-cz-6.html' title='Jazda dowolna cz. 6'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/S8ISyBhRkfI/AAAAAAAAANE/GFG1lv1Wpwc/s72-c/zhdb30cw8hli5jhmuxlu.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-258292067984230973</id><published>2010-04-03T22:00:00.000-07:00</published><updated>2010-04-03T22:29:48.981-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Filmograf'/><title type='text'>Filmograf: Scott Pilgrim vs. Kick-Ass</title><content type='html'>Na początek - wesołych świąt Wielkanocy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do rzeczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="340" width="340"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/xgOLmjhxVVU&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/xgOLmjhxVVU&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="340" width="340"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="340" width="340"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/DrKHu2UX1vA&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/DrKHu2UX1vA&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="340" width="340"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;Dwie mega-nerdowskie superprodukcje w 2010. No nie dam rady.&lt;br /&gt;Nie chcę oceniać na podstawie trailerów, jednak każdy chyba zgodzi się z tym, że oba filmy (zresztą, oba to także ekranizacje komiksów) przedstawiają całkowicie odmienną filozofię geekostwa. O ile&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a href="http://www.filmweb.pl/f220748/Scott+Pilgrim+vs.+the+World,2010" title="Scott Pilgrim vs. the World"&gt; &lt;/a&gt;&lt;a href="http://www.imdb.com/title/tt0446029/"&gt;Scott Pilgrim vs. the World&lt;/a&gt; to maksymalnie przegięta, zakręcona jazda bez trzymanki, o tyle &lt;a href="http://www.kickass-themovie.com/"&gt;Kopacz Pośladków&lt;/a&gt; jest filmem podchodzącym do sprawy w sposób nieco bardziej "realistyczny". Realistyczny oczywiście w cudzysłowu, bo mała dziewczynka w pojedynkę wykańczająca pluton mafijnych przydupasów jest równie prawdopodobna, co latające w powietrzu onomatopeje z trailera Scotta Pilgrima - ale filmy dzieli przepaść, pomimo tej samej grupy docelowej.&lt;br /&gt;Scott Pilgrim vs. The World to raczej pastisz (nie wiem, komiksu nie czytałem), niźli poważna historia (choć nie odmawiam mu bynajmniej szansy, na opowiedzenie ciekawej fabuły). Te wszystkie zapożyczenia z subkultury nerdowskiej, sięganie bezpośrednio do źródeł i wydobywanie z nich samej esencji... To będzie dobre, to się może udać.&lt;br /&gt;Z drugiej strony, Kick-Ass zapowiada się na film cięższy, nieco bardziej na serio (choć bez przesady). Tu nerdostwo jest pokazane z punktu widzenia szarego fana komiksów, który w stroju płetwonurka ugania się za chuliganami i jakoś łatwiej mi się z takim chłopakiem identyfikować (ale nie wyciągajcie z tej deklaracji pochopnych i zbyt daleko idących wniosków), a zawieszenie niewiary jest jakieś takie łatwiejsze, już nawet pomijając tę dziewczynkę z katanami. I chyba właśnie na Kick-Assa stawiam w tym pojedynku.&lt;br /&gt;Ano nic - poczekamy, zobaczymy. Jak już mówiłem, nie czas jeszcze na porównania i zestawienia. Oba filmy zapowiadają się wyśmienicie.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-258292067984230973?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/258292067984230973/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=258292067984230973' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/258292067984230973'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/258292067984230973'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2010/04/filmograf-scott-pilgrim-vs-kick-ass.html' title='Filmograf: Scott Pilgrim vs. Kick-Ass'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-8570653827150631738</id><published>2010-03-12T11:29:00.000-08:00</published><updated>2010-03-12T12:27:27.258-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Do poczytania...'/><title type='text'>Do poczytania... Star Wars Komiks Wydanie Specjalne #4</title><content type='html'>&lt;img style="width: 361px; height: 551px;" alt="http://www.ossus.pl/images/0/00/SWK-WS_General_Grievous.jpg" src="http://www.ossus.pl/images/0/00/SWK-WS_General_Grievous.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejny kwartał, kolejne Wydanie Specjalne gwiezdnowojennego magazynu by Egmont. I jak zwykle - nie licząc fatalnej wpadki z drugiego numeru - mamy do czynienia z przyzwoitym komiksem, zero rewelacji ale i przyczepić się nie ma do czego. Nie zrozumcie mnie źle, od komiksu za dychę nie oczekuję rozkoszy wizualnych i intelektualnych na poziomie Andreasa, ale jednak panowie Drewnowscy mogliby bardziej postarać się przy wyborze prezentowanych na łamach magazynu historii.&lt;br /&gt;Nic to jednak, cieszmy się tym, co mamy. A mamy całkiem zgrabnie skonstruowaną fabułę, której głównym bohaterem nie jest, wbrew pozorom, generał Grievous (choć, oczywiście, sztandarowy killer Jedi pełni tu ważną rolę). Historia kręci się wokół padawana Flynna Kybo, którego poznajemy podczas próby odbicia z rąk Separatystów senatora Quiyyena. Podczas akcji mistrz głównego bohatera ginie z rąk Grievousa. Rozgoryczony biernością Rady Flynn bierze sprawy w swoje ręce i zamierza osobiście wyznaczyć sprawiedliwość. W dokonywaniu zemsty pomaga mu dwójka Jedi - Mistrz B'dard Tone i padawan Codi Ty. Tymczasem Grievousowi udaje się pojmać grupę młodych padawanów, których ma zamiar przerobić na własny obraz i podobieństwo, tworząc tym samym idealnych wojowników.&lt;br /&gt;Tyle na temat fabuły. Nie jest ona jakoś specjalnie interesująca, ale ma dużą zaletę - jest czytelna. Kiedy się tłuką, bez trudu orientujemy się, kto, z kim i dlaczego. Problem polega na tym, że do postaci trudno jest nam się przywiązać, toteż ich perypetie nie robią na nas żadnego wrażenia. Ktoś tam ginie, ktoś coś przeżywa, ale czytelnika nie za bardzo to interesuje. Nie wiem, czym to jest spowodowane - pewnie tym, że scenarzysta, Chuck Dixon, nie pokusił się o rozwinięcie portretów psychologicznych postaci. Bohaterowie mają wykonać swoje i odejść w siną dal/umrzeć (niepotrzebne skreślić).&lt;br /&gt;Grafika stoi na średnim poziomie. Kreska Ricka Leonardiego może się podobać, ale mnie osobiście denerwuje niechlujny drugi plan - jakby to, co dzieje się w tle nie powinno obchodzić czytelnika. Dla równowagi, olbrzymi plus dla kolorysty, który żywą paletą barw wlał trochę klimatu do tego przeciętniaka.&lt;br /&gt;Generalnie znalazłem ten komiks poprawnym - ale nic więcej. Jego lektura nie sprawiła mi przykrości, choć nie dostarczyła też oczekiwanej dawki rozrywki.&lt;br /&gt;Jednorazowe czytadło, które po przekartkowaniu kończy swój żywot na półce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Scenariusz:&lt;/span&gt; Chuck Dixon&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Rysunek:&lt;/span&gt; &lt;span class="black" style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;/span&gt;Rick Leonardi&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wydawnictwo: &lt;/span&gt;Egmont&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Liczba stron:&lt;/span&gt; 96&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Cena:&lt;/span&gt; 9,99 zł&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Dostepność: &lt;/span&gt;Kioski, Empiki&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-8570653827150631738?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/8570653827150631738/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=8570653827150631738' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/8570653827150631738'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/8570653827150631738'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2010/03/do-poczytania-star-wars-komiks-wydanie.html' title='Do poczytania... Star Wars Komiks Wydanie Specjalne #4'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-2438420313793030719</id><published>2010-02-27T01:37:00.000-08:00</published><updated>2010-02-27T02:25:10.406-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Felieton okazyjny'/><title type='text'>Felieton okazjonalny - Książki z duszą</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://instytut-gluchoniemych.republika.pl/pliki/zdjecia/biblioteka.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 394px; height: 234px;" src="http://instytut-gluchoniemych.republika.pl/pliki/zdjecia/biblioteka.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wzięło mnie ostatnio na przemyślenia dotyczące książek. Nie ich treści, tylko formy. Z pewnością wiele zaglądających na tego bloga osób zna niepodważalny urok starych, wypożyczonych z biblioteki książek - tych oklejonych brązową taśmą, z podklejoną okładką, siną, rozmazaną pieczątką, przetartym zagięciem skrzydełka okładki i wylatującymi gdzieniegdzie stronami. Biorąc do ręki taki sfatygowany egzemplarz książki w jakiś niepojęty sposób czujemy podświadomą łączność z ludźmi, którzy kiedyś ją czytali. Dzięki takim stygmatom książki biblioteczne z czasem nabierają niesamowitego uroku, stają się czymś unikalnym. Nie zachęcam tu bynajmniej do świadomej dewastacji. Każdy, kto choć raz miał w ręku taką książkę zrozumie o co mi chodzi.&lt;br /&gt;Kolejną sprawą są przedmioty znajdowane pomiędzy kartkami wypożyczonych egzemplarzy - stare bilety tramwajowe, paragony, nawet liściki miłosne - te prowizoryczne zakładki zapomniane przez poprzednich czytelników też są czymś niezwykłym. To ślady ludzi, których być może kiedyś minęliśmy na ulicy, ludzi których nie znamy i pewnie nigdy nie poznamy - obcych, ale jednocześnie bliskich poprzez fakt czytania książki, którą właśnie mamy w rękach.&lt;br /&gt;Lubię klimat starych bibliotek - ciasnych przybytków literatury umieszczonych w przedwojennych kamienicach. Takich, do których wchodzi sie przez skrzypiące drzwi (wszyscy wiedzą, że drzwi biblioteki powinny skrzypieć ciszej, niż furtka cmentarza, ale głośniej, niż drzwi do antykwariatu - które z kolei obowiązkowo powinny mieć zainstalowany staroświecki dzwoneczek przy każdym otworzeniu drzwi robiący "TING! TING!"). Takich, w których można bez przeszkód snuć się pomiędzy długimi rzędami półek w poszukiwaniu czegoś, co nas zainteresuje wdychając przy okazji upajający zapach starego papieru. Te nowoczesne molochy obsługiwane przez bezdusznych urzędników bibliotecznych wydających nam książki w ogóle do mnie nie przemawiają - świątynia słowa zmieniła się w supermarket.&lt;br /&gt;Nie walczę jednak z takim stanem rzeczy - w dobie Internetu biblioteki w naszym pojęciu odchodzą w zapomnienie. Z chwilą popularyzacji e-papieru w ogóle stracą rację bytu - interesującą nas książkę będzie można wszak błyskawicznie pobrać z olbrzymiej bazy danych. Smuci mnie to, ale nie walczę z takim stanem rzeczy. Z pewnością tysiąc lat temu jakiś proto-Misiael też narzekał "Kiedyś wystarczały nam opowieści starych ludzi, z chwilą wynalezienia bibliotek te piękne historie zostały zastąpione przez bezduszne książki.". Może więc nie będzie tak źle, może i "bezduszne" pliki tekstowe nabiorą ducha? Nie bardzo sobie to wyobrażam, ale kto wie? Tymczasem jednak cieszę się istniejącymi jeszcze prowincjonalnymi bibliotekami, ich unikalnym klimatem i czarem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-2438420313793030719?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/2438420313793030719/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=2438420313793030719' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/2438420313793030719'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/2438420313793030719'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2010/02/felieton-okazjonalny-ksiazki-z-dusza.html' title='Felieton okazjonalny - Książki z duszą'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-6121577175961353465</id><published>2010-02-14T09:41:00.000-08:00</published><updated>2010-02-14T11:54:49.920-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Do poczytania...'/><title type='text'>Do poczytania... Blame!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.coverbrowser.com/image/blame/1-1.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 319px; height: 500px;" src="http://www.coverbrowser.com/image/blame/1-1.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie lubię mang. Nie wiem czemu, ale japońska stylistyka komiksowa po prostu do mnie nie przemawia, charakterystyczne dla mang elementy jakoś uniemożliwiają mi zawieszenie niewiary i wciągnięcie się w świat przedstawiony.&lt;br /&gt;Z &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Blame%21"&gt;"Blame!"&lt;/a&gt; jest jednak nieco inaczej. Tsutomu Nihei, Autor tej dziesięciotomowej mangi od zawsze fascynuje się kulturą Starego Kontynentu. Legitymuje się też dość specyficznymi, jak na mangakę, kwalifikacjami - studiował architekturę, a później pracował dla amerykańskiej korporacji. Jako artysta także nader chętnie współpracował z jankesami - stworzył dla nich komiksowe rozwinięcie świata popularnego FPSa Halo oraz autorską miniserię "Wolverine. Snikt!" której &lt;a href="http://www.esensja.pl/komiks/recenzje/tekst.html?id=5851#a1r"&gt;recenzję &lt;/a&gt;swego czasu machnąłem dla Esensji.&lt;br /&gt;O "Blame!" usłyszałem przypadkiem, opowiadał mi o niej w kontekście "szczytowego osiągnięcia w dziedzinie cyberpunku" (cytat z pamięci, ale dość wierny). Jako fan cyberpunku zaciekawiło mnie to, choć nie na tyle, bym jakoś specjalnie szukał okazji do zapoznania się z komiksem. Okazja jednak pojawiła się sama i po pierwszych kilkunastu stronach uznałem, że muszę się z tym zapoznać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="cursor: -moz-zoom-out; width: 289px; height: 447px;" alt="http://greathesit.files.wordpress.com/2008/03/b1.png" src="http://greathesit.files.wordpress.com/2008/03/b1.png" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapomnijcie o rozsądku. Zapomnijcie o wcześniejszych cyberpunkowych dziełach. "Blame!" wynosi tę gałąź science-fiction na zupełnie inny poziom, choć w sumie nie pokazuje w tej materii niczego nowatorskiego. Mamy bowiem zdruzgotany, post-apokaliptyczny świat, enigmatycznego bohatera wyposażonego w potężny pistolet, po który niejednokrotnie sięga w krytycznych sytuacjach, cyborgi, androidy, istoty krzemowe, komputery... A jednak manga faktycznie jest nowatorska i na swój sposób przełomowa. Kiedy widzimy zapierające dech w piersiach budowle, niesamowite, dynamiczne akcje czy zapomnianą maszynę, która cały czas automatycznie produkuje klony - już wiem, już mamy pewność, że natrafiliśmy na coś unikatowego.&lt;br /&gt;Jak już wspominałem - zapomnijcie o rozsądku. "Blame!" to epicka opowieść bez wstępu, rozwinięcia i zakończenia, cyberpunkowa odyseja tajemniczego Killy'ego, który poszukuje osoby z genami terminalowymi - tylko wyposażony w nie człowiek jest w stanie przerwać niekontrolowany rozrost miasta, za który odpowiedzialne są uruchomione przed wiekami maszyny. Roboty te, zwane Budowniczymi, przez całe lata (milenia?) nieprzerwanie dobudowują kolejne segmenty olbrzymiego megapolis. Gargatuniczna aglomeracja już dawno pokryła całą planetę, teraz wzrasta w górę, pochłaniające nawet księżyc.&lt;br /&gt;I wciąż rośnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="cursor: -moz-zoom-in; width: 316px; height: 248px;" alt="http://img26.imageshack.us/img26/3043/blame2192193.jpg" src="http://img26.imageshack.us/img26/3043/blame2192193.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Główny bohater - mężczyzna o imieniu Killy - jest cichy i rzadko się odzywa. Ożywia się jedynie podczas walk, kiedy to sieje spustoszenie za pomocą grawitacyjnego emitera promieni - najpotężniejszej broni, jaką było mi dane zobaczyć. Ten niepozorny pistolecik wypluwa z siebie promień robiący olbrzymie dziury nie tylko w przeciwnikach, ale i znajdujących się za nimi ścianach. Killy jest zupełnie amoralny - tak jak i pozostali bohaterowie "Blame" - dobro i zło są dla niego pojęciami kompletnie abstrakcyjnymi. Ma swój cel i konsekwentnie go wypełnia, inne sprawy są dla niego zupełnie nieważne. Mimo ludzkiej powierzchniowości, jest dla nas równie obcy jak zamieszkujące świat androidy i bezduszni Strażnicy.&lt;br /&gt;Killy nie jest samotny podczas swej podróży - z czasem przyłączają się do niego inne, nie mniej fascynujące postacie. Cibo - dawny naukowiec, porzucona gdzieś w odmętach popadających w ruinę laboratoriów, która dzięki Killy'emu odzyskuje ciało. Słodka i niewinna (do czasu) Sakaan. Wszystkie napotkane osoby budzą w nas niepojętą fascynację - kiedy obserwujemy ich zachowanie, tak różne od naszego, kiedy widzimy ich irracjonalne (dla nas) zachowania (które zawsze okazują się mieć jakiś pokrętny cel) po prostu musimy wiedzieć, jak dalej potoczą się ich losy. Ale największe wrażenie zrobił na mnie Strażnik Dhomochevsky. Ta jego niesamowicie realistyczna twarz (w połączeniu z niesamowicie nierealistyczną, typowo mangową fryzurą), ten błysk w jego oku, ten dziwny wyraz twarzy mówiący "Możesz mnie wgnieść w ziemię, rozwalić na kawałki i polać napalmem, ale ja i tak jakoś się pozbieram i cię zniszczę." sprawiają, że nie jego poczynania śledziłem z nieludzkim wręcz skupieniem i intensywnością.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="cursor: -moz-zoom-in; width: 340px; height: 490px;" alt="http://img27.imageshack.us/img27/2488/blamev10c64p160.png" src="http://img27.imageshack.us/img27/2488/blamev10c64p160.png" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rysunki są po prostu niesamowite.  Nihei bawi się tu konwencją cyberpunku pokazując nam ciasne i duszne korytarze, zaułki, zdewastowane budowle, windy, pociągi i maszyny, które działają już tylko na słowo honoru... Tym bardziej w tym gęsto zabudowanym świecie dziwią bezkresne przestrzenie, olbrzymie hale i kosmiczna pustka wraz z występującymi w niej osamotnionymi artefaktami.&lt;br /&gt;Design postaci - zwłaszcza tych niehumanoidalnych - poraża i zachwyca. Każda występująca w tym onirycznym komiksie istota jest pomysłowo zaprojektowana i ZAWSZE starannie narysowana. Nihei wielokrotnie wspominał, że w swojej twórczości pełnymi garściami czerpie z europejskich twórców - i to widać. W pieczołowitości w ukazywaniu szczegółów Japończyk zdaje się prześcigać nawet Andreasa! Choć mogą to być tylko moje pobożne życzenia, to wydaje się, iż Nihei fascynuje się, między innymi, naszym rodzimym malarzem, Zdzisławem Beksińskim. Tak jak i świętej pamięci artysta, mangaka kreuje obcy, jednocześnie fascynujący i przerażający świat. Cieniowanie miejscami jak żywo przypomina te z obrazów Beksińskiego. Nie brak też i wyraźniejszych nawiązań - porównajcie, proszę, &lt;a href="http://img115.imageshack.us/img115/6154/cradlenihei4jy.jpg"&gt;jeden z kadrów&lt;/a&gt; prequela do "Blame!" pod tytułem "NOiSE!" z chyba najpopularniejszym &lt;a href="http://img115.imageshack.us/img115/34/cradlebeksinski2ri.jpg"&gt;obrazem&lt;/a&gt; Beksińskiego. Podobnie i &lt;a href="http://img115.imageshack.us/img115/8035/kbdnkn3ea.jpg"&gt;metalowe słupy&lt;/a&gt; z samego "Blame!" po prostu muszą się kojarzyć z innym &lt;a href="http://img115.imageshack.us/img115/2227/zdzislawbeksinski0067yn.jpg"&gt;malowidłem&lt;/a&gt; Polaka. Owszem, nie wykluczam przypadku - ale nie wierzę, by nie było to świadome nawiązanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="cursor: -moz-zoom-in; width: 353px; height: 277px;" alt="http://img509.imageshack.us/img509/6091/blamev3028029.jpg" src="http://img509.imageshack.us/img509/6091/blamev3028029.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Blame!" to przełom. Możliwe, że najlepszy komiks, jaki w swoim życiu przeczytałem. Choć niemal zupełnie pozbawiony fabuły, mimo nie dających się lubić postaci i kompletnie niezrozumiałej fabuły - manga zabija klimatem, czyta sie ją z autentycznymi ciarkami na plecach. To autentyczne, pięciowymiarowe dzieło, którego my, jako istoty trójwymiarowe, nie mamy nawet szansy zrozumieć - co nie przeszkadza nam się nim zachwycać. Kiedy czytasz "Blame!" to z jednej strony czujesz się pusty, wyalienowany, w głowie roi ci się od myśli, że - choć odczuwasz cierpienie postać - nie potrafisz go pojąć. Widzisz samotność głównego bohatera, jego zagubienie w przeogromnym świecie - i nagle sam zaczynasz odczuwać tę samotność, tyle tylko że ty, w przeciwieństwie do Killy'ego nie masz tarczy w postaci kompletnego, zdaje się, braku uczuć. I zaczynasz się trząść. Po raz pierwszy w życiu odczułem coś takiego podczas lektury tego komiksu. Coś niesamowitego.&lt;br /&gt;"Blame!" nie jest dla każdego. Ale ta grupka, która da się porwać niesamowitemu światu, pokocha ten komiks.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-6121577175961353465?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/6121577175961353465/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=6121577175961353465' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/6121577175961353465'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/6121577175961353465'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2010/02/do-poczytania-blame.html' title='Do poczytania... Blame!'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-2264770636817458914</id><published>2010-02-11T23:38:00.000-08:00</published><updated>2010-02-12T00:43:46.583-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kilka gorzkich słów...'/><title type='text'>Kilka gorzkich słów... dlaczego dzieci powinno się trzymać z dala od MS Worda?</title><content type='html'>Wczoraj w wieczornych wiadomościach pokazywali czternastoletnią dziewczynkę, która napisała siedem powieści fantasy, a jedną już nawet wydała. Prezenterka rozpływała się nad małolatą, posuwając się do określenia jej następczynią Andrzeja Sapkowskiego (Fail Roku?). Sama przyszła wieszczka wypowiadała się w sposób zgoła niegramatyczny, choć to zapewne wpływ filującej jej na opryszczone czoło kamery.&lt;br /&gt;I, rozumiecie, coś we mnie pękło. Ale nie zalałem się rzewnymi łzami, nie wszedłem na Mont Blanc, by tam dokonać metamorfozy, nawet nie rzuciłem bluzgiem, co ostatnio nader często mi się zdarza. Wyłączyłem kompa i poszedłem umyć głowę. Zawsze, jak mam coś głębszego do przemyślenia, idę myć głowę. Taki fetysz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://merlin.pl/W-lustrze-snow_Catherine-Webb,images_big,31,83-241-1275-8.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 291px; height: 410px;" src="http://merlin.pl/W-lustrze-snow_Catherine-Webb,images_big,31,83-241-1275-8.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zawsze, gdy widzę ten masowy onanizm w chwili, gdy jakiemuś nastolatkowi uda się wydać książkę, coś mnie trafia. To spuszczanie się, jakie toto utalentowane, mądre i zmyślne, że u progu dorosłości dokonało czegoś, co i tak jest domeną niewielu mogących wylegitymować się dowodem osobistym jest po prostu... nie, nawet nie denerwujące. Smutne.&lt;br /&gt;Przeczytałem "Eragona". Zacząłem "W lustrze snów", ale nie zdzierżyłem. Obie te pozycje to bardzo przeciętne książki. Po głębszej analizie (każdy, kto czytał którąś z tych pozycji doceni poświęcenie) doszedłem do wniosku, że dziecko (czternasto-, piętnastolatek) nie ma szans napisać dobrej powieści. Nie chodzi tu nawet o brak doświadczenia literackiego - po prostu małolat, mówiąc kolokwialnie, nie zna życia na tyle, by przekonać nas do swojej wizji świata, by stworzyć uniwersum, przy którym zawieszenie niewiary będzie możliwe na tyle, by dać się złapać na fabularny haczyk. Bo czy dziecko - młody literat - jest w stanie nas czymś literacko zadziwić, zaskoczyć, zaciekawić? Powiem brutalnie - jeśli nie zostało zgwałcone przez swojego ojca, to nie (przykład ekstremistyczny, mam nadzieję, że zrozumiały kontekstowo).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img.epuls.pl/klubowe/347/347615_l/user/Eragon.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 306px; height: 475px;" src="http://img.epuls.pl/klubowe/347/347615_l/user/Eragon.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co sprawia, że wydawcy godzą się wesprzeć nieotrzaskanego z literaturą dzieciaka, który wyprodukował powieść? Chodzi, oczywiście, o pieniądze. Postaram się przekazać to na hipotetycznym przykładzie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;ol&gt;&lt;li&gt;Sadzamy dwuletnie dziecko przed komputerem, uruchamiamy edytor tekstu i zachęcamy szkraba do zabawy klawiaturą. Czynność tę powtarzamy dopóki wystukane przez malucha abstrakcyjne ciągi znaków nie osiągną wymaganego przez wydawcę minimum.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Teraz tekst przechodzi przez gęste sito redaktorów którzy każdy ciąg wyrazów typu "nbio", "bcudiad" czy nawet "vdnsiffhiwak" przerabiają na słowa, które choćby w zbliżeniu przypominają oryginał.&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Przerobiony przez armię redaktorów tekst wygląda mniej więcej tak "gdy aby nieco rusza wychył się znosi dalekich fraktali nie będzie zagadany". Teraz leci on do druku.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Ważna jest nota na tylej okładce - "Powieść napisana przez dwulatka - surrealistyczne dzieło obwołane nowym nurtem w sztuce postmodernistycznej! Musisz to przeczytać!" Za względu na nieczytelność tekstu, dwuletniego pisarza można obwołać następcą Jacka Dukaja.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Teraz wystarczy tylko kosić kasę i jak najszybciej sprzedać prawa do ekranizacji, bo nie wiadomo, jak szybko pojawią się naśladowcy.&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;Im starszy jest młodociany autor, tym mniejsza jest interwencja sztabu poprawiaczy, ale generalnie zasada się nie zmienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://merlin.pl/Dziecko-gwiazd-Atlantyda_Michalina-Olszanska,images_big,5,978-83-7359-968-0.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 270px; height: 410px;" src="http://merlin.pl/Dziecko-gwiazd-Atlantyda_Michalina-Olszanska,images_big,5,978-83-7359-968-0.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I mnie tylko żal tych dzieci - w młodości wszyscy im mówili, jacy to są genialni, a gdy tylko wiatr koniunktury zaczyna wiać z innym kierunku, skazuje się ich na wieczne zapomnienie. A przecież obiecano im wieczną sławę i chwałę. Później dorosły już człowiek bierze do ręki swoją książkę, czyta ją i łapie się za głowę, jak mógł kiedyś wypisywać takie bzdury. Z tym, że teraz już nikt go nie potraktuje na poważnie - dorósł, więc przestał być chodliwym towarem, będą inne literackie dzieci. I mądry się robi pisarz po szkodzie.&lt;br /&gt;Szkoda, że za późno.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-2264770636817458914?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/2264770636817458914/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=2264770636817458914' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/2264770636817458914'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/2264770636817458914'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2010/02/kilka-gorzkich-sow-dlaczego-dzieci.html' title='Kilka gorzkich słów... dlaczego dzieci powinno się trzymać z dala od MS Worda?'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-3636527236574992512</id><published>2010-02-11T04:11:00.000-08:00</published><updated>2010-02-11T12:05:32.029-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Felieton okazyjny'/><title type='text'>Felieton okazjonalny - Dwupłciowa fantastyka?</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img.allposters.com/6/LRG/8/881/EJYJ000Z.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 359px; height: 450px;" src="http://img.allposters.com/6/LRG/8/881/EJYJ000Z.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czytając rozmaite felietony, recenzje i opracowania dotykające zagadnienia szeroko rozumianej literatury fantastycznej niejednokrotnie natrafiam na określenia "męska" i "kobieca" fantastyka. To bardzo ciekawe, choć nie do końca sprecyzowane kryterium podziału - przyjrzyjmy się temu bliżej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Termin "kobieca fantastyka" został ukuty mniej więcej na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, kiedy panie Ursula K. Le Guin, Andre Norton i Anne McCaffrey szturmem podbiły serca czytelników swoimi zaskakująco oryginalnymi cyklami powieściowymi (odpowiednio - "Ziemiomorze", "Świat Czarownic" i "Jeźdźcy Smoków z Pern"). Przyzwyczajeni do krwawych, "mięsistych" produkcji conanopodobnych tudzież perypetii dzielnych space marines czytelnicy z zaskoczeniem odkryli, że fantastykę można pisać inaczej - zamiast epickich starć zakutych w blachy wojowników autorki pokazywały o wiele bardziej klimatyczne uniwersa, wrażliwych bohaterów, niesamowity klimat i spokojny tok fabularny. To autentycznie było coś nowego, coś oryginalnego. Fantastyka pisana przez kobiety była naprawdę fantastyczna, nic więc dziwnego, że wszystkie trzy panie odniosły olbrzymi sukces, a ich nazwiska wymieniane są dziś obok takich tuzów jak Tolkien, Howard i Dickson.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Różnice pomiędzy "męską" a "kobiecą" fantastyką są dosyć wyraźnie - "kobieca" fantastyka jest o wiele bardziej eteryczna, spokojniejsza i bardziej klimatyczna, niż jej samczy, brutalny i "przyziemny" odpowiednik. Oczywiście, nie znaczy to, że jest lepsza - bo o klasie powieści nie stanowi jej "płeć" tylko inteligencja i polot autora - po prostu zupełnie odmienna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co ciekawe, "płciowość" literatury nie musi być tożsama z płcią uprawiającego ją pisarza. Sztandarowym przykładem jest tu Neil Gaiman, którego twórczość to bezsprzecznie "kobieca fantastyka" choć sam Gaiman jest stuprocentowym facetem (przynajmniej, jeśli wierzyć jego żonie - wybaczcie żarcik, fani Neila). Widać to też na naszym podwórku - Magdalena Kozak, bodaj najseksowniejsza z polskich pisarek fantastycznych (no co?) uprawia mocną, męską prozę dla prawdziwych twardzieli. I absolutnie nie ma w tym nic złego, ostatecznie żyjemy w kolorowych czasach postmodernizmu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inną sprawą jest płynna niekiedy granica pomiędzy obiema płciami fantastyki. Czy dyskowy cykl Pratchetta to fantastyka męska czy kobieca? A proza Orsona Scotta Carda? Przecież twórczości żadnego z tych autorów nijak nie można nazwać bezpłciową. Czyżbyśmy mieli tu do czynienia z "trzecią płcią", literackim odpowiednikiem drag queen? I ostatnie, najważniejsze pytanie - czy ma to jakiekolwiek znaczenie, skoro zarówno Card jak i Pratchett są wyśmienici w tym, co robią, a stylistyka ich utworów podoba się tak wielu odbiorcom?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciałbym zaprosić do dyskusji czytelników tego bloga, choćby po to, by ożywić pustkę wiejącą zazwyczaj w komentarzach (wiem, to po części wina nieregularnych notek, ogłaszam mocne postanowienie poprawy), ale z doświadczenia wiem, że zwykle nie odnosi to skutku. Mimo to, zapraszam. Piszcie, w której ze stylistyk lepiej się odnajdujecie, czy taki podział w ogóle ma sens i tak dalej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-3636527236574992512?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/3636527236574992512/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=3636527236574992512' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/3636527236574992512'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/3636527236574992512'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2010/02/felieton-okazjonalny-dwupciowa.html' title='Felieton okazjonalny - Dwupłciowa fantastyka?'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-3731070667819706630</id><published>2010-01-31T01:40:00.000-08:00</published><updated>2010-01-31T02:17:19.151-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Jazda dowolna'/><title type='text'>Jazda dowolna cz.5</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://pl.myspace.com/"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 193px; height: 62px;" src="http://www.ceasar-boston.org/images/myspace_logo.jpe" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Duże Pe obok O.S.T.Ra jest jednym z nielicznych polskich wykonawców hip-hopowych, którzy wybijają się ponad słodką muzyczną przeciętność - w czasach, gdy każde osiedle w byle prowincjonalnej mieścinie ma swój hip-hopowy skład to naprawdę budzi szacunek. Duży daje nam zapoznać się ze swoją nową płytą "Zapiski z Życia na Terytorium Wroga" na swoim &lt;a href="http://pl.myspace.com/duzepe"&gt;MySpace'owym profilu. &lt;/a&gt;Zero zaskoczenia, to wciąż ten sam Duże Pe, który potrafi urzec nawet osoby zazwyczaj gardzące hip-hopem. Po prostu solidna rzemieślnicza robota z zacięciem artystycznym. Uwagę zwracają też niegłupie teksty - polecam przysłuchać się "Prostej Historii", dawno nie słyszałem tak prostej i jednocześnie zaskakującej puenty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.deviantart.com/"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 196px; height: 52px;" src="http://i106.photobucket.com/albums/m278/SilentLullabyxxx/deviantart.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://mikedeodatojr.deviantart.com/"&gt;Mike Deodato jr&lt;/a&gt; to rysownik bardzo doświadczony - parę lat temu wespół z Kurtem Busiekiem przywrócił blask marvelowskim Mścicielom, potem współpracował m.in. z Warrenem Ellisem przy chyba najbardziej badassowej serii Domu Pomysłów czyli "Thunderbolts". Obecnie ilustruje komiks "Dark Avengers" pióra Briana Michaela Bendisa. Ciężka, przeładowana szczegółami kreska doskonale buduje klimat ilustrowanych przez Mike'a komiksów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://s.blomedia.pl/vbeta.pl/7933/youtube.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 191px; height: 95px;" src="http://s.blomedia.pl/vbeta.pl/7933/youtube.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Link trochę zleżały, poza tym bardziej nadawałby się do okienka MySpace'owego, ale... &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=FGLAjbdyA0s"&gt;teledysk &lt;/a&gt;piosenki z najnowszej płyty Ras Luty to taki potężny atak pozytywnej energii (tak potrzebnej w czasie sesji), że nie mogłem sobie darować. Co prawda, mogłem dać tu link do pewnego &lt;a href="http://www.wykop.pl/link/288573/poranna-pielegnacja-prawdziwego-faceta"&gt;nośnego ostatnio memu...&lt;/a&gt; ale byłoby to pójście po linii najmniejszego oporu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A, i byłbym zapomniał - dziś w dwójce na pół godziny przed północą powtarzają koncert "Zrozumieć Polskę" o którym swego czasu trąbiłem na swoim blogu, a za który L.U.C dostał paszport Polsatu... Polityki, znaczy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-3731070667819706630?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/3731070667819706630/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=3731070667819706630' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/3731070667819706630'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/3731070667819706630'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2010/01/jazda-dowolna-cz5.html' title='Jazda dowolna cz.5'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-3077035018500703979</id><published>2010-01-12T06:57:00.000-08:00</published><updated>2010-01-12T07:06:11.641-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kilka gorzkich słów...'/><title type='text'>Kilka gorzkich słów... Sorry, ziomale</title><content type='html'>&lt;img style="width: 383px; height: 134px;" alt="http://www.lstadt.com/pliki/pliki/image/trojka.jpg" src="http://www.lstadt.com/pliki/pliki/image/trojka.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/polska/sorry--ziomy-z-trojki,51589,1"&gt;Jacek Sobala przejmuje Trzeci Program Polskiego Radia.&lt;/a&gt; Tak, ten sam Sobala odpowiedzialny za śmierć BISki (pamiętamy i nie zapomnimy!).&lt;br /&gt;Kolejna stacja, która nie była całkiem do dupy chwieje się w posadach. Łączę się w bólu ze słuchaczami Trójki. Walczcie o swoje radio. Ja o swoje walczyłem - i gówno z tego było. Ale was jest więcej, a i Trójka to radio nieporównywalnie większego formatu, radio z tradycją i potężnym dywizjonem słuchaczy. Rozwalcie Sobalę, pomścijcie Polskie Radio BIS i ocalcie Trójkę.&lt;br /&gt;Do boju.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-3077035018500703979?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/3077035018500703979/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=3077035018500703979' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/3077035018500703979'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/3077035018500703979'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2010/01/kilka-gorzkich-sow-sorry-ziomale.html' title='Kilka gorzkich słów... Sorry, ziomale'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-8337435124790961149</id><published>2010-01-11T04:37:00.000-08:00</published><updated>2010-01-11T04:44:27.165-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiadomości'/><title type='text'>Guma jest drewnem naszych czasów</title><content type='html'>Stało się. Wespół z &lt;a href="http://www.lupusarts.za.pl/#0"&gt;Lupusem &lt;/a&gt;zdecydowaliśmy poprowadzić pseudowebcomicsowy blog na wariackich papierach. Stripy (?) kompletnie nieśmieszne, w miarę możliwości publikowane jak najczęściej. Zapraszam na bloga &lt;a href="http://gumajestdrewnemnaszychczasow.blogspot.com/"&gt;Guma jest drewnem naszych czasów...&lt;/a&gt; Tak wiem, znowu podkradłem tytuł z audycji nieistniejącego BIS Polskiego radia, ale żal mi było takiej pięknej filozoficzno-absurdalnej frazy. Zapraszam do wchodzenia, komentowania i tak dalej...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gwoli ścisłości - ten blog wciąż żyje.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-8337435124790961149?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/8337435124790961149/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=8337435124790961149' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/8337435124790961149'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/8337435124790961149'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2010/01/guma-jest-drewnem-naszych-czasow.html' title='Guma jest drewnem naszych czasów'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-4274201576735670582</id><published>2010-01-09T13:20:00.001-08:00</published><updated>2010-01-09T13:22:28.029-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiadomości'/><title type='text'>Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.mmsilesia.pl/rep/meeting/2913.3.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 385px; height: 288px;" src="http://www.mmsilesia.pl/rep/meeting/2913.3.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pamiętajcie, żeby jutro dać Owsiakowi na Woodstock... Znaczy się - na chore dzieci.&lt;br /&gt;A teraz powaga - ja jutro wrzucę pięciozłotówkę do puszki oznaczonej czerwonym serduszkiem. Nie wiem, jak wy, ale ja tak.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-4274201576735670582?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/4274201576735670582/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=4274201576735670582' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/4274201576735670582'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/4274201576735670582'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2010/01/wielka-orkiestra-swiatecznej-pomocy.html' title='Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-637220655932867204</id><published>2010-01-06T23:32:00.000-08:00</published><updated>2010-01-07T00:17:50.314-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiadomości'/><title type='text'>Egmont szaleje</title><content type='html'>&lt;img style="cursor: -moz-zoom-out; width: 340px; height: 519px;" alt="http://img1.gildia.pl/_n_/komiks/prasa/fantasy-komiks/1/okladka-640.jpg" src="http://img1.gildia.pl/_n_/komiks/prasa/fantasy-komiks/1/okladka-640.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stało się - wreszcie mamy jakieś konkretniejsze informacje dotyczące enigmatycznego dotychczas mainstreamowego projektu Egmontu, o którym Kołodziejczak napomykał w jednym z &lt;a href="http://komiks.nast.pl/artykul/4531/10-pytan-na-10-lecie-KSK/"&gt;wywiadów. &lt;/a&gt;Po cichu liczyłem, że Egmont, zachęcony świetnymi wynikami sprzedaży zeszytówki "Star Wars: Komiks" zrobi coś podobnego z którąś z serii Marvela, ale dobre i to.&lt;br /&gt;Jak sama nazwa wskazuje, "Fantasy Komiks" to magazyn gromadzący historie z gatunku miecza i magii, przy czym już w pierwszym numerze widać wyraźne faworyzowanie europejskiego (a dokładniej - frankońskiego) rynku, a konkretnie - legendarnego już wydawnictwa &lt;a href="http://www.soleilprod.com/"&gt;Soleil&lt;/a&gt;. Jak dla mnie - ok, bo nawet ignorujący zazwyczaj europejskiego starszego brata amerykański rynek komiksowy ostatnio &lt;a href="http://marvel.com/comics/soleil"&gt;zainteresował się &lt;/a&gt;produkcjami tego nietuzinkowego, francuskiego wydawnictwa.&lt;br /&gt;Weźmy pod lupę technikalia - za niespełna 20 złotych dostaniemy 160 stron po brzegi wypełnionych komiksami, felietonami i stripami. Opłaca się? Opłaca - jednak martwi mnie ewentualna słaba jakość papieru, a patrząc na rachityczne, rozlatujące się przy byle dotknięciu okładki "Star Wars: Komiks" moje obawy nie są tak do końca nieuzasadnione. Pismo będzie miało za to grzbiet (który, jak wiadomo, jest w komiksach ważnym wyznacznikiem zajebistości wydania) jeśli więc całość będzie wyglądać mnie więcej tak, jak CD-Action (z okładką i papierem o zbliżonej jakości) to możemy mówić o dużym sukcesie.&lt;br /&gt;Ale dajmy spokój popierdówkom i przejdźmy do zawartości magazynu, w końcu Kołodziejczak (i spółka) musi przecież te 160 stron czymś wypełnić. W pierwszym numerze dostaniemy trzy pełnometrażowe komiksy - jak doskonale wiemy, klasyczny europejski komiks mieści się na 48 stronach, mnożąc to przez trzy daje nam 144 strony, możemy więc się spodziewać, że na pozostałych 16 stronach dostaniemy wypełniacze w postaci publicystyki, stripów i - a jakże! - reklam. Ja powiem tylko, że jeśli za dwadzieścia złociszy dostanę 144 stron komiksów, to na pozostałych wydawca może zamieścić nawet zdjęcia swoich skarpetek.&lt;br /&gt;Biję się w piersi - prawie nie kojarzę komiksów, które pojawią się w pierwszym numerze magazynu. Owszem, cykl &lt;a href="http://www.komiks.gildia.pl/komiksy/trolle_z_troy"&gt;Troy&lt;/a&gt; znam (choć tylko ze słyszenia) zaś pozostałe dwa komiksy to dla mnie całkowita &lt;span style="font-style: italic;"&gt;tabula rasa. &lt;/span&gt;I bardzo dobrze, bowiem - jak już się zapewne zorientowaliście - zamierzam obdarzyć "Fantasy Komiks" ogromnym kredytem zaufania.&lt;br /&gt;Na tej pięknej laurce widzę jednak maleńką skazę, która może się jednak w późniejszym okresie odbić potężnym rykoszetem na nowym magazynie Kołodziejczaka. Otóż "Fantasy Komiks" wychodził będzie co miesiąc. Fajnie, prawda? Widzicie... niezupełnie. O ile całkiem duża liczba osób jest w stanie poświęcić piwo (sześć złotych, znaczy się - niech będzie, że piwo i chipsy...) co miesiąc (czyli kupić "Star Wars: komiks"), o tyle nie jestem do końca przekonany, że równie duża liczba osób wyda niebagatelną przecież sumę dwudziestu złociszy i da radę robić to co trzydzieści dni. Mamy kryzys, a komiksiarze i tak groszem nie śmierdzą, zaś te 20 PLN można wydać w inny sposób (np. na nowe numery "Koziorożca", które - wciąż mam nadzieję - jednak się ukażą). No nic, pozostaje mieć nadzieję, że Tomasz Kołodziejczak wie, co robi, choć byłbym spokojniejszy, gdyby "Fantasy Komiks" ukazywał się z odrobinę mniejszą częstotliwością. Tak - chciałbym, żeby komiks wychodził rzadziej, ponieważ chciałbym, by wychodziło go więcej. Paradoks, ale przecież nasz polski rynek komiksowy to jeden wielki paradoks.&lt;br /&gt;Na koniec warto obejrzeć prezentację magazynu:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="visibility:hidden;width:0px;height:0px;" border="0" width="0" height="0" src="http://counters.gigya.com/wildfire/IMP/CXNID=2000002.0NXC/bT*xJmx*PTEyNjI4NTIyNDg5NTMmcHQ9MTI2Mjg1MjI1MjI4MSZwPTEwMTkxJmQ9c3NfZW1iZWQmZz*yJm89MDM5MDIyMmE5NzUwNDRiYzliZjUyZDZmZTYwOTk4N2Qmb2Y9MA==.gif" /&gt;&lt;div style="width:425px;text-align:left" id="__ss_2843275"&gt;&lt;a style="font:14px Helvetica,Arial,Sans-serif;display:block;margin:12px 0 3px 0;text-decoration:underline;" href="http://www.slideshare.net/cdjack/fantasy-komiks-prezentacja" title="Fantasy Komiks   Prezentacja"&gt;Fantasy Komiks   Prezentacja&lt;/a&gt;&lt;object style="margin:0px" width="425" height="355"&gt;&lt;param name="movie" value="http://static.slidesharecdn.com/swf/ssplayer2.swf?doc=fantasykomiks-prezentacja-100106130738-phpapp01&amp;amp;stripped_title=fantasy-komiks-prezentacja"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowScriptAccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://static.slidesharecdn.com/swf/ssplayer2.swf?doc=fantasykomiks-prezentacja-100106130738-phpapp01&amp;amp;stripped_title=fantasy-komiks-prezentacja" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="355"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div style="font-size:11px;font-family:tahoma,arial;height:26px;padding-top:2px;"&gt;View more &lt;a style="text-decoration:underline;" href="http://www.slideshare.net/"&gt;presentations&lt;/a&gt; from &lt;a style="text-decoration:underline;" href="http://www.slideshare.net/cdjack"&gt;Jacek Gdaniec&lt;/a&gt;.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy "Fantasy komiks" przyjmie sie na naszym przedziwnym polskim rynku komiksowym? Wszystko zależy od nas, od tego, czy będziemy go kupować. Ja lecę do sklepu od razu w dniu premiery - o co i do was apeluję. Pokażmy Egmontowi, że chcemy komiksu nie tylko za 100 w superwypasionej oprawie!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-637220655932867204?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/637220655932867204/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=637220655932867204' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/637220655932867204'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/637220655932867204'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2010/01/egmont-szaleje.html' title='Egmont szaleje'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-7684358551466483570</id><published>2009-12-29T07:49:00.000-08:00</published><updated>2009-12-29T09:21:33.111-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kilka gorzkich słów...'/><title type='text'>Kilka gorzkich słów... O komiksach, Barwach szczęścia i takie tam...</title><content type='html'>&lt;img style="cursor: -moz-zoom-in; width: 285px; height: 430px;" alt="http://www.barwyszczescia.pl/galery/20071112/juliamarczak_4315_PB.jpg" src="http://www.barwyszczescia.pl/galery/20071112/juliamarczak_4315_PB.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już? Pozbierali szczęki z podłóg? To dobrze. Uspokajam - nic mnie dupę nie ugryzło, telenowel nie oglądam (poza "Pierwszą Miłością" - poziom schizu na minutę odcinka przeszedł przez granicę farsy i budzi autentyczną, choć nieco chorą, fascynację), jeszcze mi moje szare komórki miłe - może jak przejdę na emeryturę.&lt;br /&gt;Jakiś czas jednak zdarzyło mi się rzucić okiem na jeden z odcinków popularnego ponoć tasiemca pod pretensjonalnym tytułem "Barwy szczęścia". Moją uwagę przykuł fakt, że jeden z bohaterów (niedoleczony ćpun, którego imienia nie dałem rady zapamiętać) postanawia... Narysować komiks. Tak! Pomysłowość scenarzystek w tym momencie niemal zwaliła mnie z nóg. Bo KOMIKS? Tak niepoważne medium? I to nie jakiś tam infantylną bajkę science-fiction, a poważny, artystyczny komiks o narkomanii.&lt;br /&gt;I niby fajnie, że w mainstreamie zaczyna kwitnąć taka wizja niszowego, bądź co bądź medium, ale... Diabeł tkwi w szczegółach.&lt;br /&gt;Po pierwsze, serialowy komiksiarz kreowany jest na wiecznego chłopca, ktory woli całą noc oglądać "Czterech pancernych i psa" zamiast spędzić ten czas z żoną, na chyba najbardziej naturalnej czynności... A właśnie - skoro już kreują nerda, to nie powinni do jego odgrywania angażować metroseksualnego wymoczka (choć z drugiej stron to chyba w sumie dobrze, że nie ulegają krzywdzącym stereotypom).&lt;br /&gt;Po drugie, sam wątek jest wręcz komiczny. Oto mamy faceta, który rysuje komiks na którym zarabia całkiem nieźle (sic!), promuje go w telewizji, a niedługo po premierze dostaje propozycje stworzenia filmu animowanego na podstawie swojego dzieła... Śledziu, ty to widzisz i nie grzmisz?&lt;br /&gt;Po trzecie i najciekawsze - twórcy serialu postanowili wypromować swój serial w nietypowy sposób i zlecili stworzenie kilku stron komiksu. Tak, założę się, że prawie nikt z fanów komiksów o tym nie wiedział. Ja też natrafiłem na to w sumie przypadkiem i... cóż, o ile sama idea jak najbardziej godna pochwały, o tyle wykonanie pozostawia bardzo dużo do życzenia. &lt;a href="http://www.barwyszczescia.pl/news:687.html"&gt;Zobaczcie sami.&lt;/a&gt; Nie wiem, kto stoi za tym pseudokomiksowym potworkiem, ale całkiem słusznie ukrywa swoją tożsamość. Zarówno warstwa graficzna, jak i narracja po prostu przerażają infantylizmem, niedopracowaniem i brakiem jakiegokolwiek zmysłu estetycznego. I taki komiks zrobił furorę?&lt;br /&gt;Podsumowując - bardzo fajnie, że serial o takiej oglądalności porusza temat naszego, nieco hermetycznego półświatka komiksowego. Mogli to zrobić lepiej, prawda, ale czego tu oczekiwać po serialu, którego głównym targetem są gospodynie domowe?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-7684358551466483570?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/7684358551466483570/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=7684358551466483570' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/7684358551466483570'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/7684358551466483570'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2009/12/kilka-gorzkich-sow-o-komiksach-barwach.html' title='Kilka gorzkich słów... O komiksach, Barwach szczęścia i takie tam...'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-6334861876372958436</id><published>2009-12-26T06:54:00.000-08:00</published><updated>2009-12-26T07:03:31.228-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kilka gorzkich słów...'/><title type='text'>Kilka gorzkich słów... Epic Facepalm</title><content type='html'>Wesołych świąt (życzenia trochę spóźnione, ale zawsze...). Dziś w programie nie będzie morza krokodylich łez obrazujących moje emo w stosunku do całego świata. Nie będzie sarkania na zgniłą, konsumpcyjną rzeczywistość, gdzie jakiekolwiek ludzkie odruchy zostały ograniczone do klinicznego minimum. Będzie tylko &lt;a href="http://www.esensja.pl/ksiazka/ksiazki/obiekt.html?rodzaj_obiektu=2&amp;amp;idobiektu=6143"&gt;ten link,&lt;/a&gt; na którego źródło natknąłem się podczas wieczornego spaceru po Esensji. I wystarczy.&lt;br /&gt;Nie klikajcie. Nie psujcie sobie ostatniego dnia świąt.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-6334861876372958436?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/6334861876372958436/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=6334861876372958436' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/6334861876372958436'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/6334861876372958436'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2009/12/kilka-gorzkich-sow-epic-facepalm.html' title='Kilka gorzkich słów... Epic Facepalm'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-1612084450308354673</id><published>2009-12-18T08:56:00.000-08:00</published><updated>2010-02-14T09:42:10.007-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Do poczytania...'/><title type='text'>Do poczytania... Star Wars Komiks Wydanie Specjalne #3</title><content type='html'>&lt;img style="cursor: -moz-zoom-out;" alt="http://www.ossus.pl/images/0/07/SWK_Open_Season.jpg" src="http://www.ossus.pl/images/0/07/SWK_Open_Season.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No dobra, mam słabość do zeszytówek. Jeśli ktoś za niespełna 10 złociszy daje mi przyzwoicie wydany niemal stustronicowy komiks, to nie potrafię, po prostu nie potrafię sobie odmówić. Mimo, iż Gwiezdne Wojny nie rajcują mnie &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=HPPj6viIBmU"&gt;aż tak, jak niektórych,&lt;/a&gt; chociaż poprzedni numer &lt;a href="http://trendyzator.blogspot.com/2009/09/do-poczytania-star-wars-komiks-wydanie.html"&gt;zasysał do sześcianu,&lt;/a&gt; postanowiłem zrezygnować z dwóch piw (doceńcie poświęcenie - u studenta świadczy to o wyjątkowo dużym zaangażowaniu) i zaryzykować kupno najnowszej części kwartalnika tym razem opowiadającego o dzieciństwie i młodości Jango Fetta.&lt;br /&gt;Nie chcę po raz kolejny popełniać ciężkiego grzechu dyfuzorowania, powiem tylko, że czteroczęściowa opowieść ma formę "szkatułkową". Ramowa nowela dzieje się dekadę przed brzemienną w skutkach Bitwą o Geonosis. Przyszły Imperator rozmawia z hrabią Dooku o najlepszym kandydacie na "ojca" armii klonów. Przysłuchując się ich opowieściom, wymuszeniom zeznań i dialogowi Janga z Dooku, przenosimy się do kluczowych momentów życia mandaloriańskiego najemnika.&lt;br /&gt;Trudno mi powiedzieć coś bliżej o fabule, nie zdradzając konkretów - dość rzec, że nie jest ona specjalnie wymyślna. Ot - w miarę sensownie usprawiedliwia toczącą się na kartach nawalankę pomiędzy zbuntowaną frakcją Mandalorian, a Fettem i spółką. Przez cały komiks dzieje się dość dużo. Pościgi i walki przeplatają się z lżejszymi, dającymi wytchnienie "powrotami do przyszłości". Nie powiem - fabuła jest poprawna... Ale daleko poza poprawność nie wykracza. Brak tu naprawdę mocnych akcentów, błyskotliwych dialogów czy frapujących zwrotów akcji. Owszem, te ostatnie występują wcale często, są jednak w moim odczuciu trochę zbyt przekombinowane. Generalnie jednak nie jest źle, jak na czysto rozrywkowy, nastawiony na akcję komiks "Łowy" naprawdę dają radę.&lt;br /&gt;Kreska... no cóż, jestem pewien, że Ramón F. Bachs bardzo sie starał nadać komiksowi epicki, filmowy charakter. Nie wyszło. Kreska jest słaba, kolory nałożone co najwyżej poprawnie... Określiłbym to mianem "średniej galaktycznej". Oba poprzednie komiksy wydane w ramach Wydań Specjalnych prezentowały się pod tym względem nieporównywalnie lepiej.&lt;br /&gt;Średni komiks. W sumie nie żałuję, że go kupiłem, bo zaserwował mi on pół godziny całkiem sympatycznej rozrywki. Możliwe, że fani Star Wars ocenią go wyżej. Generlanie jednak jest to zwyczajna sieczka pozbawiona głębszych ambicji (co w sumie nie jest niczym złym, nie każdy komiks musi być od razu Sandmanem). Ot, czytadło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="book-subtitle"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Scenariusz:&lt;/span&gt; Haden Blackman&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Rysunek:&lt;/span&gt; &lt;span class="black" style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;/span&gt;Ramón F. Bachs&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wydawnictwo: &lt;/span&gt;Egmont&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Liczba stron:&lt;/span&gt; 96&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Cena:&lt;/span&gt; 9,99 zł&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Dostepność: &lt;/span&gt;Kioski, Empiki&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-1612084450308354673?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/1612084450308354673/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=1612084450308354673' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/1612084450308354673'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/1612084450308354673'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2009/12/do-poczytania-star-wars-komiks-wydanie.html' title='Do poczytania... Star Wars Komiks Wydanie Specjalne #3'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-4293563953694735859</id><published>2009-12-16T08:02:00.000-08:00</published><updated>2009-12-16T08:05:01.688-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kilka gorzkich słów...'/><title type='text'>Kilka gorzkich słów... List protestacyjny w sprawie likwidacji bibliotek</title><content type='html'>&lt;p&gt;Panie Premierze,&lt;/p&gt; &lt;p&gt;My niżej podpisani — pisarze, tłumacze, redaktorzy, wydawcy, bibliotekarze i czytelnicy — protestujemy przeciwko planowanym zmianom w prawie pozwalającym na likwidację bibliotek w małych miejscowościach. Pan Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Bogdan Zdrojewski twierdzi, że chodzi tu o łączenie niedochodowych bibliotek z innymi niedochodowymi instytucjami kulturalnymi, co ma obniżyć koszty ich utrzymywania. Kryterium dochodowości placówki kulturalnej, jaką jest biblioteka, użyte przez ministra kultury zdumiewa i wysoce niepokoi. Podzielamy obawy polskich bibliotekarzy, którzy słusznie widzą w tym zamysł likwidacji bibliotek.&lt;/p&gt; &lt;p&gt;Znamy dobrze polską rzeczywistość. Jeździmy po polskiej prowincji, do małych miejscowości i jeszcze istniejących małych bibliotek, jedynych w promieniu wielu kilometrów ośrodków kultury. Polski pisarz często nie ma innego sposobu dotarcia do czytelników. Zważywszy na niski poziom oferty kulturalnej mediów, w tym mediów publicznych, dla czytelników to jedyny żywy kontakt z autorami. To małe biblioteki są oazami, w których przetrwała sztuka czytania i sztuka rozmowy o książce. Biblioteki nie są — wbrew mniemaniu polskiej klasy politycznej — reliktem odchodzącego świata, o czym świadczy ich rola w Europie Zachodniej, gdzie liczba wypożyczeń z roku na rok rośnie.&lt;/p&gt; &lt;p&gt;Publicznie anonsowany przez ministra Zdrojewskiego zamiar przetworzenia bibliotek w „centra innowacyjności i kreatywności” okazuje się politycznym pustosłowiem. W roku 2009 w ramach programu mecenatu kulturalnego państwo przeznaczyło na biblioteki 2 miliony złotych. Czystą fikcją staje się program Biblioteka+, który do tej pory nie ma ani budżetu, ani harmonogramu wprowadzania w życie. Ten sam minister ogranicza wydatki na finansowanie bibliotek z budżetu ministerstwa w 2010 roku z założonych 40 milionów złotych do 10 milionów.&lt;/p&gt; &lt;p&gt;Panie Premierze,&lt;/p&gt; &lt;p&gt;dwadzieścia lat temu byliśmy dwa razy biedniejsi, a stać nas było na biblioteki. Przez te dwadzieścia lat kraj bogacił się o kilka procent PKB rocznie. Teraz przy postępującym spadku czytelnictwa i groźbie funkcjonalnego analfabetyzmu okazuje się, że Polski nie stać ani na program walki z tymi zjawiskami, ani na utrzymanie bibliotek. Przez dwadzieścia lat wyeliminowaliśmy z programów szkolnych edukację kulturalną, zamykaliśmy czytelnie publiczne i nie uzupełnialiśmy dostatecznie zbiorów bibliotek. Polski nie stać na pełnienie roli niewyedukowanego pariasa Europy, Polaków na bycie narodem barbarzyńców. Wzywamy Pana, Panie Premierze, do działań, które zaświadczą, że podziela Pan nasze zdanie. Wzywamy do poszanowania Konstytucji RP, gwarantującej obywatelom dostęp do kultury.&lt;/p&gt; &lt;p&gt;Sami nie będziemy stać bezczynnie. Powołujemy Obywatelskie Forum Dostępu do Książki — forum dla wszystkich, którzy chcą uczestniczyć w walce ze spadkiem czytelnictwa, w pracach nad uzdrowieniem rynku książki i odrodzeniem bibliotek w Polsce. Do udziału w tym przedsięwzięciu zapraszamy wszystkich ludzi książki i czytelników&lt;/p&gt;&lt;p&gt;źródło: &lt;a href="http://www.runa.pl/blog/node/75"&gt;Fantazmaty&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-4293563953694735859?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/4293563953694735859/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=4293563953694735859' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/4293563953694735859'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/4293563953694735859'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2009/12/kilka-gorzkich-sow-list-protestacyjny-w.html' title='Kilka gorzkich słów... List protestacyjny w sprawie likwidacji bibliotek'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-1034239511105917767</id><published>2009-12-14T04:23:00.000-08:00</published><updated>2009-12-14T05:19:12.788-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Felieton okazyjny'/><title type='text'>Felieton okazjonalny - Koncert 39/89 Zrozumieć Polskę</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.independent.pl/images/old_files/root/muzyka/cd/l/luc_zrozumiecpolske3989.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 382px; height: 330px;" src="http://www.independent.pl/images/old_files/root/muzyka/cd/l/luc_zrozumiecpolske3989.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wrocławski raper, kompozytor i producent kryjący się pod pseudonimem L.U.C jest jedynym współczesnym współczesnym polskim wykonawcą, którego bez nijakiego poczucia żenady mogę nazwać Artystą. Tak, Artystą przez duże A, Artystą największego formatu, Artystą, którego pamiętać będziemy za 10, 20 czy nawet 50 lat, zaś wyemitowany wczorajszej nocy przez TVP 2 koncert &lt;a href="http://www.zrozumiecpolske.pl/"&gt;39/89 Zrozumieć Polskę&lt;/a&gt; jest tego najlepszym dowodem.&lt;br /&gt;Mając świeżo w pamięci dwójkowy koncert, wciąż będąc pod wrażeniem kompleksowości całego projektu wciąż trudno mi powiedzieć, czego właściwie doświadczyłem. Ci, którym nieobca jest twórczość Łukasza Rostkowskiego wiedzą, czego się spodziewać, co do reszty... może powiem najpierw, czym ten koncert nie był.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://opium.org.pl/wp-content/zrozumiec_polske05.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 389px; height: 172px;" src="http://opium.org.pl/wp-content/zrozumiec_polske05.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przede wszystkim, niech nikt nie nastawia się na hip-hopowo jazzowego Rubika. L.U.C to kompozytor zupełnie innego formatu, którego twórczość nie jest i nigdy nie była uzależniona od banalności umysłu przeciętnego człowieka. Innymi słowy - ta muzyka nie jest dla każdego. Nie jest to też efekciarski popis, jakiego moglibyście się spodziewać po artyście hip-hopowym. Zapomnijcie - eluce podszedł do sprawy z właściwą powagą i pieczołowitością. I w końcu, nie jest to też typowa produkcja L.U.Ca. Próżno tu szukać jego surrealistycznych tekstów (o tym później) czy nieskrępowanej gonitwy dźwięku i słowa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://opium.org.pl/wp-content/zrozumiec_polske06.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 395px; height: 215px;" src="http://opium.org.pl/wp-content/zrozumiec_polske06.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sam tytuł "39/89 Zrozumieć Polskę" jest nieco mylący. Otóż eluce nie odkrywa przed nami żadnych rewelacji, nie tłumaczy nam naszego kraju. On po prostu jeszcze raz przedstawia nam jego historię - od wybuchu Drugiej Wojny Światowej począwszy na obaleniu komunizmu skończywszy. Słyszymy historię doskonale nam znaną, jednak L.U.C opowiada nam ją po swojemu - za pomocą dźwięków, słów i obrazów. Po raz kolejny więc mamy szansę przyjrzeć się wydarzeniom, o których możemy czytać dziś w podręcznikach historii, wydarzeniom, które ukształtowały współczesną Polskę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://opium.org.pl/wp-content/zrozumiec_polske03.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 392px; height: 219px;" src="http://opium.org.pl/wp-content/zrozumiec_polske03.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muzycznie jest wprost niesamowicie. Na potrzeby projektu L.U.C skomponował 18 utworów będących niesamowitą kolażem jazzu, trip-hopu, muzyki elektronicznej i filmowej. Wrocławski artysta nie boi się odważnych eksperymentów, brawurowo okiełznał wszystkie elementy muzyki, wzbogaconej archiwalnymi nagraniami i przestrzennymi animacjami wykonanymi przez Marcina Kobyleckiego - pracownika obsypanej nagrodami firmy Platige Image.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://opium.org.pl/wp-content/zrozumiec_polske04.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 386px; height: 216px;" src="http://opium.org.pl/wp-content/zrozumiec_polske04.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trudno oceniać poszczególne utwory w przypadku, gdy stanowią one zwartą całość, gdybym jednak miał wskazać najlepszy fragment koncertu, byłoby nim wykonanie utworu "Przebudzenie Boga 1987" - niesamowity, epicki utwór wzbogacony fragmentami przemówienia Jana Pawła II (z obowiązkowym "Niech zstąpi duch Twój i odmieni oblicze ziemi... Tej ziemi.") i Lecha Wałęsy. Serce roście słysząc, jak Polska zaczyna otrząsać się siedzącego na niej okrakiem komunizmu.&lt;br /&gt;Jeśli wszystko dobrze pójdzie, cały koncert będzie można obejrzeć na &lt;a href="http://www.eluce.pl/eluce2/"&gt;oficjalnej stronie L.U.C.a. &lt;/a&gt;Polecam. Ale nie wszystkim - tylko miłośnikom odważnej eksperymentalnej muzyki. Cieszy mnie, że i takie projekty powstają w naszym kraju, a patriotyzm nie zawsze musi wiązać się z męczącym patosem. A o L.U.Cu jeszcze nieraz usłyszymy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-1034239511105917767?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/1034239511105917767/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=1034239511105917767' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/1034239511105917767'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/1034239511105917767'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2009/12/felieton-okazjonalny-koncert-3989.html' title='Felieton okazjonalny - Koncert 39/89 Zrozumieć Polskę'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-8152675479433271759</id><published>2009-12-09T12:36:00.000-08:00</published><updated>2009-12-09T12:45:47.499-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiadomości'/><title type='text'>Zrozumieć Polskę 39/89</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://audytor.blox.pl/resource/Zrozumiec_Polske.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 369px; height: 241px;" src="http://audytor.blox.pl/resource/Zrozumiec_Polske.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div name="post_content"&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;W najbliższą niedzielę telewizja postanowiła w nowatorski sposób oddać atmosferę czasów wprowadzenia stanu wojennego. Późnym wieczorem wyemitowany zostanie multimedialny koncert L.U.Ca – „39/89 Zrozumieć Polskę”. &lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;W 28. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego po raz pierwszy przy tego rodzaju wydarzeniu wykorzystane zostaną nowoczesne techniki wizualno-paraholograficzne stworzone na bazie materiałów archiwalnych i animacji,przygotowanych przez zespół grafików z JUICE. Słuchając filmowej muzyki będziecie mogli ujrzeć przemawiające postaci historyczne, a w wśród nich np. Władysława Gomułkę, który pojawiać się będzie wyświetlony niczym Lord Wader na jednym ze statków swojej kosmicznej floty w sadze Lucasa. Spektakl wyreżyserował Jarosław Minkowicz, którego koncert „Siedem Bram Jerozolimy” do muzyki Pendereckiego nominowany był niedawno do nagrody EMMY. Jest to z pewnością doskonała zapowiedź jakości przedsięwzięcia. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;L.U.C postanowił zaprosić gości ze świata polish jazzu, który to według niego „obok gierkówki, Misia Bareji i drażetek kokosowych był najlepszym polskim produktem PRL-u". Na scenie wraz L.U.Ciem i orkiestralnym oktetem wystąpią: urodzony na początku półwiecza 39/89, wybitny saksofonista Zbigniew Namysłowski, a także utalentowany młody pianista - Sławek Jaskułke. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;Koncert to nie tylko okazja, aby w sposób niecodzienny, przybliżyć młodym ludziom rocznicę wprowadzenia stanu wojennego i ostatnie 50 lat historii. Jest on także ważnym sygnałem otwierania się mediów z misją publiczną na młodych twórców. &lt;/p&gt;&lt;p&gt; - To chyba ten moment, na który tak długo czekaliśmy. To kolejny przełom dla mnie, a także innych, którzy chcą coś zmienić w polskiej kulturze. W końcu profesjonalny świat otwiera drzwi i daje szanse młodym Polakom, którzy nie chcą powielać cyrku tańca na wrzodzie – mówi L.U.C Dziękuję TVP i miastu Wrocław za odwagę i zaufanie – dodaje artysta. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Początek transmisji niedziela, 13 grudnia, o godzinie 23:20 w TVP2&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;Żródło - &lt;a href="http://www.zrozumiecpolske.pl/"&gt;www.zrozumiecpolske.pl&lt;/a&gt;&lt;/blockquote&gt;Od siebie dodam tylko, że L.U.C jest jednym z najoryginalniejszych i najciekawszych artystów ostatnich lat, a sam projekt zapowiada się co najmniej interesująco. Na pewno poświęcę niedzielny wieczór na zapoznanie się z lukową wizją historii naszego państwa.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-8152675479433271759?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/8152675479433271759/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=8152675479433271759' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/8152675479433271759'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/8152675479433271759'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2009/12/zrozumiec-polske-3989.html' title='Zrozumieć Polskę 39/89'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-2900850975946828790</id><published>2009-11-30T12:38:00.000-08:00</published><updated>2009-11-30T12:57:36.412-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Felieton okazyjny'/><title type='text'>Felieton okazjonalny - 10 najbardziej awesome rzeczy</title><content type='html'>Jest we współczesnej popkulturze garść motywów, które w jakiś bliżej niewyjaśniony sposób poruszają nas do głębi. Siedząc w kinie na nudnym filmie przysypiamy - ale wystarczy, że na ekranie choć na moment pojawia się jeden z tych magicznych motywów - ożywiamy się w jednej chwili. Amerykanie (i nie tylko oni) nazywają ten czynnik prosto - "Awesome!" Przed Wami 10 rzeczy, które - moim skromnym zdaniem - są w popkulturze najbardziej awesome. Możliwe, że coś mi umknęło, a kilka rzeczy (np. naziści) po prostu nie zmieścili się w tym zestawieniu. Cóż, są różne gusta, ale podejrzewam, że poniższe motywy ruszają zdecydowaną większość odbiorców kultury.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A więc - do ataku!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;10. Bullet time&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img2.timeinc.net/ew/img/review/011123/matrix_l.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 270px; height: 270px;" src="http://img2.timeinc.net/ew/img/review/011123/matrix_l.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wymyślony (powiedzmy...) przez braci Wachowski sposób ujęcia fajniejszych akcji w filmach, gdzie ołów sypie się kilogramami zadebiutował w "Matriksie". I od razu zdobył popularność,&lt;br /&gt;odrobinę popychając filmy sensacyjne (i gry akcji) we właściwym kierunku. Awesome? Awesome!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;9. Dinozaury&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.moreheadplanetarium.org/gallery_images/death-of-dinos_pr_web.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 400px; height: 326px;" src="http://www.moreheadplanetarium.org/gallery_images/death-of-dinos_pr_web.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od czasów pierwszego "Parku Jurajskiego" wiadomą rzeczą jest, że dinozaury są awesome. Nic dziwnego, bowiem prehistoryczne gady są ucieleśnieniem ludzkich lęków - wielkie, krwiożercze, traktujące mniejsze istoty (w tym ludzi) jako szybką przekąskę. Ciekawym motywem jest wykreowany przez Spielberga gatunek raptora - inteligentnego, działającego w stadzie drapieżnika, co prawda stosunkowo niewielki, ale bardzo niebezpieczny. Wszystko to sprawia, że Wizja ludzi uciekających spod jaszczurzych łap bardzo mocno przemawia do wyobraźni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;8. Wampiry&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="width: 326px; height: 217px;" alt="http://s.blomedia.pl/niezlekino.pl/16272/blade-twilight.jpg" src="http://s.blomedia.pl/niezlekino.pl/16272/blade-twilight.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wampiry to istoty idealne - nieśmiertelne, silne, piękne (z wyjątkiem Nosferatu), obdarzone czarem i olbrzymią potencją seksualną - krwawy sakrament jest metaforą stosunku seksualnego, choć współczesne wampiry nie pogardzą i bardziej tradycyjnymi sposobami zaspokojenia popędu. Dzieci Nocy reprezentują wszystko, co zawsze chcieliśmy robić, czymkolwiek chcieliśmy być. To sprawia, że zawsze będą awesome, choć ostatnio w zacnym krwiopijczym towarzystwie zaczynają pojawiać się dziwne emokarykatury. Nie martwcie się jednak - Dzieci Nocy już zajęły się oczyszczaniem swoich szeregów (patrz obrazek).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;7. Alien&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="cursor: -moz-zoom-in; width: 376px; height: 281px;" alt="http://www.stampede-entertainment.com/monstermakers/wallpaper/wp-alien-1-l.jpg" src="http://www.stampede-entertainment.com/monstermakers/wallpaper/wp-alien-1-l.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zwany poprawnie Xenomorphem raz na zawsze zrewolucjonizował popkulturę. Potwór stworzony przez Hansa Rudolfa Gigera był chyba pierwszą (i, jak dotąd, jedyną) istotą tak perfekcyjnie oddziałowującą na ludzkie lęki i fobie. Podłużna owadzia głowa, ruchliwy ogon, szpony, podwójne szczęki - oto stwór rodem z najgorszych koszmarów. Z nim nie ma negocjacji, układów czy choćby zrozumienia motywów postępowania. To kosmiczna bestia, obca istota stworzona by zabijać. Nic więc dziwnego, że Alien zdobył taką popularność, a jego epickie potyczki z Predatorem (który nie zmieścił sie w niniejszym zestawieniu) weszły do kanonu popkultury na długo przed premierą filmu "Alien vs. Predator".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6. Zombie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="width: 313px; height: 313px;" alt="http://img.photobucket.com/albums/v352/lottieloo/jp/Aleksi_Zombies_boxcover_600_600.jpg" src="http://img.photobucket.com/albums/v352/lottieloo/jp/Aleksi_Zombies_boxcover_600_600.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gnijąca, przygarbiona sylwetka, wyszczerzone zębiska, rozcapierzone palce i gałka oczna smętnie zwisająca na nitce nerwu. Zwykle widziany w towarzystwie podobnych sobie kolesi. W nieumarłych fascynuje nas kilka rzeczy. One kiedyś były takie jak my - a my możemy być tacy, jak oni. Są głodni, a ich apetyt moze zaspokoić tylko ludzkie ciało. Postać zombie narusza więc dwa bardzo ważne dla ludzi tabu - śmierci i kanibalizmu. Jest jeszcze jedna cecha, która sprawia, że zombie tak nas jarają - ten ich maniakalny upór, ta postawa "Możesz odstrzelić mi głowę i polać napalmem, ale to, co ze mnie zostanie popełznie za tobą". Nie ma co - zombie są awesome jak mało co.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5. Summer overture&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="cursor: -moz-zoom-in; width: 234px; height: 351px;" alt="http://img300.imageshack.us/img300/2846/rfad1tn5.jpg" src="http://img300.imageshack.us/img300/2846/rfad1tn5.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znany też jako "ten motyw z &lt;requiem dla="" snu=""&gt;"Requiem dla snu" " utwór Mozarta stanowi kwintesencję awesomowatości podkładu muzycznego. I nawet trudno jednoznacznie określić co sprawia, że&lt;br /&gt;ten - doskonale znany właściwie każdemu - kawałek tak oddziałowuje na naszą podświadomość. Z takim podkładem muzycznym nawet smażenie jajecznicy urasta do rangi epickiego wydarzenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. Jedi&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/requiem&gt;&lt;img style="width: 293px; height: 427px;" alt="http://fc04.deviantart.com/fs5/i/2005/123/3/0/Jedi_Knight_by_Surfurdude.jpg" src="http://fc04.deviantart.com/fs5/i/2005/123/3/0/Jedi_Knight_by_Surfurdude.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;requiem dla="" snu=""&gt;&lt;br /&gt;Każdy kiedyś chciał być Jedi. Ten miecz świetlny, Moc, zasady... Jedi to współczesne ucieleśnienie średniowiecznej rycerskości, cech które w dzisiejszym świecie zagubiły się gdzieś - honoru, odwagi, godności, poświęcenia. A najlepsze jest to, że romantyczny wojownik wymachujący błękitną latarką to zaledwie jedna strona medalu - Mroczni Jedi, Sithowie są badassami jakich mało!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Ninja&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/requiem&gt;&lt;img style="width: 316px; height: 237px;" alt="http://ps3media.ign.com/ps3/image/article/636/636142/more-hints-at-ps3-ninja-gaiden-20050725001109440.jpg" src="http://ps3media.ign.com/ps3/image/article/636/636142/more-hints-at-ps3-ninja-gaiden-20050725001109440.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;requiem dla="" snu=""&gt;&lt;br /&gt;Cichy wojowni&lt;/requiem&gt;&lt;requiem dla="" snu=""&gt;k o na wpół mitycznych mocach (a przy tym niedoszły student). Wojownik cienia&lt;br /&gt;przeskakujący z drzewa na drzewo, wbiegający po pionowych ścianach, wymachujący kataną...&lt;br /&gt;Oh, come on - naprawdę muszę tłumaczyć, dlaczego ninja są awesome? Już abstrahuję od tego,&lt;br /&gt;że wykreowany przez media wizerunek odzianego w czarną piżamę akrobaty nijak ma się&lt;br /&gt;prawdziwych ninja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Epic Boobs&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/requiem&gt;&lt;img style="width: 338px; height: 225px;" alt="http://scrapetv.com/News/News%20Pages/Everyone%20Else/images-2/epic-boobs.jpg" src="http://scrapetv.com/News/News%20Pages/Everyone%20Else/images-2/epic-boobs.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;requiem dla="" snu=""&gt;No właśnie. Kobiece piersi są awesome, a każdy kto uważa inaczej jest albo dzieckiem albo&lt;br /&gt;homoseksualistą. Niejednokrotnie to właśnie boobsy (i przyczepione do nich kobiety)&lt;br /&gt;ratowały leciwe filmy przed spektakularną klapą finansową. No bo szczerze - po co&lt;br /&gt;oryginalna fabuła, dobra gra aktorska czy wypasione efekty specjalne, jeśli w filmie występują odpowiednio wyeksponowane kobiece piersi?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Wolverine&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/requiem&gt;&lt;img alt="http://www.internationalhero.co.uk/w/wolverine3.jpg" src="http://www.internationalhero.co.uk/w/wolverine3.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;requiem dla="" snu=""&gt;No tak - w rankingu 10 najbardziej awesome rzeczy to właśnie on musiał wygrać. Konkurencja była silna, jednak James Howlett a.k.a. Logan a.k.a. Wolverine nie dał jej najmniejszych szans. Oto esencje awesomewatości - podstarzały, zarośnięty mutant z adamantowymi szponami w przedramionach, skórzaną kurtką narzuconą na grzbiet, dyndającym na szyi nieśmiertelnikiem i cygarem wciśniętym w kącik ust. Badassowatość w każdym calu, opracowana z geniuszem, której nie zdołał naruszyć ani obciachowy żółto-niebieski kostium, ani mizerny zazwyczaj poziom produkcji, w których Rosomak musi występować.&lt;br /&gt;&lt;/requiem&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-2900850975946828790?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/2900850975946828790/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=2900850975946828790' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/2900850975946828790'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/2900850975946828790'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2009/11/felieton-okazjonalny-10-najbardziej.html' title='Felieton okazjonalny - 10 najbardziej awesome rzeczy'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-5666658499521249821</id><published>2009-11-29T06:03:00.001-08:00</published><updated>2009-11-29T06:55:20.416-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Do poczytania...'/><title type='text'>Do poczytania...Nekrofikcje</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.esensja.pl/magazyn/2009/07/img/ilustr/06,305,0.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 200px; height: 317px;" src="http://www.esensja.pl/magazyn/2009/07/img/ilustr/06,305,0.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak tak się zastanawiam, to dochodzę do wniosku, że w rodzimej fantastyce Kościół Katolicki ma bardziej, niż przewalone - gros wziętych twórców traktuję instytucję kościoła j mniej lub bardziej jawną wrogością. Przoduje w tym oczywiście Piekara, choć Sapkowski też niewiele mu ustępuje.&lt;br /&gt;Skąd taki wstęp. Cóż, książka, którą dopiero co skończyłem czytać, zdaje się podtrzymywać ten trend, ale na szczęście to tylko pierwsze wrażenie.&lt;br /&gt;Paweł Ciećwierz zabiera nas w podróż do niedalekiej przyszłości, w której kościół zagarnął władzę świecką i zwalcza herezję z zapałem dorównującym temu ze starych, dobrych inkwizytorskich czasów. W świecie "Nekrofikcji" magia jest jednak realna, a Brighella, główny bohater, para się najparszywszym jej rodzajem - nekromancją.&lt;br /&gt;Przyznam się szczerze, że nie spodziewałem się po debiutancie książki na tak dobrym poziomie. Opowiadania składające się na liczący przeszło 400 stron tom potrafią wciągnąć. Główny bohater to ćpun-nihilista, który żyje na kredyt i usiłuje przetrwać w slumsach Mgławy, miasta gdzieś w centrum Europy. Nie jest to przyjazne środowisko nic więc dziwnego, że nasz bohater co chwila pakuje się w jakieś kabały.&lt;br /&gt;"Nekrofikcja" ma wszystko, czego potrzebuje dobry timekiller - wciągającą fabułę, dobrą, pierwszoosobową narrację, ciekawego głównego bohatera i fajne postaci poboczne... Sprawia to, że książkę czyta się bardzo przyjemnie. Może tylko Brighelli trochę zbyt często włącza się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;emo mode &lt;/span&gt;ale da się to przeboleć. Doprawdy, trudno napisać o tej książce coś więcej - bardzo dobra (choć klimatycznie niego przyciężkawa) rozrywka, jak na debiut nawet świetna. Dzięki niej Ciećwierz trafia na moją osobistą listę autorów, których rozwój śledził będę z ciekawością. Co i wam radzę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Tytuł:&lt;/b&gt; Nekrofikcje&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Autor:&lt;/b&gt; Paweł Ciećwierz&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wydawca:&lt;/b&gt; superNOWA&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Miejsce wydania:&lt;/b&gt; Warszawa&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Data wydania:&lt;/b&gt; 28 sierpnia 2009&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Liczba stron:&lt;/b&gt; 430&lt;br /&gt;&lt;b&gt;ISBN-13:&lt;/b&gt; 978-83-7578-020-8&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Oprawa:&lt;/b&gt; miękka ze skrzydełkami&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wymiary:&lt;/b&gt; 125 x 135 mm&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Cena:&lt;/b&gt; 31,00 zł&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.salonkulturalny.pl/pawel-ciecwierz-%E2%80%9Enekrofikcje%E2%80%9D-%E2%80%93-fragment/"&gt;Przeczytaj fragment książki&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-5666658499521249821?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/5666658499521249821/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=5666658499521249821' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/5666658499521249821'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/5666658499521249821'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2009/11/do-poczytanianekrofikcje.html' title='Do poczytania...Nekrofikcje'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-5678537246795192693</id><published>2009-11-25T04:49:00.000-08:00</published><updated>2009-11-25T05:36:09.757-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Do poczytania...'/><title type='text'>Do poczytania... Ostatnia awatara</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.rpg.sztab.com/tapety/Olgierdawatara%20161607,1.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 271px; height: 431px;" src="http://www.rpg.sztab.com/tapety/Olgierdawatara%20161607,1.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasem mam dosyć. Nie, powaga - chwilami, odkładając książę, zastanawiam się gdzie leży granica drukowalności i czy istnieje jakiś gniot, który nigdy przez nikogo nie byłby wydrukowany. Bo jeśli coś takiego jak "Ostatnia awatara" opuściło drukarnie i trafiło do szerokiej dystrybucji, to dochodzę o wniosku, że wydać można wszystko.&lt;br /&gt;Może po kolei. Okładka wyraźnie powstała w duchu nowych standardów wyznaczonych przez Fabrykę Słów (swoją drogą, ciekawe, czy takie okładki za dwadzieścia lat będą nam się wydawać tak samo kiczowate, jak teraz okładki książek z połowy lat 80-tych?). To bardzo ładna okładka - ma wszystko, co trzeba: Groźnego gościa, miecz, anielskie skrzydła, unoszące się w powietrzu pióra, mroczne, niewyraźne tło i tak dalej. Radzę się jej bardzo dokładnie przyjrzeć, bo to właściwie najlepsza część książki. W zasadzie, środek możecie wyrzucić - okładka to jedyna rzecz w tym produkcie, która nie została dokumentnie skopana.&lt;br /&gt;Powieść Olgierda Dudka przenosi nas w burzliwy okres wypraw krzyżowych. Głównym bohaterem tej sesji jest niejaki Tomasz, (paladyn, 8 lvl). Najpierw buja się trochę z kumplami po Europie, zabija czarnoksiężników i takie tam (wiecie, te questy poboczne na zdobycie itemów), potem dostaje się do niewoli sułtana, zdobywa umiejętność "znajomość arabskiego" (w ciągu około roku - nie wiem jak wy, ale mi nawet głupi angielski wchodził do głowy dobre pół dekady, a i tak nie mogę powiedzieć, że władam nim płynnie i z pełną swobodą), zostaje wplątany w główny quest polegający na zgromadzeniu drużyny i pokonaniu całego zła na świecie reprezentowanego przez pewnego rogatego kolesia srającego ogniem i siarką. Po pewnym czasie przechodzi epicką transformację po której ma high-level i +99 do wszystkich statów. Do tego Game Master zrobił taki myk, że naszemu super-Tomaszowi zawsze wchodzą krytyki i to niezależnie od tego czy chodzi o wynik walki, czy o powodzenie u kobiet.&lt;br /&gt;Właśnie, kobiety. Liczba dam, które rozkraczają nogi gdy tylko zobaczą naszego dzielnego anielskiego rycerza jest iście imponująca. Ale nie myślcie, że Tomasz niecnie wykorzystuje swoje talenta - o, nie! Nasz bohater jest czysty niczym lilija, bez zmazy i skazy i w ogóle nie ma takiej zalety, której on by nie posiadał. Taką postać określa się zazwyczaj mianem &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Mary_Sue"&gt;Mary Sue,&lt;/a&gt; a fakt, że narracja jest pierwszoosobowa każe nam podejrzewać, że autor mocno utożsamia się z wymyśloną przez siebie postacią... Język powieści jest do bólu sztywny, jakby Dudek rozmyślnie chciał katować czytelnika kolokwialnymi i prostymi jak konstrukcja cepa zdaniami. Dialogi to osobna bajka - wyglądają jakby je żywcem wyjęto z Elementarza Przedszkolaka. Jeszcze nigdy nie widziałem tak infantylnych i koszmarnie poprowadzonych linii dialogowych.&lt;br /&gt;Fabuła pełna jest deus ex machin, idiotycznych zbiegów okoliczności i naciąganych, kretyńskich wyjaśnień dotyczących upakowanych bez ładu i składu punktów scenariusza, co sprawia, że kołek, na którym zawiesiłem niewiarę pękł z ogłuszającym trzaskiem (będę musiał sobie kupić nowy).&lt;br /&gt;Tak więc - pomijając idiotyczną fabułę, kretyńsko zachowujące się postaci, drętwe dialogi i oklepany do granic możliwości schemat jest to całkiem udana książka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Miejsce wydania&lt;/b&gt;: Poznań&lt;br /&gt;   &lt;b&gt;Liczba stron&lt;/b&gt;: 316&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Format&lt;/b&gt;: 135x205 mm&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Oprawa&lt;/b&gt;: miękka&lt;br /&gt;   &lt;b&gt;ISBN-13&lt;/b&gt;: 978-83-7506-282-3&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wydanie&lt;/b&gt;: I&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Data wydania&lt;/b&gt;: wrzesień 2009&lt;br /&gt;&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-5678537246795192693?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/5678537246795192693/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=5678537246795192693' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/5678537246795192693'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/5678537246795192693'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2009/11/do-poczytania-ostatnia-awatara.html' title='Do poczytania... Ostatnia awatara'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-7938735495214114845</id><published>2009-11-22T02:58:00.000-08:00</published><updated>2009-11-22T03:50:17.768-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Jazda dowolna'/><title type='text'>Jazda dowolna cz.4</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://pl.myspace.com/"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 193px; height: 62px;" src="http://www.ceasar-boston.org/images/myspace_logo.jpe" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Dziś nietypowo. Otóż wczoraj natknąłem się na stosunkowo świeżą &lt;a href="http://kasiaklich.bloog.pl/id,5170549,title,MySpace-zwariowal,index.html?ticaid=69265"&gt;notkę na blogu Kasi Klich&lt;/a&gt;, w której opisuje ona swoje zawirowania związane z umieszczeniem WŁASNYCH piosenek na WŁASNYM profilu na MySpace. W skrócie - piosenkarce pogrożono palcem za uprawianie takiego procederu (???) i zablokowano część piosenek. Oczywiście wkurzona Kaśka... ups, pardon - poirytowana Pani Katarzyna poleciała w dyrdy do polskiego przedstawiciela serwisu MySpace, &lt;a href="http://www.goldenline.pl/sebastian-huber"&gt;niejakiego Sebka. &lt;/a&gt;Ten, miast pomóc gwiazdeczce i ocalić honor macierzystej firmy, olał panią Klich argumentacją, że w grę wchodzą wyjątkowo zawikłane sprawy związane z ochroną praw autorskich. Z jednej strony - wtopa jednego z najpotężniejszych portali społecznościowych na świecie, z drugiej - kto, na Boga Ojca, broni piosenkarce założyć własną stronę internetową? Obecnie hosting jest na tyle tani, że gwiazdka tego formatu spokojnie może zlecić komuś założenie własnej strony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.deviantart.com/"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 196px; height: 52px;" src="http://i106.photobucket.com/albums/m278/SilentLullabyxxx/deviantart.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Dziś, w ramach naszych odbywających się co dwa tygodnie dewiacji, postanowiłem zapoznać was z dokonaniami kanadyjskiej artystki noszącej swojskie nazwisko - Alina Urusov, na deviantartowej przestrzeni kryjącą się pod pseudonimem &lt;a href="http://ayanimeya.deviantart.com/"&gt;ayanimeya. &lt;/a&gt;Operująca bardzo "energetycznym" stylem Urusov znana jest miłośnikom komiksów m.in z pracy nad &lt;a href="http://ayanimeya.deviantart.com/art/Young-Avengers-p7-85304130"&gt;Young Avangers&lt;/a&gt; i miniserią &lt;a href="http://ayanimeya.deviantart.com/art/cover-1-88561688"&gt;NYX: No Way Home&lt;/a&gt;. Jej kreska, choć prosta i chwilami mocno cartoonowa, naprawdę robi duże wrażenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.youtube.com/"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 154px; height: 77px;" src="http://www.nanowar.it/youtube-logo.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Nowy "Zmierzch" już w kinach! Nie, nic mnie w dupę nie ugryzło, nic mi się na mózg nie rzuciło. Ot, kronikarski obowiązek trzeba wymienić i &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=AphyOlZAGmM"&gt;zaświecić trailerem.&lt;/a&gt; Filmu nie oglądałem i nie obejrzę - aż tak narąbane w głowie nie mam i drugi raz w wała zrobić się nie dam. Zwłaszcza, jeśli wziąć poprawkę na słowa Kevina Smitha, który film widział i &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=QQ6W7wzTY0o&amp;amp;feature=player_embedded"&gt;dość obrazowo opisał&lt;/a&gt; przeżycia rozhisteryzowanych nastek obecnych na seansie. Dla nieznających angielskiego - słowo "moist" które pada pod koniec wypowiedzi Cichego Boba oznacza wilgoć. Teraz, jak ktoś kumaty, szybko domyśli się kontekstu i, co za tym idzie, reszty wypowiedzi.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-7938735495214114845?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/7938735495214114845/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=7938735495214114845' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/7938735495214114845'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/7938735495214114845'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2009/11/jazda-dowolna-cz4.html' title='Jazda dowolna cz.4'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-5491877789689601655</id><published>2009-11-08T01:37:00.000-08:00</published><updated>2009-11-08T02:07:00.996-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Jazda dowolna'/><title type='text'>Jazda dowolna cz.3</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://pl.myspace.com/"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 193px; height: 62px;" src="http://www.ceasar-boston.org/images/myspace_logo.jpe" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Ras Luta, bardzo dobrze znany wszystkim miłośnikom muzyki reggae z członkostwa w zespole East West Rockers, &lt;a href="http://pl.myspace.com/ras_luta"&gt;promuje na MySpace swój pierwszy solowy krążek.&lt;/a&gt; Rewolucji nie ma, mamy tu wszystko, co dobrze znamy z EWR i licznych solowych projektów artysty. Warto też oblukać &lt;a href="http://vids.myspace.com/index.cfm?fuseaction=vids.individual&amp;amp;videoid=100209516"&gt;teledysk promujący krążek&lt;/a&gt; - jest to kawałek porządnego, pozytywnego regałowego bitu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.deviantart.com/"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 196px; height: 52px;" src="http://i106.photobucket.com/albums/m278/SilentLullabyxxx/deviantart.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://wya.deviantart.com/"&gt;Ryan Ottley&lt;/a&gt; zasłynął wszem i wobec współpracując z cenionym amerykańskim scenarzystą komiksowym nad niesamowicie popularnym komiksem Invincible (Niepokonany). Cóż, sam komiks mnie osobiście mało kręci - nie rozumiem tych zachwytów nad scenariuszem Kirkamna, który nie dość, że jest mało oryginalny, to jeszcze sztywniackiego głównego bohatera trudno jest polubić...  Nie zmienia to jednak faktu, że Ottley operuje niesamowitą kreską - jednocześnie schematyczną i nasyconą szczegółami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.youtube.com/"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 154px; height: 77px;" src="http://www.nanowar.it/youtube-logo.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Amerykanie robią film sensacyjny. Niby nic dziwnego, ale sęk tkwi w tym, że epizodyczną rólkę odegra tam znany i lubiany Daniel Olbrychski. Tu już się robi co najmniej intrygująco, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę, że główna rola przypadła Angelinie Jolie, które przedstawia - mam nadzieję - nie trzeba. I niby wszystko fajnie, pięknie, rodzimi dziennikarze filmowi sikają po nogach... Niestety cały ten orgazm kończy się wraz &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=sfV5CTyVkwI"&gt;odpaleniem trailera&lt;/a&gt;, gdzie - stawiam perły przeciwko orzechom - pokazano 100% scen z udziałem rodaka, który, jakby tego było mało, mówi dziwnie nieswoim głosem... A sam film zapowiada się na kolejną sensacyjno-szpiegowską bajkę z infantylnym scenariuszem i masą efekciarskich strzelanin.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.joemonster.org/"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 191px; height: 35px;" src="http://www.joemonster.org/images/logo2.gif" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Dla śmiechu godzi się dziś przywołać &lt;a href="http://www.joemonster.org/art/12731/13_porad_dla_samotnej_kobiety"&gt;13 porad dla samotnej kobiety,&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.joemonster.org/art/12703/Nie_zostawiaj_podlaczonej_ladowarki_w_samochodzie_"&gt;skutki zostawienia podłączonej ładowarki na noc w samochodzie&lt;/a&gt;  oraz, w ramach ciekawostki, &lt;a href="http://www.joemonster.org/art/12680/10_najdziwniejszych_spraw_sadowych"&gt;10 najdziwniejszych spraw sądowych. &lt;/a&gt;Hmm... Coś ubogo w tym tygodniu. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://ec.mashable.com/wp-content/uploads/2007/12/google-logo-2.jpg"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-5491877789689601655?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/5491877789689601655/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=5491877789689601655' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/5491877789689601655'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/5491877789689601655'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2009/11/jazda-dowolna-cz3.html' title='Jazda dowolna cz.3'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-8322797794184379391</id><published>2009-11-04T23:25:00.000-08:00</published><updated>2009-11-04T23:28:30.833-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiadomości'/><title type='text'>Trailer "Prince of Persia"</title><content type='html'>Ja już nic więcej nie napiszę - zapraszam do oglądania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:Verdana;font-size:78%;color:#999999;"&gt;&lt;br/&gt;&lt;a href="http://vids.myspace.com/index.cfm?fuseaction=vids.individual&amp;amp;videoid=100361501" style="font: Verdana"&gt;Prince of Persia: The Sands of Time in HD&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;&lt;object width="425px" height="360px"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;param name="movie" value="http://mediaservices.myspace.com/services/media/embed.aspx/m=100361501,t=1,mt=video"&gt;&lt;embed src="http://mediaservices.myspace.com/services/media/embed.aspx/m=100361501,t=1,mt=video" width="400" height="300" allowfullscreen="true" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br/&gt;&lt;a href="http://profile.myspace.com/index.cfm?fuseaction=user.viewprofile&amp;amp;friendid=171184815" style="font: Verdana"&gt;Trailer Park&lt;/a&gt; | &lt;a href="http://vids.myspace.com " style="font: Verdana"&gt;MySpace Video&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 153, 153);font-family:Verdana;font-size:78%;"  &gt;&lt;a href="http://vids.myspace.com%20/" style=""&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-8322797794184379391?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/8322797794184379391/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=8322797794184379391' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/8322797794184379391'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/8322797794184379391'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2009/11/trailer-prince-of-persia.html' title='Trailer &quot;Prince of Persia&quot;'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-8558444527610704212</id><published>2009-11-01T23:04:00.000-08:00</published><updated>2009-11-02T00:06:06.331-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Do poczytania...'/><title type='text'>Do poczytania... Trylogia K-PAX</title><content type='html'>&lt;img style="width: 110px; height: 176px;" alt="http://esensja.pl/obrazki/okladkiks/27464_k-pax-200.jpg" src="http://esensja.pl/obrazki/okladkiks/27464_k-pax-200.jpg" /&gt; &lt;img style="width: 111px; height: 177px;" alt="http://esensja.pl/obrazki/okladkiks/27466_na-promieniu-swiatla-200.jpg" src="http://esensja.pl/obrazki/okladkiks/27466_na-promieniu-swiatla-200.jpg" /&gt; &lt;img style="width: 111px; height: 178px;" alt="http://esensja.pl/obrazki/okladkiks/29320_swiaty-prota-200.jpg" src="http://esensja.pl/obrazki/okladkiks/29320_swiaty-prota-200.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam problem z tą trylogią. Duży problem. Raz, że nie wiem, jak ją przypisać gatunkowo - niby to sf, ale jakoś mój umysł buntuje się przed taką kwalifikacją, wszak do typowej fantastyki naukowej książce jest bardzo daleko (abstrahując już nawet od tego, że właściwie nie istnieje coś takiego, jak "typowa fantastyka naukowa"). Dwa, że sam nawet nie wiem, czy trylogia mi się spodobała, czy raczej znużyła. To dopiero zagwozdka, bowiem sprawa zazwyczaj przedstawia się prosto. Albo książka mi się nie podoba, albo wręcz przeciwnie - plus mnóstwo odcieni szarości pomiędzy, generalnie jednak nie mam problemów z wartościowaniem przeczytanych pozycji. Tu jest inaczej - opowieść o procie, pochodzącym z sielankowego świata K-PAX kosmicie(?), który okazuje się być jedną z osobowości świeżo przyjętego pod szpitalne skrzydła pacjenta(??) jest niesamowicie nierówna, miejscami zachęcająca, miejscami żenująca. I weź tu bądź człowieku mądry i skleć jakąś konkretną recenzję.&lt;br /&gt;Fabuła kolejnych tomów przenosi nas do szpitala psychiatrycznego (które to miejsce zostało przez autora przedstawione sielsko i nierealistycznie, niczym w pierwszym odcinku najnowszego sezonu House MD), do którego - jak już wspomniałem - trafił nowy pacjent, każący nazywać się protem (tak, z małej litery), twierdzący, jakoby pochodził z innej planety. W sumie nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie pewne przesłanki sugerujące, że tym razem to jednak może być prawda. Tymczasem główny bohater książki (pełniący rolę narratora psychiatra prota) stara się dociec, kim tak naprawdę jest mężczyzna, który trafił do szpitala psychiatrycznego - kosmitą, czy po prostu człowiekiem, który swoją traumę ukrywa pod postacią przesympatycznego międzygalaktycznego zawadiaki?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="width: 375px; height: 250px;" alt="http://www.filmmusic.pl/images/covers/arty/k-pax%203.jpg" src="http://www.filmmusic.pl/images/covers/arty/k-pax%203.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książki zostały napisane przez kompletnego debiutanta, (to znaczy - pierwszy tom trylogii został napisany przez kompletnego debiutanta, zgodnie z zasadą, że na czczo można zjeść tylko jedno jajko), co widać. Głównie z powodu ubogiej narracji, choć przyznać trzeba, że Gene Brewer bardzo dopracował swój tekst - czytając go można niemal zobaczyć, jak pisarz ślepi w ekran i maniakalnie poprawiając każde zdanie i trzęsąc się nad każdą literką. Takie podejście mimo wszystko cieszy (i przydałoby się paru rodzimym autorom), ponieważ choć nie powstało arcydzieło, to Brewerowi udało się stworzyć niemal perfekcyjny rysunek techniczny, który już sam w sobie zasługuje na uznanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="width: 386px; height: 288px;" alt="http://republika.pl/blog_cc_3702289/4600536/tr/kpax3.jpg" src="http://republika.pl/blog_cc_3702289/4600536/tr/kpax3.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szwankują portrety psychologiczne postaci. O ile sam prot jest postacią bardzo dobrze skonstruowaną, o tyle personel szpitalny (na czele z noszącym imię i nazwisko autora głównym bohaterem) i reszta pacjentów są ledwo co zarysowani i trochę zbyt sztuczni, by się do nich przywiązać.&lt;br /&gt;Do tej pory głównie sarkałem na tę serię, jednak obiektywnie biorąc, nie jest ona taka zła. Ciekawym zabiegiem było jak największe uprawdopodobnienie przypadków dziejących się w książce. Autor, narrator i główny bohater opowieści są jedną osobą, w książce znajdują się przesłanki dotyczące spraw z "naszej" rzeczywistości (np. w drugim tomie jest mowa o wydaniu książki K-PAX i sprzedaniu praw do jej zekranizowania), co sprawia, że niejako podświadomie zaczynamy się zastanawiać, czy przypadki przedstawione w książce aby na pewno nie miały miejsca...?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="width: 415px; height: 276px;" alt="http://blog.lib.umn.edu/raim0007/gwss3307_summer07/kpax.jpg" src="http://blog.lib.umn.edu/raim0007/gwss3307_summer07/kpax.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O polskim tłumaczeniu i wydaniu powiem krótko, bowiem wiele świństw w życiu zrobiłem (paru się nawet wstydzę), ale leżącego nie kopnąłem bez potrzeby jeszcze nigdy. Otóż zarówno jedno i drugie stoi na bardzo niskim poziomie - w oryginale prot mówił nieco teatralną angielszczyzną, co mości translatorzy olali, co by dupy pierdołami sobie nie zawracać. Najgorsze jest to, że przekład pozbawiony został kilku smaczków, zaś tłumaczące nam kim jest Meg Ryan i Hulk przypisy tłumaczy stawiają nas na poziomie niektórych pensjonariuszy ośrodka, w którym toczy się cała opowieść.&lt;br /&gt;Oczywiście nie sposób w tym momencie nie wspomnieć o ekranizacji pierwszego tomu cyklu w reżyserii Iaina Softley'a (fotosy z tej produkcji zdobią niniejszą recenzję). Film od czasu do czasu pojawia się w ramówce TVP można go obejrzeć, bowiem daje niezłe pojęcie, (o) czym jest książkowy pierwowzór. No, i to jest też całkiem przyzwoity film, co w przypadku adaptacji dzieł literackich nie zdarza się zbyt często.&lt;br /&gt;Mimo wszystko, polecam - książki czyta się bardzo przyjemnie, a lektura odpręża. Choć nie oszczędzono nam komunałów, to jednak K-PAX może pomóc nam uzmysłowić sobie kilka rzeczy, nad którymi nigdy się nie zastanawialiśmy. A to już jest potężny i niepodważalny atut.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left; margin-bottom: 0.5em; width: 60%; float: left;" class="textmed"&gt;&lt;div style="margin-bottom: 2px;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Tytuł:&lt;/span&gt; K-PAX. Trylogia (K-PAX: The Trilogy) &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 2px;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Cykl:&lt;/span&gt; K-PAX&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 2px;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Tom:&lt;/span&gt; 1-3&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 2px;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Autor:&lt;/span&gt; Gene Brewer&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 2px;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Tłumaczenie:&lt;/span&gt; Maria Gardziel, Andrzej Gardziel&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 2px;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Autor okładki:&lt;/span&gt; Andreas Vitting, Joshua Blake, Christine Balderas&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 2px;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wydawca:&lt;/span&gt; Książnica&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 2px;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Miejsce wydania:&lt;/span&gt; Katowice&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 2px;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Data wydania:&lt;/span&gt;   2006&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 2px;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Liczba stron:&lt;/span&gt; 216 + 230 + 286&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 2px;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ISBN-10:&lt;/span&gt; 83-7132-954-7&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 2px;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ISBN-13:&lt;/span&gt; 978-83-7132-954-8&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 2px;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Oprawa:&lt;/span&gt; miękka&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 2px;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Seria:&lt;/span&gt; Książnica kieszonkowa&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 2px;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Cena:&lt;/span&gt; 29,99 zł&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-8558444527610704212?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/8558444527610704212/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=8558444527610704212' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/8558444527610704212'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/8558444527610704212'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2009/11/do-poczytania-trylogia-k-pax.html' title='Do poczytania... Trylogia K-PAX'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-4417638280143512162</id><published>2009-10-25T02:19:00.000-07:00</published><updated>2009-10-25T03:42:47.045-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Jazda dowolna'/><title type='text'>Jazda dowolna cz.2</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://pl.myspace.com/"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 193px; height: 62px;" src="http://www.ceasar-boston.org/images/myspace_logo.jpe" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Hurt dobrym zespołem jest - i co do tego wątpliwości mieć nie można. Nowa płyta zespołu może być jednak największym rozczarowaniem w historii grupy. Nie dlatego, że &lt;a href="http://pl.myspace.com/hurtpl"&gt;jej zapowiedź na MySpace&lt;/a&gt; jest jakaś fatalna - po prostu nowe aranżacje starych piosenek to niezupełnie to, na co wszyscy czekali, zwłaszcza po &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Nowy_pocz%C4%85tek"&gt;ostatnim krążku&lt;/a&gt; zespołu. Owszem, będą też premierowe kawałki, ale o wiele za mało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.deviantart.com/"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 196px; height: 52px;" src="http://i106.photobucket.com/albums/m278/SilentLullabyxxx/deviantart.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Kolejny artysta Marvela,&lt;a href="http://skottieyoung.deviantart.com/gallery/"&gt; Skottie Young&lt;/a&gt; operuje bardzo charakterystycznym stylem, tak odmiennym od klasycznych rysowników, że jego prace zaskakują. Znany głównie z rysowania &lt;a href="http://skottieyoung.deviantart.com/art/Wonderful-Wizard-of-Oz-1-Cover-113643745"&gt;prześwietnej&lt;/a&gt; &lt;a href="http://skottieyoung.deviantart.com/art/wonderful-Wizard-of-Oz-2-Cover-113644276"&gt;adaptacji &lt;/a&gt;&lt;a href="http://skottieyoung.deviantart.com/art/Wonderful-Wizard-of-Oz-3-Cover-113644779"&gt;Czarnoksiężnika &lt;/a&gt;&lt;a href="http://skottieyoung.deviantart.com/art/Wonderful-Wizard-of-Oz-4-Cover-113646779"&gt;z &lt;/a&gt;&lt;a href="http://skottieyoung.deviantart.com/art/Wonderful-Wizard-of-Oz-5-Cover-113566342"&gt;Krainy &lt;/a&gt;&lt;a href="http://skottieyoung.deviantart.com/art/Wonderful-Wizard-of-Oz-6-Cover-113647073"&gt;Oz&lt;/a&gt;. Warto prześledzić jego galerię - na mnie ogromne wrażenie zrobił &lt;a href="http://skottieyoung.deviantart.com/art/Lord-of-the-Flies-133976901"&gt;art&lt;/a&gt; inspirowany powieścią "Władca Much" (nie mylić z kretyńskim serialem o podobnej nazwie!).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.youtube.com/"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 154px; height: 77px;" src="http://www.nanowar.it/youtube-logo.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Dziś w programie mamy &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=V0MjH05iliI"&gt;krótki wykład&lt;/a&gt; gościa odpowiedzialnego za klimatyczne wyrecytowanie nazwy koncernu EA, które możemy usłyszeć w każdej sportówce EA. Aż chciałoby się mieć taki tembr głosu - już samo zamawianie pizzy w barze byłoby o wiele skuteczniejsze. Choć ponoć wszystko jest do wyćwiczenia...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.joemonster.org/"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 191px; height: 35px;" src="http://www.joemonster.org/images/logo2.gif" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Uuu... Tu będzie sporo. Przede wszystkim polecam &lt;a href="http://www.joemonster.org/art/12646/10_najbardziej_zenujacych_potworow_z_filmow_grozy"&gt;10 najbardziej żenujących potworów z filmów grozy&lt;/a&gt;. Warto też obadać &lt;a href="http://www.joemonster.org/filmy/19805/Parodia_intra_Studia_PIXAR"&gt;parodię Pixarowskiego Intra&lt;/a&gt; - tylko dla ludzi o mocnych nerwach! Pod koniec zapoznajcie się też z historią &lt;a href="http://www.joemonster.org/art/12642/Dzieciol_Terminator"&gt;rosyjskiego dzięcioła - terminatora.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://ec.mashable.com/wp-content/uploads/2007/12/google-logo-2.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 197px; height: 73px;" src="http://ec.mashable.com/wp-content/uploads/2007/12/google-logo-2.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Tak jak Krzysztof Ibisz jest nieformalnym logiem Polsatu, tak napis Google można uznać za nieformalne logo Internetu (tak w ogóle, to istnieje takowe?). W googlowej rubryce będą się znajdować rozmaite różności wyszperane w Sieci. Na dziś przygotowałem info o &lt;a href="http://www.36stairsfilm.com/"&gt;krótkometrażowym filmie sf&lt;/a&gt; przygotowywanym przez Grzegorza Jonkajtysa. Film będzie nosił nazwę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;36 Stairs &lt;/span&gt;i zapowiada się co najmniej interesująco.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do następnego.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-4417638280143512162?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/4417638280143512162/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=4417638280143512162' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/4417638280143512162'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/4417638280143512162'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2009/10/jazda-dowolna-cz2.html' title='Jazda dowolna cz.2'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-3076521451654357670</id><published>2009-10-24T02:50:00.000-07:00</published><updated>2009-10-24T03:25:23.632-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Co w graniu piszczy?'/><title type='text'>Co w graniu piszczy? Butterfly Fantasy</title><content type='html'>&lt;img style="width: 340px; height: 260px;" alt="http://www.oyunola.com/oyunlar/zeka2/butter.jpg" src="http://www.oyunola.com/oyunlar/zeka2/butter.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Posiadanie niezbyt wypasionego (łeri klewer eufenizm) kompa wbrew pozorom ma swoje dobre strony. Przede wszystkim nie traci się tyle czasu na granie w najnowsze, komercyjne hity i można spokojnie skupić się na alternatywnych grach flashowych.&lt;br /&gt;Trylogia &lt;a href="http://www.kongregate.com/games/GarbuzGames/butterfly-fantasy?sfa=permalink"&gt;Butterfly Fantasy&lt;/a&gt; to prosta freeware'owa produkcja, która mnie osobiście powaliła na łopatki. Ale po kolei.&lt;br /&gt;Na pierwszy rzut oka gra jest typowym przerywnikiem w pracy - polega ona na odszukiwaniu różnic pomiędzy dwoma obrazkami. Na każdym poziomie jest sześć detali, których odnalezienie odblokowuje kolejny level. Jeśli nie uda się tego zrobić w określonym czasie - game over. Bez obaw jednak - to ograniczenie można wyłączyć i grać bez presji odliczającego sekundy zegara.  Opłaca się do zrobić, bowiem zagadki do łatwych nie należą. Choć grę przeszedłem bez żadnych solucji, to kilkakrotnie zdarzało mi się w desperacji wściekle klikać gdzie popadnie, byleby tylko znaleźć jakiś niepasujący detal. Jako że nie należę do najcierpliwszych osób na tej tej planecie, taka zabawa skończyłaby się dla mnie na najdalej trzecim poziomie, gdyby nie fundamentalny czynnik motywujący do dalszej gry - fabuła.&lt;br /&gt;Tak, tak - fabuła. Kolejne obrazki składają się na prostą, ale bardzo przejmującą historię dwójki młodych ludzi porwanych przez tajemnicze istoty. Narracja prowadzona jest tylko za pomocą kolejnych plansz, w grze nie pada ani jedno słowo - nie znamy nawet imion naszych bohaterów. Nie przeszkadza to nam jednak się z nimi polubić i z zapartym tchem śledzić pełną gaimanowskiego uroku opowieść. Nie wiem, czy to ta gra ma niesamowita umiejętność chwytania za serce, czy to ja na starość zrobiłem się taki sentymentalny, tak czy inaczej z całego serca polecam tę grę.&lt;br /&gt;Nie ma jednak róży bez kolców. Butterfly Fantasy ma dość istotną wadę w postaci bardzo ubogiej ścieżki dźwiękowej, na którą składa się raptem jeden zapętlony utworek. Oczywiście dźwięk można bezproblemowo wyłączyć i puścić sobie coś z własnego repertuaru, ale...&lt;br /&gt;Polecam. Całą trylogię, która jest dowodem na to, że to, co w grach najciekawsze, dzieje się poza obiegiem komercyjnym.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-3076521451654357670?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/3076521451654357670/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=3076521451654357670' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/3076521451654357670'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/3076521451654357670'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2009/10/co-w-graniu-piszczy-butterfly-fantasy.html' title='Co w graniu piszczy? Butterfly Fantasy'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-3417179575133342875</id><published>2009-10-15T22:59:00.000-07:00</published><updated>2009-10-16T00:32:00.640-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Felieton okazyjny'/><title type='text'>Felieton okazjonalny - 10 ekranizacji, których nie było cz.1</title><content type='html'>Czasem czytając książkę, komiks albo grając w grę przez cały czas towarzyszy mi myśl "Cholera, ale to by wyglądało na ekranie!". Raz na jakiś czas mam szansę się o tym przekonać i zazwyczaj konkluzja jest następująca - zmarnowano potencjał. Filmowe adaptacje mają to do siebie, że częstokroć wypaczają sens oryginału (choć nie zaprzeczam, że istnieje całkiem spora grupa chlubnych wyjątków). Ale niezupełnie o tym chciałem pisać.&lt;br /&gt;W niniejszym felietonie mam zamiar (strzeżcie się!) przedstawić 10 - moim zdaniem - najciekawszych fabuł, które z miłą chęcią zobaczylibyśmy na ekranie. Tak więc, po kolei:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;1. Gra Endera&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img alt="http://solarisnet.pl/theme/img/product/fantastyka/sf_f/gra_endera/gra.jpeg" src="http://solarisnet.pl/theme/img/product/fantastyka/sf_f/gra_endera/gra.jpeg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczynamy z grubej rury - toż to praktycznie jeden z filarów współczesnej sf! O "Grze" bardzo szeroko pisałem już &lt;a href="http://trendyzator.blogspot.com/2009/03/felieton-okazjonalny-fenomen-endera.html"&gt;tutaj, &lt;/a&gt;toteż daruję sobie zagłębianie się w fabułę. Dość powiedzieć, że powieść Orsona Scotta Carda snuję historię superinteligentnego, bardzo wrażliwego chłopca, który pod wpływem manipulacji władz Szkoły Bojowej do której uczęszcza musi przygotować się do poprowadzenia kosmicznej floty na ogromną intergalaktyczną wojnę z rasą inteligentnych robaków. Jakkolwiek głupio by to nie brzmiało, to spieszę zapewnić, że książka jest zaskakująco mądra, przemyślana i hipnotyzująca od pierwszej do ostatniej strony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ekranizacja&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;Tutaj już od samego początku napotykamy na szereg sporych trudności. Otóż trzon głównych bohaterów stanowią tu bardzo małe dzieci, a wątpię, by małoletni aktorzy podołali zadaniu wiarygodnego przedstawienia całej gamy uczuć, przez jaką przechodzą Ender i spółka. Dobrym rozwiązaniem może tu być użycie zaawansowanej animacji 3D - jak choćby przy okazji filmów z serii Final Fantasy albo "Ostatniego lotu Ozyrysa" - jednej z nowelek Animatrixa. Innym rozwiązaniem byłoby zlecenie pracy japońskim mistrzom animacji - w takim przypadku na reżyserskim stołku posadziłbym &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Hideaki_Anno"&gt;Hideakiego Anno, &lt;/a&gt;człowieka odpowiedzialnego za anime Neon Genesis Evangelion. Oczywiście ktoś z Zachodu musiałby patrzeć mu na ręce, bo inaczej film byłby zbyt hermetyczny dla amerykańskiego odbiorcy. Tym niemniej, to mogłoby się udać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Szanse?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż, kwestia przeniesienia "Gry Endera" na duży ekran jest podnoszona praktycznie od chwili wydania powieści - niestety, do tej pory na rozmowach się kończyło. Powstało kilka wersji scenariusza (jedną z nich napisał sam autor powieści), do tej pory nie mamy jednak żadnych konkretów. Film pewnie w końcu powstanie... ale szczerze wątpię, by dorównał książce, czy choćby &lt;a href="http://marvelcomics.pl/index.php?cmd=showSum&amp;amp;ser=1312"&gt;jej komiksowej wersji. &lt;/a&gt;Dlatego szansę oceniam na 80%&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;2. Sandman&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img alt="http://christophervalin.files.wordpress.com/2008/05/sandman.jpg" src="http://christophervalin.files.wordpress.com/2008/05/sandman.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bestsellerowy komiks Neila Gaimana, dzięki któremu historie obrazkowo-tekstowe wyszły spod strzech i trafiły na salony. Epicka saga o jednym z Nieskończonych przełamywała wszelkie kanony komiksu amerykańskiego i wyznaczyła nowe standardy, do których&lt;span style="font-style: italic;"&gt; &lt;/span&gt;inni liczący się twórcy natychmiast się przystosowali. Sam Gaiman wypłyną dzięki niemu na szerokie wody, stał się cenionym pisarzem i scenarzystą, doczekał się rzeszy fanów. I choć w późniejszym okresie autorowi zdarzało się rozmieniać swój nietuzinkowy talent na drobne, to Sandman wciąż pozostaje arcydziełem literatury komiksowej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ekranizacja&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aby sfilmować całą, liczącą 11 tomów (+dodatki) sagę, film musiałby trwać co najmniej kilkanaście godzin. Dlatego też ekranizacja - jeśli do takowej dojdzie - obejmować będzie raczej tylko wycinek z dziejów Władcy Snów. Sama forma filmu musiałaby być nietypowa - najchętniej widziałbym tu oniryczną animację rodem z "Mirrormask"oczywiście zrobioną o kilka klas lepiej. I nie wyobrażam sobie, by ktokolwiek, poza Timem Burtonem, potrafiłby wyreżyserować ten film bez popadnięcia w kiczowatość. Oczywiście tytułową rolę zagrałby Johnny Deep :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Szanse?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na początku lat 90-tych koncern Warner Bros miał w planach film na motywach Sandmana, ostatecznie jednak nic z tego nie wyszło. Mimo to, opowieść o Śnie należy do tych dzieł, które prędzej czy później muszą zagościć w kinach. Daję 70%&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;3. Zły&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="cursor: -moz-zoom-out; width: 319px; height: 459px;" alt="http://www.kkkk.pl/okladki/duze/zly1.jpg" src="http://www.kkkk.pl/okladki/duze/zly1.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mądre głowy zwykły mawiać, że ostatnią godną uwagi książką napisaną w Polsce była "Lalka" Prusa. Mądrym głowom radzę popukać sie w wysokie czoła i zapoznać się z arcydziełem literatury brukowej, czyli "Złym" Leopolda Tyrmanda.&lt;br /&gt;"Zły" to niesamowity kolaż powieści sensacyjnej, kryminalnej, obyczajowej i romansu. Osią fabuły jest tytułowa postać - samozwańczy tajemniczy bohater, patrolujący ulice powojennej Warszawy i metodycznie oczyszczający je z ludzkiego śmiecia, niczym słowiański Punisher. Oczywista, że w niedługim czasie staje się on celem dla milicji i zorganizowanych grup przestępczych, które zwierają szyki w celu zgładzenia samozwańczego stróża prawa i porządku.&lt;br /&gt;"Zły" to jedna z tych książek, które przeczytać trzeba. Tak jak trylogię Sienkiewicza. A jeśli dodatkowo pochodzi się z Warszawy, to nieprzeczytanie tej monumentalnej historii zakrawa na ciężkie przewinienie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ekranizacja&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tu widzę tylko i wyłącznie serial - owszem, po pewnych cięciach dałoby się zamknąć fabułę w okolicach dwóch filmowych godzin, byłaby to jednak profanacja wielowątkowego, złożonego scenariusza. Książka ma tylu ciekawych, zróżnicowanych bohaterów, tyle zwrotów akcji i minifabułek, że żaden film nie objąłby tego ogromu.&lt;br /&gt;Jest problem w postaci realiów - powieść toczy się w Warszawie lat 50-tych, dopiero budzącej się i powstającej z gruzów po wojennej zawierusze. Dziś stolica jest już odbudowana (po partacku, ale jednak), toteż trzeba byłoby zawołać na pomoc czarodzieja Bagińskiego, który namalowałby na blueboxie stosowny krajobraz. Dałoby się to zrobić, ale...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Szanse?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...ale Telewizja Polska zajęta jest trzepaniem kasy na Tańcach Na Lodzie i pochodnych, a także realizowanym kolejnych absurdalnych gniotów, toteż szanse na ekranizację "Złego" są bliskie zeru. Ja jednak trysnę tu irracjonalnym optymizmem i dam 10%, a co mi tam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;4. Mroczna Wieża&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="cursor: -moz-zoom-in; width: 309px; height: 449px;" alt="http://www.stephenking.pl/roznosci/galerie/ilustracje/kopalski/kopal_albatros_mw7.jpg" src="http://www.stephenking.pl/roznosci/galerie/ilustracje/kopalski/kopal_albatros_mw7.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejna epicka saga fantasy, z tym, że nietypowa - bo napisana przez autora kojarzonego raczej ze ździebko innym rodzajem literatury. Stephen King dokonał niemożliwego - jako amerykański autor napisał sagę fantasy bez uciekania się do importowanych z Europy rycerzy, smoków i elfów. Powstało dzieło kultowe, które już dziś stawia się na równi z Władcą Pierścieni, Czarnoksiężnikiem z Archipelagu i cyklem o Conanie Barbarzyńcy. Szalenie nietypowa mieszanka sf, fantasy, horroru, westernu i powieści sensacyjnej podbiła serca czytelników na całym świecie. Dzieje Rolanda z Gilead doczekały się już rozszerzenia w postaci - świetnego, swoją drogą - cyklu komiksowego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ekranizacja&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tu najchętniej widziałbym cykl filmów, jak w - nie przymierzając - Harrym Potterze. Jeden tom - jeden film. Reżyserią zająłby się Peter Jackson (no co?) a w roli rewolwerowca zagości odmłodzony o 30 lat Clint Eastwood.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Szanse?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dałbym bez wahania 100% gdyby nie pewien haczyk... Otóż Jankesi nader chętnie przenoszą na duży ekran powieści fantasy głównie ze względu na epickie bitwy, jakie są w nich opisane. A, jak pamiętamy, w Mrocznej Wieży trudno takowe znaleźć. Może bitwa o Calla zasługiwałaby na takie miano, ale, raz, że to dopiero pod koniec sagi, a dwa, że i tak daleko jej do batalii o Helmowy Jar. Mimo to, do ekranizacji dojdzie prędzej czy później - daję 90%.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;5. Kane&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img alt="http://www.fantasticfiction.co.uk/images/c1/c6563.jpg" src="http://www.fantasticfiction.co.uk/images/c1/c6563.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mroczna i ciężka niczym żeliwne kowadło seria fantasy opiewająca dzieje Kane'a, którego od armii klonów Conana odróżnia ponadprzeciętny intelekt i aura nieśmiertelnego zła. Każda powieść z sagi to właściwie gotowy scenariusz filmowy, w którym jest wszystko, co powinno być w dobrym filmie fantasy - akcja, tajemnice, zakazana magia, ogromne bitwy, zdrady, sojusze i epickie starcie pod koniec. Jakby tego było mało, to wszystkie te elementy są logiczne poskładane i odpowiednio wyważone. Czego chcieć więcej?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ekranizacja&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako, że powieści Wagnera są bardzo brutalne, scenariusz trzeba by było nieco ułagodzić, żeby film dostał odpowiednio niską kategorię wiekową. Fakt, że ucierpi na tym klimat, ale inaczej się nie da. Nie typuję tu żadnego reżysera, bo nawet Uwe Boll nie schrzaniłby takiego materiału - pod warunkiem, że dostałby dobrze napisany scenariusz i w stu procentach by się go trzymał. Ponadto, każda z książek o Kanie stanowi zamkniętą całość, toteż adaptacja byłaby jeszcze prostsza - nie trzeba nawet trzymać się chronologii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Szanse?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie więcej, niż 20%. Czemu? Po prostu o Kanie pamiętają już tylko najbardziej fanatyczni wyznawcy heroic fantasy, postać jest zbyt mało znana, by zwró&lt;span style="font-style: italic;"&gt;cić &lt;/span&gt;na siebie uwagę mas. A szkoda, bo to mięsisty kawałek niegłupiej fabuły i akcji, przy którym chętnie opróżniłoby się niejeden kubełek z popcornem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cdn.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-3417179575133342875?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/3417179575133342875/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=3417179575133342875' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/3417179575133342875'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/3417179575133342875'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2009/10/felieton-okazjonalny-10-ekranizacji.html' title='Felieton okazjonalny - 10 ekranizacji, których nie było cz.1'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-2523354206942641959</id><published>2009-10-11T01:39:00.000-07:00</published><updated>2009-10-11T02:59:10.010-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Jazda dowolna'/><title type='text'>Jazda dowolna cz.1</title><content type='html'>Wzorem takich zajebistych blogów, jak &lt;a href="http://motywdrogi.pl/"&gt;Motyw Drogi&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://kolorowezeszyty.blogspot.com/"&gt;Kolorowe Zeszyty&lt;/a&gt; startuję z cykliczną (dwutygodniową) kolumną, w której prezentował będę różne różności z rozmaitych stron, blogów i portali zaliczających się do kategorii &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Web_2.0"&gt;Web 2.0&lt;/a&gt;. Nie przedłużając - do ataku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://pl.myspace.com/"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 193px; height: 62px;" src="http://www.ceasar-boston.org/images/myspace_logo.jpe" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;MySpace Polska promuje ostatnio debiutancką płytę zespołu &lt;a href="http://trzydwaprocent.pl/"&gt;trzydwa%UHT&lt;/a&gt; zatytułowaną "Lista zakupów na miesiąc maj". Przyznam się szczerze, że po raz pierwszy słyszę o tej kapeli, zaś prezentowana na &lt;a href="http://pl.myspace.com/trzydwaprocent"&gt;MySpace'owym profilu zespołu &lt;/a&gt;zajawka krążka raczej nie zmotywuje mnie do jego kupna - choć nie wykluczam możliwości, że mam po prostu zbyt skrzywiony gust. Obiektywnie rzecz biorąc da się tego słuchać, więc jeśli ktoś lubi raczej nieskomplikowane popowo-liryczne rytmy, to może zaryzykować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.deviantart.com/"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 196px; height: 52px;" src="http://i106.photobucket.com/albums/m278/SilentLullabyxxx/deviantart.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Nie odkryję Ameryki, jeśli napiszę, że Leinil Francis Yu, pochodzący z Filipin rysownik operuje bardzo charakterystycznym i oryginalnym stylem, dzięki któremu jego prace wyróżniają się na tle innych rysowników komiksowych. Yu współpracował w wieloma wydawnictwami komiksowymi, maczał palce m.in. w &lt;a href="http://marvelcomics.pl/index.php?cmd=showCross&amp;amp;crss=25"&gt;mega-giga-super-wyczepistym evencie Secret Invasion&lt;/a&gt; by Marvel. Na pewno warto zapoznać się &lt;a href="http://leinilyu.deviantart.com/gallery/#_featured--2"&gt;z jego pracami.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.youtube.com/"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 154px; height: 77px;" src="http://www.nanowar.it/youtube-logo.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;A tu troszkę prywatą polecę -&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=xjbV_pFWzW8"&gt; zapowiedź koncertu Noviki w TV Siedlce, &lt;/a&gt;która stała się ostatnimi czasy niezwykle popularnym memem. Czemu prywata - otóż moja skromna osoba od pewnego czasu studiuje na Akademii Podlaskiej, w Siedlcach właśnie. Co do samego filmiku... Ech, łezka się w oku kręci - to wykonanie, ta żywiołowość prezenterskiego języka, niesamowity wystrój studia i wysmakowana graficznie czołówka... Miodzio.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.joemonster.org/"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 191px; height: 35px;" src="http://www.joemonster.org/images/logo2.gif" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;I coś do śmiechu - najzacniejszy portal śmiechowy w naszym kraju (odpowiedzialny m.in. za wypromowanie niejakiego Hardkora - wiecie już, kogo winić) praktycznie co chwilę publikuje różne zabawne ciekawostki. Ostatnio wpadł mi w oko fajny artykuł o &lt;a href="http://www.joemonster.org/art/12536/Fotki_z_portali_randkowych"&gt;fotkach z portali randkowych.&lt;/a&gt; Polecam ludziom szukającym w Internecie swojej drugiej połówki - jak widać, czasem można się naciąć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż, do następnego&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-2523354206942641959?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/2523354206942641959/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=2523354206942641959' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/2523354206942641959'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/2523354206942641959'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2009/10/jazda-dowolna-cz1.html' title='Jazda dowolna cz.1'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-2330957220315081837</id><published>2009-10-07T10:30:00.000-07:00</published><updated>2009-10-07T11:00:10.590-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Do poczytania...'/><title type='text'>Do poczytania... Zadomowienie</title><content type='html'>&lt;img style="cursor: -moz-zoom-out; width: 374px; height: 531px;" alt="http://a.swistak.pl/000/498/498544_1024.jpg" src="http://a.swistak.pl/000/498/498544_1024.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Recenzja nie musi być długa i zawiła. Po co zawracać sobie głowę takimi duperelami, jak zajawka fabuły, analiza struktury powieści, języka w niej użytego, wypunktowanie mocnych i słabych stron, skoro można od razu ocenić powieść i zaoszczędzony czas przeznaczyć na słodkie nieróbstwo? "Zadomowienie" Orsona Scotta Carda jest książką dobrą i godną polecenia. Koniec recenzji, dziękuję za uwagę.&lt;br /&gt;Dobra, żartowałem.&lt;br /&gt;Mam z tą książką pewien problem, Otóż mój umysł cały czas próbuje mnie przekonać, że jej autorem jest... &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Neil_Gaiman"&gt;Neil Gaiman. &lt;/a&gt;Zarówno fabuła, jak i klimat "Zadomowienia" narzucają bardzo silne skojarzenia z literackimi dokonaniami najbardziej amerykańskiego Brytola w historii fantastyki.&lt;br /&gt;Głównym bohaterem powieści jest Don Lark, mężczyzna zajmujący się remontowaniem starych, zniszczonych domów, pracę tą traktując jak terapię po tragicznej śmierci córki i byłej żony. Pewnego dnia natrafia na dom inny, niż wszystkie. Jego remont odradzają mu dwie lekko zbzikowane staruszki z sąsiedztwa, zaś samotność Dona zakłóca tajemnicza dzika lokatorka.&lt;br /&gt;No cóż... Card przyzwyczaił nas raczej do innego rodzaju literatury, widać też, że niezbyt pewnie czuje się na polu oranym zwykle przez Koontza, Kinga i Strauba. Do największych minusów książki zaliczyłbym żenujący wątek miłości głównego bohatera do agentki nieruchomości "Jak-jej-tam-było", która sprzedała mu dom. Ten szczęśliwie kończy się bardzo szybko, zaś sama bohaterka wypada z akcji i nie pokazuje się w niej aż do końca. Świetny zarys charakterologiczny głównego bohatera (Gdzie do Dona Larka ciapowatemu Richardowi z "Nigdziebądź" czy Grubemu Charliemu z "Chłopaków Anansiego"), zaś narracja jest po prostu świetna.&lt;br /&gt;"Zadomowienie", to książka Neila Gaimana, którą napisał Orson Scott Card. Mimo kilku wad - polecam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="name"&gt;Autor:&lt;/span&gt; Orson Scott  Card&lt;br /&gt;    &lt;span class="name"&gt;Tłumaczenie:&lt;/span&gt; Maciejka Mazan&lt;span class="name"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;    &lt;span class="name"&gt;Wydanie polskie: &lt;/span&gt;2000&lt;br /&gt;    &lt;span class="name"&gt;Wydawnictwo:&lt;/span&gt; Prószyński i S-ka&lt;span class="name"&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-2330957220315081837?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/2330957220315081837/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=2330957220315081837' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/2330957220315081837'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/2330957220315081837'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2009/10/do-poczytania-zadomowienie.html' title='Do poczytania... Zadomowienie'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-2393642139465382326</id><published>2009-10-03T11:19:00.000-07:00</published><updated>2009-10-03T11:57:29.525-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Do poczytania...'/><title type='text'>Do poczytania... Charakternik</title><content type='html'>&lt;img alt="http://fabryka.pl/imgs_upload/Image/ksiazki/Bestsellery/Piekara_Charakternik-HC.jpg" src="http://fabryka.pl/imgs_upload/Image/ksiazki/Bestsellery/Piekara_Charakternik-HC.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stało się - po raz kolejny sięgnąłem po produkt, który wypluła z siebie Fabryka Słów. Przywykłem już do tego, że prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne, niż Fabryka wyda coś wybijającego się ponad słodką literacką przeciętność, czuję się jednak w obowiązku śledzić cykl wydawniczy bodaj najbardziej obrotnej oficyny zajmującej się polską fantastyką.&lt;br /&gt;Piekarę znam i darzę dość umiarkowanym szacunkiem - inkwizytorski cykl przejadł mi się w okolicach drugiego tomu, zaś z pozostałych tekstów autora kojarzę tylko kilka publikowanych w śp. "Fantasy" opowiadań oraz nijakiej i mdłej "Alicji"&lt;br /&gt;Cóż, zapomnijmy na chwilę o wcześniejszych dokonaniach Piekary i skupmy się na jego najnowszym dziele pod tytułem "Charakternik".&lt;br /&gt;Powieść przenosi nas do XVII-wiecznej Polski, w świat rubasznych sarmatów, chamskiego pospólstwa i szlacheckich idei. Oto tajemniczy pan Myszkowski w asyście swego - czytając powieść, nie sposób opisać go inaczej - przydupasa pana Szczurkowskiego na wskutek karczemnej rozróby łączy swoje siły z podstarzałym szlachcicem Żytowieckim, w celu nie do końca sprecyzowanej misji. Cała trójka zaczyna pętać się po całej Polsce w poszukiwaniu tajemniczych artefaktów, o przeznaczeniu których dowiadujemy się o 100 stron za późno, by wywarło to na nas jakiekolwiek znaczenie.&lt;br /&gt;Za plus należy autorowi policzyć całkiem udaną stylizację na staropolszczyznę i wyważoną częstotliwość łacińskich wtrąceń. Muszę przyznać, że książkę czyta się płynnie i bez zgrzytów. Trochę szwankuje niewykorzystany potencjał świata przedstawionego, tudzież braki w jego opisie. Oczywiście, jak w niemal każdej książce autorstwa Piekary, autor wprost nie potrafi odmówić sobie sarkania na zły i brzydki Kościół Katolicki, który zabrania mu jedzenia mięsa w piątek i zabawy w dyskotekach podczas postu. Ok, to jego poglądy i może je sobie rozgłaszać gdzie chce i ile, jednak po przeszło tysiącu stron poświęconych naszemu uniżonemu słudze jest to już męczące. Książkę zdobią przaśne ryciny i całkiem niezła okładka (w ogóle, najczęściej to właśnie ona jest najmocniejszym punktem książek spod znaku Fabryki).&lt;br /&gt;Podsumowując - czytać się da. Z pewnością literacki skill Piekary stoi o level wyżej, niż ten pilipiukowy, jednak wciąż nie dorównuje Komundzie (o Sapkowskim nawet nie wspominając), czyli facetowi, na którego literackie terytorium wszedł pisząc niniejszą książkę. Jeśli ktoś jest fanem Piekary, to może zainwestować, miłośnicy sienkiewiczowszczyzny (dobrze napisałem?) też mogą się skusić. Innym zalecam daleko posuniętą ostrożność.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Autor: Jacek Piekara&lt;br /&gt;Okładka: Piotr Cieśliński&lt;br /&gt;                                                                                                                                      Wydawnictwo: Fabryka Słów&lt;br /&gt;               Wydanie polskie:                        1/           2009&lt;br /&gt;                                Seria wydawnicza: Bestsellery polskiej fantastyki&lt;br /&gt;     Liczba stron: 384&lt;br /&gt;     Format: 125x195 mm&lt;br /&gt;     Oprawa: miękka&lt;br /&gt;                   Dystrybucja: księgarnie, internet&lt;br /&gt;            Wydanie: I&lt;br /&gt;     Cena z okładki: 32,99 zł&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-2393642139465382326?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/2393642139465382326/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=2393642139465382326' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/2393642139465382326'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/2393642139465382326'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2009/10/do-poczytania-charakternik.html' title='Do poczytania... Charakternik'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-1798172746079677461</id><published>2009-09-28T12:17:00.000-07:00</published><updated>2009-09-28T13:03:09.242-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Do poczytania...'/><title type='text'>Do poczytania... Koziorożec</title><content type='html'>&lt;img style="width: 166px; height: 226px;" src="http://img1.gildia.pl/_n_/komiks/komiksy/koziorozec/1/okladka-200.jpg" alt="okładka" class="CDokladka" /&gt; &lt;img style="width: 171px; height: 219px;" src="http://img1.gildia.pl/_n_/komiks/komiksy/koziorozec/2/okladka-200.jpg" alt="okładka" class="CDokladka" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="width: 169px; height: 226px;" src="http://img1.gildia.pl/_n_/komiks/komiksy/koziorozec/3/okladka-200.jpg" alt="okładka" class="CDokladka" /&gt; &lt;img style="width: 166px; height: 223px;" src="http://img1.gildia.pl/_n_/komiks/komiksy/koziorozec/4/okladka-200.jpg" alt="okładka" class="CDokladka" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ze spin-offami -czyli seriami pobocznymi znanych (albo i nie) tytułów - jest jeden zasadniczy problem. Otóż to, czy okażą się one rzadkimi popłuczynami po oryginale, czy też stanowić będą wyśmienitą serię rozszerzającą wątki pierwowzoru... cóż, na pierwszy rzut oka trudno jednoznacznie określić. Nie ma reguły.&lt;br /&gt;Z "Koziorożcem" nie ma jednak podobnego problemu. Wystarczy argument "To przecież Andreas", bo frankoński komiksiarz nawet w najsłabszej formie nie schodzi poniżej pewnego poziomu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/SsEWE2xZ7KI/AAAAAAAAAKQ/ogfijCI9nVE/s1600-h/koz4.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 400px; height: 228px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/SsEWE2xZ7KI/AAAAAAAAAKQ/ogfijCI9nVE/s400/koz4.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5386610901989846178" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koziorożec jest astrologiem, poszukiwaczem przygód i właścicielem olbrzymiego wieżowca. Wraz z asystentką Ash Grey i bibliotekarzem Astorem zajmują sie rozwiązywaniem tajemniczych spraw, jakie codziennie spadają na Nowy Jork. Tyle można było wywnioskować z dwóch występów tego charyzmatycznego bohatera na łamach fenomenalnej serii komiksowej "Rork". Cykl komiksowy poświęcony w całości osobie Koziorożca dokładnie ukazuje nam, jak nasz bohater trafił do Nowego Jorku, poznał swoich przyszłych towarzyszy i wszedł w posiadanie majestatycznego wieżowca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/SsEWESO3O8I/AAAAAAAAAKA/1HEJP5x88iM/s1600-h/Koz2.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 400px; height: 190px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/SsEWESO3O8I/AAAAAAAAAKA/1HEJP5x88iM/s400/Koz2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5386610892181289922" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdy album opowiada oddzielną autonomiczną historię. Od razu muszę zaznaczyć, że przygodom Koziorożca daleko do niesamowitych wypraw białowłosego - tym niemniej wciąż potrafią one zainteresować i wciągnąć. Sam klimat serii jest też nieco inny - brak znanego z "Rorka" mistycyzmu rekompensuje nam awanturniczo-przygodowy tok wydarzeń i cała gama niezłych dialogów i humoru sytuacyjnego (ty prym wiedzie mój ulubieniec, obdarzony nikczemnym wzrostem i ogromną pasją bibliotekarz Astor).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/SsEWD_OElGI/AAAAAAAAAJ4/aQhwcH4ueYg/s1600-h/Koz1.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 400px; height: 217px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/SsEWD_OElGI/AAAAAAAAAJ4/aQhwcH4ueYg/s400/Koz1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5386610887077696610" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Styl rysowania jest dokładnie taki, jak w ostatnich tomach "Rorka" czy (swoją drogą średnio udanym) cyklu "ARQ". Są ludzie, którym nie podoba się charakterystyczna andreasowska maniera lekko karykaturalnego ujęcia postaci, ja jednak uważam, że to znakomity wyznacznik oryginalności autora. Spotkałem się też ze zdaniem, że Andreas nie potrafi przekonująco przedstawiać uczuć swoich bohaterów. Patrząc na Astora, który tuli do piersi spaloną książkę, jakoś nie mam przekonania do tej opinii. W kreowaniu teł autor jest jak zwykle niesamowity, choć nie uświadczymy tu takich uczt dla oczu, jak Cmentarzysko Katedr, czy wnętrze wraku statku kosmicznego z "Zejścia".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/SsEWEpcitAI/AAAAAAAAAKI/1FDMxgcOxtE/s1600-h/koz3.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 400px; height: 192px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/SsEWEpcitAI/AAAAAAAAAKI/1FDMxgcOxtE/s400/koz3.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5386610898412680194" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety, w Polsce ukazały się jak dotąd tylko cztery tomy "Koziorożca", po czym wydawnictwo Manzoku zapadło w stan głębokiej hibernacji, z którego już się chyba nie wybudzi (ptaszki ćwierkają, że do upadku oficyny doprowadziło zakrztuszenie się przeszacowanymi nakładami). Mimo to, o los kolejnych tomów jestem raczej spokojny - Egmont bynajmniej nie biednieje przy wydawaniu komiksów Andreasa ("Cromwell Stone" i wyżej wspomniany już "ARQ" rozeszły się jak ciepłe bułeczki) z czego należy wnosić, że gdy lekarz stwierdzi śmierć pacjenta, chłopaki Kołodziejczaka wykupią licencję na wydanie kolejnych tomów "Koziorożca. Zdziwiłbym się, gdyby było inaczej. Na razie więc wypada nam się cieszyć tym, co mamy. Polecam ten komiks nie tylko fanom "Rorka" (zresztą, do rozumienia przygód Koziorożca nie jest potrzebna znajomość historii białowłosego), ale i - przede wszystkim - osobom, które lubią inteligentne, zakręcone opowieści przygodowe w oldschoolowym stylu. Naprawdę warto, polecam z całego serca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wydawnictwo: Manzoku&lt;br /&gt;        Tytuł oryginalny: Capricorne&lt;br /&gt;  Wydawca oryginalny: Lombard&lt;br /&gt;  Liczba stron: 46&lt;br /&gt;  Format: A4&lt;br /&gt;  Oprawa: miękka&lt;br /&gt;  Papier: kredowy&lt;br /&gt;  Druk: kolor&lt;br /&gt;  Dystrybucja: saloniki, sklepy specjalistyczne, własna&lt;br /&gt;  Cena z okładki: 24,90 zł za tom&lt;br /&gt;Liczba tomów: 4&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.komiks.gildia.pl/komiksy/koziorozec/2/okladka/*sen/"&gt; &lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-1798172746079677461?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/1798172746079677461/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=1798172746079677461' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/1798172746079677461'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/1798172746079677461'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2009/09/do-poczytania-koziorozec.html' title='Do poczytania... Koziorożec'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/SsEWE2xZ7KI/AAAAAAAAAKQ/ogfijCI9nVE/s72-c/koz4.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-4994667488276163713</id><published>2009-09-27T12:15:00.000-07:00</published><updated>2010-08-21T00:55:03.797-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Do poczytania...'/><title type='text'>Do poczytania... Operacja Dzień Wskrzeszenia</title><content type='html'>&lt;img style="width: 248px; height: 371px;" alt="http://postapokalipsa.files.wordpress.com/2009/04/operacja_dzien_wskrzeszenia_okladka.jpg" src="http://postapokalipsa.files.wordpress.com/2009/04/operacja_dzien_wskrzeszenia_okladka.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejna książka Andrzeja Pilipiuka, która wpadła mi w ręce nie napawała mnie przesadnym optymizmem. Po wyjątkowo drętwych "Dziedziczkach" i kompletnej pustyni literackiej  w postaci pierwszego tomu "Norweskiego Dziennika" nie spodziewałem się po tym autorze niczego, co wychodziłoby poza wyjątkowo irytującą grafomanię na samej granicy czytelności. Okazała się jednak, że w przypadku tej konkretnej powieści nie było aż tak źle. Ale po kolei.&lt;br /&gt;W książce noszącej pompatyczny tytuł "Operacja Dzień Wskrzeszenia" autor sięga po wyświechtany do granic możliwości motyw podróży w czasie. Grupa głównych bohaterów - starannie wyselekcjonowanych młodych ludzi - zostaje wcielona do supertajnego projektu, który jest jedyną nadzieją na ocalenie ludzkości (Ja ci tu poziewam zaraz!). Oto bowiem nasi dzielni chrononauci muszą przejść katorżniczy (tja...) trening i udać się w przeszłość, by odkręcić skutki nuklearnej wojny wywołanej na ich linii czasowej. Cały dżołk polega na tym, że wehikuł czasu ma pewne ograniczenie - skoki w przeszłość nie obejmują historii najnowszej, toteż siłą rzeczy akcja ratunkowa nie ograniczy się do prostego skoku dekadę wstecz i podstawienia nogi właściwej osobie w odpowiednim momencie. Bohaterowie muszą przenieść się do początku XX wieku i spowodować bezpłodność przodka prezydenta Polski, który doprowadził do atomowego konfliktu.&lt;br /&gt;Bohaterowie są sztuczni - świeżo po zakończeniu lektury nie jestem w stanie choćby podać ich imion. Dialogi są drętwe, jakby Edward ze "Zmierzchu" zaraził naszych młodocianych chrononautów swoją przypadłością dysfunkcji emocjonalnej. Dzieciaki są zbyt banalne, chwilami czytając ich teksty miałem ochotę rzucić książkę w kąt i walić głową w ścianę, by pozbyć się z niej tej drewnianej sieczki. Około połowy książki przestałem jednak zwracać na to uwagę, bo na dobre zająłem się śledzeniem prostej jak drut, niczym niezaskakującej fabuły.&lt;br /&gt;Zdaje się, że Pilipuik usiłował napisać książkę edukacyjno-przygodową w starym stylu znanym z serii książek o "Tomku". Ktoś tu chyba nie zauważył, że czasy się zmieniły, a docelowa grupa targetowa wyginęła dobrą dekadę temu. Problem polega na tym, że o ile Szklarski (swoją drogą literacko rozkładający na łopatki Wielkiego Grafomana) potrafił wciągnąć nas w lekturę, o tyle pan Andrzej umie jedynie przekonać nas, byśmy smętnie przerzucali kartki w poszukiwaniu przebłysków lepszej formy pisarza. Te zdarzają się wcale często, jednak generalnie książka utrzymana jest na bardzo przeciętnym poziomie. Chwilami odnosiłem wrażenie, że czytam napisaną przez średnio rozgarniętego gimnazjalistę relację wycieczki do skansenu. Autor częstokroć wkłada też w usta bohaterów rozmaite historyczne ciekawostki, co jeszcze bardziej nadwyręża ich wiarygodność.&lt;br /&gt;mimo wszystko jednak, przez powieść przebrnąłem w sumie bezboleśnie, parokrotnie łapiąc się nawet na zainteresowaniu losami podróżników w czasie. Dlatego ocena nie będzie skrajnie negatywna, po zakończeniu lektury nie zawołałem wniebogłosy "Oddajecie mi moje stracone dwa wieczory!". Ujmę to w ten sposób - ta książka nie jest niczym wybitnym. Nie jest też czymś bardzo dobrym. Ot - jednorazowe czytadło do przekartkowania i odstawienia na półkę. Jak na Pilipiuka to i tak całkiem nieźle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wydawnictwo: Fabryka Słów&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;                                        Oprawa: miękka&lt;br /&gt;              ISBN: 83-89011-88-3&lt;br /&gt;     Stron: 496&lt;br /&gt;     Wymiary: 125x195&lt;br /&gt;Cena: ok. 30 PLN&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-4994667488276163713?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/4994667488276163713/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=4994667488276163713' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/4994667488276163713'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/4994667488276163713'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2009/09/do-poczytania-operacja-dzien.html' title='Do poczytania... Operacja Dzień Wskrzeszenia'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-3153884282536674366</id><published>2009-09-25T11:07:00.000-07:00</published><updated>2009-09-25T11:36:23.518-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Do poczytania...'/><title type='text'>Do poczytania... Star Wars Komiks Wydanie Specjalne #2</title><content type='html'>&lt;img style="cursor: -moz-zoom-out; width: 396px; height: 604px;" alt="http://www.ossus.pl/images/4/4f/Specjalnyswkomiks2_d.jpg" src="http://www.ossus.pl/images/4/4f/Specjalnyswkomiks2_d.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Serce roście! Myślałem, że poprzednie "Wydanie specjalne" gwiedznowojennej zeszytówki stanie się - wbrew zapowiedziom - jednorazowym wybrykiem Tomka "Zabiłem-polski-komiks" Kołodziejczaka, a zapowiadany numer koniec końców się nie ukaże. Nie wiem czemu - może zbytnio przyzwyczaiłem się do padania kolejnych serii wydawniczych (a nierzadko i całych wydawnictw)? Ale cóż, to w końcu Egmont i beniaminek Kołodziejczaka, więc ukazywałby się nawet, gdyby miał ujemną sprzedawalność.&lt;br /&gt;Komiks opowiada dzieje &lt;a href="http://www.ossus.pl/biblioteka/Biggs_Darklighter"&gt;Biggsa Darklightera,&lt;/a&gt; gościa, którego znamy z klasycznych epizodów gwiezdnej sagi. No dobra... Nie znamy, bo jego obecność na ekranie ogranicza się do paru rachitycznych kwestii i spektakularnego zejście podczas ataku Eskadry Łotrów (ale to głupio brzmi, swoją drogą) na Gwiazdę Śmierci. Poznać go za to możemy w komiksie, na który - w swej nieskończonej głupocie - wydałem bez mała dziesięć złociszy.&lt;br /&gt;Tak, dokładnie - komiks jest słaby. Trzecioosobowa narracja jest jakby żywcem wyjęta z zeszłej epoki, dęte formułki jakimi posługuje się bezimienny opowiadacz rażą nawet przyzwyczajonych do patosu charakteryzującego większość dzieł spod znaku Star Wars. Niektóre rozwiązania fabularne po prostu rażą nielogicznością, mętne tłumaczenia zachowań bohaterów są po prostu żenujące... Zaprawdę, trudno mi wskazać choćby jeden element fabuły, który nie byłby bezlitośnie zarżnięty. A przecież materiał wyjściowy - historia utworzenia Rogue Squadronu - niesie ze sobą olbrzymi potencjał. To tutaj to zaledwie rzadkie popłuczyny.&lt;br /&gt;Z drugiej strony, komiks ma całkiem sympatyczną oprawę graficzną. Miłośnicy realizmu na pewno będą zadowoleni, a kolorysta też odwalił kawałek dobrej roboty. Epizodycznie pojawiający się w na kartach komiksu Luke, Leia i cała reszta ferajny przypominają swoich ekranowych odpowiedników. Aż żal bierze, że takie fajne rysunki muszą zdobić tą bezpłciową historię.&lt;br /&gt;podsumowując - polecam tylko i wyłącznie ludziom zbierającym "Star Wars komiks", których po nocach straszy widmo niepełnej kolekcji. Pozostałym zdecydowanie odradzam - te dziesięć złotych można wydać o wiele mądrzej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Scenariusz:&lt;/span&gt; Paul Chawick&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Rysunek:&lt;/span&gt; &lt;span class="black" style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;/span&gt;Doug Wheatley&lt;br /&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wydawnictwo: &lt;/span&gt;Egmont&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Liczba stron:&lt;/span&gt; 96&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Cena:&lt;/span&gt; 9,99 zł&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Dostepność: &lt;/span&gt;Kioski, Empiki&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-3153884282536674366?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/3153884282536674366/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=3153884282536674366' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/3153884282536674366'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/3153884282536674366'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2009/09/do-poczytania-star-wars-komiks-wydanie.html' title='Do poczytania... Star Wars Komiks Wydanie Specjalne #2'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-2144262102226563880</id><published>2009-09-10T23:14:00.001-07:00</published><updated>2009-09-11T04:23:51.188-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Felieton okazyjny'/><title type='text'>Felieton okazjonalny - Runaways vol. 1 HC, czyli esencja szpanu</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/SqnrAP3ov0I/AAAAAAAAAJQ/9KcvW2kXN4U/s1600-h/100_2359.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 384px; height: 287px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/SqnrAP3ov0I/AAAAAAAAAJQ/9KcvW2kXN4U/s400/100_2359.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5380089619363184450" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lans i szpan - w dobie popularności takich portali, jak nasza-klasa.pl czy fotka.pl te słowa nabrały zupełnie nowego znaczenia. Nie muszę chyba głębiej wnikać w to zagadnienie, dość rzec, iż dzięki tym dwóm powyższym portalom każdy nieszczęśnik obdarzony przez Los stałym łączem i choćby jednym palcem może pochwalić się przed rzeszą znajomych i nieznajomy absolutnie wszystkim - od nowej komórki, przez nowe skarpetki po nową dziewczynę. Postanowiłem nie być gorszy i kiedy tylko kurier zastukał do moich drzwi z zamiarem wręczenia mi opasłej paczki oznaczonej moim nazwiskiem wiedziałem, że w przeciągu kolejnych 24 godzin dosłownie cały Internet musi się dowiedzieć na jakie wyżyny szpanu się wspiąłem.&lt;br /&gt;Oto ekskluzywne, twardookładkowe wydanie pierwszego woluminu komiksowej serii &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Runaways_%28comics%29"&gt;Runaways,&lt;/a&gt; jednej z (naj)lepszych rzeczy, jakie stworzyła firma Marvel (o której ostatnimi czasy było głośno ze względu na przejęcie jej przez koncern Disney'a). Całkowicie nowy poziom lansu, który czyni mnie najbardziej hardko(we)rowym mieszkańcem mojego osiedla. Ta przyjemność kosztowała mnie ok 80 zł, ale czego się nie robi dla szpanu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/Sqnu8iqerjI/AAAAAAAAAJg/rs1SWxLWRT0/s1600-h/100_2361.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/Sqnu8iqerjI/AAAAAAAAAJg/rs1SWxLWRT0/s400/100_2361.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5380093953735306802" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rodzice są źli - na podstawie tego założenia autor scenariusza "Uciekinierów", Brian K. Vaughan (znany w Polsce z komiksów &lt;a href="http://www.komiks.gildia.pl/komiksy/y-the-last-man/3"&gt;"Y: Ostatni z mężczyzn"&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://www.komiks.gildia.pl/komiksy/pride-of-baghdad/1"&gt;"Lwy z Bagdadu"&lt;/a&gt;) buduje ciekawą i zaskakującą fabułę. Oto mamy bowiem grupkę nastolatków, których rodzice rokrocznie spotykają się w domu państwa Wilder, rodziców jednego z głównych bohaterów, Alexa. Oczywiście, kierując się niezrozumiałą, szaleńczą rodzicielską logiką muszą ciągnąć tam swoje dzieci. W tym momencie dla czytelnika zaczyna się zabawa, kogo bowiem rodzice nie ciągnęli na siłę "w gości"? Widząc, jak dzieciaki poszczególnych par usiłują wymigać się od tej wizyty, bawimy sie setnie, a przy tym poznajemy poszczególnych bohaterów dramatu - łebskiego nerda&lt;br /&gt;Alexa, punkowo-gotycką Nico, buntownika Chase'a, życiową pesymistkę Gertrude, pacyfistkę i "kochaną córeczkę" Karolinę oraz najmłodszą z całej gromadki jedenastoletnią Molly. Słowem - bohaterowie są zróżnicowani tak, by każdy czytelnik znalazł kogoś z kim mógłby się identyfikować.&lt;br /&gt;Dzieciaki, oględni mówiąc nie przepadają za sobą. Podczas gdy ich rodzice siedzą w bibliotece i Dyskutują o Ważnych Sprawach, nasi przyszli uciekinierzy nudzą się niczym mopsy podczas deszczowego popołudnia. W końcu jedno z nich wpada na pomysł szpiegowania swoich rodziców i dowiedzenia się w końcu, o czym tak zawzięcie dyskutują. Nie jest to trudne, bowiem Alex niedawno odkrył jedno z tajnych przejść, które opętany na punkcie bezpieczeństwa ojciec kazał wybudować w swojej rezydencji.&lt;br /&gt;Dzieciaki z przerażeniem odkrywają, że ich rodzice tworzą grupę super-złoczyńców o nazwie Pride. Nie mają wątpliwości, widząc jak pan Wilder, ojciec Alexa, w rytualnej ofierze zabija niewinną dziewczynę.&lt;br /&gt;Co w takiej sytuacji robią nasi przyszli uciekinierzy? Po otrząśnięciu się z pierwszego szoku postanawiają zbadać sprawę. W tym celu spotykają się i po kolei przeszukują domy swoich rodziców - swoje domy. Odkrywają, kim tak naprawdę są ich rodzice. I tak Gertrude niespodziewanie staje się właścicielką inteligentnego velociraptora, Karolina okrywa, że nie jest człowiekiem, tylko przedstawicielką pozaziemskiej rasy słonecznych istot (szok związany z tym odkryciem łagodzi fakt, ze Karolina potrafi latać), Chase w warsztacie ojca odnajduje fistigony - mechaniczne rękawice pozwalające na manipulację ogniem, zaś u małej Molly manifestuje się super-siła - dziewczynka jest mutantem.&lt;br /&gt;Rodzice odkrywają ucieczkę dzieci i usiłują sprowadzić je z powrotem i wytłumaczyć swoim pociechom, co tak naprawdę zaszło (a wszyscy doskonale wiemy, ze rodzice potrafią wmówić swoim dzieciom, że niebo jest zielone - a przynajmniej próbują, dopóki zrezygnowane dziecko dla świętego spokoju nie zacznie udawać, że im wierzy). Odkrywają też tajemnicza wiadomość od jednego z Uciekinierów - Jestem z wami, zawsze byłem i jestem wobec was lojalny. Sęk tkwi w tym, że nie wiadomo od którego. Czyżby wśród sympatycznej grupki czaił się zdrajca?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/Sqn6wYKz3oI/AAAAAAAAAJo/v79aLXdtgaE/s1600-h/100_2363.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/Sqn6wYKz3oI/AAAAAAAAAJo/v79aLXdtgaE/s400/100_2363.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5380106938899226242" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rodzice są źli - każdy nastolatek, któremu zabroniono wyjścia na imprezę, odmówiono zwiększenia kieszonkowych albo odłączono Internet ze względu na słabe stopnie pokiwa głową z najczystszą aprobatą. Scenarzysta dobrze wiedział, w które struny uderzyć, by z gardeł młodych czytelników wydobyć jęk zachwytu. Oto mamy grupę młodych ludzi, których nie sposób nie polubić i bezwzględnych złoczyńców - rodziców. Nie sposób nie uśmiechnąć się, widząc taką konstrukcję fabularną. Taki pomysł łatwo jednak popsuć, wpadając w infantylizm albo nachalny melodramatyzm. Na szczęście Brian K. Vaughan pokazuje klasę, odpowiednio wyważając poziom żartów i nieco cięższych fragmentów (Molly tęskni za rodzicami). Generalnie Runaways mają niezłą zabawę - bawią się z super-bohaterów (są nawet myleni z &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Power_Pack"&gt;Power Pack,&lt;/a&gt; super-grupą składającej się z dzieci), przybierają pseudonimy i chowają się w jaskini, która kryje w sobie prawdziwy pałac - Hotel, który podczas wstrząsów sejsmicznych dosłownie zapadł się pod ziemię. Z drugiej strony - ich życie runęło w gruzach, sami są ścigani przez skorumpowaną policję i hunterów napuszczanych na nich przez Pride. Dzieciaki usiłują odnaleźć się w nowej, trudnej sytuacji. Nie każde z nich radzi sobie z tym inaczej, co sprawia, że możemy zaobserwować kilka naprawdę ciekawych i wzruszających momentów. Znacie określenie "komiksowo przerysowany bohater"? zostało ono ukute w okolicach lat 70-tych, gdzie prym wiodły kryształowe, czyste jak łza charaktery w stylu kapitana Ameryki czy Supermana. Nikt wtedy nie myślał, że można zrobić komiks o dzieciakach na gigancie, dlatego też powyższy frazes powinien już dawno odejść do lamusa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/Sqn-q5ipkKI/AAAAAAAAAJw/M76AR4dgghc/s1600-h/100_2360.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/Sqn-q5ipkKI/AAAAAAAAAJw/M76AR4dgghc/s400/100_2360.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5380111242824880290" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rysunki w "Runaways" przedstawiają równy, wysoki poziom. Oprawę graficzną w niniejszym komiksie tworzyło dwóch artystów - &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Adrian_Alphona"&gt;Adrian Alphona&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://www.takeshimiyazawa.com/"&gt;Takeshi Miyakawa&lt;/a&gt;. Obaj panowie świetnie poradzili sobie w roli ilustratorów tej zakręconej, żywiołowej opowieści. Co prawda styl tego drugiego nie do końca mi odpowiada, nie można mu jednak odmówić solidnej, rzemieślniczej jakości. Całości dopełniają wyśmienite okładki Tajwańskiej artystki &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Jo_Chen"&gt;Jo Chen.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Generalnie i na trzeźwo rzecz biorąc, jestem bardzo zadowolony z tego zakupu. Taki stosunek ceny do jakości (a Marvel naprawdę potrafi wydawać HC) jest po prostu niespotykany, a szansa, że jakieś rodzime wydawnictwo pokwapi się obdarować nas polską wersją tej wysmakowanej opowieści graficznej jest równa zeru. Nawet gdyby, jakimś cudem, to i tak pewnie cena byłaby wyśrubowana do granic niemożliwości, a jakość... ech, nieważne.&lt;br /&gt;założę się, że wielu z was uważa zakup 450-stronicowej książki z obrazkami za czystej wody głupotę. Może. Nie będę polemizował, zwrócę tylko uwagę, że niektórzy wydają kilka razy więcej na kawałek plastiku (kolekcjonerskie karty) albo flakon perfum wielkości naparstka. I okej, można i tak. Ja wolę elegancko wydany komiks, który będzie dumą i ozdobą mojej skromnej jeszcze kolekcji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="opis"&gt;&lt;i&gt;Zawiera: RUNAWAYS #1 do #18&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Scenariusz: BRIAN K. VAUGHAN&lt;br /&gt;Rysunki: ADRIAN ALPHONA, TAKESHI MIYAZAWA&lt;br /&gt;Okładka: ADRIAN ALPHONA&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Liczba stron: 448&lt;br /&gt;Cena okładkowa: $34.99&lt;br /&gt;ISBN: 0785118764&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Format: ok. 19cm na 28cm (szerokość na wysokość)&lt;br /&gt;Oprawa: twarda&lt;br /&gt;Druk: kolorowy&lt;br /&gt;Język: angielski&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-2144262102226563880?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/2144262102226563880/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=2144262102226563880' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/2144262102226563880'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/2144262102226563880'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2009/09/felieton-okazjonalny-runaways-vol-1-hc.html' title='Felieton okazjonalny - Runaways vol. 1 HC, czyli esencja szpanu'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/SqnrAP3ov0I/AAAAAAAAAJQ/9KcvW2kXN4U/s72-c/100_2359.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-3309466358532911982</id><published>2009-09-09T03:52:00.000-07:00</published><updated>2009-09-09T05:00:26.917-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Do poczytania...'/><title type='text'>Do poczytania... Pajęczyna utkana z ciemności</title><content type='html'>&lt;img alt="http://a.swistak.pl/000/600/600975_1024.jpg" src="http://a.swistak.pl/000/600/600975_1024.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie lubię literatury fantasy. Zazwyczaj są to źle napisane książki bez pomysłu czy jakichkolwiek nowatorskich rozwiązań. Jakieś 90% gatunku bazuje na tym, co stworzyli Tolkien, Howard i Le Guin, reszta to albo wydumane ślepe zaułki fantastyki albo faktycznie ciekawe, nowatorskie powieści. I do tej ostatniej kategorii bez wahania zaliczyć należy "Pajęczynę utkaną z ciemności", wraz z sequelami, prequelami i dodatkami tworzącymi cykl o Kanie.&lt;br /&gt;Sama postać Kane'a jest jedną z najciekawszych kreacji bohatera, z jaką przyszło mi się spotkać w literaturze fantasy. Ciężko mi jest opisać tę postać, nie wiem nawet od czego zacząć. Na pierwszy rzut oka Kane jest typowym klonem Conana. O ile jednak Cymeryjczyk ufał bardziej doświadczeniu życiowemu i tężyźnie fizycznej, o tyle Rudowłosy Kane oprócz posiadania równych Conanowi mięśni, obdarzony został również tytanicznym intelektem i potężnymi zdolnościami magicznymi. Jakby tego było mało, jest też nieśmiertelny, a to za sprawą zatargu pomiędzy swoim Stwórcą, który w ten sposób ukarał Kane'a za wzniecenie buntu wśród pierwszych ludzi.&lt;br /&gt;Fabuła "Pajęczyny" nie jest specjalnie oryginalna. Ukrywający się przed prawem Kane dostaje wiadomość od władczyni jeden z wysp archipelagu, którym od wieków niepodzielenie rządzi ród Netisten. Rudowłosy dostaje propozycje stanięcia na czele armii, która obali obecnego Imperatora i posadzi na tronie Efrel - księżniczkę Pellinu, która swego czasu poślubiła Netistena Marila,  ten jednak skazał ją na śmierć, gdy odkrył jej knowania. Efrel cudem przeżyła sadystyczną egzekucję i wróciła na Pelinu szykując rebelię.&lt;br /&gt;Tak w ogromnym skrócie przedstawia się fabuła. Miłośników post-Tolkienowskiego mainstreamu od razu ostrzegam - autor sagi o Kanie, Karl E. Wagner nie bawi się w żadne fikuśne elfy, krasnoludy, magiczne miecze czy wracających po dziesięciu latach prawowitych dziedziców tronu. Historia jest solidnie skonstruowana, bez żadnych deus ex machin.&lt;br /&gt;Co sprawia, że "Pajęczynę" czyta się z wypiekami na twarzy? Wiele rzeczy. Przede wszystkim - wszyscy bohaterowie powieści (których jak na niecałe 200 stron dosyć drobnego druku jest sporo) są źli. Tak, dobrze przeczytaliście. Świat przedstawiony jest brutalny, nie ma żadnego konfliku pomiędzy dobrem, a złem, są tylko konflikty interesów. Maril nie jest tyranem, którego chcą obalić prawi rebelianci (dla przeciwwagi dodam, że anioł tez z niego nie jest, zwłaszcza biorąc pod uwagę, co zrobił swojej żonie, gdy odkrył zdradę). Jego bratanek, Lages, który zgadza się na współpracę ze znienawidzonym stryjem już w chwili zawarcia sojuszu planując jego morderstwo i przejęcie władzy. Szpieg Marila, Cassi, w służbie Cesarzowi upatruje tylko bogactwa, dla którego uzyskania nie zawaha się poświęcić życia innych. Po drugiej stronie barykady mamy Efrel, która mści sie za doznane krzywdy, Imela, drobnego szlachcica ze zubożałego rodu, który w rebelii Efrel szuka sławy, bogactwa i prestiżu, Oxforsa Alremasa, doradcę Efrel, któremu nie podoba wysoka pozycja Kane'a i szuka tylko okazji do zdrady swojego nowego dowódcy. A Kane? Cóż... on też ma powody do zemsty na rodzie Netistena, powody sięgające kilku wieków wstecz. Sam też ma chrapkę na Cesarstwo, planując zdradę Efrel i zamach stanu.&lt;br /&gt;Słowem - wszyscy przeciwko wszystkim połączeni siatką niepewnych i chwilowych sojuszy, które są zrywane w chwili, w której jedna ze stron stwierdza, że jej się to nie opłaca. Jedyną postacią, która jest w sumie uczciwa i dająca się polubić tak od serca jest... Arbas, przyjaciel Kane'a płatny morderca i niespełniony filozof, który w całej tej aferze nie ma żadnych korzyści i uczestniczy w niej tylko ze względu na żądzę przygód, albo poczucie lojalności wobec rudowłosego - do końca nie wiadomo.&lt;br /&gt;Fanów patosu i psiej wierności rodem z infantylnych powieści typu Eragon mogą poczuć się wytrąceni z równowagi, ale czy nie takie jest życie? Autor chwilami pokazuje, że być dobrym zwyczajnie się nie opłaca - przynajmniej tam, gdzie w grę wchodzą wysokie stawki.&lt;br /&gt;Powieść pochłania - napisana jest świetnym językiem (bez irytujących archaizmów - w końcu, kto powiedział, że bohaterowie fantasy muszą wyrażać się jak XVII-wieczny chłop pańszczyźniany?), sceny batalistyczne opisuje lepiej, niż Tolkien (to tylko moje zdanie), a dialogi śledzi się z usatysfakcjonowanym uśmieszkiem na twarzy.&lt;br /&gt;Polecam. Jedna z najlepszych książek fantasy, z jakimi miałem zaszczyt.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;Autor:&lt;/strong&gt; Wagner Karl Edward&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;Tytuł oryginalny:&lt;/strong&gt; Darkness weaves with many shades&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;Język oryginalny:&lt;/strong&gt; angielski&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;Kategoria:&lt;/strong&gt; Literatura piękna&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;Gatunek:&lt;/strong&gt; fantasy&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;Forma:&lt;/strong&gt; powieść&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;Serie wydawnicze:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Fantasy [Amber]&lt;br /&gt;Fantasy &amp;amp; SF [Phantom Press]&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;Cykle: &lt;/strong&gt;Kane (tom: 1)&lt;strong&gt;&lt;/strong&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-3309466358532911982?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/3309466358532911982/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=3309466358532911982' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/3309466358532911982'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/3309466358532911982'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2009/09/do-poczytania-pajeczyna-utkana-z.html' title='Do poczytania... Pajęczyna utkana z ciemności'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-4656256927524764757</id><published>2009-09-04T08:14:00.000-07:00</published><updated>2009-09-04T09:17:40.900-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Do poczytania...'/><title type='text'>Do poczytania... Świt 2250</title><content type='html'>&lt;img style="cursor: -moz-zoom-out; width: 324px; height: 463px;" alt="http://postapocalyptic.net/images/articles/swit_2250_l.jpg" src="http://postapocalyptic.net/images/articles/swit_2250_l.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasem naprawdę trudno jest zachować obiektywizm. Jeśli darzy się książkę (albo autora) wyjątkowa sympatią, to bardzo łatwo zejść o oświeconej ścieżki analizy zalet i wad i zupełnie bezpodstawnie wychwalić pod niebiosa coś, co - delikatnie rzecz ujmując - nie jest najwyższych lotów. Ta zasada działa zresztą w drugą stronę, bowiem może zdarzyć się tak, ze niedobry recenzent dokumentnie zjedzie niezłą w sumie powieść, bo nie spodoba mu się jakiś mało znaczący dla postronnych detal.&lt;br /&gt;Skąd ten wstęp? Cóż, ze "Świtem" łączy mnie dość silna więź, bowiem niniejsza książka jest pierwszym utworem fantastycznym, jaki  czytałem w swoim życiu (pomijając bajki z serii z kultowej, ale kompletnie zapomnianej serii książeczek "Już Czytam"). Patrząc na to z perspektywy czasu, to miałem sporo szczęścia, że sięgnąłem po tę akurat książkę. Gdyby to był stojący obok Wagner (na którego mając lat około sześć przygotowany być nie mogłem) albo któryś z sequeli Conana (na które nie jestem przygotowany nawet dziś) to pewnie dziś nie byłbym fanem fantastyki.&lt;br /&gt;Autorką "Świtu" jest&lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Andre_Norton"&gt; Andre Norton,&lt;/a&gt; która - obok &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Ursula_Le_Guin"&gt;Ursuli Le Guin&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Anne_McCaffrey"&gt;Anne McCaffrey&lt;/a&gt; - należała do wielkiej trójcy kobiet, które swego czasu trzęsły światową fantastyką. Powiedzmy sobie szczerze - były to piękne czasy bez nachalnie promowanych Zmierzchów i Eragonów. Pani Norton właśnie "Świtem" debiutowała na niwie literatury sf i czy ten debiut był udany? No cóż... Tak.&lt;br /&gt;Po kolei jednak. Akcja powieści rozgrywa się na terenie dzisiejszej Ameryki Północnej, kilkadziesiąt lat po globalnej wojnie atomowej, która zmieniła ziemię w nuklearne pustkowie. Potomkowie ocalałych żyją na zgliszczach dawnej cywilizacji, w rozwoju cofając się do kultury zbieracko-łowieckiej.&lt;br /&gt;Głównym bohaterem książki jest Fors, młody mężczyzna mieszkający w odseparowanej od świata górskiej wiosce, w społeczeństwie trudniącym się zbieraniem okruchów dawno zapomnianej wiedzy. W tym celu elitarna kasta Gwiaździstych wysyła w świat swoich przedstawicieli, szkolonych do podróży i eksploracji opustoszałych miast. Fors, mimo wszelkich predyspozycji, nie zostaje Gwiaździstym. Powodem jest mutacja genetyczna, jaką odziedziczył po pochodzącej z plemienia Koczowników matce. Chłopak jest bystrzejszy, ma lepszy wzrok i potrafi nawiązywać mentalny kontakt ze zwierzętami. Niestety, nosi piętno białych jak śnieg włosów, które wyróżniają go z tłumu. Rozgoryczony niesprawiedliwością Rady Gwiaździstych kradnie torbę podróżną swojego ojca i ucieka z wioski. Towarzyszy mu kocica Lura - w postnuklearnej wizji Norton wszystkie psy zginęły, a koty zajęły ich miejsce w roli wiernych towarzyszy ludzi - a po pewnym czasie  dołącza czarnoskóry Arskane, któremu Fors ratuje życie.  Podczas podróży spotykają oni obce plemiona, które szykują się do wojny między sobą, pokazując że ludzie nie potrafią uczyć się na własnych błędach, zaś po piętach depczą im Bestie, zdegenerowane popromienne istoty.&lt;br /&gt;Co mogę napisać o tej książce, oprócz tego, ze podobała się siedmiolatkowi? Nie jest ona zła, choć posiada kilka warsztatowych i fabularnych błędów, o których jednak nie mam serca pisać. Motyw postapokaliptycznego świata jest co prawda wyświechtany do granic możliwości, ale w chwili premiery książki był on jeszcze stosunkowo świeży, poza tym autorce udało się ugryźć motyw z bardzo ciekawej strony. Sam Fors jest postacią dosyć ciekawą, choć nieco zbyt płytką, zbyt banalną. Na plus należy książce zaliczyć specyficzny klimat, który tworzy z pozoru sucha, reportażowa narracja.&lt;br /&gt;Polecam. I nie, nie tylko ze względów sentymentalnych. to po prostu kawał porządnej powieści z klimatem, niestety dziś już bardzo słabo dostępnej. Andre Norton to autorka trochę niesłusznie zapomniana dziś, w zalewie chłamu i tandety. I dlatego tym bardziej warto zapoznać się z książką pisaną nie po to, żeby ją sprzedać, a po to, żeby ją przeczytać. Z satysfakcją i ogromnym zainteresowaniem.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;Autor:&lt;/strong&gt; Norton Andre (Norton Alice Mary)&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;Tytuł oryginalny:&lt;/strong&gt; Star Man's Son, 2250 A.D.&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;Język oryginalny:&lt;/strong&gt; angielski&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;Kategoria:&lt;/strong&gt; Literatura piękna&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;Gatunek:&lt;/strong&gt; science fiction&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;Forma:&lt;/strong&gt; powieść&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-4656256927524764757?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/4656256927524764757/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=4656256927524764757' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/4656256927524764757'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/4656256927524764757'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2009/09/do-poczytania-swit-2250.html' title='Do poczytania... Świt 2250'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-4411334915180677640</id><published>2009-08-27T05:36:00.000-07:00</published><updated>2009-08-27T07:43:17.621-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Do poczytania...'/><title type='text'>Do poczytania... Rork</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;img alt="http://img1.gildia.pl/_n_/komiks/komiksy/rork/1/okladka-120.jpg" src="http://img1.gildia.pl/_n_/komiks/komiksy/rork/1/okladka-120.jpg" /&gt; &lt;img style="width: 118px; height: 165px;" src="http://img1.gildia.pl/_n_/komiks/komiksy/rork/2/okladka-120.jpg" alt="" border="0" /&gt; &lt;img src="http://img1.gildia.pl/_n_/komiks/komiksy/rork/3/okladka-120.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="width: 121px; height: 162px;" src="http://img1.gildia.pl/_n_/komiks/komiksy/rork/4/okladka-120.jpg" alt="" border="0" /&gt; &lt;img style="width: 120px; height: 162px;" src="http://img1.gildia.pl/_n_/komiks/komiksy/rork/5/okladka-120.jpg" alt="" border="0" /&gt; &lt;img src="http://img1.gildia.pl/_n_/komiks/komiksy/rork/6/okladka-120.jpg" alt="" border="0" /&gt; &lt;img style="width: 121px; height: 163px;" src="http://img529.imageshack.us/img529/7204/okladka200yv1.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem jak wy, ale ja po prostu uwielbiam rozmaite ramotki science-fiction pisane głównie w pierwszych latach XX wieku. Dzieła nie ojców, a dziadków klasycznych powieści fantastyczno naukowej, choć dziś trącą myszką, posiadają coś, czego brak współczesnym produkcyjniakom - tę chęć rozwijania się we wszystkich kierunkacvh równocześnie, stylowość, świeżość pomysłów i rozwiązań. Moim pierwszym nestorem sf był rzecz jasna Jules Verne, którego "20 000 mil podmorskiej żeglugi" namiętnie pochłaniałem pacholęciem będąc. Potem nadszedł sir Arthur Conan Doyle, które ze swoim słynnym detektywem wprowadził mnie w mroczne zaułki Londynu, by potem rzucić mnie na płaskowyż Ameryki Południowej. Jeszcze później zapoznałem się z twórczością mniej znanego Gustave Le Rouge'a, którego "Więzień na Marsie" jest dla mnie absolutnym numerem jeden jeśli chodzi o powieści z tamtej epoki i mrocznymi wizjami Howarda Philipsa Lovecrafta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="width: 351px; height: 246px;" alt="http://img1.gildia.pl/_n_/komiks/bohaterowie/rork/rork_01-640.jpg" src="http://img1.gildia.pl/_n_/komiks/bohaterowie/rork/rork_01-640.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pisze o tym, ponieważ stosunkowo niedawno udało mi się zgromadzić i przeczytać siedmiocioczęściową serię komiksową pod tytułem "Rork", o której można powiedzieć wiele dobrego, jednak jej największym atutem jest właśnie ten czar i klimat wczesnej, raczkującej jeszcze fantastyki, nieuchwytny aromat literackiej naftaliny.&lt;br /&gt;Po kolei jednak. Tytułowy Rork to białowłosy enigmatyczny poszukiwacz przygód, mistyk, naukowiec i znawca starych kultur. Jego przeszłość zasnuta jest mgiełką tajemnicy - nie wiadomo, skąd się właściwie wziął. Przybrani rodzice pokochali go jak własnego syna. We wczesnej młodości Rork został przygarnięty przez tajemniczego mistrza, który dostrzegł niesamowity potencjał chłopca i postanowił zostać jego mentorem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="cursor: -moz-zoom-out; width: 363px; height: 493px;" alt="http://img1.gildia.pl/_n_/komiks/bohaterowie/rork/rork_04-640.jpg" src="http://img1.gildia.pl/_n_/komiks/bohaterowie/rork/rork_04-640.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rorka poznajemy jako (fizycznie) młodego mężczyznę, który wykorzystuje swoje talenty by pomagać znajomym i nieznajomym, przy okazji raz po raz wplątując się w niesamowite historie. Do moich ulubionych należy epizod, w którym przyjaciel białowłosego prezentuje mu swoje najnowsze odkrycie - sposób wyznaczania punktu krytycznego na dowolnym kulistym obiekcie. Lekkie uderzenie w ów punkt powoduje destrukcję kuli i to niezależnie od jej masy czy wytrzymałości. Rzecz sama w sobie będąca tylko ciekawostką, chyba, że weźmiemy pod uwagę kształt naszej poczciwej planety... więcej nie zdradzę.&lt;br /&gt;Dwa pierwsze tomy serii są kompilacją luźno powiązanych ze sobą epizodów, które zasuplają się pod koniec drugiej części komiksu. Od trzeciego tomu "Cmentarzysko katedr" zaczyna się druga historia o Rorku, ściśle powiązana z poprzednią. By podkreślić odrębność fabuły (epizody z dwóch pierwszych tomów pierwotnie publikowane były w komiksowym magazynie &lt;img src="file:///C:/DOCUME%7E1/dom/USTAWI%7E1/Temp/moz-screenshot.png" alt="" /&gt;Tintin) od części trzeciej wzwyż komiks ma odmienioną strukturę - już nie zlepki epizodów, a konsekwentne, długie fabuły. Zmieniła się także warstwa graficzna cyklu - kreska stała się bardziej umowna, paradoksalnie jednak przybyło szczegółów i charakterystycznych cech postaci, dzięki czemu styl  komiksu stał się jedyny w swoim rodzaju.&lt;br /&gt;Każda kolejna część "Rorka" zadziwia pomysłowością autora, misternie skonstruowaną intrygą, niesamowitym klimatem i mnogością przeplatających się wątków. Każda jest też diametralnie inna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="cursor: -moz-zoom-out; width: 340px; height: 444px;" alt="http://i.what2play.tv/67/1/1/5424_7e06_intxt.jpg" src="http://i.what2play.tv/67/1/1/5424_7e06_intxt.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W "Cmentarzysku Katedr" osią fabuły jest wyprawa do serca amazońskiej dżungli, gdzie - jak podejrzewa Wallace de Wolf, organizator ekspedycji - może być ukryte legendarne Cmentarzysko Katedr, o którym enigmatyczne wzmianki znalazł w starej bibliotece. Na skutek finałowych wydarzeń poprzedniej przygody, w sercu dżungli pojawia się Rork, który po krótkim okresie rekonwalescencji dołącza do ekspedycji.&lt;br /&gt;W komiksie mamy znany z klasycznego "Zaginionego świata" Doyle'a motyw wyprawy do dżungli w poszukiwaniu Tajemnicy przez naprawdę duże T . Autor komiksu, Andreas, pokazuje nam zrujnowane gotyckie katedry porośnięte amazońską roślinnością. Skąd wzięły się one w sercu Ameryki Południowej? Spokojnie - wszystko zostanie wyjaśnione logicznie i konsekwentnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="cursor: -moz-zoom-in; width: 325px; height: 427px;" alt="http://img1.gildia.pl/_n_/komiks/komiksy/rork/4/skan2-640.jpg" src="http://img1.gildia.pl/_n_/komiks/komiksy/rork/4/skan2-640.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Gwiezdne światło" kolejna część przygód Rorka zachwyca szerokimi kadrami przedstawiającymi tchnące spokojem meksykańskie pustkowie, na którym toczy się akcja. Tym razem białowłosy mistyk dostaje wezwanie od dawnej znajomej, która przewodzi małej wiosce w środku niczego. Czemu tu osiadła? Cóż, pewne znaki na niebie i ziemi wskazują, że niedługo dojdzie tu do pewnego fenomenu na skalę Wszechświata.&lt;br /&gt;Ta część jest jedną z moich ulubionych "Rorków". Fabuła pozornie toczy się leniwie, wątki spiętrzają się niczym lawina, a zakończenie zostawia apetyt na więcej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="cursor: -moz-zoom-out; width: 325px; height: 410px;" alt="http://img1.gildia.pl/_n_/komiks/komiksy/rork/5/skan3-640.jpg" src="http://img1.gildia.pl/_n_/komiks/komiksy/rork/5/skan3-640.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejny album Rorka "Koziorożec" wprowadza do historii pod względem istotności dla fabuły drugą po Rorku postać - Koziorożca, lekko zblazowanego cynika, astrologa i poszukiwacza przygód. Akcja przenosi się do Nowego Jorku, brudnego i zadymionego miasta, które nigdy nie zasypia. Pomaga on Rorkowi w rozwiązaniu pewnej istotnej z punktu widzenia poprzedniego tomu sprawy, co skutkuje wizytą w podmiejskich kanałach i kolejną fascynującą przygodą, jakiej nie powstydziłby się Sherlock Holmes.&lt;br /&gt;"Koziorożec" stylizowany jest na powieść groszową, rodem z epoki wiktoriańskiej. Już na wstępie dostajemy okładkę w stylu "powieść za grosik", a niejaką odskocznią od głównego wątku są fragmenty powieści o Koziorożcu, które autor powciskał między kadry. Mamy tu do czynienia z szybką akcją, klasycznymi walkami (bodaj jedynymi w serii) i całą galerią nowych, intrygujących postaci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="cursor: -moz-zoom-out; width: 317px; height: 419px;" alt="http://i.what2play.tv/67/2/1/5425_dbc6_intxt.jpg" src="http://i.what2play.tv/67/2/1/5425_dbc6_intxt.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W przedostatnim tomie, "Zejściu", białowłosy udaje się na daleką Północ, gdzie - jak mogliśmy zaobserwować w poprzednim tomie - rozbił się niezidentyfikowany obiekt latający. Rork musi rozwikłać tajemnicę niesamowitego statku i przy okazji nie dać się zabić... Czy Rork zdoła zrozumieć obcą inteligencję? Czy my zdołamy?&lt;br /&gt;Album w odróżnieniu od poprzednich posiada tylko jeden wątek - wędrówkę bohatera po wraku statku kosmicznego i zabawę w kotka i myszkę z obecną we wraku świadomością. Układ kadrów zaskakuje - autor nie boi się eksperymentów, na jednej ze stron umieszczając... 300 (!) kadrów (patrz wyżej).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img14.imageshack.us/img14/3623/rork704.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 318px; height: 433px;" src="http://img14.imageshack.us/img14/3623/rork704.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;I tym sposobem dobrnęliśmy do końca. "Powrót", ostatnia część sagi, pierwotnie miała mieć dwukrotnie większą objętość, jednak na wskutek racji wydawnictwa Andreas musiał zmieścić to wszystko na o wiele mniejszej przestrzeni, przez co album jest wprost przeładowany wydarzeniami. Większość wątków znajduje tu rozwiązanie i w końcu poznajemy tajemnicę pochodzenia Rorka.&lt;br /&gt;Szczerze polecam każdemu czytelnikowi (nawet stroniącego od komiksu). Inteligentna fabuła i mnogość wątków powoduje, że komiks można czytać kilka razy pod rząd, za każdym razem zauważając intrygujące szczegóły, które umknęły nam poprzednio.&lt;br /&gt;Niestety, z dostępnością komiksu jest fatalnie. Rorka wydawały u nas w sumie trzy wydawnictwa - wszystkie trzy padły (na dobra, Manzoku teoretycznie jeszcze żyje, ale w to, że coś jeszcze wyda, nie wierzą już nawet najwięksi optymiści). Oczywiście po Internecie krążą skany, ale ja tego nie powiedziałem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tytuł: Rork&lt;br /&gt;Ilość części: 7&lt;br /&gt;Wydawnictwa: Komiks-Fantastyka, Twój Komiks, Manzoku&lt;br /&gt;           Tytuł oryginalny: Rork&lt;br /&gt;     Wydawca oryginalny: Lombard&lt;br /&gt;     Format: A4&lt;br /&gt;     Oprawa: miękka&lt;br /&gt;     Papier: kredowy&lt;br /&gt;     Druk: kolor&lt;br /&gt;     Cena z okładki: różnie&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-4411334915180677640?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/4411334915180677640/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=4411334915180677640' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/4411334915180677640'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/4411334915180677640'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2009/08/do-poczytania-rork.html' title='Do poczytania... Rork'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-5647208198919198296</id><published>2009-08-26T04:31:00.000-07:00</published><updated>2009-08-26T05:12:14.621-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Do poczytania...'/><title type='text'>Do poczytania... Perfekcyjna Niedoskonałość</title><content type='html'>&lt;img style="cursor: -moz-zoom-out; width: 310px; height: 491px;" alt="http://zajdel.fandom.art.pl/gifs/covers/pow-2004-b.jpg" src="http://zajdel.fandom.art.pl/gifs/covers/pow-2004-b.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dukaj... Dziwny to zwierz, fenomen na miarę naszego stulecia. Pisarz, który na zdrowy rozum powinien siedzieć głęboko w szarej strefie fantastyki stał się gwiazdą, jednym z niewielu pisarzy science-fiction, któremu udało się przebić do świadomości szerszego czytelnika. Nazwany - nieco na wyrost - następcą Lema.&lt;br /&gt;Od razu zaznaczam, że lubię Dukaja. Może przemawia przeze mnie gettowy fan hard sf, dla którego te wszystkie bity, śrubki, inkluzje i cyberstruktury to chleb powszedni, ale lubię i darzę głęboką sympatią, pochłaniając jego książki niczym wieloryb poranną porcję planktonu. Mimo to jednak, nie bardzo rozumiem, jak udało mu się zdobyć tak wielką popularność. Ale po kolei...&lt;br /&gt;Akcja "Perfekcyjnej niedoskonałości" toczy się w XXIX wieku. Świat zmienił się diametralnie, ludzie wynaleźli sposób na zapisywanie swojej świadomości w plateau będących czymś w rodzaju supła czasoprzestrzennego. W ogóle cały świat przedstawiony, z tymi wszystkimi inkluzjami, phoeb'u, ludźmi i obcymi jest chyba najbardziej pokręconą wizją przyszłości, z jaką się zetknąłem. Generalnie czas i miejsce w przestrzeni są dla bohaterów powieści rzeczami mocno umownymi, a wypadnięcie poza standardowe cztery wymiary jest łatwiejsze, niż zrobienie jajecznicy na boczku. W ten cały galimatias wpada świeżo wskrzeszony Adam Zamoyski - niemal współczesny nam kosmonauta, jedyny ocalały z zaginionego dziesięć wieków temu statku kosmicznego "Wolszczana". Zamoyski z ciekawostki historycznej szybko staje się pionkiem w grze pomiędzy walczącymi o wpływy frakcjami neoarystokratów, a po pewnym czasie sam staje się graczem i odkrywa swoją prawdziwą tożsamość.&lt;br /&gt;Z Dukajem jest niemały problem - z jednej strony jego utwory czyta się z tą słodką niepewnością tego, co czeka nas na kolejnej stronie, z drugiej jednak - zbyt często popada on w pseudonaukowe dygresje, które nic nie wnoszą do fabuły, a w istocie są jedynie przekazem od autora głoszącym "Ej, ludzie, patrzcie, jaki ze mnie mądrala!". Nie, żeby to było jakoś szczególnie upierdliwe, ale mimo wszystko potrafi zmęczyć. Utyka też fabułę, która po wyjęciu z hard-sf opakowania razi potwornym uproszczeniem, podobnie jak zachowania bohaterów - wszyscy zachowują się jakby dopadła ich dysfunkcja mózgu. Można złożyć do na karb konwencji, ale denerwuje i tak.&lt;br /&gt;Jeden recenzent nieistniejącego już pisma "Fantasy" napisał kiedyś, że odnosi wrażenie, iż Dukajowi nie zależy na opowiedzeniu ciekawej historii, a na maksymalnie skomplikowanym przedstawieniu zaskakujących banalnością fraz. I choć wypowiedź ta dotyczyła "Katedry", to do "Perfekcyjnej niedoskonałości" pasuje całkiem nieźle. Przyznam się szczerze, iż książkę (będącą zresztą pierwszym tomem trylogii) przeczytałem nie dla pretekstowej i prostej jak konstrukcja cepa fabuły, a dla językiem, jakim została napisana.&lt;br /&gt;Czy warto? Jeśli twoja przygoda z fantastyką naukową dopiero się zaczyna, to zdecydowanie odradzam. Jeżeli jednak - tak jak ja - miłujesz się w pokręconych niczym jelito cienkie utworach, w których konwencje miksuje się równie mocno, co mózg czytelnika - możesz zaryzykować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table border="0" cellpadding="0" cellspacing="0" width="202"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="vbar vb-right"&gt;Tytuł&lt;/td&gt;&lt;td class="vbar vb-left"&gt;Perfekcyjna niedoskonałość&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="vbar vb-right"&gt;Autor&lt;/td&gt;&lt;td class="vbar vb-left"&gt;Jacek Dukaj&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="vbar vb-right"&gt;Wydawca&lt;/td&gt;&lt;td class="vbar vb-left"&gt; Wydawnictwo Literackie&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="vbar vb-right"&gt;Cykl&lt;/td&gt;&lt;td class="vbar vb-left"&gt;Progres&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="vbar vb-right"&gt;ISBN-10&lt;/td&gt;&lt;td class="vbar vb-left"&gt;83-08-03647-3&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="vbar vb-right"&gt;Format&lt;/td&gt;&lt;td class="vbar vb-left"&gt;450s.  123×197mm&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="vbar vb-right"&gt;Cena&lt;/td&gt;&lt;td class="vbar vb-left"&gt;34,99&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="vbar vb-right"&gt;Data wydania&lt;/td&gt;&lt;td class="vbar vb-left"&gt;8 listopada 2004&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="vbar vb-right"&gt;WWW&lt;/td&gt;&lt;td class="vbar vb-left"&gt;Polska strona&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;a href="http://www.esensja.pl/ksiazka/prezentacje/tekst.html?id=1654"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Przeczytaj fragment powieści&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-5647208198919198296?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/5647208198919198296/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=5647208198919198296' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/5647208198919198296'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/5647208198919198296'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2009/08/do-poczytania-perfekcyjna-niedoskonaosc.html' title='Do poczytania... Perfekcyjna Niedoskonałość'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-4381686883902773886</id><published>2009-08-20T22:56:00.000-07:00</published><updated>2009-08-21T00:00:06.654-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Felieton okazyjny'/><title type='text'>Felieton okazjonalny - Pegasus strikes back cz. 3</title><content type='html'>Ciąg dalszy &lt;a href="http://trendyzator.blogspot.com/2009/08/felieton-okazjonalny-pegasus-strikes_20.html"&gt;wczorajszego felietonu.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0); font-weight: bold;"&gt;3. Contra&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img alt="http://www.constantlimit.com/site/graphics/wordpress/Contra.jpg" src="http://www.constantlimit.com/site/graphics/wordpress/Contra.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Anno domini 2633. NASA zarejestrowała zbliżający się do Ziemi meteoryt. Po wyliczeniu trajektorii oszacowano, że obiekt uderzy w wyspę Galuga położoną w pobliżu Nowej Zelandii. Wyliczenia okazały się słuszne. Po uderzeniu, kraje Zjednoczonej Federacji Światowej wysłały na Galugę ekipy badawcze mające na celu zbadać to niecodzienne zjawisko.&lt;br /&gt;Większość członków ekip badawczych w nieznanych okolicznościach zginęła na wyspie, a enigmatyczne komunikaty nadsyłane przez ocalałych pozwalały wysnuć tezę, że meteoryt był tylko przykrywką dla wojsk pochodzenia pozaziemskiego, które w tym czasie zabunkrowały się na wysepce. Loty bezzałogowych myśliwców szpiegowskich potwierdziły tę teorię.&lt;br /&gt;Terrorystyczna grupa Red Falcon, stale monitorująca sytuację na Galudze dostrzegła w tym szansę na pozyskanie potężnego sojusznika. (Nie)szczęśliwym zbiegiem okoliczności jednemu z pracujących dla RF naukowcowi udało się rozszyfrować nadawane przez kosmitów kounikaty wewnętrzne. W ten sposób dowództwo grupy terrorystycznej nawiązało ścisłą współpracę z pozaziemskim najeźdźcą, gwarantując członkom swojej organizacji udział w łupach wojennych, w zamian ofiarując wszelkie dane o ziemskich zasobach, broni i stosowanej taktyce.&lt;br /&gt;Rządy pozostałych państw przypadkowo dowiedziały się o tej kolaboracji. Specjalnie powołany kordon wojskowy otoczył wyspę, a sztab generalny Zjednoczonych Wojsk Ziemi zdecydował się zrzucić na wyspę dwóch swoich najlepszych komandosów - Billa "Wściekłego Psa" Rizera i Lance'a "Skorpiona" Beana. Zadaniem obydwu panów była dywersja wrażych fabryk i zdobycie danych dotyczących specyfikacji uzbrojenia wroga. Och momentu zrzucenia są zdani tylko na siebie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="width: 379px; height: 328px;" alt="http://placebo.blox.pl/resource/Contra.jpg" src="http://placebo.blox.pl/resource/Contra.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Założę się, że - choć o Contrze słyszeliście i pewnie graliście nie raz - to powyższa fabuła do tej pory była wam całkowicie obca. Nic dziwnego, to nie o fabułę w tej grze chodzi. Ale po kolei...&lt;br /&gt;Mieć Pegasusa i nigdy nie grać w Contrę, to jakby mieć Peceta i nigdy nie grać w Herosów. To jedna z tych gier, które definiują cały gatunek na jednej konkretnej platformie (jak Halo definiuje FPSy na Xboxie).&lt;br /&gt;Jak prezentuje się gra? Cóż, osiem poziomów (w tym dwa TPP. Na Pegazłomie! Wow!) i tyleż samo bossów, jakieś pięć rodzajów broni i mnóstwo frajdy (zwłaszcza w trybie 2 players). Właściwie trudno napisać coś bliżej o tej grze. Mamy guna, przemy w prawo (albo do góry, albo do przodu) po drodze wyrzynając hordy najemników Red Falcon, a potem ufoli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img alt="http://www.the-isb.com/images/Contra02.jpg" src="http://www.the-isb.com/images/Contra02.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Właściwie nie ma co odpalać tej gry (chyba, ze na emulatorze, gdzie możesz sobie zrobić sejwa) jeśli nie masz słynnego kardriża z możliwością zwiększenia żyć do 99. To znaczy owszem, grać można, ale taka zabawa zakończy się na najdalej drugim poziomie (chyba, że jesteś Koreańczykiem), bo standardowe cztery życia nie wystarczają nawet na to, żeby się rozgrzać.&lt;br /&gt;Cóż, gra po prostu doskonała, która nie zestarzeje się chyba nigdy. Zagrać można i dziś, na emulatorze czy choćby &lt;a href="http://www.xflashgames.com/games/Contra/"&gt;tutaj&lt;/a&gt;. Warto przypomnieć sobie, od czego zaczęła się nasza przygoda z grami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Frustrat Combo: Brak (dziwne!)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(255, 0, 0);"&gt;4. Super Mario Bros&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="width: 303px; height: 265px;" alt="http://www.consoleclassix.com/info_img/Super_Mario_Bros._NES_ScreenShot1.jpg" src="http://www.consoleclassix.com/info_img/Super_Mario_Bros._NES_ScreenShot1.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nieee, to już jest klasyk, że większego (poza Tetrisem) nie ma! Przygody dzielnego włoskiego hydraulika mają już - począwszy od "Donkey Kong" - tyle odsłon na wszelkiej maści platformach, że "Moda na sukces" to przy tym krótki metraż.&lt;br /&gt;Naprawdę muszę przybliżać fabułę i technikalia? No dajcież spokój, nie znam osoby, która nigdy by nie grała w SMB, więc daruję sobie opis.&lt;br /&gt;Gra-legenda, walka z grzybami, żółwiami i Koopą (zawsze mnie ta ksywka bawi) i ratowanie kolejnych księżniczek. oj, łupało się, łupało...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Frustrat Combo: Wiązanka noworoczna z akcentem "jajecznym".&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-4381686883902773886?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/4381686883902773886/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=4381686883902773886' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/4381686883902773886'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/4381686883902773886'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2009/08/felieton-okazjonalny-pegasus-strikes_5594.html' title='Felieton okazjonalny - Pegasus strikes back cz. 3'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-3242405786265630198</id><published>2009-08-20T08:44:00.000-07:00</published><updated>2009-08-20T09:28:06.074-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Felieton okazyjny'/><title type='text'>Felieton okazjonalny - Pegasus strikes back cz. 2</title><content type='html'>No to sru.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(255, 0, 0);"&gt;1. Spy Hunter.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="width: 333px; height: 291px;" alt="http://www.consoleclassix.com/info_img/Spy_Hunter_NES_ScreenShot1.jpg" src="http://www.consoleclassix.com/info_img/Spy_Hunter_NES_ScreenShot1.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oto gra na Pegazłoma, która pochłonęła mnie jak odkurzacz ustawiony na zasysanie takich dużych papierowych kulek i kotów kurzu o mentalności lorda Voldemorta. Wydaje wam się, że Need For Speed jest szybki? Pfff - przy Spy Hunterze N4S to żółw.&lt;br /&gt;Gra nie jest typową ścigałką. Nie mamy tam torów, okrążeń, kolejnych leveli... Jest tylko samochód i droga. Cel - wykręcić jak najwyższego score'a. Nie jest to proste, mimo, że na początku dostajemy około jednominutowe fory (możemy rozbić wóz nieskończoną ilość raz). Potem robi się coraz trudniej - życia dostajemy po osiągnięciu kolejnego wyższego pułapu punktowego. Oczywiście, na drodze nie jesteśmy sami - jest kilka rodzajów granatowych pojazdów wroga, a także dwa typy pojazdów cywilnych. Jakby tego było mało, od czasu do czasu na niebie pojawia się helikopter spuszczający na nasz pojazd laski dynamitu. Jeden taki prezencik z nieba robi z naszego wozu kupę złomu. Niektóre wraże jednostki wroga mogą strzelać w pojazd, inne przebić opony, ale najwięcej krwi napsuł mi opancerzony kafar, którego nie sposób zlikwidować za pomocą zamontowanych w naszym wozie karabińczyków. Na szczęście są trzy rodzaje power-upów, które skutecznie pomagają w eksterminacji wrogów.&lt;br /&gt;Gra jest trudna. Bardzo trudna. Wyobraźcie sobie - pędzicie na złamanie karku krętą jak jelito cienkie oblodzoną drogą. Z tyłu pilnuje cię "zębaty" wóz, z przodu pancernik, bokiem kombinuje gablota z karabinem, a z góry helikopter usiłuje zrobić z was kupę dymiącego gruzu. W takich warunkach usiłujecie przeżyć i nie zaliczyć dzwona na poboczu albo wozie jakiegoś pałętającego się w pobliżu cywila. zwłaszcza, że uszkodzenie wozu postronnego obywatela skutkuje czasowym zablokowaniem licznika punktów.&lt;br /&gt;W pewnym momencie istnieje możliwość przerzucenia się na motorówkę, nie polecam jednak, bo rozbicie się na wodzie jest jeszcze łatwiejsze, niż na lądzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="width: 369px; height: 345px;" alt="http://www.nesmaps.com/maps/SpyHunter/images/SpyHunterArea04image.png" src="http://www.nesmaps.com/maps/SpyHunter/images/SpyHunterArea04image.png" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie pamiętam już, jakiego scora wykręciłem (zgubiłem gdzieś kartkę z "rankingiem") ale pamiętam, że w okolicy 140000 (Tak!).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Frustrat Combo: Rzucenie padem w telewizor po szczególnie nieudanej akcji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0); font-weight: bold;"&gt;2. Adventure Island&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img alt="http://www.consoleclassix.com/info_img/Adventure_Island_NES_ScreenShot1.jpg" src="http://www.consoleclassix.com/info_img/Adventure_Island_NES_ScreenShot1.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niby zwykły klon "Mario", niby nic specjalnego, a potrafi wciągnąć na długie godziny. Sterujemy wyspiarzem ubranym w stylowe zielone szorty i czapeczkę z daszkiem. Panopek ma jeden życiowy cel - biec w stronę zachodzącego słońca, po drodze unikając rozmaitych niebezpieczeństw. Stopień trudności gry gwałtownie wzrasta na wyższych poziomach, utrzymanie przy życiu amatora joggingu staje się ekstremalnie trudne. Na szczęście w napotkanych po drodze jajach (strusich?) tkwią rozmaite znajdźki pomagające nam w osiągnięciu mety. Niektóre znajdźki są niewidzialne i trzeba dokładnie zapamiętać, gdzie leżą, bez nich bowiem przejście gry jest trudne, jak wypicie Wisły przez pogiętą słomkę.&lt;br /&gt;Ważnym elementem jest zbieranie owoców, bez których nasz bohater opada z sił i - jeśli licznik energii zejdzie do zera - ginie, w przedśmiertnej agonii przebierając w powietrzu nogami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="width: 387px; height: 338px;" alt="http://www.consoleclassix.com/info_img/Adventure_Island_NES_ScreenShot2.jpg" src="http://www.consoleclassix.com/info_img/Adventure_Island_NES_ScreenShot2.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gra sprawia grającemu dużo radości (o ile nie zabraknie Relanium) i ma świetny, sensownie rozbudowany i epicki sequel z kosmitami w roli oponenta i dinozaurami w charakterze mountów (jest nawet pterodaktyl!).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Frustrat Combo: Opętańczy wrzask&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-3242405786265630198?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/3242405786265630198/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=3242405786265630198' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/3242405786265630198'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/3242405786265630198'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2009/08/felieton-okazjonalny-pegasus-strikes_20.html' title='Felieton okazjonalny - Pegasus strikes back cz. 2'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-5511866094598042452</id><published>2009-08-18T23:54:00.000-07:00</published><updated>2009-08-19T00:43:11.505-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Felieton okazyjny'/><title type='text'>Felieton okazjonalny - Pegasus strikes back cz. 1</title><content type='html'>Bzzz.&lt;br /&gt;Trzask!&lt;br /&gt;BUM.&lt;br /&gt;"Przynieś wiadro!"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak mniej więcej wyglądał epizod sprzed trzech tygodni, kiedy to zostałem brutalnie odcięty od mojego okna na świat, zwanego potocznie komputerem podłączonym do Internetu. Przez ostatnie trzy tygodnie byłem całkowicie poza cyfrowym zasięgiem.&lt;br /&gt;Nic to jednak, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bowiem odkryłem, że bez komputera człowiek ma mnóstwo czasu na najprzeróżniejsze rzeczy. Nudząc się, odgrzebałem mojego kochanego Pegasusa i zaliczyłem kolejny nostalgiczny powrót do przeszłości. Może po kolei...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/SoukZcrgErI/AAAAAAAAAIQ/ioAKlSt9k18/s1600-h/pegasus.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 354px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/SoukZcrgErI/AAAAAAAAAIQ/ioAKlSt9k18/s400/pegasus.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5371567737671783090" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Oto zestaw szczęścia, wspaniała kompozycja plastiku, metalu i krzemu, która zniszczyła życie niejednemu nerdowi. Godziny zmarnowane na kolejnych próbach przejścia (TEJ CHOLERNEJ!) gry u niektórych przechodzą już w lata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:180%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;1. Konsola&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/Soulp35G6RI/AAAAAAAAAIY/qJMDz4Hkfhg/s1600-h/pegasus2.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 357px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/Soulp35G6RI/AAAAAAAAAIY/qJMDz4Hkfhg/s400/pegasus2.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5371569119366146322" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Jedyna w historii konsola uruchamiana na pych. Potrafi odmówić posłuszeństwa w najmniej sprzyjających momentach (np. podczas walki z bossem, do którego widzie parogodzinna droga przez cyber-zasieki). Jest wiele rodzajów i odmian, wszystkie zaś łączy jedna ciekawa cecha - otóż umieszczony na środku przycisk służący do wyjmowania kartridży prawie nigdy nie działa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);font-size:180%;" &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;2. Joypady&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/Soum3Je2Y4I/AAAAAAAAAIg/fbZzwCpR5e0/s1600-h/pegasus3.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 314px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/Soum3Je2Y4I/AAAAAAAAAIg/fbZzwCpR5e0/s400/pegasus3.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5371570446937777026" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Najszybciej psujące się elementy Pegasusa, przy czym ich odporność na wstrząsy i rzucanie o ścianę jest zaskakująco wysoka. Różnią się rodzajami - niektóre posiadają z prawej strony sześć przycisków (choć nikt nie wie, po co?) i select na grzbiecie, pod palcem wskazującym. Osobiście preferuję klasyczny układ klawiszy. Uwaga - kabel jest ZAWSZE odrobinę za krótki. Najwygodniejsza pozycja umożliwiająca optymalne korzystanie z pada to siedzenie na podłodze z łokciami opartymi o siedzenie fotela.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:180%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;3. Kabel&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/Souos_mdcXI/AAAAAAAAAIo/2IOaoUr7a6o/s1600-h/pegasus4.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 247px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/Souos_mdcXI/AAAAAAAAAIo/2IOaoUr7a6o/s400/pegasus4.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5371572471509905778" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Jaki kabel jest, każdy widzi. Jedną końcówkę wkłada się do gniazda w telewizorze, drugą do konsoli. Żadna filozofia, nawet najmniej rozgarniętym graczom udaje się to po najdalej drugiej próbie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(255, 0, 0);font-size:180%;" &gt;4. Zasilacz&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/SoupUMsNbQI/AAAAAAAAAIw/SH-N2ot6L2E/s1600-h/pegasus5.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 302px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/SoupUMsNbQI/AAAAAAAAAIw/SH-N2ot6L2E/s400/pegasus5.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5371573145038580994" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Ten, który jest dołączony konsoli spali się po najdalej tygodniu, a poszukiwania podobnego nie nastręczają żadnych trudności, przy czym trzeba uważać, bo nieodpowiedni może spalić konsolę. Dość ciężki, można używać w charakterze morgensterna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);font-size:180%;" &gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;5. Złom&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/SouqXjwjokI/AAAAAAAAAI4/qCKYq8n6eOE/s1600-h/pegasus6.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 305px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/SouqXjwjokI/AAAAAAAAAI4/qCKYq8n6eOE/s400/pegasus6.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5371574302282064450" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Krzyżak wyłamany podczas próby przejścia Contry na jednym życiu. Warto trzymać kalekie pady, mogą bowiem posłużyć jako dawcy narządów, jeśli coś się zepsuje w padach zdrowych - o co, jak pisałem wyżej, wcale nietrudno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);font-size:180%;" &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;6. Relanium&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/SourIc6PnOI/AAAAAAAAAJA/ZAso8jp8Sgc/s1600-h/pegasus7.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 323px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/SourIc6PnOI/AAAAAAAAAJA/ZAso8jp8Sgc/s400/pegasus7.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5371575142257237218" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Możecie się śmiać, ale silny środek uspokajający jest nieodzowny, zwłaszcza, jak konsola odmówi posłuszeństwa w środku emocjonującej rozgrywki, albo gra będzie miała własne poglądy na temat tego, kto powinien być Sprite. Gdyby nie powyższe opakowanie, nie pisałbym dziś tych słów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);font-size:180%;" &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;7. Kardridże&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/SousR-SFsxI/AAAAAAAAAJI/y6qJH17tKrg/s1600-h/pegasus8.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 377px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/SousR-SFsxI/AAAAAAAAAJI/y6qJH17tKrg/s400/pegasus8.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5371576405346071314" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Kiedyś miałem ich więcej, ale przeszło połowa przepadła w odmętach znajomych pożyczających gry na wieczne nieoddanie. Generalnie niektóre nie dają się odpalić, niektóre działają tylko we wtorki, a jeden bezproblemowo odpala się na każdym Pegasusie, z wyjątkiem mojego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I to, drogi dzieci, byłoby na tyle. Jutro opowiem o grach, które katowałem przez ostatnie trzy tygodnie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-5511866094598042452?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/5511866094598042452/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=5511866094598042452' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/5511866094598042452'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/5511866094598042452'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2009/08/felieton-okazjonalny-pegasus-strikes.html' title='Felieton okazjonalny - Pegasus strikes back cz. 1'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/SoukZcrgErI/AAAAAAAAAIQ/ioAKlSt9k18/s72-c/pegasus.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-7900390472412409867</id><published>2009-07-23T00:05:00.000-07:00</published><updated>2009-07-23T01:19:40.796-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Do poczytania...'/><title type='text'>Do poczytania... Fenomen Jakuba Wędrowycza</title><content type='html'>&lt;img style="cursor: -moz-zoom-in; width: 336px; height: 353px;" alt="http://grafik.rp.pl/grafika2/173487,180828,9.jpg" src="http://grafik.rp.pl/grafika2/173487,180828,9.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znacie go. Jego nie da się nie znać. Gumofilce, powycierane spodnie, łańcuch krowiak w miejsce paska, kufajka i czapka uszanka. W jednej dłoni kałasznikow, w drugiej, dla równowagi, musztardówka z najprzedniejszym bimbrem z porzeczek. niemal dziewięćdziesiątka na karku, liczne blizny na jego twarzy pięknie komponują się z zaropiałymi kaprawymi oczkami i fioletowym nosem. Mimo to wciąż potrafi pogonić kota zarówno miejscowej policji, jak i rozmaitym istotom z piekła rodem, takim jak strzygi, upiory i Lenin.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakub Wędrowycz zadebiutował w opowiadaniu "Hiena", które ukazało na łamach "Feniksa" i szturmem podbił serca czytelników. Już w listopadzie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;anno domini&lt;/span&gt; 2001 ukazał się pierwszy zbiór opowiadań pod wszystko mówiącym tytułem "Kroniki Jakuba Wędrowycza". Książka z marszu stała się bestsellerem, zebrała najwyższe noty we wszystkich branżowych pismach i portalach. Kolejne zbiorki sprzedawały się równie dobrze. Na popularności wojsławickiego egzorcysty-bimbrownika skorzystali też m.in. Rafał A. Ziemkiewicz i Konrad T. Lewandowski, którzy wtrącili swoje trzy grosze do wędrowyczowego uniwersum. Po "Wieszać każdy może" u Wędrowyczu ucichło, ale bez obaw - "&lt;a href="http://www.esensja.pl/ksiazka/ksiazki/obiekt.html?rodzaj_obiektu=2&amp;amp;idobiektu=5787"&gt;Homo Bimbrownikus&lt;/a&gt;" zagości w księgarniach już 28 sierpnia!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spójrzmy na samego Wędrowycza. Bohater to nietypowy, nawet jak na polskie warunki. Żaden z niego Harry Potter, czy walczący o życie i przeznaczenie wiedźmin. Jakub nie ma aspiracji do ratowania świata (choć parę razy uratować świat mu się zdarzyło). Sam też nie szuka kłopotów, zwykle to złośliwy los rzuca go w jakiś odległy zakątek świata (np. Peru) i każe mieszać się w sprawy, które zwyczajnie go nie obchodzą. Fenomen Jakuba Wędrowycza polega na sile samej jego postaci, tak zręcznie grającej na Polskiej Dumie Narodowej (c). Oto bowiem mamy do czynienia z człowiekiem, który brał udział w obu wojnach światowych, powstaniach, partyzantce... To osoba, która kreowała historię Polski, była jej częścią. Inną sprawą jest wędrowyczowe zamiłowanie do alkoholu i jego produkcji metodą chałupniczą. Cóż, na całym świecie śmieją się z Polaków-pijaków, tymczasem autor jakubowego cyklu, Andrzej Pilipiuk, alkoholizm przedstawia jako broń przeciwko rozmaitym złym mocom, wadę zmieniając w potencjalną zaletę. Może i niezbyt dydaktycznie, ale na pewno ciekawie z fabularnego punktu widzenia. Dalej, Wędrowycz nie czuje żadnego szacunku dla władzy, przez co ciągle wchodzi w konflikt z prawem. Kolejna typowo polska cecha - niechęć do władzy wszelakiej. Pojawiający się czasem w cyklu polscy politycy zawsze grają role czarnych charakterów, zwykle to cwaniacy i tchórze. Jednak najważniejszą w moim mniemaniu cechą Jakuba W. jest pewna bezkompromisowość działań. Polacy zmęczeni ciągłym wybieraniem tak zwanego mniejszego zła chętnie czytają o osobniku, który nie uznaje półśrodków, wszelkie sprawy załatwia od ręki (granatem na przykład) i nie traci czasu na jakieś rozterki moralne. Gdy Wędrowycza swędzi sumienie, po prostu drapie się po głowie w odpowiednim miejscu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Opowiadania o Jakubie mają zwykle żartobliwą, anegdotyczną formułę (może poza zaskakująco odmiennym i poważnym  „Przeciw pierwszemu przykazaniu” z pierwszego tomu), zazwyczaj brak w nich rozbudowanej fabuły, głębszego portrety psychologicznego postaci. Pisane są prostym, przejrzystym językiem, bez jakichkolwiek fajerwerków narracyjnych (niech nikt nie nastawia się na polskiego Pratchett'a). Rażą powtórzenia - jeśli Pilipiukowi uda się wymyślić jakąś szczególnie oryginalną frazę, to wkleja ją do kilku innych opowiadań, co budzi nieprzyjemne uczucie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;deja vu. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z niepokojem zauważam, że autor zaczyna iść na przysłowiową łatwiznę - kolejne opowiadania z nowszych tomów nic nowego nie wnoszą do wędrowyczowego uniwersum, Jakub pędzi bimber, pije bimber, goni kota znienawidzonym sąsiadom Bardakom i miejscowej policji, czasem rzuci go gdzieś na drugi koniec świata, gdzie - oczywiście - poradzi sobie z zagrożeniem za pomocą ukrytego w ubraniu granatu, stena czy choćby linki hamulcowej, której przeważnie używa w celach kłusowniczych. Czasem ducha wypędzi, czasem rzuci klątwę na wrednego sąsiada, który przejechał mu po polu kombajnem albo spuścił zawartość szambiarki do studni. I tyle. Owszem, to bawiło w pierwszych tomach. Bawi i dziś, choć już nie tak bardzo. Cóż, Pilipiuk wielokrotnie porównywał pisanie opowiadań do lepienia garnków i nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Wielki Grafoman (jak sam siebie nazywa autor) ma kilka standardowych form, w których "odlewa" swoje opowiadania. Można i tak, choć jeśli postać Jakuba nie będzie ewoluować, to w końcu ludziom znudzi się czytanie o najprzedniejszym polskim egzorcyście-amatorze. Do tego jeszcze daleko, ale już widać pierwsze objawy zmęczenia materiału.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Srogie baty należą się Fabryce Słów za nędzę edytorską książek wchodzących w skład cyklu o Jakubie. Liczne literówki, błędy, brak jednolitej szaty graficznej serii (zresztą, samo wydawnictwo rzuca się na lewo i prawo i już chyba trzy razy zmieniało swoje logo) i to w przypadku sztandarowej serii Fabryki Słów! Wstyd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mimo wszystko, Wędrowycz niezmiennie bawi nas i cieszy. I bardzo dobrze. Taka barwna postać jest Polakom bardzo potrzebna w szmatławej, szaro-burej rzeczywistości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/n_r1o5F0fEc&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/n_r1o5F0fEc&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-7900390472412409867?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/7900390472412409867/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=7900390472412409867' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/7900390472412409867'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/7900390472412409867'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2009/07/do-poczytania-fenomen-jakuba-wedrowycza.html' title='Do poczytania... Fenomen Jakuba Wędrowycza'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-5998611768907379798</id><published>2009-07-22T01:04:00.000-07:00</published><updated>2009-07-22T01:38:29.649-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Do poczytania...'/><title type='text'>Do poczytania... Dary</title><content type='html'>&lt;a href="javascript:close();"&gt;&lt;img style="width: 373px; height: 515px;" src="http://www.esensja.pl/obrazki/okladkiks/29737_dary-400.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Są pewne dotyczące autorów książek prawidła, które każdy czytelnik w pewnym momencie swojego życia musi sobie przyswoić po to, by się potem niepotrzebnie nie frustrować, ani nie zamęczać rozterkami moralnymi. Otóż część etatowych czytaczy wychodzi z założenia, że jeśli książki autora są mądre, spójne i wciągające, sam autor musi być osobą prawą, inteligentną i miłą. Tymczasem nie jest to wcale regułą. Weźmy takiego Sapkowskiego - gdyby jego osobę poznawać tylko za pośrednictwem książek, które napisał, wysnulibyśmy teorię o mądrym, czcigodnym nestorze polskiej fantasy. Tymczasem z relacji z konwentów, rozmaitych wywiadów, anegdotek i dygresji osób, które Sapka znają osobiście wyłania się nam obraz niskiego, antypatycznego pseudointeligenta, który na lewo i prawo chwali się swoim wysokim IQ, a umiejętności interpersonalnych ma tyle, co nic, podobnie zresztą, jak dystansu do siebie i autoironii (ponoć nawrzeszczał kiedyś na Bogusława Polcha - poszło o &lt;a href="http://www.esensja.pl/obrazki/ilustracje//39689_chrzest-ognia-beta.jpg"&gt;ten rysunek&lt;/a&gt;, który jakoby zdobić miał okładkę "Chrztu Ognia" - w zamierzeniu był to żart, jednak Sapkowski wziął to zupełnie na poważnie).&lt;br /&gt;Tak więc, drodzy parafianie, najlepiej od razu wybić sobie z głowy jakiekolwiek uwielbienie dla autora jakiejkolwiek książki. Jeśli utwór jest dobry, to tylko utwór, a nie pisarz, który go stworzył.&lt;br /&gt;Czemu to piszę? Ponieważ Ursula K. Le Guin jako osoba prywatna raczej nie da się lubić - wierna admiratorka Saddama Husseina, zagorzała feministka, eko-terrorystka pierwszej wody, zwolenniczka aborcji... To jednak nie przeszkadza jej pisać mądrych, pięknych powieści, które nie tyle wchodzą do kanonu fantastyki, co się nim stają.&lt;br /&gt;"Dary" są jedną z takich powieści. Autorka snuje historię wyżynnych klanów, z których przedstawiciele każdego dysponują pewną unikalną umiejętnością, zwaną darem. Klany te zwalczają się nawzajem, rzadko zawierając chwilowe i niestałe sojusze. Główny bohater, chłopiec o imieniu Orrec, należy do rodu, który dysponuje darem bardzo niebezpiecznym - odczynianiem, niszczeniem siłą wzroku, woli, gestu i myśli. W przypadku Orreca sprawa jest nietypowa - istnieją podejrzenia, że jego dar jest "dziki", niezależny od woli obdarowanego. Chcąc ochronić innych przed ryzykiem, chłopiec godzi się nosić na oczach opaskę.&lt;br /&gt;"Dary" to książka bardzo spokojna - akcja toczy się powoli, spokojnie. Przez większość czasu obserwujemy życie chłopca, jego relacje z ojcem, matką i dysponującą darem przywoływania przyjaciółką Gry. Kiedy na oczy chłopca opada ciemna zasłona, autorka zaczyna przedstawiać nam inny świat - świat bez barw, kolorów i kształtów. Świat głosów i odczuć. Wciąż spokojnie, wciąż bez pośpiechu dążymy do powolnego zagęszczenia fabuły i zaskakującego rozwiązania akcji. Niestety, końcówka zawodzi i zostawia czytelnika z mnóstwem pytań, na które nie ma odpowiedzi. Dopiero wgląd w Wikipedię uświadomił mi, ze książka jest pierwszym tomem trylogii, o czym wydawca nie był łaskaw poinformować mnie w żadnym miejscu polskiego wydania.&lt;br /&gt;Komu mogę polecić te książkę? Na pewno nie miłośnikom rozwałki mieczowej i magicznej - ci usną z nudów. Jestem pewien, że dojrzalsi, wyrobieni fani fantasy docenią tę książkę i to oni są grupą docelową "Darów".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table border="0" cellpadding="0" cellspacing="0" width="202"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="vbar vb-right"&gt;Tytuł&lt;/td&gt;&lt;td class="vbar vb-left"&gt;Dary&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="vbar vb-right"&gt;Tytuł oryginalny&lt;/td&gt;&lt;td class="vbar vb-left"&gt;Gifts&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="vbar vb-right"&gt;Autor&lt;/td&gt;&lt;td class="vbar vb-left"&gt;Ursula K. Le Guin&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="vbar vb-right"&gt;Przekład&lt;/td&gt;&lt;td class="vbar vb-left"&gt;Maciejka Mazan&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="vbar vb-right"&gt;Wydawca&lt;/td&gt;&lt;td class="vbar vb-left"&gt; Prószyński i S-ka&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="vbar vb-right"&gt;Cykl&lt;/td&gt;&lt;td class="vbar vb-left"&gt;Kroniki Zachodniego Brzegu&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="vbar vb-right"&gt;ISBN-10&lt;/td&gt;&lt;td class="vbar vb-left"&gt;83-7469-294-4&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="vbar vb-right"&gt;Format&lt;/td&gt;&lt;td class="vbar vb-left"&gt;152s. 147×208mm; oprawa twarda&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="vbar vb-right"&gt;Cena&lt;/td&gt;&lt;td class="vbar vb-left"&gt;19,90&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="vbar vb-right"&gt;Data wydania&lt;/td&gt;&lt;td class="vbar vb-left"&gt;20 kwietnia 2006&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="vbar vb-right"&gt;WWW&lt;/td&gt;&lt;td class="vbar vb-left"&gt;Polska strona&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-5998611768907379798?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/5998611768907379798/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=5998611768907379798' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/5998611768907379798'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/5998611768907379798'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2009/07/do-poczytania-dary.html' title='Do poczytania... Dary'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-8785155187722730260</id><published>2009-07-19T03:06:00.000-07:00</published><updated>2009-07-19T08:38:00.837-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Co w graniu piszczy?'/><title type='text'>Co w graniu piszczy? Beyond Good and Evil</title><content type='html'>&lt;img style="cursor: -moz-zoom-out; width: 337px; height: 476px;" alt="http://www.paylessgames.com/catalogimages/24ac938e99381090b48365c0740BeyondGoodAndEvil_full.JPG" src="http://www.paylessgames.com/catalogimages/24ac938e99381090b48365c0740BeyondGoodAndEvil_full.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nerwowa kopanina w poszukiwaniu tej jednej płyty. Przerzucanie stert krążków, przesuwanie szaf, rycie pod komputerem, zrywanie tynku ze ścian... W końcu jednak znalazłem. Oto ona. Gra (prawie) idealna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="width: 359px; height: 269px;" alt="http://www.thegamesofmylife.com/wp-content/bge_01small.jpg" src="http://www.thegamesofmylife.com/wp-content/bge_01small.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Firmę Ubisoft zna już chyba każdy fan myszy i pada, a jej gry już na wieki wieków wpisane są na poczet sztandarowych, przełomowych produkcji. Pewnego dnia jeden z jej pracowników, Michael "Gość-od-Raymana" Ancel wpadł na pomysł stworzenia nietypowej gry zręcznościowej. Był rok 2003, końcówka czasów, w których tworzyło się gry oryginalne i nowatorskie, nie tracąc czasu na setki niepotrzebnych pierdół, takich jak analiza oczekiwań graczy, popularności konkurencyjnych produktów, specyfikacja najpopularniejszych (czyt. najlepiej sprzedających się) gier... Projekt przeszedł i możemy się nim cieszyć już od dłuższego czasu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="width: 330px; height: 247px;" alt="http://mtvgames.typepad.com/mtv_video_games_blog/images/beyond_good_and_evil.jpg" src="http://mtvgames.typepad.com/mtv_video_games_blog/images/beyond_good_and_evil.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Planeta Hillys jest w stanie wojny ze złowrogą, pasożytniczą rasę DomZ. Hillianom w obronie planety pomagają oddziały Alpha, które od wielu lat zajmują się walką z DomZ. Na planecie obowiązuje stan wojenny, wszystkiego jest mało, Hillys nękane jest ciągłymi atakami kosmitów. Giną ludzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="width: 386px; height: 228px;" alt="http://www.seanbajuice.com/wp-content/uploads/2008/05/800px-beyond_good_and_evil_-_opening_scene.jpg" src="http://www.seanbajuice.com/wp-content/uploads/2008/05/800px-beyond_good_and_evil_-_opening_scene.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Główna bohaterka gry (zgadnijcie, jaki jest jej ulubiony kolor?) Jade wraz ze swoim przyszywanym wujem - antropomorficzną świnią o imieniu Pey'j - mieszka w latarni, gdzie prowadzi sierociniec dla dzieci, których rodzice zostali porwani przez DomZ. Jade poznajemy, gdy na jej wysepkę napadają zarodniki ufoli. Uzbrojona w drewnianą, płonącą gałąź dziewczyna broni dzieci przed żywymi inkubatorami. Po krótkiej, zwycięskiej walce nadciąga odsiecz w postaci sił Alpha.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="width: 374px; height: 221px;" alt="http://i299.photobucket.com/albums/mm299/jumpmaninminusworld/GC%20Games/Beyond%20Good%20And%20Evil/800px-Beyond_Good_and_Evil_-_Jade_-.jpg?t=1248017368" src="http://i299.photobucket.com/albums/mm299/jumpmaninminusworld/GC%20Games/Beyond%20Good%20And%20Evil/800px-Beyond_Good_and_Evil_-_Jade_-.jpg?t=1248017368" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po tych przeżyciach Jade wplątana zostaje w działanie miejscowego ruchu oporu, który ma własne zdanie na temat działań Alpha i ich powiązaniach z DomZ. Teraz nasza dzielna bohaterka uzbrojona w aparat fotograficzny, lagę i - później - wyrzutnię dysków musi poprowadzić dziennikarskie śledztwo i odkryć prawdę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="width: 334px; height: 186px;" alt="http://www.deeko.com/news/wp-content/uploads/2007/11/beyond-good-and-evil-large-3.jpg" src="http://www.deeko.com/news/wp-content/uploads/2007/11/beyond-good-and-evil-large-3.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak widać, gra ma ciekawą i bardzo rozbudowaną fabułę, która jest jednak tylko wisienką na tym zerojedynkowym torcie. Po kolei więc.&lt;br /&gt;Grafika jest po prostu świetna. To jedna z tych gier, które pod względem wizualnym nie zestarzeją się nigdy. Teksturom czasem brakuje szczegółowości, woda wygląda  lekko "galaretowato", jednak wszystko to w jakiś niepojęty sposób definiuje styl tej lekko kreskówkowej gry. Umiejętnie zastosowane filtry graficzne sprawiają, że nie zwracamy uwagi na większość niedoróbek.&lt;br /&gt;Świat przedstawiony jest zaprojektowany spójnie i konsekwentnie. Poruszamy się po dużym archipelagu wysp, mamy miasto, warsztat, szereg jaskiń do eksploracji, fabryki. Po ulicach przechadzają się humanoidalne rekiny, nosorożce, świnie, kozły, świstaki... Oczywiście, nie brakuje i ludzi. Postaci, świat i pojazdy są kolorowe, miłe dla oka, ale w żadnym wypadku kiczowate. Zadziwia też dbałość o detale - różne postacie mówią z różnym akcentem. I tak Jade ma akcent amerykański, Pey'j mówi głosem południowca, elektroniczny awatar Secudo ma charakterystyczny włoski tembr, nosorożce z warsztatu Mammago mają akcent jamajski itd.&lt;br /&gt;Mechanika i gameplay zadziwiają różnorodnością. Mamy tu bowiem elementy gry akcji (walka), zręcznościówki (Jade skacze, wspina się, turla etc.), przygodówki (klasyczne kombinowanie jak otworzyć drzwi),  skradanki (obserwowanie strażników, przemykanie za ich plecami) i wyścigówki (wyścigi poduszkowców są niemal tak emocjonujące, jak te z "Mrocznego widma"). Elementy te są bardzo dobrze rozłożone, trochę walczymy, trochę się skradamy, czasem korzystamy z pomocy "bazy" (gdy trzeba złamać jakiś szyfr), dużo biegamy (narzucająca skojarzenia z początkiem pierwszego "Matrixa" scena ucieczki zasługuje na swoje miejsce w historii gier)  i robimy zdjęcia.&lt;br /&gt;Otóż właśnie. Aparat fotograficzny, który dzierży bohaterka jest bronią o wiele potężniejszą, niż jej stuff, bowiem za jego pomocą Jade zdobywa dowody w śledztwie, które prowadzi. Ponadto cykanie fotek rozmaitym zwierzakom zamieszkującym planetę jest też dobrym sposobem na podreperowanie budżetu Jade, jako że takie zdjęcia bardzo interesują instytut zajmujący się katalogowaniem fauny Hillys.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="width: 346px; height: 207px;" alt="http://www.justadventure.com/reviews/BeyondGoodEvil/beyond%20good%20and%20evil%204.jpg" src="http://www.justadventure.com/reviews/BeyondGoodEvil/beyond%20good%20and%20evil%204.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oprawa dźwiękowa B:G&amp;amp;E dorównuje pozostałym aspektom produkcji. Już podczas instalacji słyszymy świetny utwór "Propaganda", potem zaś jest coraz lepiej. Każda lokacja ma inny motyw muzyczny. Moim faworytem jest regałowy utworek z garażu Mammago - dźwięki sięgają do pnia mózgu i po prostu wymuszają na naszym ciele kiwanie się w tył i w przód. Podczas walk, skradania, rozmaitych zwrotów akcji etc. uaktywnia się adekwatna linia dźwiękowa, co sprawia, że gra jest jeszcze miodniejsza. Cały soundtrack Można legalnie pobrać &lt;a href="http://www.myspace.com/HyllianMusic"&gt;stąd&lt;/a&gt; (zielona ramka po prawo), a "Propagandy" posłuchać &lt;a href="http://www.myspace.com/HyllianMusic"&gt;tutaj.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="cursor: -moz-zoom-out; width: 387px; height: 210px;" alt="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/1/14/Beyond_Good_&amp;amp;_Evil_Mammago.png" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/1/14/Beyond_Good_&amp;amp;_Evil_Mammago.png" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mógłbym długo jeszcze rozwodzić się nad maniakalną wręcz dbałością o oryginalność przewijającą się w każdym szczególe (choćby sposób wpisywania kodów do drzwi czy zamków. Zamiast standardowego zestawu przycisków dostajemy nieskończoną spiralę ze wszystkimi literami i liczbami ułożonymi w porządku alfanumerycznym), minigierkami (szkoda, ze nie ich więcej) i sensownym sposobem skokowej eksploracji świata (gra ma otwartą strukturę, jednak do kolejnych obszarów nie mamy dostępu, dopóki nie zupgrade'ujemy poduszkowca), jednak nie widzę sensu - gra jest po prostu bardzo dopracowana, nie to, co te najnowsze gnioty, które nie odpalą się bez pobrania 100-megowego patcha. Pochwalić też trzeba bardzo dobre spolszczenie (tylko napisy).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="width: 372px; height: 221px;" alt="http://www.blogcdn.com/www.joystiq.com/media/2009/03/beyond-good-and-evil-gog-screen-580px.jpg" src="http://www.blogcdn.com/www.joystiq.com/media/2009/03/beyond-good-and-evil-gog-screen-580px.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy gra ma jakieś wady? Mógłbym czepić się pracy kamery - ma ona denerwującą tendencję do opadania na podłogę, przez co możemy dokładnie obejrzeć sobie buty bohaterki, a także sposobu zapisywania gry tylko w pobliżu specjalnych automatów. Ta ostatnia niedoróbka jest zresztą sprawą mocno dyskusyjną, bo gra wyszła na kilka platform równocześnie, a - jak wiadomo - na konsolach sejwa zrobisz tylko od święta. Na szczęście w B:G&amp;amp;E śmierć Jade nie zawsze oznacza cofnięcie do ostatniego savepointu - często wracamy do akcji bliżej miejsca porażki, co jest rozwiązaniem bardzo dobrym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="width: 347px; height: 260px;" alt="http://www.blogcdn.com/news.bigdownload.com/media/2008/10/jade.jpg" src="http://www.blogcdn.com/news.bigdownload.com/media/2008/10/jade.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mimo niepodważalnych zalet tej gry, nie odniosła ona zadowalającego sukcesu. Można dywagować, dlaczego tak się stało - najprawdopodobniej większość graczy zraził "bajkowy" klimat gry i jej stylizacja. Do tego, Beyond: Good &amp;amp; Evil konkurować musiał m.in. z takimi hitami jak GTA: Vice City, Harry Potter: MŚ w Quidditchu, Max Mayne 2, Call of Duty... 2003 był dobrym rokiem dla gier, więc gdyby B:G&amp;amp;E pojawił się na rynku w latach chudych, prawdopodobnie dziś cieszylibyśmy się kolejnymi częściami (zapowiadano trylogię). Nic to jednak, bowiem stosunkowo niedawno świat ujrzał &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=dCcX3g74nv0"&gt;gameplay&lt;/a&gt; sequela robionego na modłę parkour games (Prince of Persia, który notabene śmiga na silniku B:G&amp;amp;E, Assasin Creed, Mirror's Edge), co niekoniecznie musi się podobać. Miejmy nadzieje, że Ancel nie pozwoli na spłycenie "Beyond: Good &amp;amp; Evil 2".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="width: 337px; height: 187px;" alt="http://www.wired.com/images_blogs/gamelife/images/2008/09/16/beyond_good_and_evil.jpg" src="http://www.wired.com/images_blogs/gamelife/images/2008/09/16/beyond_good_and_evil.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem pozostaje nam cieszyć się tym co mamy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gatunek: Akcja&lt;br /&gt;       Wydawca: &lt;b&gt;Cenega Poland &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;       W sprzedaży od: &lt;b&gt;3 luty 2004&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;       Platforma: PC (CD-ROM)&lt;br /&gt;       Aktualna cena det.: 14,90 zł&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Wymagania sprzętowe: &lt;br /&gt;&lt;/span&gt;             &lt;span style="font-size:100%;"&gt;Procesor: Pentium III 700 MHz , Pamięć: 64 MB,&lt;br /&gt;Grafika: Zgodna z DirectX 32 MB ,&lt;br /&gt;System: Windows 98/ME/2000/XP ,&lt;br /&gt;Wymaga: DirectX 9.0,&lt;br /&gt;Dźwięk: Zgodna z DirectX,&lt;br /&gt;Napęd: CD-ROM 4x, HD: 150 MB&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-8785155187722730260?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/8785155187722730260/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=8785155187722730260' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/8785155187722730260'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/8785155187722730260'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2009/07/co-w-graniu-piszczy-beyond-good-and.html' title='Co w graniu piszczy? Beyond Good and Evil'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-6711195792275440863</id><published>2009-07-16T04:10:00.000-07:00</published><updated>2009-07-16T04:16:07.002-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiadomości'/><title type='text'>Nowe arty "Hardkoru 44"</title><content type='html'>Trzeba przyznać, że projekt zapowiada się coraz bardziej interesująco...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="javascript:close();"&gt;&lt;img src="http://esensja.pl/obrazki/ilustracje/76826_hard441400.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="javascript:close();"&gt;&lt;img src="http://esensja.pl/obrazki/ilustracje/76828_hard442400.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="javascript:close();"&gt;&lt;img style="width: 396px; height: 222px;" src="http://esensja.pl/obrazki/ilustracje/76830_hard4405600.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="javascript:close();"&gt;&lt;img src="http://esensja.pl/obrazki/ilustracje/76834_hard444400.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="javascript:close();"&gt;&lt;img src="http://esensja.pl/obrazki/ilustracje/76836_hard445400.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="javascript:close();"&gt;&lt;img src="http://esensja.pl/obrazki/ilustracje/76838_hard447400.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="javascript:close();"&gt;&lt;img style="width: 383px; height: 214px;" src="http://esensja.pl/obrazki/ilustracje/76840_hard448600.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="javascript:close();"&gt;&lt;img style="width: 373px; height: 209px;" src="http://esensja.pl/obrazki/ilustracje/76842_hard4401600.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-6711195792275440863?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/6711195792275440863/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=6711195792275440863' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/6711195792275440863'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/6711195792275440863'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2009/07/nowe-arty-hardkoru-44.html' title='Nowe arty &quot;Hardkoru 44&quot;'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-8562664055614368328</id><published>2009-07-11T05:47:00.000-07:00</published><updated>2009-07-11T06:34:36.069-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Do poczytania...'/><title type='text'>Do poczytania... Malowany człowiek</title><content type='html'>&lt;a href="javascript:close();"&gt;&lt;img src="http://esensja.pl/obrazki/okladkiks/60713_malowany-czlowiek_300.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czytając &lt;a href="http://ksiazki.polter.pl/Malowany-czlowiek-Peter-V-Brett-c19342"&gt;rozmaite&lt;/a&gt; &lt;a href="http://www.literatura.gildia.pl/tworcy/peter-v-brett/malowany-czlowiek"&gt;lizodupne&lt;/a&gt; (dupolizne?) &lt;a href="http://bs.tawerna.rpg.pl/Malowany-czlowiek-recenzja-a477.php"&gt;recenzje&lt;/a&gt; takich książek jak "Malowany Człowiek" zastanawiam się czasem, czy to ja mam taki spaczony, wykrzywiony rozmaitymi Dukajami, Dicksonami, Dickami i Cardami gust, czy to może jednak reszta świata łyka byle literackie gówno, jeśli tylko gdzieś na okładce widnieje napis "Bestseller".&lt;br /&gt;Może od początku. Podczas jednej z moich częstych wypraw do biblioteki, na półce z fantastyką natknąłem się na "Malowanego człowieka", o którym co prawda słyszałem (a kto interesujący się fantastyką nie słyszał?), ale nie miałem okazji się zapoznać. Okładka od razu narzuciła mi skojarzenia z &lt;a href="http://www.fotkers.yoyo.pl/blog/assassin_27s_03.jpg"&gt;pewnym Asasynem&lt;/a&gt; - czyli skojarzenia jak najbardziej pozytywne. Niepomny na płynącą z doświadczenia wyrobionego czytelnika wiedzę, wziąłem na dobrą monetę onanistyczne zachwyty redaktorów i Grzędowicza umieszczone na tylnej okładce i skrzydełkach tejże. W końcu zabrałem sie do lektury...&lt;br /&gt;Fabuła toczy się w nietypowym świecie fantasy, który co noc odwiedza niezmierzona horda krwiożerczych demonów (nie wiadomo skąd, nie wiadomo po co, nie wiadomo czemu tylko w nocy). Żyjący w tym mało nieprzyjemnym uniwersum ludzie chronią się za barierami stworzonymi z runów (TAK! Tłumacz ma najwyraźniej gdzieś, że w naszym języku słowo "runa" jest rodzaju żeńskiego. Widać, że nie grał w Diablo). Fabuła toczy się trójwątkowo. W pierwszym, najbardziej rozbudowanym wątku, poznajemy chłopca o imieniu Arlen, który po związanymi z atakami demonów przejściami obrał sobie za cel odnalezienie sposobu na powstrzymanie hord otchłańców (oczywiście po uniwersum krąży legenda o Mitycznym Wybawicielu, wiemy więc, czego sie spodziewać). Drugi wątek niesie ze sobą historię Leeshy, dziewczyny szkolącej się na Zielarkę, trzeci i ostatni wątek przedstawia nam cudem ocalonego z najazdu otchłańców chłopca o imieniu Rojer, który zostaje wychowany na błazna (czy też Minstrela, jak chce autor) i niespodziewanie odkrywa w sobie talent do gry na skrzypcach. Wątki te nie łączą się w żaden sposób, choć to przecież pierwsza część trylogii i na to jest jeszcze czas.&lt;br /&gt;Przez całą lekturę książki w głowie mrugał mi neonowy napis "Eragon". W ten sposób moja zwichrowana podświadomość sygnalizowała mi, że zarówno styl powieści jak i jej "klimat" przypominają mi wypociny Paoliniego. Fabuła jest co prawda inna - oryginalniejsza, co autorowi należy policzyć za plus - ale uboga narracja i pewne ogólne znudzenie, ktore towarzyszy nam przez większość książki są te same. Widać, że to debiut, ale zupełnie nie o to mi chodzi. Po prostu autor ma pomysł na świat przedstawiony i fabułę - to widać i czuć - ale jest zbyt skrępowany ogólnie panującym kanonem i boi się na wprowadzenie jakichś przełomowych innowacji. To mimo wszystko wciąż jest typowy świat fantasy, pełny rycerzy, Patronów Runów (lokalny odpowiednik magów), Zielarki i wszechobecne Przeznaczenie, z którego w swojej wiedźmińskiej sadze naigrywał się Sapkowski. Ksiązka jest też (poza jednym, czy dwoma fragmentami) bardzo "grzeczna", a do tego skomponowana w tak przewidywalny sposób, że czytelnik w połowie lektury może sobie spokojnie dośpiewać resztę (nawet dwa kolejne tomy), zaś bohaterowie są płascy i nijacy, jak naleśniki.&lt;br /&gt;Książka została wydana w "Fabrycznym" standardzie, czyli duże litery i marginesy (które rozdmuchują tę niedługą w sumie powieść do niebotycznych rozmiarów 500 stron), rzadkie literówki w treści i dobre tłumaczenie (już pomijając te nieszczęsne runy).&lt;br /&gt;Denerwuje mnie przede wszystkim takie promowanie książki, która nie jest może taka najgorsza, ale do genialnej, przełomowej powieści wciąż jej jednak bardzo dużo brakuje. Gwarantuję, że za kilka lat nikt o "Malowanym Człowieku" nie będzie pamiętał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wydawnictwo: Fabryka Słów&lt;br /&gt;      Miejsce wydania: Lublin&lt;br /&gt;                Wydanie polskie:            11/2008&lt;br /&gt;            Tytuł oryginalny: Demon Trilogy: The Painted Man&lt;br /&gt;             Rok wydania oryginału: 2008&lt;br /&gt;      Seria wydawnicza: Obca Krew&lt;br /&gt;      Liczba stron: 504&lt;br /&gt;      Format: 125x205 mm&lt;br /&gt;      Oprawa: miękka&lt;br /&gt;                                         ISBN-13: 978-83-7574-057-8&lt;br /&gt;      Wydanie: I&lt;br /&gt;      Cena z okładki: 33,90 zł&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-8562664055614368328?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/8562664055614368328/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=8562664055614368328' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/8562664055614368328'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/8562664055614368328'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2009/07/do-poczytania-malowany-czowiek.html' title='Do poczytania... Malowany człowiek'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-4170901072218595018</id><published>2009-07-10T03:34:00.000-07:00</published><updated>2009-07-10T04:00:22.831-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Do poczytania...'/><title type='text'>Do poczytania... Planeta Śmierci 2</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://amin.swistak.pl/000/019/19697_222_p.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 235px; height: 336px;" src="http://amin.swistak.pl/000/019/19697_222_p.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zdarzyło mi się ostatnio posprzątać (!) na półce z książkami, które przez ostatnie ćwierćwiecze kolekcjonował mój rodziciel. Podczas tej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mission Impossible &lt;/span&gt;nabawiłem się rozległych obrażeń głowy spowodowanych nisko latającymi tomami encyklopedii. Gra była jednak warta świeczki, bowiem udało mi się dokopać do całej sterty książek,  których w innym wypadku nigdy bym nie przeczytał. Jedną z nich jest niżej recenzowana Planeta Śmierci 2.&lt;br /&gt;Seria książek "Planeta Śmierci" autorstwa Harry'ego Harrisona już dawno temu zdobyła status kultowej. Chwalono przede wszystkim wartką akcję, oryginalne podejście do oklepanego schematu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;space opery, &lt;/span&gt;a także niewątpliwy atut cyklu, jakim jest humor.&lt;br /&gt;Główny bohater, Jason dinAlt, utalentowany hazardzista i cwaniak. Przewrotny los pchnął go na planetę Pyrrus, gdzie życie nowo przybyłych liczy się w sekundach, bowiem jest to planeta, na której wszystko co żyje, lata, pływa, biega i rośnie jest śmiertelnie niebezpieczne. Tam nasz bohater obtrzaskał się, stając się twardy, niczym odnaleziony za szafą sucharek (patrz to pierwszy).&lt;br /&gt;Książka rozpoczyna się na Pyrrusie, kiedy to tajemniczy kapitan statku kosmicznego w podstępny sposób porywa Jasona, chcąc sprowadzić go na Cassylię - planetę, gdzie swego czasu Jason oszukał miejscową korporację hazardową na grube miliardy. Kapitan okazuje się być niejakim Mikah'em, zadufanym w sobie misjonarzem humanistycznej religii, wierzącym w Prawdę. Uwięziony Jason wdaje sie w nim w bardzo zabawną dyskusję moralizatorską, po czym udaje mu się uszkodzić statek, który w konsekwencji rozbija się na jakiejś prymitywnej planetce. Tam Mikah i Jason zmuszeni są współpracować, aby przetrwać w zdemoralizowanym, pozbawionym jakichkolwiek zasad etycznym społeczeństwie pustynnych nomadów.&lt;br /&gt;Książka jest po prostu świetna - najpierw wyżej wspomniana dyskusja, podczas której Jason jawi nam się jako cynik, o tekstach godnych niejakiego doktora House'a (obaj dżentelmeni dysponują identycznym poczuciem humoru). Wydarzenia mkną szybko, kolejne słowne utarczki między Mikah'em a dinAltem sprawiają, że parskamy śmiechem, a świetna narracja każe nam przymknąć oko na drobne błędy fabularne i merytoryczne.&lt;br /&gt;Słowem - niezobowiązująca rozrywka dla fanów science-fiction.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table border="0" cellpadding="4" cellspacing="0" width="98%"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr valign="top"&gt;&lt;span id="kitek"&gt;&lt;/span&gt;&lt;td&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt; &lt;td&gt; &lt;span id="kitek"&gt;         &lt;b&gt;autor: &lt;/b&gt;Harry Harrison&lt;br /&gt;                   &lt;b&gt;tytuł: &lt;/b&gt;Planeta Śmierci 2&lt;br /&gt;   &lt;b&gt;tytuł oryginału: &lt;/b&gt;Deathworld II&lt;br /&gt;&lt;b&gt;język oryginału: &lt;/b&gt;angielski&lt;br /&gt;&lt;b&gt;numer tomu: &lt;/b&gt;2&lt;br /&gt;    &lt;b&gt;liczba stron: &lt;/b&gt;160&lt;br /&gt;  &lt;b&gt;miejsce wydania: &lt;/b&gt;Warszawa&lt;br /&gt;&lt;b&gt;rok wydania: &lt;/b&gt;1999&lt;br /&gt;&lt;!--  --&gt;   &lt;b&gt;oprawa: &lt;/b&gt;miękka&lt;br /&gt;&lt;b&gt;wymiary: &lt;/b&gt;120 x 190 mm&lt;br /&gt;      &lt;b&gt;wydawca:&lt;/b&gt;              Amber, Wydawnictwo Sp. z o.o.                    &lt;br /&gt; &lt;b&gt;ISBN: &lt;/b&gt;83-7245-281-4&lt;br /&gt;                 &lt;b&gt;seria:&lt;/b&gt;          Wielkie Serie SF&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-4170901072218595018?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/4170901072218595018/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=4170901072218595018' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/4170901072218595018'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/4170901072218595018'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2009/07/do-poczytania-planeta-smierci-2.html' title='Do poczytania... Planeta Śmierci 2'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-719122380674708312</id><published>2009-07-07T13:04:00.000-07:00</published><updated>2009-07-07T13:55:54.878-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Do poczytania...'/><title type='text'>Do poczytania... Star Wars Komiks Wydanie Specjalne #1</title><content type='html'>&lt;a href="http://www.ossus.pl/biblioteka/Grafika:Specjalnyswkomiks1_d.jpg" class="image" title="Specjalnyswkomiks1 d.jpg"&gt;&lt;img style="width: 337px; height: 515px;" alt="" src="http://www.ossus.pl/images/thumb/8/8c/Specjalnyswkomiks1_d.jpg/244px-Specjalnyswkomiks1_d.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jaki jest rodzimy rynek komiksowy - każdy widzi. Kolejne wydawnictwa padają jak muchy, nakłady są żenująco niskie... Tym bardziej dziwi sukces, jaki odniosła &lt;a href="http://www.ossus.pl/biblioteka/Star_Wars_Komiks"&gt;zeszytowa seria Star Wars Komiks.&lt;/a&gt; Kolorowy wydawany co miesiąc komiks, którego grupą docelową są fani już słuszny czas utrzymuje się na rynku. Pierwotnie seria była zapewne sposobem reklamy kolekcjonerskiej &lt;a href="http://www.komiks.gildia.pl/komiksy/gwiezdne_wojny/dziedzictwo-zlamany"&gt;serii "Dziedzictwo"&lt;/a&gt;, jednak później wyewoluowała w coś, co na dobrą sprawę możemy porównać ze złotymi czasami TM-Semica, gdy rozmaite Spider-many, X-Men i Punishery wychodziły zeszytowo w ilościach niemal hurtowych.&lt;br /&gt;Seria poczyna sobie dobrze do tego stopnia, że zdecydowano się równolegle wypuszczać kwartalnik o podwojonej objętości, którego cena zamyka się w 10 złotych bez jednego grosza.&lt;br /&gt;Po raz pierwszy od bardzo dawna za tak małą sumę dostajemy taki gruby komiks. Biorąc pod uwagę zwyczajowe ceny komiksów w Polsce, mamy do czynienia z odwrotnością ździerstwa.&lt;br /&gt;Akcja toczy się między drugim, a trzecim filmem. Anakin "I'm-Your-Father" Skywalker wraz z armią klonów i garstką rycerzy Jedi usiłuje opanować beznadziejną sytuację na deszczowej planecie Jabiim. Przez cały komiks obserwujemy zmagania Separatystów z armią klonów, a także oddzielonych od reszty grupy padawanów.&lt;br /&gt;Komiks nie ma fabuły. Cały czas toczą się walki, obie stony ponoszą kolosalne straty, a czytelnik stawia sobie odwieczne pytania o sens wojny. I to jest największa siła komiksu. W uniwersum Star Wars przyzwyczajeni jesteśmy do lekkiego i w sumie bezstresowego ujęcia kwestii wojny. W filmach jako wojowników mamy milusie Ewoki, albo karykaturalnych pobratyńców Jar Jar "Zdechnij-Śmieciu" Binksa. W Bitwie o Jabiim mamy do czynienia z obdartym z bohaterstwa i patosu obrazem brutalnego konfliktu. Jedi przestają być półbogami wyrzynającymi w pień hordy wrogów, a stają się zwykłymi ludźmi, może i potężnymi, ale tak samo podatnymi na śmierć i ból, jak zwykli smiertelnicy. Poczucie beznadziei potęguje nieprzerwanie padający deszcz.&lt;br /&gt;Niestety, komiks cierpi na przeładowanie postaci. Jest ich po prostu zbyt wiele, co skutkuje ich płaskością i schematycznością. Niektórzy pojawiają siętylko po to, by bohatersko zginąć, albo wypowiedzieć jedną Pamiętną Kwestię, po czym zniknąć ze sceny. Nie oszczędzono nam też do cna wyeksploatowanego wątku zakazanej miłości dwójki Jedi. Żeby to jeszcze była miłość homoseksualna, to byłoby jakieś novum, a tak mamy powtórkę z rozgrywkido n-tej potęgi. Na ostatnim kadrze mamy mało zabawną niespodziankę w postaci twarzy Obi-Wana-Kenobiego w masce sado-maso (poważnie!).&lt;br /&gt;Rysunki są poprawne. Bohaterowie są zróżnicowani i ładnie zaprojektowani, a design (poza kilkoma wpadkami) bardzo dobry. Wrażenie robą całostronicowe kadry i świetnie nałożony kolor. Nie mogę też przyczepić się do tłumaczenia, którego terminologia jest stuprocentowo zgodna z kanonem SW (najczęstszym błędem jest tłumaczenie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;droid&lt;/span&gt; na "robot", czego nie oszczędzono nam w np. spolszczeniu gry SW: KotOR).&lt;br /&gt;Czy warto kupić ten komiks? Mimo wszystko tak, bo to jak na nasze standardy stosunkowo dobra pozycja. Dla fanów pozycja obowiązkowa, innym też radzę się zainteresować.&lt;br /&gt;Niech Moc bedzie z komiksami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;  &lt;br /&gt;             &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Scenariusz:&lt;/span&gt; Haden Blackman&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Rysunek:&lt;/span&gt; Brian Ching&lt;br /&gt;   &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wydawnictwo: &lt;/span&gt;Egmont&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Liczba stron:&lt;/span&gt; 96&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Cena:&lt;/span&gt; 9,99 zł&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Dostepność: &lt;/span&gt;Kioski, Empiki&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.ossus.pl/biblioteka/Jabiim"&gt;&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;&lt;i&gt;&lt;a title="Bitwa o Jabiim (seria)"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-719122380674708312?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/719122380674708312/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=719122380674708312' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/719122380674708312'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/719122380674708312'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2009/07/do-poczytania-star-wars-komiks-wydanie.html' title='Do poczytania... Star Wars Komiks Wydanie Specjalne #1'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-7350343863514803667</id><published>2009-07-06T01:46:00.000-07:00</published><updated>2009-07-06T02:24:34.551-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Do poczytania...'/><title type='text'>Do poczytania... Dyscyplina</title><content type='html'>&lt;a href="javascript:close();"&gt;&lt;img src="http://www.esensja.pl/obrazki/okladkiks/66851_dyscyplina_350.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie każdy może być Stephenem Kingiem. Prawda to niby znana i oczywista, jednak raz na jakiś czas ktoś próbuje nieudolnie kopiować styl Króla. Z większym lub mniejszym powodzeniem.&lt;br /&gt;"Dyscyplina" to debiutancka powieść Paco Ahlgrena, amerykańskiego analityka finansowego i fizyka kwantowego, a przy tym pasjonata filozofii Wschodu. Nic więc dziwnego, że o tym wszystkim możemy poczytać też w "Dyscyplinie".&lt;br /&gt;Główny bohater powieści, Douglas Cole, nie miał łatwego życia. W dzieciństwie stracił ojca i brata, nie potrafił porozumieć się z matką... Gdyby nie przyjaciel jego ojca, beztroskiego i nieco grubiańskiego Jacka, jego życie byłoby koszmarem. Kiedy Douglas idzie na studia, poznaje tajemniczego Jaffersona - wytrawnego szachistę i erudytę, dzięki któremu dowiaduje się, że posiada niesamowite i unikalne umiejętności (Nie ziewać!), przez co stał się celem ataku uboższej wersji kingowego Karmazynowego Króla - niejakiego Groedena. Teraz Douglas musi poradzić sobie z własnymi problemami, a także, pod okiem swoich mentorów, rozwinąć swoje talenty i, niejako przy okazji, zapobiec kryzysowi.&lt;br /&gt;"Dyscyplina" to jedna z tych książek, które promuje się na siłę, wciskając czytelnikowi lekko zielonkawego schaboszczaka, a jednocześnie przekonując, że to najświeższy kawior. Przede wszystki, należy zignorować onanistyczny zachwyt redakcji, który znajduje się na tylnej okładce, olać wszelkie porównania do Kinga i Dicka.&lt;br /&gt;Niniejsza książka jest debiutem - i to widać. Uboga narracja, przynudzanie, mało oryginalna fabuła ("z rękawa" mógłbym sypnąć kilkunastoma podobnymi, znacznie lepszymi pozycjami), rzadkie i kompletnie niezaskakujące zwroty akcji, idiotyczne i przewidywalne zakończenie, płaskie postacie... Ta litania mogłaby nie mieć końca. Autor wrzucił w swojej powieści chyba wszystkie swoje zainteresowania - grę na wiolonczeli, fizykę kwantową, szachy, taoizm i ekonomię. Wszystko to wrzucone na siłę i bez związku z innymi elemanetami, co powoduje wrażenie chaosu w tej prostej, jednowątkowej opowieści. Książka liczy ponad 500 stron, choć wyzierająca spomiędzy kartek nuda sprawia, że spokojnie możnaby było przyciąć ją do 300. Autorowi najwyraźniej brak było porządnego, doświadczonego redaktora, który potrafiłby mu wskazać fragmenty, nad którymi powinien popracować, a także "okroić" tekst z niepotrzebnych i długich jak papier toaletowy dygresji.&lt;br /&gt;Nie polecam - "Dyscyplina" jest tak nudna i nijaka, że jej lektura przypomina spacer po Saharze. Ani to śmieszne, ani straszne. Malkontenci i pseudointeligenci bedą zadowoleni, reszcie odradzam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rok wydania: 2009&lt;br /&gt;Liczba stron: 520&lt;br /&gt;Wymiary: 142 x 202 mm&lt;br /&gt;ISBN: 978-83-7648-002-2&lt;br /&gt;Oprawa: miękka ze skrzydełkami&lt;br /&gt;Tytuł oryginału: Discipline&lt;br /&gt;Tłumaczenie: Jan Hensel&lt;br /&gt;Język: polski&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-7350343863514803667?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/7350343863514803667/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=7350343863514803667' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/7350343863514803667'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/7350343863514803667'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2009/07/do-poczytania-dyscyplina.html' title='Do poczytania... Dyscyplina'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-3759863943839671657</id><published>2009-07-05T11:01:00.000-07:00</published><updated>2009-07-05T12:23:19.974-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kilka gorzkich słów...'/><title type='text'>Kilka gorzkich słów... 4 grzechy biblioteczne</title><content type='html'>&lt;img style="width: 345px; height: 280px;" alt="http://www.kul.lublin.pl/oldbukul/akademia/2004_12_13/obrazki/niszczycielskie_plesnie.jpg" src="http://www.kul.lublin.pl/oldbukul/akademia/2004_12_13/obrazki/niszczycielskie_plesnie.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z pewnością w ciągu swojego życia spotkaliście niejednego z nich - bibliotecznych dywersantów, książkowych gwałcicieli, najgorszy koszmar bibliomanów i stałych bywalców bibliotek. Ci nikczemnicy, ludzkie węże i najzwyczajniejsze w świecie gnidy, które kradną książki z bibliotek, bezrefleksyjnie przetrzymują nowości, niszczą książki... Nawet teraz, gdy o nich myślę, krew szybciej krąży mi w żyłach, a pięści bezwiednie zaciskają się w geście bezsilnej wściekłości.&lt;br /&gt;W tym felietonie mam zamiar przedstawić najczęstsze grzechy tak zwanych "czytelników". Rzeczy, których byłem świadkiem i o których słyszałem zjeżyłyby włosy na głowie nie tylko wieloletnich bibliotekarzy, ale i aktywnych bywalców wciąż licznych w naszym kraju świątyni muzy Kaliope. Niektóre z tych incydentów nieomal dorównują podpaleniu Biblioteki Aleksandryjskiej, choć możliwe, że w tym momencie przemawia przeze mnie czytacz-fundamentalista. Z rozrzewnieniem wspominam czasy, kiedy biblioteki dostępne były nielicznym, godnym ludziom, a za kradzież czy zniszczenie książki groziła nawet kara śmierci. Może jeden tępy kloc z drugim by się dwa razy zastanowił, zanim znowu zasiądzie do lektury ze szklanką soku i na wpół rozpuszczoną tabliczką czekolady... Brr! Aż mnie ciarki przeszły. Ale mówić o tym trzeba. A bibliotekarzom mówię - nie odpuszczajcie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;1. Cisza ma być!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Do biblioteki uczęszczam kilka razy w tygodniu - przeważnie na początku i na końcu tygodnia, w godzinach popołudniowych, kiedy w tym przybytku literatury jest akurat największy tłok. Ludzie! Biblioteka od wieków była ostoją ciszy i spokoju, uroczyste milczenie niczym w świątynni zawsze było &lt;span style="font-style: italic;"&gt;genius loci &lt;/span&gt;najmarniejszej nawet biblioteki. A tu co? Wchodzę i jedna osoba głośno nadaje przez komórkę, jakiś koleś puszcza na cały regulator uszojebne techno, które wydobywa się z wiszących mu na szyi niczym chomąto słuchawek. Dwie psiapsiółki szczebioczą, za nic mając sobie należny instytucji bibliotecznej szacunek... Zgroza. A jak, ogarnięty świętym oburzeniem, wygarnę wszystkim, że takie zachowanie zakrawa na świętokractwo, to tylko patrzą się na człowieka jak na wariata... Straszne. A najgorsze, że nawet personel biblioteczny czasem kala ciszę budynku, niepotrzebnie unosząc głos, czy - uwaga - włączając radio (!).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;2. Nie przetrzymuj książek!&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;Klasyczna sytuacja&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; &lt;/span&gt;-&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;jesteś w trakcie czytania&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; &lt;/span&gt;kilkutomowego cyklu fantasy - na przykład "Mrocznej Wieży" albo "Malazańskiej Księgi Poległych"&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;. &lt;/span&gt;Wciągnięty w wir wydarzeń wypożyczasz kolejne tomy sagi, z zapartym tchem śledzisz losy bohaterów... W końcu idziesz do biblioteki z zamiarem zwrotu przeczytanych już pozycji i wypożyczeniem kolejnych tomów. Oczyma wyobraźni już widzisz, jak siedzisz w fotelu zatapiając się w lekturze, szukając odpowiedzi na odwieczne pytanie "Co będzie dalej?". I okazuje się, że jakiś niewydarzony głąb, jakiś baran kudłaty, jakaś leniwa gnida przetrzymuje kolejny tom już kilka dobrych lat, ignoruje listowne ponaglenia i szanse, że w najbliższym zwróci interesującą nas książkę są praktycznie zerowe. Oczywiście prośby o podanie adresu osoby przetrzymującej książkę spływają po zasłaniających się ochroną danych osobowych bibliotekarzach jak woda po kaczce. Zbrodniarz jest nie do ruszenia.&lt;br /&gt;Co ciekawe, ten typ ludzi - w odróżnieniu od złodziei bibliotecznych, o których napiszę poniżej - zawsze w końcu oddadzą książkę. Czy to za trzy lata, czy to za sześć - często korzystając z amnestii z okazji Światowego Tygodnia Książki, kiedy to można oddać długo przetrzymywaną książkę bez konieczności zapłaty kary za zwłokę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;3. Nie kradnij!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Tacy są najgorsi. Śmiecie widzące w bibliotece jeden ze sklepów sieci torrent, tyle że taki niewirtualny. Wynoszą książki w plecakach, pod bluzą albo na chama w gołych rękach! A najgorsze są małe dziewczynki z poczuciem moralności rumuńskiego kieszonkowca, które wynoszą w torebkach kolejne egzemplarze "Harry'ego Pottera" i "Zmierzchu". I już nie wiem, czy bardziej bulwersować się tym zbrodniczym procederem, czy fatalnym gustem literackim współczesnej młodzieży.&lt;br /&gt;Nie ma co sie oszukiwać - w każdym ze stałych bywalców bibliotek budzi się czasem hiena o lepkich łapach. Ach, mieć na własność to wypasione wydanie "Diuny" Herberta, albo dzieło sztuki edytorskiej o nazwie "Ostatni Bohater" pióra Pratchetta! Z tym, że dzielą się oni na zacnych ludzi potrafiących oprzeć się ogromnej nieraz pokusie i ludzkie węże, którym się to nie udało. Ja sam, choćbym nawet trafił na jakieś superwypasione wydanie kolekcjonerskie "Gry Endera" z autografem autora, to nawet przez myśl nie przemknęłoby mi zawłaszczenie tego artefaktu. Chociaż, z drugiej strony... Jakbym ja tego nie zrobił, to książkę zakosiłby ktoś inny, a szkoda by było... No właśnie, widzicie o co mi chodziło, gdy mówiłem o tkwiącym w każdym z nas złodzieju.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;4. Nie niszcz!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Czasem, gdy biorę do ręki  sczytaną książkę, zadaję sobie pytanie - co poprzedni czytelnik robił z tym egzemplarzem, że wygląda on niczym ofiara stada wściekłych kotów wrzuconych do kadzi z kwasem. Poszarpane kartki, wygięty w pałąk grzbiet książki, pozaginane rogi, poplamione rozmaitymi substancjami stronice. Raz znalazłem we wnętrzu książki (to był kingowy zbiór opowiadań "Wszystko jest względne" jakby kogoś to interesowało) ukryte między stronami opakowanie po prezerwatywie (!) użyte w charakterze zakładki. Zero szacunku dla słowa pisanego. Najgorsze są jednak poczerniałe rogi kartek, które służą tym bezwzględnym oprawcom do czyszczenia paznokci...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drogi czytelniku, jeżeli kiedykolwiek dopuściłeś się jednego z powyższych grzechów, natychmiast kup jakąś książkę i wręcz ją pobliskiej bibliotece jako rekompensatę. W innym przypadku bądź pewien, że znajdę cię na końcu świata i siłą wyduszę zadośćuczynienie. Śmiejesz się? Masz mnie za nawiedzonego wariata? Świra? Mogę być świrem, ale nie znaczy to, że nie jestem niebezpieczny. Takich jak ja jest wielu i możesz być pewien, że kiedyś powstanie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;library fight club&lt;/span&gt; i weźmie on na cel wszystkich nikczemników nieoddających książkom należnego im szacunku...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-3759863943839671657?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/3759863943839671657/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=3759863943839671657' title='Komentarze (23)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/3759863943839671657'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/3759863943839671657'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2009/07/kilka-gorzkich-sow-4-grzechy.html' title='Kilka gorzkich słów... 4 grzechy biblioteczne'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>23</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-7384222364785612310</id><published>2009-07-04T07:45:00.000-07:00</published><updated>2009-07-04T08:16:39.392-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Do poczytania...'/><title type='text'>Do poczytania... Diuna</title><content type='html'>&lt;img alt="http://www.archiwabg.pl/images/stories/kroniki-rebis/01_diuna.jpg" src="http://www.archiwabg.pl/images/stories/kroniki-rebis/01_diuna.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Diuna" autorstwa Franka Herberta jest jedną z tych książek, które każdy szanujący się miłośnik science-fiction znać po prostu musi. Kiedyś napiszę (subiektywne) zestawienie takich książek, na dziś dzień jednak wystarczy powiedzieć, że monumentalne dzieło Franka Herberta pod względem rozmachu przypomina "Władcę Pierścieni".&lt;br /&gt;Powieść "Diuna" jest pierwszym tomem rozległego cyklu  &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kroniki Diuny &lt;/span&gt;opowiadającego historię na pierwszy rzut oka nieróżniącą się zbyt od, dajmy na to, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Gwiezdnych Wojen - &lt;/span&gt;mamy bowiem podróże kosmiczne, arystokrację walczącą o wpływy nad poszczególnymi planetami, zdrady, Wybrańców Przeznaczenia i tak dalej... Tytułowa Diuna to potoczna nazwa Arrakis, jedynej znanej w całym Wszechświecie planety, na której znajdują się złoża melanżu - narkotycznej przyprawy osiągającej na rynku zaporowe wręcz ceny. Imperator wyznacza ród Atrydów, by ten trzymał piecze nad planetą. Naturalnie, poprzednim rezydentom, Harkonnenom, niezbyt się to podoba. Główny bohater, Paul Atryda (syn księcia Leto Atrydy) zostaje wplątany w polityczne machlojki Gildii, Imperatora i Bene Gesserit (wpływowego kobiecego zakonu, którego członkinie szkolą sie w używaniu sił mentalnych). W końcu z pionka przekształca się w równoprawnego gracza i prowadzi lud mieszkańców Arrakis do wojny z Imperium.&lt;br /&gt;Powieść jest, jak już wspominałem, monumentalna. Walki, zdrady, dyskusje taktyczne i polityczne przeplatają się z (chwilami infantylnymi) monologami wewnętrznymi bohaterów. Pseudonaukowe wytłumaczenia zasad działania niektórych urządzeń (tarczy) budzą śmiech (trafienie z miotacza w pas tarczy może wywołać wybuch dorównujący siłą eksplozji bomby atomowej - urocze). No cóż, książka powstała w latach 60-tych, więc pewna doza infantylności jest tu jak najbardziej uzasadniona.&lt;br /&gt;Powieść przeczytać po prostu warto - na niej wzorował się Lucas, wymyślając planetę Tatooine z Gwiezdnej Sagi, Card zainspirowany Diuną napisał "Pamięć Ziemi", a Harrison - "Planetę przeklętych".&lt;br /&gt;Wydanie, które ostatnio wpadło mi w ręce jest po prostu niesamowite - twarda, kredowa okładka, porzadne tłumaczenie (wcześniej &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Diuna_%28powie%C5%9B%C4%87%29#T.C5.82umaczenia_i_r.C3.B3.C5.BCnice_w_terminologii"&gt;różnie z tym było&lt;/a&gt;) i klimatyczne ilustacje Wojciecha Siudmaka. Wszystko to sprawia, że to wydanie warto mnieć na półce. Nawet cena - około 50 złotych, zależnie od miejsca zakupu - w tym wypadku nie jest wygórowana.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;Autor:&lt;/strong&gt; &lt;span class="aSciezka"&gt;Frank Herbert&lt;/span&gt;&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;Wydawnictwo:&lt;/strong&gt; &lt;span class="aSciezka"&gt;Rebis&lt;/span&gt;&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;Rok wydania:&lt;/strong&gt; 2007&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;Kategoria:&lt;/strong&gt; &lt;span class="aSciezka"&gt;Literatura piękna / Fantastyka&lt;/span&gt;            &lt;!--KONIEC Opis ksiazki --&gt;       &lt;strong&gt;&lt;br /&gt;ISBN:&lt;/strong&gt; 83-7301-723-8&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;Ilość stron:&lt;/strong&gt; 669&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;Format:&lt;/strong&gt; 160 x 233 mm, twarda oprawa&lt;div class="karta_produktu_opis"&gt;      &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-7384222364785612310?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/7384222364785612310/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=7384222364785612310' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/7384222364785612310'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/7384222364785612310'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2009/07/do-poczytania-diuna.html' title='Do poczytania... Diuna'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-1163728884308063351</id><published>2009-06-23T01:34:00.000-07:00</published><updated>2009-06-23T02:02:14.252-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiadomości'/><title type='text'>Hardkor 44</title><content type='html'>&lt;img style="cursor: -moz-zoom-out; width: 394px; height: 190px;" alt="http://www.hardkor44.pl/i/hardkor44.jpg" src="http://www.hardkor44.pl/i/hardkor44.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wbrew nazwie, dzisiejsza notka nie będzie opowiadać o pewnym dzieciaku, który "weszedł" i na lewo i prawo chwali się czterema certyfikatami z Hollywoodu.&lt;br /&gt;Powstanie Warszawskie jest ostatnimi czasy jednym z najczęściej eksploatowanych w rodzimej popkulturze motywów. Co chwilę wychodzą komiksowe antologie o powstaniu, zespoły muzyczne nagrywają poświęcone powstańcom utwory muzyczne... Powoli czuć już przesyt. Jednak Hardkor 44 - pełnometrażowy film Tomasza Bagińskiego - zapowiada się na prawdziwą rewolucję w interpretacji tematu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="cursor: -moz-zoom-in; width: 367px; height: 258px;" alt="http://community.platige.com/Website_Data/NewsFiles/102.jpg" src="http://community.platige.com/Website_Data/NewsFiles/102.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już sam tytuł sygnalizuje, że będziemy mieć tu do czynienia nie tyle z poważnym filmem historycznym, a bardzo, bardzo wariacją na temat - na ilustracjach koncepcyjnych widać, że Niemców przedstawiono niczym w jakiejś steampunkowej grze komputerowej. Sam film zapowiada się na hard sciene-fiction - czy to dobrze? Już teraz na temat potencjalnej Polskiej superprodukcji powstają kontrowersje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="wydarzenie_tresc"&gt;&lt;img style="width: 381px; height: 671px;" src="http://img.stopklatka.pl/wydarzenia/55000/55800/55861-01.jpg" class="ramka" border="1" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powiem krótko - brawa dla Platie Image i dla Bagińskiego. Jeśli projekt wypali, to wreszcie będziemy mieli dzieło, które można zaprezentować zachodniemu odbiorcy. Koniec z typowo polską siermiężnością produkcji, koniec z tym narodowym patetycznym dziadostwem. Może dzięki Hardkorowi 44 Polska kultura wreszcie przestanie być kojarzona z Zespołem Pieśni i Tańca Mazowsze. Trzymajmy kciuki.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-1163728884308063351?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/1163728884308063351/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=1163728884308063351' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/1163728884308063351'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/1163728884308063351'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2009/06/hardkor-44.html' title='Hardkor 44'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-2053413240347894962</id><published>2009-06-11T02:05:00.000-07:00</published><updated>2009-06-11T02:10:29.226-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Global Eden'/><title type='text'>Premiera: Global Eden #2</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/SjDJM-5ZhYI/AAAAAAAAAHw/WO9-Xo6EeF8/s1600-h/000.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 278px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/SjDJM-5ZhYI/AAAAAAAAAHw/WO9-Xo6EeF8/s400/000.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5345993982568138114" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kolejny numer. Tym, którzy jeszcze nie wiedzą, co zacz, zapraszam do zajrzenia &lt;a href="http://trendyzator.blogspot.com/2009/02/zapowiedz.html"&gt;tutaj,&lt;/a&gt; a &lt;a href="http://trendyzator.blogspot.com/2009/02/premiera-global-eden-1.html"&gt;stąd &lt;/a&gt;można pobrać pierwszy numer.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.4shared.com/file/111155748/f2d9482d/GlobalEden02POLISHeBOOK-byMISIAELLUPUS.html"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 218px; height: 76px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/SZbxZBe7hQI/AAAAAAAAAGQ/PDvI-M2KLfk/s400/Download+kopia.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-2053413240347894962?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/2053413240347894962/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=2053413240347894962' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/2053413240347894962'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9036460278944549473/posts/default/2053413240347894962'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://trendyzator.blogspot.com/2009/06/premiera-global-eden-2.html' title='Premiera: Global Eden #2'/><author><name>Misiael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15563488227395440762</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/StxPMPgNksI/AAAAAAAAAKY/y96wqVROOLI/S220/100_2423.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_wf-k4H7XHws/SjDJM-5ZhYI/AAAAAAAAAHw/WO9-Xo6EeF8/s72-c/000.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9036460278944549473.post-2452139276387845107</id><published>2009-06-08T03:33:00.000-07:00</published><updated>2009-06-08T08:22:40.247-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiadomości'/><title type='text'>Fullmetal Alchemist: Brotherhood - PL</title><content type='html'>&lt;img style="width: 313px; height: 392px;" alt="http://indexdown.files.wordpress.com/2009/03/fma2.jpg" src="http://indexdown.files.wordpress.com/2009/03/fma2.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sytuacja jest ciekawa. Rzekłbym nawet - niecodzienna. Ale po kolei, jak to mówią zawiadowcy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fani mangi i anime wiedzą, ale laikom potrzebne jest kilka słów wyjaśnienia. "Fullmetal Alchemist" to jedna z ciekawszych i poczytniejszych &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Manga"&gt;mang,&lt;/a&gt; w naszym kraju wydawana jest dzięki &lt;a href="http://www.jpf.com.pl/"&gt;JPF.&lt;/a&gt; Sam poznałem ją za pośrednictwem Dr.Agona-san i nie żałuję, bo to kawał ciekawej i pasjonującej lektury nawet dla kogoś, kto gardzi wszystkim, co mangowe.&lt;br /&gt;Jak w wielu podobnych przypadkach, podjęto próbę ekranizacji poczytnej mangi. Niestety, nie należała ona zbyt udanych (choć zdania są podzielone). Głównym zarzutem było znaczne odejście od mangowego pierwowzoru - dość powiedzieć, że historia przedstawiona w serialu z komiksową miała bardzo mało wspólnego. Ostatecznie serial zakończył się po 51 odcinkach i wieńczącej fabułę kinówce.&lt;br /&gt;Od niedawna jednak emitowana jest druga seria anime (z podtytułem "Brotherhood" dla odróżnienia od pierwszej). Tym razem twórcy poszli po rozum do głowy i wiernie trzymają się historii z mangi (w teorii, bo w praktyce są pewne rozbieżności, choć w porównaniu z poprzednim serialem są one kosmetyczne).&lt;br /&gt;Do rzeczy. Kanał Animax zdecydował się na bieżąco udostępniać odcinki najnowszego serialu na YouTube. Już to samo w sobie jest ewenementem. Dodajmy do tego jeszcze, że odcinki są w bardzo dobrej rozdzielczości i - uwaga - wśród dostępnych wersji językowych jest także wersja Polska.&lt;br /&gt;Tak, tak, to nie jest pomyłka&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;. &lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0); font-weight: bold;"&gt;Każdy Polak z komputerem podłączonym do Internetu może legalnie i za darmo obejrzeć premierowy odcinek adaptacji kultowej mangi w swoim ojczystym języku. &lt;/span&gt;Serce roście!&lt;br /&gt;Wciąż zastanawiam się, jakim cudem, WTF?! i w ogóle - przecież Animax nie ma swojego kanału w Polsce (Wikipedia twierdzi, że HBO Polska ma wprowadzić, ale to wciąż jest jeszcze w powijkach) a &lt;a href="http://animaxtv.com/"&gt;oficjalna strona Animaxu&lt;/a&gt; nie jest dostępna w naszym języku (choć swoje wersje językowe mają m.in Czesi, Rumuni, Kenijczycy i mieszkańcy Zimbabwe - znowu jesteśmy sto lat za Murzynami?). Mimo to do każdego odcinka anime możemy wyświetlić sobie napisy w naszym języku. obok Polaków taką opcję mają również Włosi, Węgrzy, Czesi, Francuzi, Rumuni i Słowacy. Dziwi natomiast brak napisów po angielsku, niemiecku i francusku - w, zdawałoby się, najbardziej kosmopolitycznych językach. Patrzcie państwo, Polak może, Czech może, Rumun może, a Francuz, Angol, Jankes i Niemiec nie mogą. Odwrotnie, niż zwykle, chciałoby się powiedzieć.&lt;br /&gt;No, ale bez żartów. Kanał YouTube dla FullMetal Alchemist: Brotherhood jest &lt;a href="http://www.youtube.com/user/FMABrotherhood"&gt;tutaj.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Przyjemnego seansu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9036460278944549473-2452139276387845107?l=trendyzator.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://trendyzator.blogspot.com/feeds/2452139276387845107/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9036460278944549473&amp;postID=2452139276387845107' title='Komentarze (3)'/><li
